Najnowszy numer SUKCESU już dostępny 🌞 Sukces po poznańsku to najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Elegancja zaczyna się w głowie

Podziel się

Po niemal dwóch dekadach pracy za biurkiem wybrała scenę, światła reflektorów i własną drogę. Dziś produkuje i organizuje koncerty w całej Polsce, współpracuje z artystami i orkiestrami, a publiczność staje się ambasadorem jej marki. Renata Brukiewicz, twórczyni projektów realizowanych pod szyldem Business Art, opowiada o odwadze, sile relacji oraz o tym, dlaczego konsekwentnie stawia na współpracę.

 

ROZMAWIA: Monika Kanigowska

ZDJĘCIE: Artur Kosonowski

[Współpraca reklamowa]

 

Ponad 10 lat działalności już za Panią.

Renata Brukiewicz: To prawda. Ale moja droga zaczęła się od szkoleń. Ukończyłam szkołę trenerów biznesu i początkowo zajmowałam się tylko prowadzeniem warsztatów biznesowych. Przełomem był wykład z zakresu etykiety. Ten temat tak mnie zafascynował, że postanowiłam uczynić go swoją specjalizacją. Zaczęłam prowadzić szkolenia z savoir-vivre’u, etykiety biznesowej. Z czasem naturalnie połączyłam to ze sztuką w dosłownym znaczeniu, czyli z muzyką. Tak powstała koncepcja łączenia biznesu, kultury i estetyki – coś, co dziś jest fundamentem mojej działalności.

Etykieta dziś – czy naprawdę jej potrzebujemy?

Myślę, że współczesny świat pełen nowych technologii, szybkiego działania – wymaga od nas jeszcze większej uważności na relacje i szacunek. Mamy ogrom możliwości i narzędzi i trzeba umieć z nich korzystać. Uważam, że edukacja z zakresu savoir-vivre’u, etykiety i budowania relacji powinna być podstawą już w szkołach. Bo to nie jest tylko kwestia tego, jak trzymać sztućce. W praktycznym ujęciu chodzi o to, by potrafić tworzyć atmosferę i przestrzeń dla różnego rodzaju współpracy, w której inni ludzie chcą być. To elegancja w myśleniu, tak to nazywam – ona zaczyna się od decyzji, by traktować siebie i innych z szacunkiem, a zasady etykiety mają nam w tym pomagać.

W którym momencie przeszła Pani ze szkoleń w stronę koncertów? To był przypadek czy ważne wydarzenie?

To było bardzo konkretne wydarzenie. Poszłam z moją mamą – seniorką – na koncert. Słuchałam klasycznych głosów i nagle pojawiła się myśl: jak wspaniale byłoby połączyć sztukę życia w społeczeństwie ze sztuką, jaką jest muzyka. W jednym i w drugim jest elegancja. I muzyka, i etykieta uszlachetniają wnętrze człowieka. Wróciłam do domu z decyzją: będę robić koncerty. To oczywiście wywołało zdziwienie w moim otoczeniu. „Jak to? Ty? Skąd Ty i koncerty?” A jednak. Czułam, że to naturalny kierunek.

Jak wyglądały początki?

Bardzo organicznie. Byłam zapraszana na spotkania biznesowe do jednej z instytucji jako ekspertka od etykiety. W pewnym momencie zaczęłam zapraszać do współpracy kolegę – artystę ze Śremu, który śpiewał. To nie były sale koncertowe. To były restauracje, przestrzenie biurowe, niestandardowe miejsca. Tworzyliśmy atmosferę – elegancką, ale bliską ludziom. Ja prowadziłam część związaną z etykietą, często w formie quizów, interakcji z gośćmi. To było odważne, ale bardzo dobrze przyjęte. Ludzie mówili: „To jest inne. To jest ciekawe”. I zaczęło się rozrastać. Pojawili się kolejni soliści i muzycy. Doszła oprawa – świece, detale, catering. Z małej formy zrobiło się pełne wydarzenie artystyczne.

I wtedy pojawiły się gale?

Tak. Po jednym z takich eventów zostałam zaproszona do poprowadzenia gali w Poznaniu. Odpowiadałam nie tylko za prowadzenie, ale również za program artystyczny części oficjalnej. I to był kolejny krok. Od koncertów połączonych z etykietą przeszłam do prowadzenia gal, jubileuszy, wydarzeń specjalnych i kompleksowej oprawy artystycznej. Ta pierwsza gala zaowocowała kolejnymi zaproszeniami. W pewnym momencie byłam odpowiedzialna już za całościową organizację wydarzeń.

A kiedy pojawiła się myśl o własnych koncertach?

Pamiętam dokładnie to zdanie: „Pani Reniu, a dlaczego pani nie robi własnych koncertów?”. Byłam zaskoczona. Pomyślałam: „Jak to ja? Przecież nie jestem z branży muzycznej”. Ale potem przyszła refleksja: może warto zacząć? Słuchając opinii, że: potrafię tworzyć przestrzeń, łączyć ludzi i budować atmosferę, a to w kulturze jest równie ważne jak sam występ, zrozumiałam, że jakość można tworzyć niezależnie od zawodowego zaplecza. Pomyślałam sobie: może rzeczywiście trzeba spróbować. Byłam dalej polecana do współpracy przez moich klientów, w mediach społecznościowych pojawiały się rekomendacje. W końcu uznałam: wynajmę salę i spróbuję.

Pierwsze były kameralne?

Tak, zaczynałam w mniejszych przestrzeniach. Organizowałam wydarzenia w letnich salach koncertowych, w hotelach. Najpierw były to koncerty, gdzie soliści śpiewali do podkładów muzycznych. Potem przyszedł moment: robimy koncert z orkiestrą. Trzeba było ją znaleźć, zaprosić dyrygenta, zbudować zespół. I tak zagraliśmy pierwszy koncert noworoczny – to był ogromny krok. Od tego momentu produkcje zaczęły być coraz większe. Większa scena, orkiestry, tancerze. Ja też stawałam się coraz odważniejsza (choć cały czas ostrożna).

„Wiedeński Nowy Rok” i „Dla Ciebie Mamo” to Pani projekty.

Tak, pierwsze były koncerty noworoczne, które stały się pełnowymiarową produkcją o nazwie Wiedeński Nowy Rok. Zainteresowanie jest tak duże, że są sale, w których gramy te koncerty dwukrotnie jednego dnia. Potem wpadliśmy na pomysł koncertów majowych – z myślą o Dniu Matki. Usłyszałam wtedy: „Koncert w maju? Kto kupi bilety?”. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Dziś koncerty „majowe” organizuje wiele agencji. Można powiedzieć, że byliśmy inspiracją. Moją produkcję należy szukać pod nazwą Dla Ciebie Mamo – Renata Brukiewicz.

Ma Pani stałych muzyków, współpracowników?

Współpracuję z orkiestrami, solistami i tancerzami przy moich dwóch głównych projektach. Repertuar i obsada się rozwijają. W tym roku np. podczas koncertu „Dla Ciebie Mamo” wystąpi harfistka, która będzie grać na harfie elektrycznej oraz śpiewać. Współpracuję z wieloma artystami, aktorami przy konkretnych projektach dla moich klientów.

W branży koncertowej konkurencja jest duża, co jest dla Pani ważne przy współpracy?

Tak, agencji jest wiele. Poza merytoryką stawiam na jakość i zaufanie. Według tego klucza i zasad staram się dobierać współpracowników i partnerów biznesowych. Relacje oparte na zaufaniu uważam za jeden z najważniejszych czynników sukcesu. Kiedy współpracuję z innymi organizatorami czy partnerami, wszyscy na tym zyskujemy. Wspólnie możemy osiągnąć ponadprzeciętny efekt. I cieszę się, że coraz częściej to właśnie z taką propozycją zwracają się do mnie inni.

Więcej informacji na www.brukiewicz.pl