Mam apetyt na więcej

7 czerwca 2018

Właśnie rozpoczął współpracę z amerykańskim gigantem – Google. Wdroży dla nich RCS, czyli nowoczesny komunikator. Jakub Dwernicki, prezes Grupy R22, nie przepada za światem wirtualnej rzeczywistości, chociaż wie, że to droga, którą będzie podążała nowoczesna technologia. Po latach studiów i ciężkiej pracy powrócił do świata wyścigów samochodowych, który jest jego wielką pasją.

 

ROZMAWIA: Klaudyna Bogurska-Matys

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

Uśmiechnięty, konkretny, rozsiada się na kanapie w swoim biurze, w Bałtyku. Kiedy był jeszcze w liceum, ścigał się w profesjonalnych wyścigach kartingowych. Właśnie realizuje projekt, o którym zrobiło się głośno w całej Polsce.

Czym jest RCS (Rich Communication Services), nad którym pracujecie razem z Google??

Większość z nas wie, jak wygląda działanie takich aplikacji jak Whatsapp czy Messenger. Podobną funkcjonalność ma Imessage w Iphone, natomiast SMSy nadal operują dosyć prostym tekstem, ewentualnie są wykorzystywane przy ich tworzeniu emotikony. RCS to odpowiedź Google na to co robi Apple i Facebook w zakresie komunikatorów. Google chcąc nawiązać do funkcjonalności tychże komunikatorów postanowił ją zaimplementować do SMSów i chce to przeprowadzić wspólnie
z operatorami. Nasza firma wysyła w Polsce najwięcej SMSów, a razem z mailami jest to blisko miliard komunikatów miesięcznie, dlatego Google postanowił zrobić to właśnie z nami. Ponadto mamy największe doświadczenie i wysoko rozwiniętą technologię. Mamy szeroki wachlarz klientów, którzy realizują z nami także transakcyjne SMSy. Intencją Google jest to, aby każdy kto posiada telefon, w ramach funkcjonalności SMS, mógł realizować takie same założenia jakie są przy Messengerze czy Whatsapp’ie. Dzisiaj taką funkcjonalność razem z Google wdrażamy w Rumunii. Jest to na razie faza testowania. W Polsce jesteśmy w trakcie rozmów z operatorami, z którymi współpracujemy na różnych frontach i zbudowaliśmy z nimi świetne relacje handlowe. RCS to nowa usługa, która jest w fazie laboratoryjnej i wdrożenie jej potrwa przynajmniej kilka miesięcy.

A jest jeszcze jakiś inny, duży projekt, nad którym obecnie pracuje R22?

Jako spółkę giełdową obowiązuje nas równy dostęp do informacji dla wszystkich odbiorców, także
w tej chwili możemy mówić o rzeczach, które są już opublikowane. Mamy bardzo restrykcyjne obostrzenia MAR-u (Market Abuse Regulations ), które określają zasady raportowania cenotwórczych informacji poprzez giełdowych emitentów. Każda informacja, która jest istotna z punktu widzenia naszych inwestorów, musi zostać natychmiast podana do publicznej wiadomości.

Siedziba firmy jest w Poznaniu, w Bałtyku. Dlaczego nie Warszawa?

Centrala R22 jest w Poznaniu i mam nadzieję, że tak już będzie zawsze. Mamy spółki na terenie całego kraju, w Krakowie, Gdyni, Rzeszowie, Rybniku, biuro w Warszawie. Jednak to tutaj pracuje najwięcej ludzi.

Biurowiec Bałtyk to świetna i bardzo prestiżowa lokalizacja. A czy jako młody chłopak chodziłeś do kina Bałtyk?

Jasne, że chodziłem. Nie pamiętam teraz, ile seansów tutaj obejrzałem, ale oczywiście często bywałem w kinie Bałtyk i mile wspominam tamten okres. Kiedy się dowiedziałem, że powstanie w miejscu kina tak wspaniały biurowiec, to zależało nam, by od razu podpisać umowę. To było jeszcze na długo przed pojawieniem się nowych fundamentów.

Lokalny patriota?

Cieszę się, że mamy w Poznaniu swoją siedzibę i to w tak fantastycznym miejscu, jakim jest Bałtyk. Dodatkowo miłe jest, że przyczyniamy się do wzrostu rozpoznawalności sukcesu poznańskiego na arenie polskiej i międzynarodowej. Cieszy mnie także, że w Poznaniu jest coraz więcej firm technologicznych takich na przykład jak Allegro czy OLX. R22 od czasu, kiedy jest na giełdzie jest dużo bardziej rozpoznawalną spółką, co niewątpliwie ma swój udział w promocji miasta.

A jacy, Twoim zdaniem, są poznaniacy?

Bardzo cenieni w biznesie. Są znani z dużej solidności, rzetelności oraz terminowości. To wcale nie jest charakterystyczne dla innych regionów Polski. Dzięki tym cechom jesteśmy bardzo dobrze postrzegani przez innych.

Stawiacie na absolwentów poznańskich uczelni?

Profesor Wojciech Cellary, kierownik Katedry Technologii Informacyjnych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, zgodził się zostać członkiem naszej Rady Nadzorczej R22. Dzięki temu rozpoczęliśmy współpracę z Uniwersytetem Ekonomicznym w Poznaniu, w zakresie wielowymiarowym. Pan profesor dzieli się z nami swoim bogatym doświadczeniem i wiedzą. Wspólnie pragniemy pracować na projektem związanym ze sztuczną inteligencją i automatyzacją. Jesteśmy skupieni nad automatyzacją procesu obsługi klienta. Obecnie mamy 200 tysięcy klientów, którzy generują około pół miliona różnych zgłoszeń w skali roku. Dlatego zależy nam, aby je częściowo zautomatyzować. Mamy nadzieję na zacieśnienie naszej współpracy z UE. Myślimy dodatkowo nad stypendiami dla studentów tejże uczelni.

Lubisz świat wirtualnej rzeczywistości?

Nie przepadam. Nie lubię nawet za bardzo filmów 3D. Jestem w grupie 30 % populacji, które nie czują się dobrze w tym świecie. Jednak duża część ludzi na świecie korzysta z tej technologii i zapewne ten odsetek będzie rósł. Zapewne świat technologii będzie się rozwijał w tym właśnie kierunku.

I nawet symulatory nie są dla Ciebie atrakcyjne? Każdy mężczyzna lubi przykładowo wirtualne wyścigi samochodowe.

Jeżdżenie na torze jest o wiele ciekawsze niż ćwiczenia w symulatorach. Symulator nie oddaje tej adrenaliny czy emocji związanych z wyścigiem. Nie można nawet odczuć przeciążeń, które są
w samochodzie na torze wyścigowym. Myślę, że niemożliwe jest wyobrażenie sobie całej tej atmosfery z samochodu, którym kierowca się ściga na prawdziwym torze. Przecież nawet wyścigi Formuły 1 wyglądają czasami jak zwykłe, jadące samochody, a tam przecież przez cały czas jedzie się na granicy, czy nawet poza granicami, możliwości fizyki. To nieustanna walka z fizyką. Ogromne emocje.

Wyścigi to nowa pasja?

Jeszcze w liceum ścigałem się na kartingach. Później przez studia i pracę musiałem zrezygnować z tej pasji. Jednak zawsze było to we mnie. Dlatego teraz cieszę się ogromnie, że wróciłem do tego co przerwałem wiele lat temu. Angażuję się w wyścigi coraz mocniej i traktuję je bardzo poważnie. W tym roku staruję w dwóch pucharach: Renault Clio oraz KIA.

To czasochłonne hobby?

Zdecydowanie tak. W tym roku spędzę na torze około 60 dni. Wyścigi to głównie weekendy, które da się pogodzić z życiem prywatnym i zawodowym. Znajduję naprawdę dobry balans między życiem rodzinnym, pracą i hobby.

To ładowanie baterii czy forma oderwania się od pracy?

Nie potrzebuję ładowania baterii tak naprawdę i nie mam też potrzeby zapominania o swojej pracy. Na torze nie da się jednak myśleć o niczym innym jak o przetrwaniu najbliższego zakrętu. Niewątpliwie jest to dla mnie forma ciekawego urozmaicenia.

Czy są w Poznaniu miejsca szczególne dla Ciebie?

Oczywiście, że mam miejsca na mapie Poznania, które bardzo lubię. Na pewno jest to Stary Browar i City Park, jednak najbliższy jest dla mnie Tor Poznań, na którym lubię trenować. Spędzam tam przynajmniej kilkanaście dni w roku. Jest to obiekt bardzo dobry, niestety nie jest za dobrze rozreklamowany. Szkoda, że wyścigi, które odbywają się kilka razy w roku w Poznaniu, cieszą się tak małą frekwencją. Dla porównania w Niemczech, gdzie się ścigam, na widowni jest blisko 100 tysięcy osób, a w Poznaniu dobrze jest, gdy na widowni jest kilkanaście osób.

Można to jakoś zmienić?

Myślę, że Miasto Poznań mogłoby się bardziej zaangażować w promocję Toru Wyścigowego Poznań. Na torze brakuje profesjonalnych trybun i odpowiedniej reklamy wydarzeń sportowych. Szkoda, że mieszkańcy nie mają informacji o tym, jakie imprezy są tam organizowane. W końcu ten obiekt jest unikalny w skali całego kraju. Jest to najlepszy i najbardziej profesjonalny tor w Polsce. W Niemczech na wyścigi przychodzą całe rodziny z małymi dziećmi. Te oczywiście mają odpowiednie słuchawki na uszach, które chronią je przed hałasem. Niestety w Polsce mało popularny jest sport motorowy. Inaczej to wygląda we Włoszech, Niemczech i Czechach. Moim marzeniem jest, by tak było także w Poznaniu.

Skąd nazwa R22?

Może zabrzmi to trywialnie, ale jest to w skrócie adres siedziby naszej firmy. Roosevelta 22. Jest to także mój numer startowy w wyścigach.