Lech Mistrzem Polski!
„Kolejorz” obronił tytuł Mistrza Polski, zdobywając dziesiąte mistrzostwo w historii klubu! Sukces ten przypieczętowało zwycięstwo w 33. kolejce Ekstraklasy – Lech wygrał na wyjeździe z Radomiakiem Radom, dzięki czemu zapewnił sobie złoty medal bez oglądania się na wyniki rywali, na kolejkę przed zakończeniem sezonu.

TEKST: Juliusz Podolski
ZDJĘCIA: Lech Poznań
Architektem tego sukcesu jest duński szkoleniowiec Niels Frederiksen. Poprowadził on „Kolejorza” do drugiego z rzędu tytułu, dołączając do wąskiego grona legendarnych trenerów poznańskiego klubu, którzy wywalczyli przynajmniej dwa mistrzostwa. Jedynym szkoleniowcem, który do tej porty obronił tytuł rok po roku, była ikona klubu – Wojciech Łazarek (dokonał tego w latach 1983 i 1984). Oprócz niego dwa tytuły na koncie ma także Maciej Skorża (2015, 2022).
„Kolejorz” zimował w środku tabeli, ale wiosną zaczął w pełni wykorzystywać swój bezdyskusyjny, gargantuiczny potencjał. Dominował na boisku, imponował skutecznością i epatował intensywnością, o której tak dużo mówi Niels Frederiksen. Ta determinacja doprowadziła zespół na sam szczyt. Lech ma przecież w swoich szeregach Mikaela Ishaka – kapitana, legendę klubu i postać absolutnie fundamentalną. Ma Luisa Palmę, który wyrósł na jednego z najlepszych piłkarzy całej ligi, oraz Aliego Gholizadeha – gdy tylko pojawia się na murawie, przerasta PKO Ekstraklasę o kilka poziomów. W swoich zasobach „Kolejorz” ma także niezwykle utalentowaną młodzież.

Radość w Radomiu i nocna feta w Poznaniu
Gdy stało się jasne, że Niels Frederiksen obronił z Lechem Poznań tytuł mistrza Polski, duński trener przed kamerą Canal+ Sport podzielił się ogromną radością po triumfie w Radomiu:
– Jesteśmy niesamowicie szczęśliwi. Byliśmy na czele tabeli od dłuższego czasu i dzisiaj postawiliśmy kropkę nad „i”. To wielkie osiągnięcie całej drużyny oraz sztabu. Pokazaliśmy najwyższą jakość na przestrzeni całego sezonu. Jeśli w takim dniu się nie uśmiechniesz, to nie zrobisz tego nigdy! Graliśmy wiele spotkań na trzech frontach, a za mistrzostwo należą się szczególne słowa uznania zawodnikom i całemu sztabowi. Cieszę się, że udało się uniknąć rozstrzygnięcia tytułu w ostatniej kolejce. Teraz możemy cieszyć się wcześniej.
Około godziny 5 nad ranem mistrzowie Polski zameldowali się z powrotem w Poznaniu. Pod stadionem przy Bułgarskiej trwała już szalona feta – piłkarze i kibice wspólnie intonowali klubowe przyśpiewki, celebrując pierwszą obronę tytułu w XXI wieku. Oficjalne świętowanie pod obiektem zakończyło się tuż przed szóstą rano, choć dla wielu sympatyków Lecha Poznań ta wyjątkowa noc trwała znacznie dłużej.

Mistrzowska ceremonia na Targach
W ostatniej kolejce sezonu „Kolejorz” zmierzył się u siebie z Wisłą Płock, osiągając remis. Na trybunach już fetowano mistrza. Trener Frederiksen dumnie paradował z tabliczką ze swoim nazwiskiem, bo w międzyczasie podpisał kontrakt na kolejne dwa lata w Poznaniu. Tuż po meczu odbyła się oficjalna mistrzowska ceremonia, po której Lechici odkrytym autokarem przejechali spod stadionu na plac św. Marka na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, by świętować razem z całym miastem. Poznań zasnął nad ranem…

Cel: Liga Mistrzów
Czas fetowania sukcesu trwa krótko, bo trzeba już myśleć o nowym sezonie, tym bardziej, że koniec lipca to początek eliminacji do Ligi Mistrzów. Lech Poznań już wie, że w piątym podejściu do tych elitarnych rozgrywek będzie rozstawiony w każdej rundzie eliminacji w europejskich pucharach. To wielka szansa w walce o Ligę Mistrzów, ale przebrnięcie przez trzy szczeble wciąż może okazać się trudne. Według Football Meets Data Kolejorz ma zaledwie 26,9 procent szans.
Przypomnijmy, że w przypadku porażki w jednej z rund eliminacji Ligi Mistrzów mistrz Polski spadnie szczebel niżej. W przypadku niepowodzenia w sprawie Ligi Europy pozostaje jeszcze furtka w postaci Ligi Konferencji. W obecnej sytuacji ostatni z wariantów byłby już dużym niedosytem. Ale nastroje są bojowe. Niels Frederiksen już podczas odbierania nagrody dla trenera sezonu podczas Gali Ekstraklasy zapowiadał, że jego zespół wkrótce będzie prezentować się jeszcze lepiej. – Mogę Wam obiecać, że wrócimy w przyszłym sezonie i będziemy jeszcze mocniejsi – mówił na scenie.
Strategia prezesa Rutkowskiego
– To mój dwudziesty sezon w tym klubie. Droga była długa. Staraliśmy się być konsekwentni i to przyniosło efekty. Dziś świętujemy trzecie mistrzostwo w ciągu ostatnich pięciu lat – powiedział prezes Piotr Rutkowski. – Czy trudniej jest obronić mistrzostwo, niż je zdobyć? Na pewno. Ale jak się już zdobędzie szczyt, to nie chce się z niego schodzić. Bardzo cieszymy się z tego, że nam się udało. Wielu zawodników w tym sezonie odgrywało bardzo ważne role. Cieszą mnie wychowankowie, chcę podkreślić rolę akademii. To nie jest przypadkowe, to strategia – kontynuował prezes Lecha.
Prezes zapytany o wzmocnienia i transfery powiedział wprost: – Nie będzie dużo, jeśli chodzi o liczbę, nie należy spodziewać się rewolucji, ale na pewno zrobimy korekty, będzie trzeba doinwestować i rozwijać zespół dalej. Będziemy stawiać na perspektywicznych zawodników, ale gwarantujących poziom wymagany od drużyny walczącej o grupową fazę Ligi Mistrzów – zaznaczył Rutkowski.
Piotr Rutkowski wspomniał też, że trwają poszukiwania bramkarza, lewego obrońcy, prawego skrzydłowego oraz defensywnego pomocnika. Jak zapewniał Tomasz Rząsa, prace nad transferami trwają już wiele miesięcy, zawodnicy są wyskautowani i teraz dział sportowy czeka intensywna praca, by doprowadzić je do szczęśliwego końca. Najważniejsze decyzje będą ogłaszane na pewno w najbliższym czasie, a na przełomie czerwca i lipca zapadną na pewno ostatnie decyzje kadrowe.

Ishak z pucharem w Młynie
Niewątpliwą i najważniejszą gwiazdą klubu jest Mikael Ishak, którego kibice kochają i doceniają. W czasie meczu z Wisłą Płock został zmieniony w 75. minucie, by dołączyć do kibiców w Młynie i razem z nimi świętować. Potem zaniósł puchar za mistrzostwo na trybunę. – To mój szósty rok w Lechu. Czuję się tu znakomicie, jak w domu. W tym roku najważniejsze były chyba powroty oraz walka i silny mental. Bywaliśmy w dołkach, ale wciąż się podnosiliśmy. Przychodzimy, przegrywamy, wracamy do formy. Myślę, że byliśmy najlepsi, zwłaszcza pod koniec i to utrzymaliśmy. Jeżeli przegrasz jeden mecz, możesz wypaść z gry. Ostatecznie jesteśmy najsilniejsi i to jest dla mnie mentalność. Mam wokół siebie dobrych kolegów z drużyny, jestem w dobrej formie i rozegrałem wiele meczów. Myślę, że jestem teraz w tym wieku, kiedy znam swoje ciało. Wiem, czego potrzebuję, kiedy potrzebuję, a czego nie.
Przed Lechem kolejne karty historii do zapisania: pierwszy mistrzowski hat-trick, zdobycie trzeciego tytułu przez trenera Lecha z rzędu, awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, no a przy okazji Puchar Polski i Superpuchar. Kawał roboty…

Poprawić domowe statystyki
W przyszłym sezonie jednym z priorytetów Lecha będzie poprawienie statystyk w meczach domowych. Punkty ligowe jeszcze da się odrobić, lecz gorzej z rozgrywkami europejskimi, w których każdy mecz, szczególnie w kwalifikacjach, jest niezwykle istotny. Na to zwrócił uwagę Niels Frederiksen: – Chciałbym zmienić oblicze spotkań domowych w Europie. Mogliśmy poradzić sobie lepiej, a byliśmy zbyt otwarci i zbyt skupieni na tym, by tutaj powalczyć o dobry rezultat, zamiast powiedzieć sobie, że okej, remis u siebie też jest dobry, bo mecze wyjazdowe pokazały, że potrafimy. Może rywale już nie byli nastawieni na sto procent po wysokich zwycięstwach na naszym stadionie, ale wciąż graliśmy lepiej na wyjazdach niż w domu. Wchodzimy w nowy sezon europejskich pucharów z podejściem, że nie musimy wygrywać 3:0 u siebie. Czasem remis lub skromna wygrana 1:0 też będzie okej – stwierdził.
Lato zapowiada się zatem bardzo intensywnie. A my, kibice, czekamy z niecierpliwością.