Najnowszy numer SUKCESU już dostępny 🌞 Sukces po poznańsku to najpopularniejszy magazyn lifestylowy o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Wielkopolska śladem organiczniczek

Podziel się

Marcowe obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet warto potraktować jako pretekst do spacerów po Wielkopolsce śladem wybitnych kobiet związanych z ruchem pracy organicznej, istotnym dla lokalnej historii i dziedzictwa. Dokonań organiczniczek żyjących w XIX i na początku XX wieku wciąż przywołuje się dużo rzadziej niż biografie zasłużonych Wielkopolan. A przecież kobiety te nierzadko podejmowały się działań brawurowych i, jak na swoje czasy niezwykle postępowych.

al. Marcinkowskiego w Poznaniu, fot. R. Maciejewski

TEKST: Oliwia Olesiejuk, Wielkopolska Organizacja Turystyczna

 

Narażały własne bezpieczeństwo i wolność w walce o lepszą przyszłość, nauczały i walczyły o prawa osób uciskanych, przedzierały się przez klasy społeczne. W czasach, w których żyły, możliwości miały często dużo bardziej ograniczone niż obecnie, a mimo to ich postawy do dzisiaj mogą inspirować nas w codziennych wyborach. Przyglądając się życiorysom organiczniczek z Turwi, Niegolewa i Poznania, zastanówmy się nad tym, czego kobiety te uczą nas dzisiaj.

Tułodzieckie z Alei Marcinkowskiego

Spacerując Alejami Marcinkowskiego w Poznaniu, warto w kontekście historii pracy organicznej wspomnieć nie tylko Karola Marcinkowskiego, współzałożyciela znajdującego się przy tej ulicy Bazaru Poznańskiego, czy hrabiego Edwarda Raczyńskiego, fundatora pobliskiej Biblioteki Raczyńskich. Z Alejami Marcinkowskiego związane są bowiem jeszcze inne, rzadziej wspominane, a bez wątpienia nietuzinkowe postaci: Zofia i Aniela Tułodzieckie, przedsiębiorczynie, edukatorki, działaczki patriotyczne i emancypantki.

O ile wiele organiczników i organiczniczek reprezentowała wyższe warstwy społeczne, a działalność na rzecz dobra wspólnego umożliwiał im związany z pochodzeniem majątek, o tyle Tułodzieckie do wszystkiego musiały dojść samodzielnie. Po śmierci ojca nastoletnia Zofia podjęła się edukacji zawodowej i pracy zarobkowej, aby pomóc utrzymać rodzinę. Po studiach założyła w Poznaniu niewielki zakład krawiecki, który z czasem przekształciła w popularny i dobrze prosperujący salon mody, mieszczący się właśnie przy obecnych Alejach Marcinkowskiego. Na tym jednak nie poprzestała, wykorzystując sukces miejsca dla działalności społecznej i emancypacyjnej. W salonie pracowały i rozwijały kwalifikacje zawodowe rzesze kobiet, które w zdominowanej przez mężczyzn rzeczywistości były gorzej wynagradzane i często pozbawione podstawowych praw pracowniczych.

Zofia Tułodziecka zainicjowała także stworzenie pierwszego żeńskiego związku zawodowego na ziemiach polskich. Założone przez nią Stowarzyszenie Personelu Żeńskiego w Handlu i Przemyśle wspierało kobiety, organizując specjalistyczne kursy, pośrednicząc w poszukiwaniu pracy i umożliwiając im ogólny rozwój i edukację, także na temat równouprawnienia. Zakładano też biblioteki, schroniska dla potrzebujących oraz zapewniano pomoc kobietom w trudnej sytuacji życiowej.

Wraz z Zofią w salonie mód pracowała jej siostra Aniela, twórczyni „Towarzystwa przyjaciółek wzajemnego pouczania się” Warta. W ramach organizacji o tajemniczo brzmiącej nazwie, działającej nieprzerwanie przez 27 lat, zajmowano się tajną edukacją dzieci i młodzieży, które w czasach germanizacji traciły umiejętność pisania i czytania w ojczystym języku. Mówi się, że to właśnie podopieczni Warty, świadomi patrioci, jako pierwsi ruszyli do zwycięskiego powstania wielkopolskiego 1918–1919. Towarzystwo organizowało także posiłki dla potrzebujących, dodatkowe zajęcia dla dzieci na świeżym powietrzu, edukowało na temat zdrowia i zasad higieny.

W 1899 roku Zofia i Aniela Tułodzieckie zorganizowały pierwszy wiec w Poznaniu, w którym wzięło udział około 600 kobiet reprezentujących różne warstwy społeczne. Na kolejnych wiecach, jeszcze liczniej odwiedzanych, coraz odważniej poruszano temat praw kobiet. Choć same nie określiłyby się feministkami, za swoje stanowcze poglądy i niezależność były krytykowane. Nie przeszkodziło to jednak, aby ostatniego dnia aresztu, który Aniela Tułodziecka odbywała w 1913 roku za swoją działalność patriotyczną, przed budynkiem więzienia zgromadził się tłum osób wiwatujących na jej cześć.

Symboliczna tabliczka upamiętniająca życie Anieli i Zofii Tułodzieckich mieści się obecnie w poznańskiej kamienicy Żelazko przy ul. Krysiewicza. W tym budynku odważne siostry mieszkały do końca życia. Na słynnych Alejach Marcinkowskiego próżno szukać jakiejkolwiek formy upamiętnienia ich działalności. A szkoda, bo każda i każdy może się od nich wiele nauczyć. Życie sióstr Tułodzieckich stanowi przykład tego, że dzięki sumiennej pracy można wyjść z trudnej sytuacji i dokonywać pięknych aktów społecznych. I tego, że sukces finansowy czasem staje się środkiem do działań na rzecz innych. Że język, w którym mówimy, piszemy i czytamy, wpływa na naszą tożsamość i poczucie wspólnotowości. A także, że można reprezentować różne wartości i jednocześnie dążyć ku wspólnym celom, inspirować i jednoczyć.

Zofia Tułodziecka_wystawa WUCHTA WIARY. Bohaterowie pracy organicznej. Muzeum Powstania Wielkopolskiego 1918-1919

Aniela Tułodziecka - wystawa WUCHTA WIARY. Bohaterowie pracy organicznej. Muzeum Powstania Wielkopolskiego 1918-1919

 

Chłapowskie z pałacu w Turwi

Pałac w Turwi, wsi w gminie Kościan, znany jest głównie jako miejsce życia i działalności pioniera pracy organicznej, generała Dezyderego Chłapowskiego. Mówi się, że Chłapowski był wizjonerem – nie tylko dokonał reform w polskim rolnictwie i przez wdrożenie idei pracy organicznej doprowadził majątek w Turwi do świetności, ale działał też nieustająco na rzecz poprawy życia osób z różnych warstw społecznych. Nie czynił jednak wszystkiego w pojedynkę, a metod zarządzania gospodarstwem i działalności dobroczynnej można z powodzeniem uczyć się od mieszkanek turewskiego pałacu.

Antonina z Grudzińskich Chłapowska, żona generała, uchodzi za postać jak na tamte czasy nietuzinkową. Zarządzała gospodarstwem i budżetem domowym. Samodzielnie zajmowała się edukacją dzieci, ucząc je języków, religii i polskiej historii. Przede wszystkim znana jest jednak z działalności dobroczynnej. Zdobywała środki na tworzenie i utrzymywanie zakonów, kościołów, kaplic i szpitali. A w turewskim lazarecie, wraz z córkami, opiekowała się chorymi.

Tradycję działalności na rzecz innych kontynuowała także Tekla z Mańkowskich Chłapowska, ostatnia zarządczyni majątku w Turwi. Tekla stworzyła w Turwi i Rąbiniu przedszkole dla dzieci wiejskich, wspierała także Zakład dla Niewidomych w Laskach. Wiele wysiłku wkładała w opiekę nad sierotami oraz potrzebującymi dziećmi i młodzieżą. Do dziś zespół Pałacu w Turwi, reprezentowany obecnie przez osoby z Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk, gości osoby, które kiedyś doświadczyły pomocy Chłapowskiej.

Tekla z Mańkowskich Chłapowska. Skan z ksiązki z 2024 r. Doroty Mycielskiej pt. Z Kresów do Wielkopolski. Wańkowicze w Jerce

 

Działalność dobroczynna organiczniczek z Turwi była popularną w tamtym czasie postawą towarzyszącą wysoko postawionym Wielkopolankom, które chętnie angażowały się w pomoc społeczną i edukacyjną. Swoje przywileje wykorzystywały zatem do pracy na rzecz innych, dzieląc się wiedzą i zasobami.

Turew, fot. K. Budzinski

 

Wanda z Niegolewa

O Wandzie Niegolewskiej wiele można było usłyszeć podczas warsztatów herstorycznych, które odbyły się w listopadzie 2024 roku w Pałacu w Winnej Górze, siedzibie instytucji koordynującej Szlak Pracy Organicznej (pracaorganiczna.pl). Warsztat poprowadziła Magdalena Genow, pisarka i edukatorka, której udało się nie tylko pokazać dokonania organiczniczki we współczesnym kontekście wyzwań ekologicznych, ale także zaprosić na warsztaty jej wnuczkę i imienniczkę jednocześnie.

Wanda Niegolewska była posłanką na Polski Sejm Dzielnicowy w Poznaniu, działaczką patriotyczną, uczestniczką powstań, edukatorką i niestrudzoną społeczniczką. W czasie zaborów jako jedna z wielu Wielkopolanek uczyła dzieci i młodzież języka polskiego, w czasie powstania wielkopolskiego zorganizowała szpital powstańczy w Buku.

Wanda Niegolewska - pocztówka z warsztatów na Szlaku Pracy Organicznej w Pałacu w Winnej Górze

 

W kwietniu 1919 roku została wybrana prezeską nowopowstałego Związku Włościanek Wielkopolskich (przed II wojną światową wielkopolskiego odpowiednika Kół Gospodyń Wiejskich). Wydarzyło się to podczas szczególnego zebrania Związku Włościanek w Ogrodzie Zoologicznym w Poznaniu, w okolicznościach niezakończonych jeszcze walk zbrojnych w Wielkopolsce, a także niedługo po otrzymaniu przez Polki praw wyborczych. Na spotkanie przybyło wówczas, narażając własne bezpieczeństwo, 800 kobiet z różnych części regionu, a także istotne poznańskie osobistości.

W ramach działalności Kół Włościanek, zarządzając majątkami w Niegolewie i Myjomicy, Niegolewska uczyła lokalne mieszkanki zakładać ogródki warzywne i sady, konserwować żywność i pielęgnować ogrody. Otwierała lokalne biblioteki we wsiach i małych miejscowościach, organizowała wykłady edukacyjne i prezentacje. Majątek w Niegolewie opuściła wraz z wybuchem II wojny światowej. Po wojnie zamieszkała w Poznaniu, w przydzielonym mieszkaniu przy ulicy Wołyńskiej.

Spisując imponującą biografię organiczniczki w jednym ze swoich tekstów, Magdalena Genow słusznie zadaje sobie pytanie: „Zastanawiałam się, dlaczego w Poznaniu jest ulica Niegolewskich, a nie ma ulicy Wandy Niegolewskiej?”. My także się nad tym zastanówmy.

Bibliografia:

  • Magdalena Genow „Będzie, co może. Posłanka na Polski Sejm Dzielnicowy w Poznaniu, uczestniczka dwóch powstań i prezeska Koła Włościanek Wielkopolskich – Wanda Niegolewska.” DYNKS. Poznański magazyn kulturalny. 22 grudnia 2024.
  • Joanna Jodełka „Siostry Tułodzieckie. O nierozczochranych pannach, które porządny wiec w Poznaniu urządziły.” Kultura u podstaw, 26 stycznia 2021.
  • Szlak Pracy Organicznej: pracaorganiczna.pl