Kino Rialto ma 80 lat

28 maja 2018

Pierwsze poznańskie kino powstało w 1908 roku. Przed wojną, w Poznaniu, istniało ich 15. Największa sala mogła pomieścić ok. 1700 widzów. Wśród nich znajdowała się „Adria“ na 400 miejsc, czyli dzisiejsze Rialto. Kino działa nieprzerwanie, niewiele zmienił się też wystrój. Obecnie jest centrum kulturalnym na Jeżycach. Nad kinem świeci jeden z ostatnich neonów w mieście, który w głosowaniu poznaniaków otrzymał miano kultowego.

 

TEKST: Elżbieta Podolska

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Dziś „Rialto“ to kino dla wszystkich: z porankami dla dzieci i prężnie działającymi Klubem Seniora, a także Klubem Podróżnika, tanimi seansami dla studentów, prezentacjami klasyki i krótkiego metrażu. Pod swój dach przyjmuje także wszystkich tych, którzy mają ciekawe pomysły. Bywa tutaj tanecznie za sprawą słynnych przedstawień baletowych na dużym ekranie i mistrzowsko, kiedy można zobaczyć wielkie dzieła malarzy, czy rzeźbiarzy, zwiedzić największe galerie świata. Włącza się także w działania pod czas wydarzenia  pod hasłem „Nic tutaj się nie dzieje“.

Przed seansem

Odwiedzamy kino pomiędzy seansami Klubu Seniora. Na dziedzińcu leżaki, bo świeci pięknie słońce. Zupełnie nie czuje się tego, że za szklanymi drzwiami tętni życiem ulica Dąbrowskiego i tylko dolatujące niekiedy zapachy mówią o tym że obok jest siesciowa restauracja. Kino prawie pełne, co więcej, po seansie większość zostaje by podyskutować o tym, co zobaczyli na ekranie, jaka jest wizja twórców i czy zgadza się z ich wiyobrażeniami, jak zostały zrobione efekty i czy to tylko komputer, czy może szukano takich plenrów. Interesuje ich wszystko. Piją kawę w kinowej kawiarence i już umawiają się na kolejne tygodnie. To jest prawdziwa magia kina „Rialto“, które łączy pokolenia.

Adria po niemieckiej stronie

Kino powstało w 1937 r., pod koniec grudnia, jako „Adria”. Wcześniej była tu powozownia. Pierwszy seans odbył się prawdopodobnie we wtorek 28.12.1937 r. i była to: ”Barbara Radziwiłłówna” z Jadwigą Smosarską w roli głównej. Twórcą kina był Józef Petrykowski, poznański przedsiębiorca, który wydzierżawił ten teren. W planach miał otwarcie jeszcze jednego bliźniaczego obiektu w okolicy dzisiejszego Teatru Nowego. W sali „Adrii” było 400 foteli. Podczas okupacji Niemcy zarządzali kinem pod nazwą „Kammer Lichtspiele”. Po 1945 otrzymało ono najpierw nazwę  „Jedność”, a następnie w 1946 roku „Rialto“.

Jako jedyne ocalało z wojennej zawieruchy w stanie praktycznie nienaruszonym. Dlatego tu odbyła się pierwsza kinowa projekcja w wyzwolonym Poznaniu. Miała miejsce 21.03.1945. Widzowie obejrzeli radziecką komedię muzyczną „Świniarka i pastuch” I.A. Pyriewa z 1941 r., która została poprzedzona najnowszym wydaniem Polskiej Kroniki Filmowej. Kino było wypełniona po brzegi, a projekcji towarzyszyło odegranie hymnu narodowego.

Było to pierwsze panoramiczne kino w stolicy Wielkopolski. W 1956 roku zamontowano nowoczesną aparaturę przystosowaną do takich projekcji. Przez te lata gościło tutaj wiele gwiazd, odbyło się wiele uroczystych premier filmów polskich i zagranicznych.

Do końca XX w. „Rialto“ funkcjonowało jako kino premierowe lub zgrywające, czyli takie, które przejmowało tytuły schodzące z ekranów takich kin jak „Bałtyk“, czy „Wilda“. Od momentu powstania multipleksów w 1998 roku (Multikino 51) „Rialto” stało się kinem studyjnym, przystąpiło do Europa Cinemas  i sprofilowało swą działalność w myśl  wizji „Kino-Art-House-Jeżyce”.

Widownia w kolorze czerwonym

– Sam budynek na przestrzeni tych lat właściwie niewiele się zmienił, dobudowano jedynie dzisiejszy hol i trochę przebudowano zaplecze – mówi Jolanta Myszka prowadząca kino „Rialto“. Co ciekawe, kiedy robiliśmy w 2011 roku remont sali kinowej zapytaliśmy ludzi, czy chcą zmiany wystroju i na jaki. Jak się okazało nasi widzowie zagłosowali, że nie chcą zmiany i nadal widownia pozostało w kolorze czerwonym. Zmienił się jednak sprzęt kinowy. Mamy system dźwiękowy Dolby Digital, pierwszy w Polsce projektor cyfrowy o rozdzielczości 4K (Sony SRX-R320 – 0d 2011) i srebrny ekran. Ciekawostką jest fakt, że kino ma nadal możliwość wyświetlania filmów z taśmy filmowej 35mm oraz w formacie HD.

Poznaniacy pytani o kino „Rialto“ natychmiast się uśmiechają, bo kojarzy im się z pierwszą randką, jak panu Henrykowi, z wyjściami na poranki z rodzicami –  wspomina pani Adela,  ale przede wszystkim z dobrym. Jolanta Myszka i Piotr Zakens prowadzą kino od 15 lat. – Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że ten czas tak szybko biegnie i w tym roku przypada taki okrągły jubileusz – mówi Jola Myszka. – Prowadzimy kino jako firma prywatna, co czasem nastręcza kłopotów przy występowaniu o dotacje i granty do instytucji miejskich i samorządowych. Ale sobie radzimy. Mamy wiele pomysłów, tylko czasem czasu brak na ich zrealizowanie.

Kino spełnia marzenia

Kino – Art-House – Jeżyce tak brzmi hasło reklamowe i taka jest też wizja, jak „Rialto” powinno funkcjonować. Przede wszystkim wyświetlane są tutaj najlepsze, ważne, festiwalowe, kultowe, interesujące filmy. Ma to być repertuar tzw. „kina środka” – dlatego oprócz różnych produkcji i eventów, można obejrzeć także dobre kino amerykańskie i pozaeuropejskie. Art – House – jest też  miejscem spotkań kultury – w różnej formie. – Współpracujemy z wieloma organizacjami, które robią w naszej przestrzeni fajne rzeczy. Jeżyce – bo działamy lokalnie i tę naszą lokalność promujemy – dodaje szefowa kina. – W pewnym momencie po takiej zapaści, kiedy rzeczywiście na Jeżycach nic się nie działo, nawet wynajmujący sklepy na Dąbrowskiego zmieniali się co trzy miesiące, a naszych gości nie było gdzie zaprosić na kawę, dzielnica odżyła. Okazało się, że mieszka tu wiele wspaniałych osób które chcą coś robić. Przychodzą do nas z pomysłami, z gotowymi planami. Mają zapał i to się sprawdza. Najlepsze są wydarzenia organizowane w danym miejscu i dla okolicznych ludzi.

„Rialto“ należy też do Sieci Kin Studyjnych, reaktywowanej w 2005 roku, a także do Europa Cinemas – europejskiej sieci kinowej, której celem jest promowanie kina europejskiego. – Nigdy nie myślałam, że będę na festiwalach w Berlinie, w Cannes, a dzięki tej pracy, a raczej pasji, spełniły się te marzenia – mówi Jolanta Myszka.