Udar czy zawał?

23 października 2018

Według prof. dr hab. med. Pawła Chęcińskiego, pracującego w Szpitalu Św. Wojciecha w Poznaniu, znaczna część społeczeństwa dotknięta jest chorobami naczyń. I choć choroby żył dotykają głównie kobiety, to coraz więcej mężczyzn zgłasza się do lekarza z podobnymi dolegliwościami. Duży problem stanowią jednak młodzi pacjenci, którzy w wieku niespełna 30 lat przechodzą rozległy udar lub zawał, wynikający głównie z przepracowania, stresów i pogoni za pieniądzem, co może prowadzić nawet do śmierci.

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Kogo Pan leczy?

Koncentruję się głównie na chorych z chorobami naczyń. Są to pacjenci z miażdżycowym niedokrwieniem kończyn, z tętniakami, zaburzeniami ukrwienia mózgu, z chorobami żył. Dziś miałem trzech pacjentów z tętniakami aorty, jednego z niedokrwieniem mózgu, tzn. ze zwężeniem tętnicy szyjnej i kilku pacjentów z żylakami.

Często Pan operuje?

W Szpitalu Św. Wojciecha leczymy głównie w sposób wewnątrznaczyniowy, a więc małoinwazyjny. Zamykamy żyły laserem lub falami radiowymi wysokiej częstotliwości. Coraz więcej chorych korzysta z nowoczesnych metod, chociaż nie są one refundowane. Taki zabieg pozwala na szybką rekonwalescencję – pacjent operowany rano już wieczorem może wrócić do domu. Operacje małoinwazyjne niosą za sobą mniejsze krwiaki, nie używamy szwów, nie robimy nacięć. Duża operacja wiąże się z wyrywaniem żyły i wielkimi krwiakami.

Dlaczego zdecydował się Pan na pracę w tym szpitalu?

Ten szpital daje bardzo dobre warunki pracy, jest tu duża przestrzeń, wygodne sale dla pacjentów, jest klimatyzacja, przyjazna atmosfera. Poza tym na miejscu mam całą diagnostykę laboratoryjną, mogę od ręki wykonać tomografię komputerową z kontrastem każdego odcinka naczyń, co jest często niezbędne do dalszych badań.

Czy u Pana występuje coś takiego jak sezonowość?

O sezonowości można mówić w chorobach żył. Objawy nasilają się latem i jesienią, wśród nich najczęstszymi są obrzęki.

Czyli teraz przed Panem trudny czas.

Można tak powiedzieć. Warto dodać, że do lekarza zaczęli zgłaszać się też mężczyźni z chorobami żył, nawet tylko z powodów estetycznych.

Ale wciąż jednak z tą chorobą boryka się więcej kobiet. Z czego to wynika?

Wynika to z pewnych uwarunkowań genetycznych, z działania hormonów – wpływu estrogenów na ścianę naczynia, z receptorów estrogenowych, które znajdują się w żyłach. Jest to również związane z trybem pracy wielu kobiet. Stała praca stojąca niewątpliwie ma wpływ na rozwój choroby.

W jakim wieku są te pacjentki?

Różnie, nawet od 20 roku życia. Przekrój choroby jest ogromny – od kosmetycznych drobiazgów, pajączków żylnych, po bardzo głębokie zaburzenia, które mogą występować jako zespoły pozakrzepowe, zmiany troficzne skóry, włącznie z owrzodzeniami.

Skąd to się bierze?

Jest to długotrwająca, przewlekła choroba żylno-limfatyczna. Dochodzi do zmian w skórze i tkance podskórnej, co prowadzi do długotrwałego obrzęku i stanu zapalnego. W miejscu owrzodzenia skóra staje się bardzo twarda, ciężko tam uzyskać odcisk palca i przysłowiowe ukąszenie komara może spowodować powstanie rany, która będzie się rozprzestrzeniać i powodować rozległy stan zapalny.

Czy to jest trudne do wyleczenia?

Pacjent musi być bardzo zdyscyplinowany. Bardzo ważną rolę odgrywa leczenie uciskowe, a więc noszenie pończoch elastycznych czy opasek uciskowych, które wspomagają odprowadzanie krwi z żył do serca. Oczywiście, w przypadku skrajnych niewydolności żylnych z ogromnym owrzodzeniem trudno założyć elegancką pończoszkę. Wtedy musimy zakładać specjalny ucisk z pelotami pod bandaż, żeby ten ucisk był jak największy. Do tego stosujemy leki odkażające, bo przecież w tym miejscu gromadzi się mnóstwo bakterii, a porównać to można do bomby biologicznej. Musimy walczyć z zakażeniem, z zastojem krwi, natomiast wspomagającym leczeniem jest leczenie przeciwbakteryjne.

Skąd biorą się te wszystkie zatory?

Musimy rozróżnić zator w układzie tętniczym i żylnym. Zakrzep w układzie żylnym może prowadzić do zatorowości płucnej. Może także prowadzić do nieuleczalnej choroby jaką jest zespół pozakrzepowy, ze wszystkimi konsekwencjami, łącznie z owrzodzeniami. Zakrzepy w żyłach powstają z różnych powodów – unieruchomienia kończyny na dłużej, długich podróży samochodem czy samolotem, po operacjach. Towarzyszą chorobie nowotworowej. Zupełnie inny problem występuje po stronie tętniczej. Powstanie zatorów związane jest tu z zaburzeniami pracy serca, ze skrzeplinami powstającymi w jamach serca i w ścianach tętnic, które przenoszone są na obwód od serca z krwią. Jeśli skrzeplina powstaje w sercu, to najczęściej może dostać się do mózgu wywołując udar niedokrwienny. Może być też przeniesiona z prądem krwi do ręki czy nogi, skąd możemy ją usunąć. Najtrudniej usunąć ją z mózgu, chociaż korzystamy z najnowocześniejszych metod takich jak tromboliza czy trombektomia mechaniczna. A jeśli jest za późno, powstaje niedokrwienie mózgu o różnym zaawansowaniu.

Jakich przypadków diagnozuje się dziś najwięcej?

Zwiększa się liczba chorych z niedokrwieniem mózgu z powodu zakrzepicy naczyń mózgowych. Mogą to być zmiany występujące nawet w drobnych naczyniach mózgowych. Często, kiedy robimy przypadkowe badania rezonansu magnetycznego czy tomografii mózgu, u wielu osób widzimy te zmiany pod postacią ognisk niedokrwiennych, pomimo braku objawów klinicznych. Udar mózgu może rozpocząć się bólem głowy, później przejść w utratę przytomności, niedowład, zaburzenia mowy. A nas czasem boli głowa i to bagatelizujemy. A to już może być drobna zmiana.

Od jakiegoś czasu słyszy się, że coraz więcej młodych ludzi dostaje udaru czy zawału.

Niestety tak jest i wynika to z dzisiejszego tempa życia. Młodzi ludzie, mając możliwość zarobienia pieniędzy, gnają do przodu. Coraz więcej osób pali papierosy, pije alkohol i używa różnych substancji. Odżywia się irracjonalnie. Do tego dochodzi wzmożony stres, napięcie, brak wyluzowania i niezwykła konkurencja pomiędzy tymi, którzy – pnąc się po szczeblach kariery – zapominają o innym człowieku, życiu prywatnym i tym, że należy zadbać o siebie. To wszystko powoduje wczesny udar lub zawał.

Jak z tym walczyć?

Zwolnić. Badać ciśnienie. Rzucić palenie.

 

Prof. dr hab. med. Paweł Chęciński

Specjalista z zakresu chirurgii ogólnej, chirurgii naczyniowej i angiologii. W roku 2003 otrzymał tytuł profesora. Odbył liczne staże zagraniczne, m. in. w Belgii, Stanach Zjednoczonych i Niemczech. W latach 2004-2006 pełnił funkcję Prezesa Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej. Od 2004 r. jest Kierownikiem Kliniki Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Angiologii UMP z siedzibą w ZOZ MSW w Poznaniu. Od 2012 r. pełni ponadto funkcję Przewodniczącego Komisji Bioetycznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, a od 2013 r. funkcję Prodziekana ds. Klinicznych Wydziału Nauk o Zdrowiu tej Uczelni. Członek wielu Towarzystw i Organizacji naukowych, autor ponad 245 prac naukowych, redaktor wielu książek, promotor prac doktorskich, magisterskich i licencjackich.