Z miłości do nieruchomości

18 września 2018

Patrycja Masiarek jest prezesem wielkopolskiego oddziału NAI Estate Fellows, od ponad dziesięciu lat związana z sektorem nieruchomości komercyjnych. Zarządza portfelem nieruchomości klientów na poziomie około 145 mln złotych. To kobieta, która nie boi się wyzwań, pomimo tego, że pracuje w typowo męskim świecie. I to właśnie mężczyzna zaraził ją ogromną miłością do nieruchomości – jej tata, Zbigniew Leszczyński.

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

Czym są dla Państwa nieruchomości?

Zbigniew Leszczyński: Nieruchomości to pewna lokata kapitału. To ciągle coś nowego. Napotykamy na stare, nowe, nowoczesne, do przebudowy i to klienci powodują, że praca w tej branży nigdy nie jest nudna. Opracowanie nieruchomości to wiele dni ciekawej, koncepcyjnej pracy i wielu kontaktów z interesującymi osobami.

Skąd zainteresowanie tą dziedziną?

Zainteresowanie wyniknęło z konieczności zagospodarowania posiadanych nieruchomości. Praca w tym biznesie okazała się bardziej ciekawa i opłacalna niż praca w działalności usługowej. Ponadto, jako osoba, która lubi kontakt z ludźmi i działalność społeczną, stwierdziłem, że w tej branży czuję się najlepiej. Do tego doświadczenie w branży budowlanej pozwoliło mi łatwiej oceniać nieruchomości pod względem technicznym i przydatności dla potencjalnego nabywcy oraz oceny ewentualnych nakładów ich dostosowania do potrzeb klienta.

Jak zaczęła się Państwa przygoda z nieruchomościami?

Zaczęło się w latach 90., kiedy będąc głównym udziałowcem firmy usługowo-budowlanej, zaczęliśmy przebudowywać posiadane nieruchomości pod wynajem, najpierw dla własnych spółek, a następnie pod wynajem komercyjny. Docelowo zaowocowało to powstaniem pierwszego centrum handlowego w Zielonej Górze.

Uczył Pan córkę zawodu?

Córka jest absolwentką pięciu wyższych uczelni, gdzie zdobyła ogromną wiedzę teoretyczną w zakresie zarządzania gospodarką, ekonomii i obrotu nieruchomościami. Wiedzę teoretyczną wystarczyło zderzyć z praktyką. I to stało się w Zielonej Górze. To była najlepsza lekcja zarządzania nieruchomościami, a docelowo pośrednictwa, bo córka mogła nauczyć się, jak pozyskać atrakcyjnego nabywcę i doprowadzić transakcję do końca.

Czym są dla Ciebie nieruchomości?

Patrycja Masiarek: Pasją. Inspiruje mnie zmiana funkcji nieruchomości od mieszkaniowych po biurowo-handlowe. Mając obecne doświadczenie, patrzę globalnie na nieruchomości, widząc w nich również produkt inwestycyjny. Ale nic nie da się zrobić bez kompetentnego zespołu, z którym mam przyjemność pracować. Dzięki temu codziennie możemy pozwolić sobie na burzę mózgów z osobami z różnych działów: hotelowego (zarządzanie najmem krótkoterminowym), działem najmu i sprzedaży nieruchomości mieszkaniowych, działem najmu nieruchomości komercyjnych, inwestycji i marketingu. Jednym słowem – znajdujemy dla naszych klientów najbardziej opłacalne rozwiązanie. Każda nieruchomość jest inna, każda potrzebuje innych narzędzi i to w tej branży jest najlepsze.

Pasję odziedziczyłaś po tacie?

Tak. Moja przygoda z nieruchomościami zaczęła się od nieruchomości komercyjnej w Zielonej Górze, potem były następne. Doświadczenie nabierałam poprzez zarządzanie operacyjne i komercjalizację obiektów w Warszawskim DTZ teraz Cushman&Wakefield, Grupa PBG.

Pamiętasz swojego pierwszego klienta?

Bardzo dobrze to pamiętam, bo długo przygotowywałam się do spotkania. Robiłam skrupulatne notatki. Obawiałam się jak mnie odbierze i czy będę wystarczająco profesjonalna i kompetentna. Strasznie się denerwowałam. Ubrałam się sztywno – czarne spodnie, marynarka i biała koszula. Po kilku miesiącach dotarło do mnie, że przecież ja tych ludzi odstraszam. I zaczęłam podchodzić do tego inaczej, ale z nutą elegancji.

Weszłaś z butami w prawdziwy, męski świat. Nie bałaś się?

Może trochę, na początku. Wydawało mi się, że mężczyźni mają więcej czasu, mogą sobie pozwolić na wyjazdy, delegacje i przez to mają szansę na większe transakcje. Dziś myślę, że jest to kwestia organizacji własnej i czasu pracy. Świat męskiego biznesu jest inny i pewnych kwestii nie da się przeskoczyć. Jestem kobietą i trochę inaczej patrzę na pewne rzeczy. Myślę, że to pomaga, bo świetnie dogaduję się z pozostałymi dyrektorami, właścicielami agencji.

Mam wrażenie, że dziś nie boisz się wyzwań i świetnie odnajdujesz się w świecie nieruchomości.

Prawda jest taka, że fascynują mnie nieruchomości. Jak opisują mnie klienci – mam wyczucie. W nieruchomościach trzeba złapać odpowiednią równowagę i realnie oszacować projekt. Nie wszystko się sprzedaje, a dobór właściwego produktu w danym miejscu to najtrudniejsze zadanie. Jestem od tego, aby na bazie zdobytego doświadczenia i wspomnianego „wyczucia” właściwie doradzać klientom.

Największe wyzwanie w tej branży?

Rynek inwestycyjny. Wykonujemy raporty dotyczące nieruchomości, prognozujemy przychody i koszty, ale w określonym harmonogramie wykazujemy faktyczny dochód dla inwestora. To jest wyzwanie! Zawsze mam „plan B”, działam wielokrotnie pod presją czasu i ryzyka podejmowanego przez klienta. Inwestycje zaczynają się od 200 tysięcy złotych, a kończą na wielokrotności tych kwot. Obecnie zarządzam portfelem nieruchomości klientów na poziomie około 145 mln zł – to duża odpowiedzialność za zespół, jak i podpisane umowy.

Dobrze czujesz się jako liderka?

Cały czas się tego uczę. Zależy mi na dobrym samopoczuciu pracowników, fajnej atmosferze. Przyznam, że cały czas jestem wymagająca i dążę do celu.

Na czym dziś polega Twoja praca?

Planowanie strategiczne oraz analizy inwestycyjne dla klientów. Jednocześnie biorę udział w negocjacjach pojedynczych transakcji, zależy mi na tym, by być blisko klientów oraz osób z zespołu. Żeby być dobrym liderem trzeba znać życie operacyjne od podszewki.

Co oferujecie swoim klientom?

Nazwałabym to kompleksową obsługą w zakresie nieruchomości. Nie jesteśmy typowym biurem nieruchomości. Zajmujemy się wszystkim za klienta, jemu pozostawiając jedynie cieszenie się profitami. W dzisiejszych czasach inwestorzy oczekują obsługi od A do Z i my to zapewniamy – zarówno na rynku mieszkaniowym, jak i komercyjnym. Aby zobrazować: klient chce zainwestować, znajdujemy mu mieszkanie, remontujemy, wykańczamy pod klucz, później wynajmujemy – długoterminowo albo w trybie hotelowym, ponieważ mamy dział zarządzania najmem krótkoterminowym. To wszystko sprawia, że klient w jednym miejscu ma kompleksową usługę, a co więcej – święty spokój. Patrząc tak szeroko możemy dobrać najlepsze rozwiązanie, ponieważ, jak mówiłam wcześniej, nie można wszystkich nieruchomości wrzucić do jednego worka. Obsługujemy deweloperów, zarządzamy wspólnotami mieszkaniowymi. Tak samo na rynku komercyjnym – to rynek z którego się wywodzę, dlatego w komercji czuję się jak ryba w wodzie. Uwielbiam pracować z zespołem nad projektami już na etapie wyboru lokalizacji, współpracy z architektami. Cały proces komercjalizacji to już czysta przyjemność. Ten rynek również się zmienia – bardzo lubię projekty, które przeżywają drugą młodość i wymagają zmian.

Czym Estate Fellows Poznań wyróżnia się na tle innych biur?

To ludzie i ich zaangażowanie, bez nich trudno byłoby osiągać sukces. EFP to agencja nieruchomości komercyjnych skupiająca się na B2B, wynajmujemy powierzchnie biurowe i handlowe naszym klientom, sprzedajemy nieruchomości komercyjne, analizujemy rynek, piszemy raporty. Z kolei Estate Center to kompleksowa agencja mieszkaniowa, która poza typowym pośrednictwem nieruchomości oferuje wykończenie pod klucz oraz zarządzanie najmem w systemie hotelowym, pobytowym i długoterminowym. Zapraszamy na stronę estatecenter. pl by zobaczyć apartamenty w Łodzi i w Poznaniu.

Czego najczęściej szukają poznaniacy?

Są coraz bardziej wymagający, stawiają na jakość nieruchomości – rozumiemy tutaj lokalizację, która jest towarem deficytowym. Poszukują inwestycji na rynku hotelowym. W najbliższym czasie w swoim portfolio będziemy mieli produkt inwestycyjny w resorcie, który swoim unikalnym charakterem będzie różnił się od pozostałych na rynku. Jest to produkt bezpieczny z stałą stopą zwrotu.

Co kryje się pod nazwą Estate Point?

To nasza agencja reklamowa, z którą współpracujemy od lat. Są profesjonalni i lojalni, kompetentni w marketingu nieruchomości.

Jak udaje Ci się pogodzić pracę z domem?

Stosuję zasadę powrotów do domu do godziny 17.00, co daje mi możliwość spędzenia czasu z rodziną, a zwłaszcza z dziećmi.