Lekarz od kręgosłupa

30 kwietnia 2018

Z dnia na dzień stawia na nogi pacjentów, którzy już prawie nie chodzą. Jest jedynym lekarzem w Polsce, który przy pomocy endoskopu pomaga nawet najbardziej cierpiącym na bóle kręgosłupa ze zwężeniami kanału kręgowego, które do tej pory były operowane za pomocą rozległych operacji.  Zoperował już tysiące osób, dając im szansę na życie bez cierpienia. Poza pracą w szpitalu dr Piotr Winkler od niedawna sam szkoli chirurgów z całego świata, jest niekwestionowanym autorytetem w środowisku  lekarskim i wciąż pozostał człowiekiem, któremu nie brakuje empatii…

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Szpital św. Wojciecha

 

W Szpitalu Św. Wojciecha spokój. Pachnie wiosną. Pacjenci leniwie przechadzają się po korytarzach, część czeka na swoją wizytę u specjalisty. Doktor Piotr Winkler, neurochirurg, specjalista chorób kręgosłupa, wychodzi z oddziału i zaprasza do środka. Ubrany w strój operacyjny właśnie szykuje się do pracy. – Za chwilę będę musiał panią opuścić, bo mam kolejny zabieg – mówi i siadamy w poczekalni.

Jak to możliwe, że mamy w Poznaniu lekarza, który jako jedyny w Polsce operuje endoskopowo cały kręgosłup?

A widzi Pani, tak naprawdę to nie wiem, z pewnością robię tych operacji najwięcej, no i tylko u nas operuje się stenozy. Do niedawna operowaliśmy endoskopowo wszystkie odcinki kręgosłupa poza szyjnym. Dziś zajmujemy się także schorzeniami związanymi z tym fragmentem.

Dlaczego dopiero teraz?

To bardzo trudne operacje. Wymagają ogromnej precyzji i doświadczenia. Na odcinku szyjnym nie można się uczyć, to po prostu trzeba umieć. Trudność polega na tym, że wszystkie elementy są dużo mniejsze i wymagana jest dużo większa dokładność. Konsekwencje ewentualnego błędu są też nieporównywalne z odcinkiem lędźwiowym.

Ma Pan za sobą prawie dziesięć lat doświadczenia w endoskopowych operacjach kręgosłupa. To pozwoliło Panu podjąć się tych najtrudniejszych zabiegów właśnie na odcinku szyjnym?

Tak. Dziesięć lat temu zaczynałem od najprostszych zabiegów na odcinku lędźwiowym i potem stopniowo, wraz z udoskonalanym sprzętem, mogłem wykonywać coraz bardziej skomplikowane zabiegi. W tej chwili operujemy metodą endoskopową właściwie wszystkie schorzenia kręgosłupa lędźwiowego, piersiowego i szyjnego. Oczywiście, niewielka część schorzeń wymaga zastosowania implantów, które stabilizują kręgosłup. Wtedy nie da się takich operacji wykonać endoskopowo, ale jest to około 10 procent wszystkich zabiegów, więc stosunkowo niewiele.

Ale żeby to robić musiał się Pan sporo nauczyć.

To wymaga lat nauki, rzeczywiście. W tym roku zostało to docenione. Zostałem międzynarodowym instruktorem w organizacji, która zrzesza chirurgów operujących metodą endoskopową i dziś szkolę kolegów chirurgów z całego świata. To dla mnie ogromne wyróżnienie i docenienie.

Dlaczego akurat ten szpital?

Dlatego, że jest supernowoczesny, a obecnie zapewnia najlepszy sprzęt do tego typu operacji a jednocześnie to bardzo przyjazne pacjentowi miejsce.

Z jakimi problemami zdrowotnymi pacjenci najczęściej się zgłaszają?

Z rwą kulszową spowodowaną dyskopatią lędźwiową albo stenozą (zwężeniem) kanału kręgowego w odcinku lędźwiowym. To zwężenie najczęściej związane jest z chorobą zwyrodnieniową kręgosłupa, gdzie różne jego struktury przerastają w sposób patologiczny, co powoduje, że korzenie nerwowe zgniatane są jak w imadle. Boli nas noga, ból promieniuje na cały kręgosłup. Może także wystąpić porażenie kończyny, a najczęściej dotyczy to stopy. Drugą grupą pacjentów są ci, którzy borykają się z bolącą ręką, nawracającymi bólami głowy, czy bólami międzyłopatkowymi. Wynika to z problemów z odcinkiem szyjnym kręgosłupa.

Ile operacji wykonuje Pan dziennie?

Dziennie dwie, trzy. Rocznie mamy ich ok. 400.

Są to skomplikowane operacje?

Zazwyczaj jedna jest trudniejsza, a druga łatwiejsza.

Na czym polega trudność?

Polega na tym, że muszę to zrobić tak, żeby każdy pacjent mógł wyjść stąd zadowolony. W większości przypadków tak się właśnie dzieje, ale ponieważ jest to chirurgia, więc zdarzą się powikłania, które trzeba dalej leczyć, ale i z tym sobie radzimy.

Czy po operacji pacjent ma spokój z kręgosłupem do końca życia?

Nie, to jest po prostu niemożliwe. Pacjent po operacji kręgosłupa, czyli po naprawieniu tej największej katastrofy, powinien trafić do fizjoterapeuty, który dalej zajmie się jego leczeniem. To jest konieczne.

Kiedyś choroby kręgosłupa kojarzyły się z osobami starszymi, dziś młodzi ludzie mają z tym problemy… Dlaczego?

Wszystko wynika ze stylu życia. U młodych pacjentów jest to głównie dyskopatia lędźwiowa i szyjna, wynikająca z długotrwałej pracy siedzącej, natomiast u starszych są to zmiany zwyrodnieniowe, które powodują zwężenie kanału kręgowego.

Jak Pan leczy tych pacjentów?

W Szpitalu Św. Wojciecha stosujemy technikę mikroskopową lub endoskopową. Nie wykonujemy tutaj olbrzymich otwartych operacji. Zabiegi wykonywane metodami małoinwazyjnymi, są bardziej bezpieczne, szczególnie dla ludzi starszych. Poza tym minimalizujemy urazy mięśni i kości kręgosłupa, w przypadku klasycznej operacji takie rozległe uszkodzenia są  nieuniknione. Endoskopowe operacje kręgosłupa skracają czas leczenia i następnego dnia pacjent może wyjść do domu. Pamiętam pacjenta, który był rolnikiem. Operowałem go tutaj endoskopowo, jako jednego z pierwszych pacjentów ze stenozą. Przyszedł na kontrolę po trzech tygodniach od operacji i pyta mnie czy może jeździć na traktorze. Mówię: nie no jeszcze za wcześnie, dopiero co miał pan operację. A on na to: panie doktorze, ja już i tak po dwie godziny dziennie jeżdżę. I nic mnie nie boli. I to pokazuje jak szybko można wrócić do pełnego funkcjonowania i do normalnego życia.

Na czym polega endoskopowa operacja kręgosłupa?

Endoskopowa operacja to kwintesencja  myślenia o leczeniu chorych w sposób jak najdelikatniejszy. Większość pacjentów ma zmiany na wielu poziomach, często bardzo rozległe – endoskopia jest wyzwaniem, trzeba na podstawie badania chorego i badań dodatkowych, dokładnie określić przyczynę bólu – zwykle jest to jedno miejsce i tam na małej przestrzeni usunąć patologię która utrudnia choremu życie. Trzeba perfekcyjnie znać anatomię i mieć lata doświadczenia aby orientować się, w którym miejscu znajduje się końcówka endoskopu i jak znaleźć najlepszy dostęp to choroby.

– Panie doktorze, pacjentka już śpi – do poczekalni wpada pielęgniarka. – Już idę. Przepraszam panią, ale muszę znowu kogoś naprawić – odpowiada doktor Winkler i znika za drzwiami bloku operacyjnego.