Misja przetrwanie – o braterstwie hartowanym w błocie
Ruszyły zapisy na nowy, pełen ekstremalnych wyzwań sezon Formoza Challenge 2026. To nie jest zwykła rywalizacja sportowa. To prawdziwa, wielowymiarowa przygoda z wojskowym rodowodem, której fundamentem są treningi elitarnych żołnierzy Jednostki Wojskowej Formoza. Jeśli szukasz wydarzenia, które trwale zmieni Twój charakter, zmusi do walki o każdy oddech i pokaże, czym w praktyce jest braterstwo, to właśnie nadszedł moment, by podjąć misję swojego życia. To będzie opowieść, która zaczyna się tam, gdzie inni mówią zdecydowanie „dość”.

TEKST: Juliusz Podolski
ZDJĘCIA: Archiwum prywatne
Formoza Challenge to jedna z najbardziej rozpoznawalnych imprez biegowo-przeszkodowych w naszym kraju, to projekt, który wyrósł z fascynacji treningami jednostek specjalnych i chęci przeniesienia fragmentu ich świata do cywilnej rzeczywistości. To właśnie ich duch, ich niezłomność i ich specyficzne metody przygotowania stały się fundamentem rywalizacji, która dziś przyciąga zarówno profesjonalistów, jak i amatorów szukających w życiu czegoś więcej niż tylko spalonych kalorii. Wszystko zaczęło się od wizji stworzenia czegoś, co wykracza poza ramy zwykłego sportu. Dyrektor zawodów, Szymon Sobczak, wspomina początki z nieskrywaną dumą, zauważając, że od samego początku organizatorzy wiedzieli, iż tworzą coś absolutnie wyjątkowego:
– Kiedy ruszaliśmy z pierwszymi edycjami FCH, wiedzieliśmy, że tworzymy coś wyjątkowego. Dziś Formoza Challenge to kompletna opowieść o pokonywaniu własnych słabości, która rozciąga się od wielkopolskich lasów aż po bałtyckie plaże. Jesteśmy dumni, że nasz bieg wpisał się na stałe w kalendarz sportowy Polski.

W stworzonym projekcie nie chodziło tylko o postawienie przeszkód, ale o tchnięcie w zawody wojskowego klimatu, który czuć w każdym detalu – od projektów tras po same medale. Uczestnicy nie przyjeżdżają tu tylko po to, by zmierzyć się z czasem. Przyjeżdżają, by poczuć adrenalinę, której nie da się odnaleźć w sterylnych warunkach miejskich siłowni. To powrót do korzeni, do pierwotnej walki z naturą i własnym ciałem. Dla wielu to powrót po latach, jak dla jednego z uczestników, który z dumą wyznaje: „wróciłem na trasę po sześciu latach przerwy”. Choć po ukończeniu biegu czuł się całkowicie stargany, to jednocześnie był niesamowicie zadowolony i bez wahania polecał start innym, deklarując swoją obecność na kolejnych startach. Ten specyficzny rodzaj satysfakcji, płynący z totalnego wycieńczenia, jest paliwem, które napędza całą społeczność skupioną wokół hasła „Nigdy nie zostawiamy swoich”.
Kodeks wyryty w błocie
To, co najbardziej fascynuje w Formoza Challenge i wyróżnia ten bieg na tle innych imprez przeszkodowych, to etos współpracy, który jest niemal namacalny od momentu przekroczenia linii startu. Podczas gdy wiele biegów stawia na indywidualny sukces i bicie rekordów, tutaj centralnym punktem jest partnerstwo i wzajemna pomoc. Hasło „Nigdy nie zostawiamy swoich” nie jest tylko pustym sloganem marketingowym wyciętym z amerykańskiego filmu – to żelazna zasada, którą uczestnicy wprowadzają w życie na każdej przeszkodzie, przy każdym morderczym podbiegu i w każdej lodowatej kąpieli.
Szymon Sobczak podkreśla z mocą:
– Formoza Challenge to coś znacznie więcej niż zwykła rywalizacja o jak najlepszy czas. To unikalna okazja, by sprawdzić samego siebie w niesamowicie wyzywających warunkach, poczuć uderzenie czystej adrenaliny i jednocześnie doświadczyć niezwykłego wsparcia od innych ludzi, często zupełnie obcych, których połączył ten sam cel. Niezależnie od lokalizacji, czy jest to piaszczysta plaża, czy gęsty las, zawsze przyświeca organizatorom i zawodnikom ta sama idea solidarności.
Zasiekami, błotem i wysokimi ścianami trasa testuje nie tylko mięśnie, ale przede wszystkim charakter. Właśnie tam, w najtrudniejszych momentach, gdy płuca palą, a nogi odmawiają posłuszeństwa, objawia się prawdziwa magia Formozy. Jeden z uczestników, dzieląc się swoimi wrażeniami po przekroczeniu mety, nie krył, że było po prostu genialnie. Przyznał on otwarcie, że pierwszy raz w swoim życiu zmachał się tak mocno. Wspominał, że nawet starty w biegach na dziesięć kilometrów nie dawały mu takiego „zajazdu” jak ten tor przeszkód. Jednak to, co zapamiętał najbardziej, to fakt, że na trasie wszyscy pomagali wszystkim. Ta wzajemna życzliwość sprawiła, że każda cena za udział w takim wydarzeniu wydawała mu się warta zapłacenia. To właśnie to poczucie wspólnoty sprawia, że strach przed trudnością trasy znika, a w jego miejsce pojawia się duma i euforia.

Od serca Wielkopolski po matecznik komandosów
Sezon 2026 zapowiada się jako fascynująca podróż przez najbardziej wymagające i malownicze tereny Polski, a każda z pięciu zaplanowanych lokalizacji ma swój własny, unikalny charakter. Inauguracja sezonu odbędzie się w maju, w samym sercu Wielkopolski – w Kaliszu (10 maja). To miejsce szczególne, punkt startowy, a sportowi twardziele po raz pierwszy w roku poczują zapach prawdziwego poligonu. Kalisz to miejsce inauguracji, które narzuca tempo na resztę sezonu.
Jednak prawdziwy test nadchodzi w czerwcu, kiedy Formoza wraca do swoich korzeni w Obornikach (7 czerwca). To właśnie tam surowy teren, gęste poszycie i wszechobecne błoto stają się najbardziej wymagającym sędzią wytrzymałości. Uczestnicy wspominają Oborniki z ogromnym respektem, często określając je jako najtrudniejszy etap cyklu. Jeden z biegaczy, który ma na swoim koncie starty w różnych miastach, bez wahania stwierdził, że w Obornikach było zdecydowanie trudniej niż w Gdyni czy Ustce. Wspominał on ze śmiechem niezapomniane wrażenia z kąpieli w zbiornikach wodnych, które ironicznie nazwał „pachnącymi fiołkami”. To właśnie ta surowość przyciąga ludzi, którzy po zaliczeniu Kalisza i Obornik już odliczają dni do kolejnych startów.
Kiedy przychodzi lipiec, Formoza Challenge wchodzi w swój najbardziej naturalny, wodny żywioł. Edycja w Ustce (26 lipca) to nie lada gratka dla fanów morskiego klimatu. Tutaj ekstremalna przygoda łączy się z palącym słońcem i wszechobecnym piaskiem, który wdziera się w każdą szczelinę stroju i butów, czyniąc każdy krok cięższym. Szymon Sobczak zauważa: – To właśnie ta różnorodność lokalizacji sprawia, że cykl jest tak atrakcyjny – od błota Obornik po słoną wodę Bałtyku.
Po wakacyjnych emocjach wrzesień przynosi odkrywanie nowych horyzontów w Chodzieży (13 września). Ta lokalizacja zachwyca unikalnym ukształtowaniem terenu, które dla niejednego biegacza staje się prawdziwym wyzwaniem. To tutaj zawodnicy muszą zmierzyć się z morderczym podbiegiem pod stok narciarski, który wyciska ostatnie krople potu nawet z najlepiej przygotowanych atletów.
Finał wielkiego cyklu to powrót do źródeł, czyli do Gdyni (11 października). Na początku października, na plaży Babie Doły, zawodnicy kończą sezon w samym mateczniku Jednostki Wojskowej Formoza. To właśnie tam rywalizacja nabiera najgłębszego, niemal mistycznego sensu, kończąc sportową opowieść o hartowaniu charakteru.

Elitarne żaby
Jednostka Wojskowa Formoza im. gen. broni Włodzimierza Potasińskiego to elitarna formacja Wojsk Specjalnych, wyspecjalizowana w prowadzeniu morskich operacji specjalnych. Jej żołnierze, potocznie nazywani „ludźmi-żabami”, są szkoleni do realizowania najbardziej wymagających zadań pod wodą, na morzu oraz w pasie wybrzeża, takich jak dywersja, rozpoznanie czy zwalczanie terroryzmu wodnego. Jest to jedna z najmniejszych i najbardziej elitarnych jednostek w polskiej armii, uznawana za polski odpowiednik amerykańskich Navy SEALs.
Nazwa jednostki wywodzi się od jej bazy w Gdyni – dawnej niemieckiej torpedowni zbudowanej na wodzie, która ze względu na swoje odizolowanie kojarzyła się marynarzom z wyspą Formoza (dzisiejszy Tajwan). Służba w tej formacji wymaga nie tylko nadludzkiej kondycji fizycznej i perfekcyjnych umiejętności nurkowych, ale przede wszystkim ogromnej odporności psychicznej. Żołnierze Formozy działają często w ekstremalnych warunkach, pod osłoną nocy i w pełnym zanurzeniu, co czyni ich jednymi z najlepiej wyszkolonych operatorów sił specjalnych na świecie.
Brali udział w kluczowych misjach zagranicznych, m.in. w Zatoce Perskiej podczas operacji w Iraku oraz w działaniach na terenie Afganistanu u boku innych jednostek specjalnych.
Przygoda dla każdego, czyli jak przełamać lody
Jednym z największych mitów dotyczących Formoza Challenge jest przekonanie, że to zawody zarezerwowane wyłącznie dla „nadludzi” o nadzwyczajnej kondycji fizycznej. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej inkluzywna. Formoza to zawody dla wszystkich – od kompletnych amatorów, przez drużyny firmowe szukające integracji, aż po profesjonalistów i rodziny z dziećmi. Organizatorzy stworzyli system kategorii, który pozwala na idealne dopasowanie poziomu wyzwania do własnych możliwości. Dla tych, którzy chcą sprawdzić czystą prędkość i sprawność na dystansie bez dodatkowego obciążenia, przygotowano Bieg Indywidualny. Z kolei ci, którzy wierzą, że w grupie tkwi prawdziwa siła, wybierają kategorię Team Challenge, gdzie wzajemna pomoc przy pokonywaniu przeszkód jest kluczem do sukcesu.
Najbardziej wymagający format, Ultra Challenge, to bieg z obciążonym plecakiem i atrapą karabinu, który najbardziej zbliża uczestników do realiów żołnierskiego trudu. Ale Formoza myśli też o przyszłych pokoleniach wojowników, oferując formaty Kids Short i Kids Long dla najmłodszych, gdzie dzieciaki uczą się wytrwałości poprzez zabawę. Fascynacja tym wydarzeniem dotyka każdego, niezależnie od stopnia zaawansowania. Wiele osób startuje pod wpływem impulsu lub zachęty ze strony bliskich. Jedna z uczestniczek szczerze przyznała, że długo nie mogła się zdecydować na start, a do udziału namówiła ją koleżanka. Mimo początkowych obaw, po ukończeniu zawodów była niesamowicie szczęśliwa. To właśnie takie historie pokazują, że Formoza Challenge to nie tylko sport, to przygoda, która buduje pewność siebie i zmienia sposób patrzenia na własne ograniczenia. Krótkie podsumowania w stylu „baaaaardzo udana impreza” czy „było mega” tylko potwierdzają, że każdy, kto raz spróbuje, chce wrócić na trasę.

Poligon zmysłów
Sama trasa to prawdziwy majstersztyk inżynierii przeszkodowej, zaprojektowany we współpracy z ludźmi, którzy o przeszkodach wiedzą wszystko – żołnierzami Formozy. Na śmiałków czeka od dwudziestu do nawet pięćdziesięciu wyzwań, które umiejętnie łączą naturalne bariery terenowe z technicznymi konstrukcjami. Każdy metr trasy jest starannie przemyślany tak, by testować nie tylko siłę fizyczną, ale również spryt, równowagę i odporność psychiczną. Woda, błoto i piasek to tylko początek – na drodze do mety stają wysokie ściany, skomplikowane zasieki, a także zadania wymagające noszenia ciężarów, co symuluje realne warunki operacyjne.
Nie brakuje również zadań mentalnych, których celem jest sprawdzenie, jak zawodnik radzi sobie ze stresem i zmęczeniem pod presją czasu. Wszystko to tworzy klimat autentycznego poligonu, na którym nie ma miejsca na udawanie. Każda przeszkoda to nowa lekcja pokory, ale też ogromna dawka satysfakcji z jej pokonania. Jak twierdzi dyrektor Sobczak, start w tym cyklu: – To nieoceniona okazja, by sprawdzić samego siebie w warunkach, których nie zaznamy w codziennym życiu. Rywalizacja uczy, że gdy ciało mówi „stop”, umysł potrafi znaleźć w sobie jeszcze kilka dodatkowych biegów.
To właśnie ten moment, w którym sportowa zabawa zamienia się w budowanie charakteru, fascynuje uczestników najbardziej. To przygoda, która nie kończy się na mecie – ona zostaje w człowieku na zawsze, zmieniając jego podejście do trudności, które napotyka w życiu zawodowym czy osobistym.

Symbol niezłomności
Zwieńczeniem całego wysiłku są unikalne trofea, które dla wielu stają się najcenniejszą pamiątką w sportowej kolekcji. Formoza Challenge to wyjątkowa społeczność, którą łączy duch współpracy i wzajemnego wspierania. Każdy bieg to setki emocji, od strachu przed nieznanym, przez ból podczas wysiłku, aż po absolutną euforię na ostatnich metrach. Atmosfera wsparcia, która towarzyszy zawodnikom, jest czymś, co wyróżnia tę imprezę na tle wszystkich innych biegów masowych w Polsce. Tutaj nikt nie jest anonimowym numerem startowym – każdy jest częścią wielkiej „rodziny” Formozy.
Dla tych najwytrwalszych, którzy wykażą się żelazną konsekwencją i ukończą wszystkie pięć edycji w sezonie 2026, organizatorzy przygotowali coś naprawdę specjalnego. Wyjątkowe medale w kształcie naboju to nie tylko ozdoba, to potężny symbol determinacji, niezłomności i twardego charakteru. Zdobycie takiego kompletu trofeów to dowód na to, że przeszło się przez wszystkie żywioły – od błota Wielkopolski po fale Bałtyku. Szymon Sobczak zaprasza wszystkich do udziału w całym cyklu, podkreślając: – To nie tylko sport, ale przygoda, która realnie buduje wspólnotę. To szansa na to, by pokazać światu i przede wszystkim samemu sobie, na co naprawdę nas stać.
Zapisy na ten wyjątkowy sezon są już otwarte i warto się pospieszyć, bo chętnych nigdy nie brakuje, a liczba miejsc w poszczególnych lokalizacjach jest ograniczona. Oficjalna strona internetowa zawodów czeka na wszystkich, którzy są gotowi podjąć to wyzwanie. Nie zwlekaj, bo kulinarni i sportowi mistrzowie już czekają, by powitać Cię w ekipie, która nigdy nie zostawia swoich. Formoza Challenge 2026 to misja, którą warto rozpocząć już teraz, planując swoje starty i przygotowując się do wyzwania, które zmieni Twoje życie. Do zobaczenia na starcie – niech ten sezon będzie czasem Twojego największego zwycięstwa nad własnymi słabościami! Pokaż, że hasło „Nigdy nie zostawiamy swoich” ma dla Ciebie realną wartość – zaprasza do startów Szymon Sobczak.