NEUROCARE – nowy wymiar opieki nad pacjentem
W świecie, w którym pacjent często musi sam składać swoją historię zdrowia z wizyt u kolejnych specjalistów, NEUROCARE proponuje zupełnie inne podejście. To miejsce, gdzie neurolog, psycholog i fizjoterapeuta grają do jednej bramki, a leczenie zaczyna się od zrozumienia człowieka – nie tylko jego objawów. O idei kompleksowej opieki, rosnących wyzwaniach zdrowia psychicznego i potrzebie medycyny opartej na współpracy rozmawiamy z Dorotą Wiśniewską-Szeplewicz i prof. Ewą Mojs.

ROZMAWIA: Monika Kanigowska
ZDJĘCIA: Fotobueno, Artur Kosonowski
[Współpraca reklamowa]
NEUROCARE to miejsce, które łączy wiele dziedzin medycyny. Skąd wziął się pomysł na stworzenie tak kompleksowego modelu opieki?
Dorota Wiśniewska-Szeplewicz: Pomysł zrodził się z prostej, lecz bolesnej obserwacji polskiego systemu ochrony zdrowia. Pacjent z problemem neurologicznym czy psychicznym często staje się „turystą medycznym”. Odwiedza neurologa, dostaje skierowanie do psychologa, potem szuka fizjoterapeuty, a na końcu psychiatra przepisuje leki, nie wiedząc, co zalecili poprzednicy. To generuje chaos, stres i koszty po stronie sytemu czy pacjenta, a co najgorsze – opóźnia diagnozę i skuteczne leczenie. W NEUROCARE chcieliśmy odwrócić tę piramidę. Naszym nadrzędnym celem było stworzenie ekosystemu, w którym to specjaliści wspólnie odpowiadają na potrzeby pacjenta. Chcieliśmy zdjąć z barków chorego ciężar koordynacji leczenia. Kiedy tworzyliśmy fundamenty placówki, przyświecała nam myśl o miejscu, w którym pod jednym dachem spotykają się najnowsze technologie diagnostyczne z głębokim zaangażowaniem i wglądem w sytuację człowieka. To nie jest zwykłe centrum medyczne – to miejsce wsparcia, gdzie medycyna spotyka się z empatią.

Czy od początku wiedziała Pani, że chce budować placówkę opartą na podejściu holistycznym, czy to efekt doświadczeń pracy z pacjentami?
Prof. Ewa Mojs: W nowoczesnej medycynie termin „holizm” przestał być modnym hasłem, a stał się koniecznością terapeutyczną. Często spotykamy pacjentów z tzw. objawami psychosomatycznymi, na przykład bólami różnorodnego pochodzenia, które nie mają podłoża biologicznego, a są bardzo często wynikiem przewlekłego stresu i napięć. W klasycznym modelu taki pacjent „podróżuje” między np. ortopedą a neurologiem, a w naszym Centrum Medycznym trafia pod opiekę zespołu. Widząc, jak spektakularne efekty daje połączenie farmakologii, psychoterapii i neurorehabilitacji, utwierdziliśmy się w przekonaniu, że holizm to jedyna droga do trwałego zdrowia. To doświadczenia pacjentów ukształtowały naszą strukturę – uczyliśmy się na ich potrzebach, budując mosty między specjalizacjami, które w tradycyjnym systemie opieki rzadko ze sobą rozmawiają.

W NEUROCARE dużo mówi się o „opiece na każdym etapie życia”. Co to w praktyce oznacza dla pacjenta?
DW-S: To fundament naszej filozofii. Człowiek zmienia się na każdym etapie swojego życia i na każdym z nich ma inne potrzeby. W praktyce oznacza to, że w naszych gabinetach gościmy dzieci przedwcześnie urodzone, u których oceniamy rozwój neurobehawioralny, wspieramy prawidłowy rozwój psychomotoryczny niemowląt, ale też opiekujemy dzieci w wieku szkolnym, które zmagają się z trudnościami w nauce czy dysleksją. Idąc dalej, wspieramy nastolatki w najtrudniejszym okresie dojrzewania, osoby dorosłe, które szukają równowagi między życiem zawodowym a psychicznym, aż po seniorów. Dla tych ostatnich mamy specjalne programy wsparcia procesów poznawczych, diagnozujemy wczesne stadia chorób otępiennych i pomagamy utrzymać sprawność mózgu jak najdłużej. Pacjent, który trafia do nas raz, może na nas liczyć w każdym kluczowym momencie swojego życia, ponieważ tworzymy relację opartą na zaufaniu, która trwa lata.
Czym różni się podejście zespołowe – neurolog, psycholog, fizjoterapeuta – od klasycznego modelu leczenia?
Prof. EM: Różnica jest kolosalna i można ją porównać do orkiestry. W modelu klasycznym każdy muzyk gra swoją partię w innym pokoju – pacjent słyszy tylko pojedyncze dźwięki i sam musi złożyć je w symfonię. W NEUROCARE dyrygentem jest plan leczenia wypracowany wspólnie przez zespół naszych specjalistów.
Jak buduje się zaufanie pacjentów w tak wrażliwych obszarach jak zdrowie psychiczne czy neurorozwój?
DW-S: Budowanie zaufania w obszarze zdrowia psychicznego wymaga dużej uważności i koncentracji na troskach drugiego człowieka, dlatego w NEUROCARE zaczynamy od atmosfery. Nasze wnętrza nie przypominają sterylnych, budzących lęk poradni medycznych, bardzo chcemy, aby pacjent czuł się bezpiecznie już od wejścia do naszego Centrum. Po drugie – transparentność. Edukujemy pacjentów, wyjaśniamy mechanizmy ich dolegliwości, pokazujemy drogę, jaką przejdzie wspólnie z naszymi specjalistami. Po trzecie – dyskrecja i szacunek. Rozumiemy, że przyznanie się do problemów ze zdrowiem psychicznym czy trudności z dzieckiem wymaga ogromnej odwagi. Nasi specjaliści to nie tylko wybitni eksperci, ale przede wszystkim ludzie pełni empatii. Zaufanie budujemy też poprzez skuteczność – kiedy pacjent widzi, że nasza wielospecjalistyczna opieka realnie poprawia komfort jego życia, staje się naszym najlepszym ambasadorem.

Coraz więcej mówi się o ADHD i spektrum autyzmu u dorosłych. Czy rzeczywiście obserwujecie wzrost diagnoz?
Prof. EM: Zdecydowanie tak, obserwujemy wręcz boom diagnostyczny u dorosłych. Warto jednak podkreślić, że to nie jest „nowa moda”. To efekt tego, że pokolenie dzisiejszych 30-, 40- i 50-latków w dzieciństwie było niezdiagnozowanych. Ci ludzie dorastali w przekonaniu, że są „leniwi”, „niezdarni” albo „trudni”, podczas gdy ich mózgi po prostu pracowały inaczej. Dzisiaj, dzięki większej dostępności wiedzy i nowym możliwościom diagnostycznym, osoby te trafiają do NEUROCARE, szukając odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego całe życie czuję, że muszę wkładać dwa razy więcej wysiłku w proste czynności niż inni?”. Diagnoza ADHD czy spektrum autyzmu u dorosłego jest często momentem ogromnej ulgi, momentem porządkowania swojego życia i odkrywania siebie na nowo. To pozwala nam wdrożyć odpowiednią terapię, a czasem i farmakologię, co radykalnie zmienia jakość ich pracy, związków i samooceny.
Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się dziś pacjenci – czy coś szczególnie wyróżnia ostatnie lata?
Prof. EM: Pandemia, niepokoje społeczne, a teraz tempo życia i wszechobecna technologia odcisnęły piętno na naszej psychice. Często występują zaburzenia lękowe i depresyjne maskowane przez objawy somatyczne. Bardzo niepokojącym trendem jest też narastające „przebodźcowanie”. Nasze mózgi nie nadążają za ilością informacji, które przetwarzamy każdego dnia. Widzimy to u dzieci, które mają problemy z koncentracją, oraz u dorosłych cierpiących na bezsenność i przewlekłe zmęczenie.