Itaka: Świat się zmienia, potrzeba podróży zostaje
Podróże uczą elastyczności, pokory i szybkiego reagowania – te same kompetencje dziś decydują o sukcesie w biznesie. Piotr Henicz, wiceprezes ITAKA HOLDINGS, od lat porusza się w świecie, który nieustannie się zmienia: od globalnych kryzysów po nowe potrzeby turystów. W rozmowie opowiada nie tylko o strategii jednej z największych firm turystycznych w Polsce, ale także o emocjach, odpowiedzialności i o tym, dlaczego w turystyce – bardziej niż gdziekolwiek indziej – najważniejszy jest człowiek.

ROZMAWIA: Monika Kanigowska
ZDJĘCIA: Paweł Łączny, archiwum prywatne
[Współpraca reklamowa]
Lubi Pan podróżować?
Piotr Henicz: Mam ten komfort, że praktycznie od rozpoczęcia pracy zawodowej łączę ją z moimi pasjami: odkrywaniem świata i sportem. Podróżuję bardzo dużo, chociaż nie tylko do dalekich krajów. Dużo jeżdżę autem po Polsce, poruszając się między domem pod Poznaniem, centralą ITAKI w Opolu i częstymi spotkaniami w Warszawie. Mimo krajowych połączeń lotniczych lepiej czuję się, jeżdżąc po Polsce samochodem, czasem jako alternatywę wybieram pociąg. Te podróże to dla mnie czas na refleksje, przemyślenie decyzji. Dalsze wyjazdy też często wiążą się z moją pracą, ale zawsze udaje mi się wygospodarować czas na wyjazd z rodziną. Mój najmłodszy syn Antek uwielbia podróże i to wielka przyjemność pokazywać i objaśniać mu świat.
A czy była jakaś niezapomniana podróż w Pana życiu? Taka, do której myślami wraca Pan najczęściej?
Każda podróż jest niezapomniana, wnosi nowe emocje, otwiera oczy i wzbogaca. Kiedy wspominam moje podróże, wracam myślami do Australii z majestatycznym Uluru i fantastycznym nurkowaniem, supernowoczesnej i niezwykle tradycyjnej Japonii, trasy po USA czerwonym mustangiem oczywiście ze słynną drogą 66. Moje podróże to niezapomniane spotkania z przyrodą: safari w Masai Mara i Ngorongoro w Tanzanii oraz w Parku Krugera w RPA, spływ Deltą Orinoko w sercu wenezuelskiej dżungli, wulkany na indonezyjskiej Jawie, trekking w Peru czy bajeczna brazylijska Jericoacoara i niezapomniane noce w hamaku. Zawsze fascynowały mnie wyspy. Zarówno te dalekie, jak Dominikana, Bahamy, Kuba, Zanzibar, madagaskarska Nosy Be, Malediwy, Seszele, Sri Lanka, Wyspy Zielonego Przylądka, jak i europejskie Sardynia, Sycylia, Madera, Ibiza czy Islandia.

Australia z synami Mateuszem i Michałem
Jak dziś wygląda Pana idealny urlop – aktywnie czy raczej w rytmie slow, z dala od planów i harmonogramów?
Idealny urlop to dla mnie wypadkowa ustalonego planu, aktywności – najczęściej sportowej i czasu na odkrywanie miejsc „po swojemu”. Przed wyjazdem sprawdzam ciekawe trasy biegowe w okolicy hotelu – to mój sposób poznawania walorów krajobrazowych. Lubię miejsca, których nie ma w przewodnikach, spotykać ludzi, poznawać lokalną kuchnię w tawernach w małych wioskach, wybieranych przypadkowo, podczas przerw na trasie. Długo podróżuję, mam za sobą „zaliczenie” wszystkich słynnych zabytków, miast czy krajów, których byłem ciekaw. Teraz lubię, kiedy cel podróży mnie zaskakuje: smakiem, pięknym zachodem słońca, gościnnością, przyrodą.
Do sportu ma Pan równie wielkie serce co do turystyki. Jakie dyscypliny są Panu szczególnie bliskie i czy sport pomaga w zachowaniu work-life balance?
Jako kilkunastoletni chłopak zacząłem trenować koszykówkę. Później przez wiele lat grałem w tenisa, co skończyło się kontuzjami barków i operacjami. Zawsze starałem się jednak być blisko sportu i prowadzić aktywny tryb życia. Jeździłem na mistrzostwa Europy, świata czy olimpiady. Najbardziej interesowały mnie gry zespołowe oraz lekkoatletyka. W 2014 r. wziąłem udział w 1. polskiej edycji biegu Wings for Life Run, który dziś odbywa się w kilkudziesięciu miejscach na świecie. Wpisowe, tzw. startowe, biegacze przekazują na badania poświęcone urazom rdzenia kręgowego i pomocy osobom sparaliżowanym poruszającym się na wózkach. Idea i cel bardzo mi się spodobały. Od tego wszystko się zaczęło. Dzisiaj mogę się pochwalić kilkudziesięcioma medalami za ukończone biegi na dystansach 5, 10, 21,0975 i 42 km. W latach 2017 i 2018 zdobyłem koronę półmaratonów (trzeba ukończyć minimum pięć z listy wybranych imprez). Miło wspominam nocne półmaratony we Wrocławiu, w którym uczestniczyłem kilka razy. Ale i krótsze dystanse zapadły mi pamięć, np. Poznański Bieg Niepodległości w 100. rocznicę odzyskania niepodległości, gdy biegło ponad 25 tys. osób. Biegałem też w Nowym Jorku, Walencji czy Lizbonie, a także w legendarnym maratonie w Atenach. To było spełnienie biegowych marzeń, które pomógł mi zrealizować syn Mateusz, wręczając mi w prezencie gwiazdkowym kartę startową. Zrewanżowałem się tym samym, więc razem przygotowaliśmy się do tego biegu i wystartowaliśmy. Mile wspominam też inny maraton – wokół jeziora Wigry. Pobiegłem z najstarszym synem, Michałem. To był 2020 r., panowała pandemia, większość imprez biegowych w Polsce i na świecie odwołano. Ponieważ był to bieg terenowy, udało się go zorganizować przy ograniczonej liczbie uczestników. Tu liczyły się walory krajoznawcze, to inny rodzaj biegania, ale atmosfera była kapitalna, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Pasję do rywalizacji sportowej udało mi się zaszczepić nie tylko starszym synom, Michałowi i Mateuszowi, lecz także najmłodszemu, Antkowi, siedmiolatkowi, który już 3 lata temu po raz pierwszy uczestniczył w biegu na dystansie 1 km, który zakończył w świetnej kondycji i z medalem. Bieganie jest dla mnie nie tylko sportem, ale też stylem życia, sposobem dbania o kondycję fizyczną i psychiczną poprzez regularne treningi.

Ateny, maraton z synem Mateuszem
Cofnijmy się jednak do początków. Jakie były Pana pierwsze kroki w branży turystycznej i co sprawiło, że zdecydował się Pan związać swoją karierę właśnie z tą dziedziną?
To już rodzinna tradycja, którą zresztą kontynuują moi synowie. Mój ojciec był dyrektorem Gorzowskiego Przedsiębiorstwa Turystycznego Warta-Tourist i zajmował się hotelami, zajazdami i ośrodkami turystycznymi w dawnym województwie gorzowskim. Zaraz po studiach ekonomicznych pracowałem w WPT Przemysław w Poznaniu, byłem kierownikiem Centralnego Biura Obsługi Turystycznej. W tym czasie wspólnie z kolegami z hotelu Rzymski w Poznaniu założyłem firmę PTU Roma Tour. Woziliśmy turystów do Austrii, Czech, na Węgry, organizowałem obozy młodzieżowe, wyjazdy sportowe, wyjazdy po samochody do Holandii. Sam byłem wtedy pilotem, co pozwoliło mi ma wyjazdy zagraniczne. W tamtych czasach zagraniczne podróże, a nawet posiadanie paszportu, to była inna rzeczywistość. Dzięki pracy udawało mi się realizować sporo ciekawych podróży. Wtedy też nawiązaliśmy współpracę z ITAKĄ, firmą z Opola, działającą na początku w Polsce południowej, która potrzebowała klientów z północy kraju. To był początek mojego „rejsu” z ITAKĄ, który trwa już ponad 30 lat.
Czy z perspektywy czasu był jakiś moment przełomowy, który szczególnie wpłynął na Pana dalszą drogę zawodową?
Na pewno było to spotkanie z Mariuszem Jańczukiem i Leszkiem Szagdajem, początek współpracy z ITAKĄ, a następnie decyzja o dołączeniu do zarządu firmy. Panowie Jańczuk i Szagdaj zajmowali się organizowaniem wyjazdów, a ja odpowiadałem za budowanie sieci sprzedaży w całym kraju i marketing. Szybko otwieraliśmy biura w największych miastach, Poznaniu, Wrocławiu i Warszawie. Na początku lat 90. byliśmy już postrzegani jako firma ogólnopolska. Mieliśmy propozycje, by główną siedzibę przenieść do Wrocławia czy Warszawy, ale nie pozwolił na to patriotyzm lokalny. To oraz fakt, że większość osób, które budowały firmę, pochodziła z Opola, sprawiło, że ITAKA wciąż jest firmą opolską. W 2006 roku do Zarządu ITAKI dołączył jeszcze dyrektor finansowy Michał Wróbel i w tym niezmiennym składzie zarząd funkcjonuje do dzisiaj.

Jedna z siedzib Itaki w Opolu
Wielokrotnie zdobywał Pan tytuł najbardziej wpływowego człowieka w polskiej turystyce, do tego nagrody Orzeł Turystyki i Wybitna Osobowość Polskiej Turystyki. Co takie wyróżnienia znaczą dla Pana osobiście?
To dla mnie zaszczyt i docenienie mojej pracy na rzecz turystyki, zarówno patrząc przez pryzmat pracy w ITACE, jak i działalności w przestrzeni publicznej. Zawsze uważałem, że warto wychodzić dalej, poza obowiązki zawodowe, nawet jeśli się to dzieje kosztem prywatnego czasu. Stąd moje zaangażowanie w prace Rady Turystyki przy Ministerstwie Sportu i Turystyki, czy funkcja wiceprezesa Polskiej Izby Turystyki. Nagrody są dla mnie sygnałem, że moje działania i decyzje są wysoko oceniane przez środowisko turystyczne. Chociaż trafiają do mnie, w praktyce przekładają się także na wizerunek ITAKI jako firmy nowoczesnej, dobrze zarządzanej i mającej silne przywództwo. Absolutnie nie stanowią dla mnie celu samego w sobie, lecz stają się narzędziem ułatwiającym dalsze projekty, dialog z partnerami czy instytucjami.
Czy po tylu latach w branży można powiedzieć, że o turystyce wie Pan już wszystko, czy nadal coś potrafi Pana zaskoczyć?
I tak, i nie. Turystyka jest branżą niezwykle powiązaną z geopolityką, makroekonomią i wszelkimi zjawiskami społecznymi, socjologicznymi. I teoretycznie wszyscy w branży zdają sobie z tego sprawę. Tym, co nie miało precedensu w historii współczesnej turystyki, była pandemia. Bardzo szybko branża przeszła na zarządzanie kryzysowe, jednak pierwszy miesiąc od wprowadzenia restrykcji był dla nas szokiem. Pandemia była momentem testu zarządzania firmą, czasem, kiedy zmienił się sposób komunikacji z klientem i początkiem odejścia od traktowania turystyki wyłącznie jako sprzedaży wyjazdów, a skupienie się na kompletnym doświadczeniu klienta, jakości i bezpieczeństwie – co dziś jest jednym z filarów sukcesu ITAKI.
Porozmawiajmy chwilę o ITACE. Jako wiceprezes odpowiedzialny za marketing i sprzedaż – jak zmieniała się strategia firmy w ostatnich latach, szczególnie po pandemii?
Po pandemii okazało się, że w czasach powszechnego dostępu do nowoczesnych technologii i dynamicznego rozwoju e-commerce, bezpośredni kontakt ze sprzedawcą jest dla klienta niezmiernie istotny. Dlatego też ITAKA inwestuje we wszystkie kanały dystrybucji: są to zarówno sprzedaż online, salony firmowe i rozwój sieci franczyzowej, jak i współpraca z siecią agencyjną. Ważne jest pozytywne doświadczenie klienta niezależnie od kanału sprzedaży i ścieżki rezerwacji. Jeśli klient ITAKI chce dokonać zakupu w dowolnej chwili, z dowolnego urządzenia, czy też oczekuje profesjonalnej konsultacji „face to face”, to ma taką możliwość wyboru. Długofalowa strategia firmy to nie tylko reagować na potrzeby rynku, ale go wyprzedzać, czego konsekwencją jest ponad 50 kierunków czarterowych, które ITAKA wprowadziła po raz pierwszy dla polskich turystów. Są to m.in.: Lanzarote, Fuerteventura, Sri Lanka, Wyspy Zielnego Przylądka, Sardynia, Albania, Oman czy Zanzibar. Kluczowym elementem strategii firmy jest dywersyfikacja działalności w ramach ITAKA Holdings, m.in. inwestycje we własną markę lotniczą Air001 czy segment hospitality. W tym roku w barwach Air001 latać będzie sześć samolotów Airbus, a zarządzamy już dziewięcioma własnymi hotelami w Grecji, na Wyspach Kanaryjskich i w Turcji.
Sezon 2025 przyniósł wyraźne odbicie w liczbie wyjazdów. Co Pana zdaniem najbardziej wpłynęło na ten wzrost?
Najwyższe wzrosty, na poziomie powyżej 25% r/r/r branża odnotowywała w sezonach bezpośrednio po pandemii. Wtedy zadziałał „odłożony popyt” oraz chęć „wynagrodzenia sobie” okresu lockdownu. Wzrosty te były nie tylko ilościowe, ale także jakościowe – pojawił się znaczący wzrost popytu na ofertę z najwyższej półki i kierunki egzotyczne, który utrzymuje się do dzisiaj. Obecnie, zgodnie z przewidywaniami, jesteśmy w punkcie stabilnych wzrostów r/d/r, utrwalenia pozycji rynkowej dużych touroperatorów. Jeśli nie wystąpią zakłócenia rynku spowodowane zakłóceniami makroekonomicznymi oraz geopolitycznymi, branża może liczyć na kolejne dobre lata, ze stabilnymi, przewidywalnymi wzrostami. Polacy chcą jeździć na wakacje, jesteśmy liderami wzrostów ruchu turystycznego w Europie. Na wzrost wyjazdów zagranicznych Polaków składa się wiele czynników: m.in. wzrost dochodów, traktowanie podróży jako stylu życia, coraz większa dostępność ciekawych kierunków z wylotami z lokalnych portów, łatwość planowania wyjazdów za pośrednictwem biur podróży.

Peru
ITAKA rozwija działalność także na rynkach zagranicznych, m.in. w Czechach, na Litwie i Węgrzech. Jak postrzega Pan potencjał dalszej ekspansji poza Polską?
Działalność tour operatorska, którą prowadzimy w Czechach, na Słowacji, Litwie, Łotwie, Estonii i na Węgrzech, pokazuje, że obrany kierunek jest słuszny. Rynki Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie jesteśmy jednym z wiodących touroperatorów, mają podobne profile klientów: wrażliwość cenowa, popularność wakacji pakietowych, duże znaczenie sezonu letniego, rosnący popyt na wyjazdy egzotyczne i luksusowe. Nasza skala działalności i doświadczenie w połączeniu z kompetencjami w czarterach, kontraktowaniu hoteli i zarządzaniu produktem dają efekt synergii – możliwość łączenia wolumenów z kilku rynków (np. wspólne czartery, wspólne kontrakty hotelowe), zwiększając konkurencyjność cenową i jakościową. Mamy solidne podstawy do dalszej ekspansji zagranicznej, szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej. Kluczowe będą selekcja rynków i kontrola ryzyka. To strategia raczej „krok po kroku” niż agresywne wchodzenie na wiele rynków jednocześnie. Poza zagraniczną obecnością tour operatorską, mamy także biura incomingowe, zajmujące się logistyką w destynacjach, w Turcji, Grecji, Hiszpanii i na Cyprze.
Czy w prowadzeniu firmy znajduje się również przestrzeń na działania o charakterze charytatywnym?
Działalność charytatywna znakomicie opisuje każdy biznes. Świadczy o świadomym rozwoju firmy, wieloaspektowym pojmowaniu świata, daje przykład i pozwala uczyć się od innych. Dla ITAKI, jako biura podróży, oznacza to także wspieranie lokalnych społeczności w krajach, które z zachwytem zwiedzają nasi klienci. Za gościnę chcemy się odwdzięczyć. W ciągu 37 lat naszej działalności konsekwentnie staramy się pomagać dzieciom, zarówno w Polsce, jak i za granicą, bo piękne chwile w dzieciństwie wpływają pozytywnie na całe dorosłe życie. Byłem inicjatorem wieloletniego projektu wspierania UNICEF-u: m.in. programu walki z niedożywieniem na Sri Lance, programu ochrony dzieci przed przemocą i wykorzystaniem w Maroku, programu walki z wykorzystywaniem dzieci do ciężkiej pracy w Turcji, programu budowy szkoły dla dzieci z regionu Boeny na Madagaskarze. Dzięki współpracy z Omenaa Foundation powstała szkoła dla dzieci w Ghanie. Jestem dumny z 13-letniej współpracy z Fundacją Mam Marzenie, wspólnie z którą spełniliśmy już ponad 100 podróżniczych marzeń dzieciaków. Prywatnie co roku wspieram WOŚP i wraz z rodziną biorę udział w akcji „Szlachetna Paczka”.
Jakie kluczowe wyzwania stoją dziś przed touroperatorem takim, jak Itaka w kontekście globalnej turystyki?
Nie tylko ITAKA, ale cała branża stoi w obliczu dostosowania się do nowej dyrektywy na poziomie unijnym, która ma wejść w życie w ciągu najbliższych kilku lat i będzie regulować m.in. działalność tour operatorską. Propozycje Parlamentu Europejskiego mogą rozszerzyć zakres usług objętych ochroną konsumenta i zwiększyć obowiązki organizatorów. To trafia na opór branży europejskiej, a przez to wpływa także na dyskusje legislacyjne w Polsce. Turystyka XXI w. wymaga szybkiego reagowania na zmiany rynkowe, innowacyjnych i personalizowanych produktów, sprawnej logistyki i cyfryzacji oraz aktywnego zarządzania ryzykiem ekonomicznym i środowiskowym. Zdajemy sobie sprawę, że nie ma dalszego rozwoju bez inwestycji w nowe technologie, ecommerce i analitykę danych. Nieprzewidywalność kryzysów (np. kryzysy polityczne, konflikty zbrojne, klęski żywiołowe) wymaga elastycznego planowania oferty i szybkiej reakcji na zmiany w popycie. Rosnące wymogi środowiskowe powodują konieczność inwestycji w proekologiczne rozwiązania (transport, hotele), co o ile samo w sobie jest zjawiskiem korzystnym, powoduje zwiększenie kosztów i przy dużej konkurencji cenowej może mieć wpływ na obniżenie marży tour operatorskiej. Chciałbym, aby w dobie wyzwań i zmian legislacyjnych, jakie czekają branżę, firmy turystyczne z polskim kapitałem mogły liczyć na priorytetowe wparcie ze strony rządowej.
Czy obserwuje Pan zmianę preferencji Polaków, jeśli chodzi o kierunki i style podróżowania, takie jak slow travel, ekoturystyka czy podróże luksusowe?
Tak, w ostatnich latach widać wyraźną zmianę preferencji Polaków zarówno pod kątem kierunków, jak i standardu podróży. Trendy te wynikają zarówno ze zmian demograficznych, jak i z rosnącej świadomości konsumenckiej. Klient polskich biur podróży jest „wyedukowany” turystycznie, podróżuje coraz częściej, coraz dalej i ma coraz większe wymagania odnośnie do standardu. To już nie cztero-, ale pięciogwiazdkowe hotele stają się najbardziej pożądanym produktem. Tę jakościową zmianę widać zarówno na popularnych kierunkach letnich: Turcja, Grecja, Albania, Hiszpania, jak i na wyjazdach egzotycznych, które mają dynamicznie rosnący udział w sprzedaży. Rosnące zainteresowanie dalekimi wyjazdami oznacza poszukiwanie nowych doświadczeń podróżniczych, nowych miejsc do odkrycia – jakim np. była wprowadzona w zeszłym sezonie malezyjska wyspa Langkawi, czy kilka lat temu maleńka wysepka Nosy Be, należąca do Madagaskaru. Poza wyjazdami typowo wypoczynkowymi rośnie liczba amatorów wycieczek objazdowych, city breaks i luksusowych rejsów wycieczkowych. Wielu z naszych klientów wyjeżdża więcej niż raz do roku.

Wenezuela, Delta Orinoko
Jak według Pana będzie wyglądała turystyka w Polsce i na świecie w perspektywie najbliższych 5–10 lat?
Nie sadzę, żeby nastąpiły diametralne zmiany, oczywiście pod warunkiem, że będziemy działać w warunkach stabilizacji ekonomicznej i geopolitycznej. Z pewnością nadal będzie rosnąć popularność wyjazdów zorganizowanych. Klienci nadal będą doceniać wygodę rezerwacji, dostępność ofert i bezpieczeństwo podczas wyjazdu, jakie gwarantują renomowane biura podróży. „Mainstream” popularnych kierunków też raczej nie ulegnie zmianie: Turcja, Egipt, Grecja czy Hiszpania dysponują nie tylko wyjątkowymi walorami turystycznymi, ale także rozwiniętą infrastrukturą, która powstawała dziesięcioleciami. Swoistym fenomenem ostatnich lat była Albania, która w krótkim czasie „wyrosła” na jeden z chętniej wybieranych kierunków europejskich, a to właśnie za sprawą zwiększenia nakładów na turystykę i powstaniu wielu nowych hoteli. Rosnącym trendem będą podróże jeszcze bardziej dopasowane do preferencji klienta, także pod względem długości pobytu i przelotu. Tu naszą odpowiedzią jest ITAKA SMART z ofertą opartą na pakietowaniu dynamicznym, z tysiącami hoteli na całym świecie i indywidualnymi przelotami. Kolejnym krokiem w kierunku dopasowania produktu do klienta jest wprowadzony w tegorocznej ofercie podział według kategorii odpowiadających konkretnym potrzebom. ITAKA Family obejmuje hotele z polskimi animacjami, rejsy oraz programy objazdowe z atrakcjami dla dzieci. Propozycje dla dorosłych oferuje ITAKA Adults, w tym klubową formułę ItaKarma. ITAKA Platinum zawiera ofertę hoteli klasy premium, wyróżniających się jakością usług, standardem oraz lokalizacją.
Co poradziłby Pan osobom, które planują swoją pierwszą dużą, zagraniczną podróż?
Żeby udały się do jednego z ponad 200 Salonów Firmowych ITAKI lub współpracującego z nami punktu agencyjnego. Mamy profesjonalnych doradców, którzy już po krótkiej rozmowie potrafią zdefiniować potrzeby klienta i wskazać optymalną ofertę. Jest to szczególnie ważne właśnie przy pierwszej zagranicznej podróży. Odpowiedni dobór oferty jest gwarancją zadowolenia klienta i powrotu do ITAKI, co zawsze jest dla nas najważniejsze. Ale to nie wszystko. Doradca udzieli także informacji dotyczących przelotu, obowiązujących przepisów, wymaganych dokumentów czy optymalnego ubezpieczenia – co jest szczególnie istotnie dla osób podróżujących pierwszy raz.
Gdyby miał Pan zarekomendować jedno miejsce na wyjątkowy urlop z rodziną lub przyjaciółmi – to gdzie warto pojechać i dlaczego?
Zawsze chętnie wracam na Wyspy Kanaryjskie. To niezwykły kierunek, bo każda z wysp archipelagu jest inna. Fuerteventura spodoba się plażowiczom i amatorom aktywnego wypoczynku. Jej wizytówką jest 5-kilometrowa Playa Sotavento z fantastycznymi warunkami do windsurfingu i kitesurfingu. Gran Canaria ma 360 km plaż i nowoczesne kurorty. Duże wrażenie robią góry z pieszymi szlakami, które świetnie znam i polecam, zielone doliny i urokliwe wioski. Zachwyca kolonialna stolica Las Palmas i złote wydmy Maspalomas. Lanzarote fascynuje egzotyką wulkanicznych krajobrazów. Są tu kolorowe plaże, El Golfo – krater wulkanu z zielonym jeziorem i genialne realizacje Cesara Manrique harmonizujące z otoczeniem. Na Teneryfie zawsze jest czas na zabawę, jest tu mnóstwo restauracji, pubów i dyskotek. Przepiękne krajobrazy Parku Narodowego Teide, klify Los Gigantes i wąwóz Masca są cudami natury, które koniecznie trzeba zobaczyć. La Palma zaskakuje zróżnicowanymi krajobrazami: wąwozy, lasy, góry dochodzące do czarnych wulkanicznych plaż, słynna Caldera de Taburiente, senne miasteczka i wszechobecne plantacje bananowców. Na Wyspach Kanaryjskich jesteśmy obecni od prawie 30 lat, mamy tu własne biuro FuerteItaka, które dba o najwyższe standardy wypoczynku naszych klientów.

Oman, rodzinne wakacje z żoną Alicją i synem Antkiem
I na koniec trochę przewrotnie – czy są kierunki, do których Itaka wysyła klientów, a Pan… sam by się tam nie wybrał?
Nie ma takich kierunków. Każdy kraj, niezależnie od szerokości geograficznej, ma fantastyczne miejsca, także te poza słynnymi kurortami i atrakcjami. I tak w przypadku Turcji będą to nie tylko tętniące życiem nadmorskie miejscowości, ale także wspaniałe zabytki, trasy narciarskie. Sam Stambuł ma wiele magicznych zakątków, po których warto niespiesznie pospacerować. Grecja kontynentalna i wyspy są rajem dla miłośników lokalnych klimatów, wędrówek po górskich wioskach i świetnej prostej kuchni. Na Malediwach, słynnych z luksusowych hoteli na atolach, to, co najpiękniejsze, ukryte jest pod wodą. Włochy to nie tylko słynne miasta sztuki, ale także maleńkie toskańskie miasteczka, gdzie zatrzymał się czas. Każda podróż wzbogaca, inspiruje, buduje nowe doświadczenia, bo jak powiedział filozof „Świat jest jak książka. Ci, którzy nie podróżują, czytają jedynie pierwszą stronę”.