40 lat minęło

25 marca 2019

„Wszystkich informuję, że Ojcem Chrzestnym pisarki Grocholi jest Romuald Grząślewicz z poznańskiej Sceny na Piętrze. Zmuszał, namawiał, zachęcał, dawał nadzieję, naciskał, skłaniał, kazał, prosił, żądał – żebym pisała. I wymagał, wspierał, głaskał, pocieszał, chwalił a czasem wręcz przeciwnie….” – tak dowcipnie pisała Katarzyna Grochola w okolicznościowym wydawnictwie Sceny na Piętrze, poznańskiego teatru przy ul. Masztalarskiej. To tu właśnie powstała sztuka wg jej literackiego debiutu pt. „Przegryźć dżdżownicę”. Znana dziś pisarka będzie gościem uroczystych obchodów 40-lecia istnienia tego poznańskiego teatru. Tyle czasu mija od pierwszej premiery w 1979 roku. Główne uroczystości potrwają od 25 do 27 marca. Przyjadą znani i lubiani aktorzy, także z premierowego spektaklu pt „Śnieg” Stanisława Przybyszewskiego. Grała w nim m.in. Grażyna Barszczewska. – Nie wiem, jak będzie można mówić przy niej i o niej, że minęło 40 lat i ona tu zagrała – śmieje się Romuald Grząślewicz, dla którego Scena przy Masztalarskiej to drugi dom.

 

TEKST: Małgorzata Rybczyńska

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

Podczas jubileuszowego wieczoru, 25 marca, na scenie wystąpią przyjaciele teatru, pieszczotliwie nazywanego przez Jana Machulskiego „teatrem na pięterku”. Obok Katarzyny Grocholi, Grażyny Barszczewskiej, także Joanna Bartel, Justyna Sieńczyłło, Artur Gotz i wielu, wielu innych. 26 marca o 19.00 Scena na Piętrze zaprasza na spektakl „Artur Barciś na bis” a dzień później o tej samej godzinie można będzie obejrzeć w spektaklu na bis Andrzeja Seweryna. Z okazji 40-lecia ukaże się także jubileuszowy album pod hasłem „40 lat minęło jak piękny sen”.

40 lat, ponad tysiąc wykonawców

– Czym ten jubileusz różni się od innych? – pytam Romualda Grząślewicza. – Bardzo chcielibyśmy zamknąć pewien rozdział w historii tej sceny, w pewnym sensie rozliczyć się z tymi czterdziestoma latami – odpowiada. – Z teatrem jestem związany od 1991 roku, te lata, które tylko w teorii minęły jak piękny sen, były bardzo różne, często trudne. Chcemy oddać szacunek i honor tym, którzy tu występowali, wielu z nich nie ma już wśród nas. Chcemy też bardzo mocno podziękować naszym widzom, bo to jest nasz podstawowy sponsor. Przychodzi i płaci za bilet, my możemy mu proponować różne ciekawe rzeczy. Stąd planujemy podczas tego jubileuszu kilka niespodzianek. Kto kupi bilet na Galę, będzie miał także zaproszenie na dwa pozostałe spektakle. Wg jego wyliczeń przez scenę tego teatru w ciągu czterdziestu lat przewinęło się ponad tysiąc osób: aktorów, muzyków, innych wykonawców. Nie tylko z Polski, ale także z Francji, Austrii, Holandii, Japonii i Portugalii. Menedżer Sceny pytany o kamienie milowe tych lat, żartuje, że to te w nerkach, bo kierując sceną, przeszedł już trzy operacje ich usuwania. Na pewno jednak do ważnych wydarzeń w historii zaliczyć można konkursy dramaturgiczne, dzięki którym pojawili się nowi twórcy, dziś znani w kraju: wspomniana już Katarzyna Grochola, ale także Marta Guśniowska, Jarosław Sokół, Hanna Kowalewska. Trzy edycje Konkursu Dramaturgicznego TESPIS w latach 1997, 2000, 2004 przyniosły nagrody dla sztuk małoobsadowych i monodramów, które swoją premierę miały w Radiu Merkury Poznań i zdobywały nagrody w kraju. Scena na Piętrze to też działalność charytatywna. Odbyło się w niej m.in. dwadzieścia „Wieczorów z opłatkiem i poezją”, podczas których zbierano pieniądze na szlachetne cele. Wśród tych ważnych wydarzeń warto wymienić też Dni Romana Wilhelmiego związane z dniem jego urodzin i śmierci. Dziennikarz Rafał Pogrzebny do realizacji swojego pomysłu przywrócenia Wilhelmiego jego rodzinnemu miastu właśnie w Scenie na Piętrze znalazł sprzymierzeńców. Tablica i pomnik przy ul. Masztalarskiej wrosły w krajobraz a Dni w kalendarz poznańskich wydarzeń. W tym roku 6 czerwca (dzień urodzin Romana Wilhelmiego), po uroczystościach na skwerze, w Scenie na Piętrze będzie można obejrzeć monodram „Zupa rybna w Odessie” w wykonaniu Sebastiana Rysia z Wrocławia. I właśnie z Romanem Wilhelmim związana jest jeszcze jedna jubileuszowa propozycja. – Za chwilę skończy się żywa pamięć o tym aktorze, jak do tego nie dopuścić? – zastanawia się Elżbieta Podolska, pomysłodawczyni konkursu dla młodych adeptów sztuki aktorskiej. W działających w Poznaniu szkołach kształcą się młodzi aktorzy, być może następcy Wilhelmiego. Scena na Pietrze proponuje konkurs, w którym dyrekcje tych szkół wytypują propozycje repertuarowe swoich uczniów. Obejrzy je jury, w skład którego wejdą m.in. dyrektorzy poznańskich teatrów. Nominacje zostaną ogłoszone podczas galowego koncertu w marcu, a zwycięzcę poznamy w czerwcu. Otrzyma on statuetkę Romana Wilhelmiego i będzie mógł zaprezentować się na deskach teatru przy Masztalarskiej. -To będzie jego bądź jej promocja i reklama szkoły. Roman Wilhelmi też zaczynał od amatorskiej szkoły aktorskiej w Poznaniu – dodaje Elżbieta Podolska.

Spektakl i dyskusja

40 lat minęło … Scena na Piętrze to taki teatr gdzie równie dobrze brzmi tango Piazzoli, bałkańska muzyka w wykonaniu Kozaków, Gershwin czy flamenco. Jednocześnie przez te wszystkie lata to właśnie w tym teatrze, z przechodnią garderobą, zawsze w poniedziałki, można było obejrzeć takie gwiazdy jak Nina Andrycz, Ryszarda Hanin, Henryk Machalica, Gustaw Holoubek, Jan Świderski, Beata Tyszkiewicz czy Zbigniew Zapasiewicz.- Czy gwiazdy są kapryśne? – pytam Romualda Grząślewicza. Uśmiecha się … – Przed każdą premierą bywałem zderzakiem pomiędzy artystami. Nieraz premiera wisiała na włosku, w powietrzu fruwały przekleństwa, ktoś pakował walizki, bo łóżko na scenie stało o 5 cm dalej niż powinno, bo reżyser nie godził się na szalony pomysł aktorki ale … jak to w rodzinie, w końcu wieczorem wszyscy wychodziliśmy na scenę, dając z siebie wszystko – takie jest życie w teatrze. Wiele było też zabawnych sytuacji, np. kiedy kupowałem potrzebną do spektaklu erotyczną bieliznę, oczywiście na fakturę, czym wywołałem konsternację w sklepie – dodaje. Każde przedstawienie i każda premiera w tej czterdziestoletniej historii były ważne, niektóre pozostały jednak na dłużej. Już czwarty sezon grana jest sztuka Maliny Stahre-Godyckiej pt: „Jest jak jest” w wykonaniu Agnieszki Różańskiej a reżyserii Tomasza Szymańskiego. To spektakl o odchodzeniu, o tym, jak żyć z chorobą. Często po spektaklach odbywa się dyskusja, bo – jak mówi Agnieszka Różańska – ten spektakl niesie nadzieję i pomoc w zrozumieniu niektórych ważnych rzeczy.

Magia na piętrze

Scena na Piętrze przy ulicy Masztalarskiej to magiczne miejsce – często powtarzają występujący tu artyści. Nie wiadomo co o tym decyduje, ale to miejsce ma swoją historię, swojego dobrego ducha. Kompozytor i muzyk Piotr Żurowski, także związany ze Sceną przypomina, że sala przy ul. Masztalarskiej, kiedy jeszcze nie była teatrem, też zapisała się w historii artystów. To tam wiosną 1972 roku muzyk Tadeusz Woźniak w towarzystwie zespołu „Alibabki” szlifował na festiwal opolski swój wielki, ponadczasowy przebój „Zegarmistrz światła”.  Salę wykorzystywali do prób liczni artyści związani z Estradą Poznańską. To właśnie tam występował też Kabaret TEY, a Zbigniew Górny szukał młodych piosenkarzy do telewizyjnego programu „Śpiewać każdy może”. Jednym słowem, warto ten adres znać: Masztalarska 8 i szukać w mieście plakatów z charakterystycznym logo oddającym charakter tego miejsca; małej, ale otwartej sceny teatralnej na pierwszym piętrze kamienicy niedaleko Starego Rynku, która działa tam od 40 lat.