Powrót Madonny
Poznaniacy będą zachwyceni, gdy przemierzając ulicę Długą, aby odwiedzić szopkę bożonarodzeniową w kościele bernardynów, ujrzą Studzienkę Madonny Sykstyńskiej – jedno z najcenniejszych i najbardziej symbolicznych dzieł XIX-wiecznej infrastruktury miejskiej. Po ponad 80 latach pojawiła się ona ponownie w niszy muru otaczającego Szpital Przemienienia Pańskiego, przypominając, jak udanie można łączyć funkcję użytkową z wysoką kulturą artystyczną. Opowiada ona też o wizji miasta, jaką miał jego największy XIX-wieczny mecenas – hrabia Edward Raczyński.

TEKST: Paweł Cieliczko
ZDJĘCIE: Maja Dedła
Woda, która miała zmienić miasto
Historia studzienki Madonny Sykstyńskiej zaczyna się długo przed jej powstaniem. W 1832 roku hrabia Edward Raczyński, zaniepokojony stanem sanitarnym Poznania, a przede wszystkim spustoszeniem, jakie wywołała wśród jego mieszkańców epidemia cholery, zwrócił się do władz miejskich z propozycją zbudowania sieci wodociągowej. Zbudowanie miejskiego wodociągu było niezbędne, bo Poznaniacy borykali się z brakiem dostępu do czystej wody, a funkcjonujące w mieście studnie i pompy dostarczały wodę bardzo wątpliwej jakości.
Konieczność zbudowania wodociągu była oczywistością, ale radnym miejskim aż osiem lat zajęło zastanawianie się nad przyjęciem propozycji Raczyńskiego. Wreszcie, w 1840 roku projekt zaakceptowano. Pomysł hrabiego zakładał doprowadzenie źródlanej wody ze Wzgórza Winiarskiego, przez przedmieście św. Wojciecha, Plac Działowy i wreszcie Alejami, do ścisłego centrum miasta. Prace rozpoczęto w marcu 1840 roku i już w następnym roku u zbiegu Wilhelmstrasse (Al. Marcinkowskiego) i Friedrichstrasse (ul. 23 Lutego) stanęła studnia ozdobiona medalionem przedstawiającym Vincenza Priessnitza, pioniera wodolecznictwa. Raczyńscy bardzo go cenili, za przeprowadzenie kuracji, dzięki której zdrowie odzyskał ich syn, Roger.
Uzyskanie swobodnego dostępu do czystej wody wzbudziło entuzjazm mieszkańców miasta, fundator drewnianego wodociągu uznał natomiast, że powinien on zostać przedłużony w kierunku obecnego placu Wiosny Ludów i dalej, aż do szpitala sióstr szarytek przy Placu Bernardyńskim. Radni miejscy nie mieli już wątpliwości co do sensowności projektu i kolejny etap tej inwestycji infrastrukturalnej zrealizowano w latach 1844–1845.

Studzienka Madonny Sykstyńskiej
Raczyńscy byli nie tylko fundatorami miejskich instytucji i infrastruktury, ale także mecenasami sztuki. Zaplanowali oni, że zwieńczeniem ich wodociągu będzie studzienka stanowiąca nie tylko obiekt użyteczności publicznej, ale także dzieło o wyjątkowej wartości artystycznej. Wyrzeźbiona została z piaskowca, w formie neogotyckiej kapliczki typu aedicula, ustawionej na dwukondygnacyjnym cokole, do którego przylegał basen na wodę o wydłużonym, sześciobocznym rzucie, a stanęła w załomie szpitalnego muru. Autorem tego wyrafinowanego projektu architektonicznego był Christian Gottlieb Cantian, którego kompozycję cechowało bogactwo detalu: filarki, rzeźbione płyciny, sterczyny zwieńczone kwiatonami oraz ostrołukowa nisza z trójdzielnym maswerkiem.
We wnętrzu piaskowcowej kapliczki umieszczono rzeźbę Madonny z Dzieciątkiem, inspirowaną słynną Madonną Sykstyńską Rafaela Santiego. Jej odlew wykonano w hucie w Lauchhammer w Saksonii na podstawie modelu Augusta Fischera. Zestawienie neogotyckiej architektury z renesansowym pierwowzorem rzeźby było świadomym i bardzo nowoczesnym wyborem artystycznym. Studzienka nie była jedynie miejscem pobierania wody – stanowiła ważny manifest estetyczny i ideowy. Mieszkańcy uważali, że woda z niej pochodząca ma właściwości lecznicze, a szczególnie skutecznie pomaga przy chorobach oczu.
Władze miejskie były wdzięczne fundatorom za obdarzenie miasta tak pięknie zwieńczonym wodociągiem i w dowód uznania część obecnej ul. Garbary – od Placu Bernardyńskiego do ul. Królowej Jadwigi – nazwano ulicą Raczyńskich.
Zniszczenie, zapomnienie i długa droga do odbudowy
Studzienka Madonny Sykstyńskiej przez prawie stulecie służyła wszystkim mieszkańcom Poznania. Kres temu przyniosła dopiero niemiecka okupacja. W 1940 roku Niemcy strącili figurę z cokołu, pocięli i przetopili, a zdobną, kamienną kapliczkę rozbili na drobne kawałki. Po wojnie – mimo że władze miejskie przyjmując dar Raczyńskich zobowiązały się do utrzymywania ufundowanego przez nich wodociągu oraz studzienek – nie podjęto żadnych działań zmierzających do jej odbudowy. W okresie Polski Ludowej zgłoszenie pomysłu przywrócenia Madonny Sykstyńskiej na Plac Bernardyński byłoby potraktowane jako prowokacja polityczna, bo z tego placu co roku wyruszał poznański pochód pierwszomajowy.
Sytuacja zmieniła się dopiero w 2002 roku, gdy w gronie Towarzystwa Opieki nad Zabytkami – Oddział w Poznaniu oraz Dyrekcji Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego pojawiła się inicjatywa przywrócenia miastu utraconego zabytku. Projekt odbudowania studzienki uzyskał akceptację Miejskiego Konserwatora Zabytków, brakowało jednak funduszy na przeprowadzenie tej inwestycji.
Dzięki wsparciu darczyńców, zaangażowaniu wielu osób oraz lokalnych i krajowych instytucji w 2013 roku udało się rozpocząć proces rekonstrukcji Studzienki Madonny Sykstyńskiej, który trwał do 2025 roku. Projekt odbudowywanego zabytku przygotowali Jacek Wilczak i Stefan Bajer. Figurę Madonny wyrzeźbił Marcin Sobczak, neogotycką kapliczkę odtworzył Marek Zielonka, a realizację całości przeprowadziła firma Orlikon. Inwestycję sfinansowano ze środków Rządowego Programu Odbudowy Zabytków oraz Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, a całą sprawę do szczęśliwego finału doprowadził dyrektor szpitala prof. Szczepan Cofta.
Powrót Studzienki Madonny Sykstyńskiej to nie tylko rekonstrukcja jednego obiektu. To przywrócenie fragmentu miejskiej pamięci i kultury technicznej. Po dekadach Poznań odzyskał dzieło, które od początku miało służyć mieszkańcom – dosłownie i symbolicznie.