Zabytek z duszą

26 października 2018

Bartosz Cieluch żyje motoryzacją, a o sobie mówi niewiele – jeśli już, to zawsze w kontekście jakiegoś pojazdu. Dla niego stare samochody to te przedwojenne. Pasję odziedziczył po tacie – podobnie jak on zwyciężał rajdy, dwukrotnie zdobywając wicemistrzostwo Polski w Rajdzie Pojazdów Zabytkowych.

 

ROZMAWIA: Malwa Kaszubska

ZDJĘCIA: Sebastian Rzepiel

 

Wieloletnie doświadczenie w obcowaniu z samochodami, okupione dziesiątkami przytrzaśnięć palców, wykształciło w nim umiejętność trafnej oceny tego „co jest warte rozpatrzenia, by posiadać to w garażu”. Sprzedał ojcowiznę, by kupować samochody, teraz na podwórku „walają się” jaguary, a w garażu, który wyłożony jest czerwoną wykładziną, „zawadza” ferrari. W wolnych chwilach restauruje swoją minervę, jest też jedynym w Polsce dystrybutorem samochodów marki Morgan. O samochodach może opowiadać godzinami, istotna jest każda śrubka, których, notabene, ma cały magazyn, dla niego odrestaurowanie auta to nie tylko odpicowanie deski rozdzielczej, ale również zajęcie się ukrytymi pod nią kablami, wymagającymi bawełnianego oplotu. Często zamyka się w garażu, by „powyginać” rurki w spirale do amortyzacji. Zagłębiając się w zasadność stosowania nowoczesnych rozwiązań technologicznych w starych samochodach, tłumaczy, że najważniejsza jest użyteczność, bo samochodami trzeba jeździć i się bawić.

O co chodzi z tymi morganami?

Bartosz Cieluch: Morgan Motor Company ewoluowała na przestrzeni ponad 100 lat do miana prawdziwej ikony i synonimu niedoścignionych emocji. Tymi samochodami jeździ angielska rodzina królewska, są ekskluzywnie indywidualne – każdy samochód wchodzący do produkcji ma już właściciela. To tradycyjne auta z ultranowoczesnym podwoziem.

Dla kogo, oprócz rodziny królewskiej, są takie samochody?

Dla tych, którzy nie muszą udowadniać ile mają pieniędzy. Poza tym, nie ma dwóch takich samych morganów. W standardzie jest 12 kombinacji wykończenia, sześć kolorów nadwozia i dwa kolory tapicerki, a już ponad standard można wybierać z 1200 kolorów i rodzajów lakierów. Morgan to styl życia, który ma też swoją linię odzieżową. Współpracując z projektantami mody, oferują, między innymi, okulary przeciwsłoneczne sygnowane przez tailor morris, linię whisky czy własny browar.

 

To chyba marka tylko dla wybranych…

W latach 80. Vogue ogłosił ten brand jako oznakę największego snobizmu. Wtedy na ten samochód czekało się 10 lat, teraz to od czterech do pięciu miesięcy, dzięki temu można się przekonać o prawdziwości stwierdzenia „wyczekana przyjemność staje się rozkoszą”. Można powiedzieć, że to swoista dewiza firmy Morgan.

Skąd masz te wszystkie samochody?

Bawi mnie na przykład, że ten jaguar przyjechał ze Stanów Zjednoczonych, w jego bagażniku są oryginalne rachunki pierwszego zakupu oraz sygnowany przez Jaguara zestaw do czyszczenia odtwarzaczy magnetofonowych. Moja minerva, którą kupiłem w Belgii, była samochodem pracującym w australijskim tartaku, przejechała po Ameryce Południowej kilkaset kilometrów, by ponownie wrócić do Belgii. Jej perypetie opowiadają dokumenty pojazdu, ale przede wszystkim ludzie, właściciele przekazujący sobie historię, która w starych samochodach jest najważniejsza.

Wybierasz się na Retro Motor Show?

Oczywiście i zapraszam wszystkich pasjonatów. Na pewno będzie na co popatrzeć.

 

Historie samochodów oraz ludzi z pasją  można poznać na Retro Motor Show, które odbędą się 12-14 października na MTP, w pięciu pawilonach wystawienniczych wypełnionych klasycznie piękną motoryzacją.