Meble z duszą

11 lipca 2018

Julitta Maciejewska-Walczak, prezes firmy Swarzędz Home, otwiera drzwi do showroomu przy ulicy Wszystkich Świętych 4a. W środku piękne sofy, komody, łóżka, wszystko idealnie zaaranżowane i skomponowane. W 2013 roku postanowiła spełnić marzenie i zrewitalizować markę meblową Swarzędz, której tradycja sięga 1905 roku. I to się udało. 

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

Gdzie jesteśmy?

Julitta Maciejewska-Walczak: W miejscu, o którym długo myślałam, ale przede wszystkim je sobie wymarzyłam. Od lat podziwiałam podczas zagranicznych podróży showroomy czołowych światowych marek wnętrzarskich i przyglądałam się temu, w jaki sposób można oddać w takim miejscu charakter marki, jej wizję wnętrza i życia w nim. Kiedy zaczęłam planować otwarcie showroomu Swarzędz Home, dokładnie wiedziałam jak ma wyglądać. To miejsce powstało przede wszystkim po to, żeby pokazać co robimy na co dzień, kim jesteśmy. Zapraszamy tutaj architektów wnętrz, partnerów biznesowych, których chcemy wprowadzić w nasz świat. W ogóle budynek, w którym się znajdujemy ma niesamowitą historię, ponieważ jest to dawny zakład stolarski Józefa Zeylanda, jednego z najbardziej znanych poznańskich rzemieślników, którego meble po dziś dzień można podziwiać w poznańskiej katedrze czy w pałacu w Kórniku.

Dlaczego akurat w centrum miasta?

Między innymi dlatego, że chciałam, aby to było miejsce wyjątkowe. Miała być to przestrzeń, która architektonicznie będzie piękna, a jednocześnie będzie miała jakąś historię. Nie zależało mi na umieszczeniu showroomu tam, gdzie jest duży ruch; nie chciałam, by był to kolejny, podobny do innych, salon w centrum handlowym. Szukaliśmy takiej lokalizacji półtorej roku i kiedy pojawiła się oferta na tę powierzchnię ani razu się nie zawahałam, bo wiedziałam, że to jest miejsce dla Swarzędz Home.

Jak Pani się tutaj czuje?

To jest takie miejsce moich marzeń, z którym mocno się utożsamiam i dbam o nie. Lubię tu dokonywać zmian, pokazywać nasze nowe meble i lubię tu zapraszać ludzi. To taki mój drugi dom. Naszych klientów – a jest ich coraz więcej – traktuję jak gości, uwielbiam z nimi rozmawiać, poznawać ich potrzeby, oczekiwania. Cieszę się, że znajdują u nas to, czego chcą, że dowiadując się o nas z prasy, mediów społecznościowych czy od architektów uznają, że jesteśmy marką, która spełni ich niejednokrotnie bardzo wysokie wymagania.

Lubi Pani meble?

Lubię ładne rzeczy. Staram się, żeby te, które oferuję, były ładne i funkcjonalne. To jest trochę tak, że w Polsce mówi się dużo o dobrym wzornictwie, a my wciąż nie do końca wiemy co to jest i co oznacza. Design wciąż kojarzony jest z czymś drogim, dziwnym i najczęściej niepotrzebnym. A tak naprawdę są to dobrze zaprojektowane przedmioty użytkowe, które łączą piękno z funkcjonalnością i wysoką jakością.

I taki jest Swarzędz Home?

Tak i taki ma być. Stawiamy na zrównoważone, ponadczasowe formy. Pokazujemy też, że na bazie mebli, które projektujemy, ubierając je w różne kolory, faktury, materiały można tworzyć rożne style wnętrz. Nasz produkt daje wiele możliwości aranżacji. Tym samym kluczem kieruję się wybierając inne marki dostępne w ofercie naszego showroomu – okazuje się że język uniwersalnych wartości: jakości, zamiłowania do naturalnych, szlachetnych materiałów, zaangażowania w to, co się tworzy, jest  taki sam w Polsce, Hiszpanii, Belgii, w Czechach.

Czy u Pani w domu stoją meble ze Swarzędz Home?

Mieszkam otoczona meblami, które w trakcie mojej kariery zawodowej powstawały w różnych miejscach, gdzie pracowałam. Trochę je testuję, trochę traktuję jak pamiątki. Mam też meble, które nie opuściły wzorcowni i nie zostały wdrożone z różnych powodów: czasem było na nie za wcześnie, czasem produkt był niezgodny ze strategią marki. Ale zawsze były to rzeczy, które wyróżniały się wzorniczo. Jestem z nimi emocjonalnie związana, bo jestem ich współtwórcą.

Czyli dla Pani te meble mają duszę?

Tak, mają duszę od początku ich powstawania. W Swarzędz Home za każdym meblem stoi człowiek, nie mamy tu taśmy produkcyjnej. Od pierwszej kreski postawionej przez projektanta, przez pracę konstrukcyjną, modelowanie, dobór materiału – to wszystko wykonują rzemieślnicy, którzy znają nawet najmniejszy element naszych mebli. I to tam włożone jest całe serce pana Jurka, Darka czy Piotra. Ja też uczestniczę w tworzeniu poszczególnych produktów, często sama oglądam je przed spakowaniem i wysłaniem do klienta, chcę by był zadowolony. A dalszą historię dopisuje takiemu meblowi miejsce, w którym się znajdzie.

Dlaczego związała się Pani z branżą meblarską? Generalnie ta branża kojarzy się raczej z mężczyznami…

Jest pani kolejną osobą, która o to pyta. Pewnie, branża meblowa kojarzy się z mężczyznami, a najczęściej z producentami. Ale sama produkcja nie musi jeszcze oznaczać dobrego mebla. Produkować można różne rzeczy, natomiast tworzenie wartości dla klienta to zupełnie inna sprawa. Z produkcją musiałam zmierzyć się wielokrotnie w życiu zawodowym. Bywało i tak, że podlegało mi 200, a nawet 300 osób. Ta dziedzina nie ma dla mnie tajemnic i dziś, rozmawiając z producentami, stolarzami, konstruktorami, projektantami jestem dla nich partnerem i to bardzo wymagającym. Czytanie branży wyłącznie poprzez pryzmat producenta niekoniecznie jest właściwe, zwłaszcza dziś, kiedy marki wnętrzarskie coraz częściej proponują całościowe koncepcje wnętrza, wyposażenia, stylu życia. Wystarczy wyjść trochę dalej, poza Polskę, żeby zobaczyć, że za takimi markami często stoją kobiety. Zresztą sama Pani wie, że to my z reguły z dbałością urządzamy dom, starannie kreujemy przestrzeń i zwracamy uwagę na detale.

Skąd Pani czerpie inspiracje?

Z życia. Lubię obserwować to, co dzieje się na świecie. Staram się podążać za trendami wnętrzarskimi, jednocześnie patrząc na potrzeby ludzi, ich styl i sposób życia, a to się bardzo zmieniło w ciągu ostatnich piętnastu lat. Dużo podróżuję, a więc inspiracje czerpię też z innych kultur, miejsc, historii. Także produkty, które były sprzedawane już 100, 50 czy 30 lat temu, a funkcjonują na rynku do dziś i wciąż są przez ludzi pożądane, są dla mnie wzorem.

Dziś na rynku mamy wiele marek. Czym wyróżnia się Swarzędz Home?

Mam nadzieję, że odwiedzając nasz showroom widać to, że nasze meble odpowiadają na potrzeby współczesnego odbiorcy. Zmieniliśmy bardzo sposób urządzania mieszkań i domów. Dzisiaj w salonie króluje sofa, stół z krzesłami, czasem jakaś komoda lub witryna i to tyle. Chcemy żyć w otwartych przestrzeniach i potrzebujemy swobody, a nie przedmiotów, które nas będą ograniczać. Marki, które tego nie dostrzegły w porę i nadal podsuwały klientom „garnitury” ciężkich mebli, przegrały. My, mimo tego, że proponujemy kolekcje, dajemy klientowi całe spektrum możliwości, wybór. Jesteśmy też gotowi, by zrealizować jego specjalne życzenia: czasem trzeba wykonać coś węższego, szerszego, wyższego, niższego. Jesteśmy to w stanie wykonać i nie uciekamy przed takimi wyzwaniami. To co nas wyróżnia na tle konkurencji to wysoka jakość naszych wyrobów. Może moglibyśmy mieć więcej klientów na polskim rynku, gdybyśmy stosowali tańsze materiały i inne rozwiązania konstrukcyjne, ale to nie byłoby zgodne z tym, co chcemy sobą reprezentować w Swarzędz Home. Rewitalizując markę postanowiłam zachować to, co było w niej wartościowe czyli wysoką jakość. Nie powiem tu nic odkrywczego, ale Swarzędzkie Fabryki Mebli do dziś kojarzone są z czymś porządnym, trwałym i prestiżowym, a ich meble do dziś służą wielu ludziom.

Ale wyróżniają was też innowacyjne projekty, jak, przykładowo ten mebel, na który patrzę i nie potrafię go nazwać, bo wygląda jak spirala z siedziskiem.

(śmiech) To Bamp – mebel zupełnie inny niż wszystkie. Został zaprojektowany 2 lata temu przez studentkę wzornictwa mebla na Uniwersytecie Artystycznym, Kamilę Wolską, a pomysł pokazał nam prof. Jacek Mikołajczak, który na co dzień z nami współpracuje. Koncepcja siedziska do aktywnego siedzenia, które wpływa pozytywnie na nasze przeciążone plecy wydała nam się bardzo interesująca i zdecydowaliśmy o jego wdrożeniu. Co istotne jego funkcjonalność idzie w parze z atrakcyjnym wyglądem – można go śmiało postawić w salonie w sąsiedztwie innych naszych mebli, trafia do nowoczesnych biur, hoteli, szkół. Ale czego bym o nim nie powiedziała, nie odda to wrażenia jakie ma osoba siedząca na nim – dlatego zapraszam do nas, by przetestować go osobiście. Siedzenie na Bampie to nie tylko coś, co warto zrobić dla zdrowia, ale także dobra zabawa.

Swarzędzkie Fabryki Mebli funkcjonowały na rynku wiele lat i były doskonale znane poznaniakom. Czy marka Swarzędz Home powstała z sentymentu do tamtych fabryk?

Trochę z sentymentu, bo swoją przygodę z meblami zaczynałam właśnie tam w 1996 roku, a trochę z możliwości kontynuowania wspaniałej, wieloletniej tradycji. Odkupiliśmy od syndyka prawa do znaków towarowych marki Swarzędz i postanowiliśmy ją zrewitalizować. Bo dobre polskie marki zasługują na przetrwanie i nowe życie.

Pamięta Pani pierwszy, wyprodukowany pod nowym logo mebel?

Oczywiście. Był to  klasyczny fotel „uszak” w nowej, eleganckiej odsłonie. Zresztą taki sam fotel stoi u mnie w domu od 1996 roku. Znalazłam go w magazynie zakładu w Swarzędzu. Produkowany był w latach 70-tych. Wielokrotnie zmieniałam mu tkaniny. Jest bardzo wygodny i przetrwał próbę czasu. I pomyślałam, że taki fotel to mogłoby być świetne nawiązanie do tego,  co było, ale w nowej oprawie. Natomiast dość długo nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego pomysłu na pierwsze meble skrzyniowe i sypialnie. Dopiero kolekcja Dream, zaprojektowana przez Jacka Mikołajczaka i mocno inspirowana przeze mnie, okazała się sukcesem i otworzyła nam drzwi do dalszego rozwoju. Zresztą te meble świetnie sprzedają się do dziś.

Wasze meble można kupić w całej Polsce.

Tak, współpracujemy z różnymi salonami, firmami, również  eksportujemy. Stawiamy na sprawdzonych, doświadczonych partnerów handlowych, bo żeby  ten produkt sprzedać potrzebna jest ogromna wiedza sprzedawcy i umiejętność przedstawienia klientowi ich zalet. Nasze meble nie są tanie, więc nabywca niejednokrotnie długo się zastanawia nad ich zakupem, odwiedza salon kilka razy, zanim to dobrze przemyśli i podejmie ostateczną decyzję. Praca z takimi klientami jest wymagająca.

Nadal jednak mamy poczucie, że jesteśmy młodą firmą i że na rynku nadal jest miejsce na nasze meble. Cały czas próbujemy więc  pozyskać nowe kanały dystrybucji, dotrzeć do nowych odbiorców.

Gdyby dzisiaj miała Pani podjąć raz jeszcze decyzję o uruchomieniu marki Swarzędz Home zdecydowałaby się Pani?

Dlaczego nie? To przecież jest mój świat i prawdziwa pasja.