Biegły rewident gwarancją sprawnego funkcjonowania firmy

4 lutego 2019

Przeprowadził i uczestniczył w kilkuset badaniach sprawozdań finansowych. To najstarszy stażem członek Krajowej Rady Biegłych Rewidentów, w której zasiada od 20 lat oraz prezes Regionalnej Rady Polskiej Izby Biegłych Rewidentów w Poznaniu – drugiego, po Warszawie, największego oddziału w Polsce. Wieloletni wykładowca rachunkowości i rewizji finansowej oraz prelegent na wielu branżowych konferencjach i szkoleniach. Współpracował z firmami, które znajdują się w zestawieniu stu najlepszych w Polsce. Idea Audyt, której jest wspólnikiem, w tym roku obchodzi jubileusz… kończy dziesięć lat.  Z tej okazji wydali charytatywny kalendarz, którego dochód ze sprzedaży pozwoli sfinansować zakup specjalistycznego roweru dla niepełnosprawnej Amelki Łazarz. Pierwszy egzemplarz kupił On – prezes Maciej Ostrowski.

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Emilia Staszków, Archiwum prywatne bohatera

 

Kim jest biegły rewident?

Maciej Ostrowski: A to jest dobre pytanie. Biegłego rewidenta określa się oficjalnie jako osobę zaufania publicznego, chociaż powinien być także postrzegany jako specjalista wspierający przedsiębiorcę w „opisywaniu” jego działalności. Efekty jego pracy są przedmiotem zainteresowania i wykorzystywane przez interesariuszy. Takim odbiorcą-interesariuszem może być bank, urząd skarbowy, kontrahent, który chce wiedzieć, czy ma do czynienia z wiarygodnym partnerem. Biegły rewident często ma wiedzę „tajemną”, którą potrafi wykorzystać przy odczytywaniu i zwiększaniu wiarygodności sprawozdawczości finansowej przedsiębiorcy.

Ilu przedsiębiorcom Pan pomaga?

Nigdy nie liczyłem (śmiech). Jest ich bardzo dużo. W tym zawodzie pracuję wiele lat, początkowo jako biegły księgowy, a od 1991 roku jako biegły rewident, czyli audytor. Współpracuję z różnymi firmami z wielu branż, spółkami akcyjnymi, komandytowymi.

Na czym polega analiza sprawozdań finansowych?

Biegły rewident ma szereg narzędzi i przepisów, które określają sposób wykonywania jego pracy, np. jest przepis, jeden z ważniejszych, dotyczący standardów zawodowych. Te standardy nakazują określone zachowanie, a w szczególności ich odpowiednie stosowanie. Mógłbym opowiadać o tym dwa, trzy dni i tak by czasu nie wystarczyło. Do tego dochodzi ustawa o biegłych rewidentach, o rachunkowości, kodeks spółek handlowych, ogromny katalog przepisów podatkowych i innych, a my w tym wszystkim musimy się orientować.

A co z etyką?

Etyka to bardzo mądre i szerokie określenie, nie przez wszystkich przestrzegane, postrzegając problem nie tylko z perspektywy mojego zawodu. Jednym z podstawowych pojęć, które zawiera się w etyce, jest niezależność biegłego rewidenta. Niezależność potocznie oznacza, że ja, jako wykonawca, mogę się podjąć jakiejkolwiek czynności rewizji finansowej czy badania sprawozdania finansowego pod warunkiem, że jestem niezależny. Ale jak to sprawdzić? Ustawodawca określił, że firma audytorska nie może kontynuować badania sprawozdania finansowego jeżeli jej przychód od danego klienta, przekroczył przynajmniej w jednym roku z ostatnich 5 lat co najmniej 40% całkowitego rocznego przychodu lub posiada udziały w badanej jednostce. Wszystko po to, żeby ta jedna osoba nie stała się moim strategicznym klientem. Dla porównania, bank nie może udzielić kredytu tylko jednemu kredytobiorcy ponad określoną przepisami kwotę, bo kiedy ten ogłosi upadłość, to bank będzie miał kłopoty.

Rewident trochę kojarzy mi się z księgowym.

Nie i tak. To znaczy nie są to dwa odrębne zawody. Są w tym zakresie uregulowania, jak np. międzynarodowe standardy edukacyjne, gdzie określenie poziomu fachowości dzieli się na stopnie. Najniższym z nich jest kandydat na księgowego, a najwyższym biegły rewident.

Dlaczego Pan to robi?

W latach 80. otrzymałem możliwość pracy na dwuletnim kontrakcie zagranicznym. Pracowałem jako główny księgowy w Iraku, na bardzo dużej budowie, gdzie zatrudnienie w pewnych okresach dochodziło do 600 osób. Byłem przedstawicielem generalnego wykonawcy – komitenta, który realizował ten kontrakt. Nie chciałem zostać tam dłużej i wróciłem do Polski. Po powrocie zastanawiałem się co zrobić z dalszym życiem zawodowym, ponieważ były to czasy przemian w kraju. Miałem rożne możliwości – drogę naukową, pozostanie w firmie i dalszy rozwój. Mimo to, doszedłem do wniosku, że muszę mieć jakiś zawód, który byłby niezależny i mnie interesował. Księgowość pasjonowała mnie odkąd pamiętam, a na rynku wtedy pojawił się taki zawód jak biegły rewident. Wiedziałem, że będzie to zawód zaufania publicznego. Zaczęły powstawać firmy audytorskie. Moja przygoda z tym zawodem zaczęła się w Centrum Biegłych Rewidentów, gdzie miałem przyjemność zostać wspólnikiem i pierwszym prezesem.

I właśnie Centrum Biegłych Rewidentów okazało się Pana miejscem na ziemi?

To był całkowity początek naszego zawodu w tej formie w Polsce. Był rok 1991. Trzeba było zorganizować pracę na innych zasadach i relacjach z klientem, według nowych standardów. Przedtem, jako biegły księgowy, pracowałem na zlecenie Izby Skarbowej lub Urzędu Kontroli Skarbowej, a tu zacząłem pracę jako strona umowy, wykonawca usługi, podpisując umowę bezpośrednio ze zleceniodawcą. Do dziś pracuję w audycie, obecnie w firmie Idea Audyt, która w tym roku kończy dziesięć lat, z czego jestem niezwykle dumny.

Czy utworzenie Centrum Biegłych Rewidentów w ogóle było potrzebne?

W tamtym okresie trzeba było stworzyć podstawy realizacji audytu w nowej formule. Korzystaliśmy z literatury fachowej w języku angielskim i niemieckim, żeby dowiedzieć się jak najwięcej. Mogę Pani zdradzić, że do dzisiaj niektóre mam. Zaryzykuję i powiem, że wiele firm bez doradztwa biegłego rewidenta nie wyobraża sobie sprawnego funkcjonowania.

Czy biegły rewident był wtedy tak samo potrzebny jak dziś?

Kiedyś mówiło się, że usługa biegłego rewidenta to wartość dodana. Dziś wartość badania sprawozdania finansowego oraz analizy przeprowadzonej przez biegłego rewidenta, są bardzo potrzebne i bezcenne dla prowadzących biznes.

A co, jeśli biegły rewident się pomyli?

Teoretycznie nie powinien się pomylić. Gorzej, jeżeli pomylił się świadomie, bo to jest naganne. Żeby uniknąć pomyłek biegłego rewidenta, mamy określone zabezpieczenia, w tym najcenniejszą – drugą parę oczu. Poza tym, jest jeszcze weryfikacja wewnętrzna, czyli system wewnętrznej kontroli jakości. Afery, o których prawdopodobnie Pani słyszała, zdarzają się częściej dużym firmom audytorskim, chociaż małym również przytrafiają się wpadki.

Pomylił się Pan kiedyś?

Niestety tak, nie ma ludzi, którzy się nie mylą. Najważniejsze to się do tego przyznać i potrafić to naprawić. Kiedy zaczynałem pracę w tym zawodzie, wydawało mi się, że muszę wiedzieć wszystko. Błąd. Należy się zastanowić, ponieważ odpowiadanie zbyt szybko i pobieżnie nie jest dobre i łatwo o pomyłkę. Lepiej wszystko dokładnie przeanalizować. W naszej firmie audytorskiej pracuje trzech biegłych rewidentów i często konsultujemy się ze sobą. I to jest układ idealny.

W takim razie jakie trzeba mieć cechy, żeby zostać biegłym rewidentem?

Taka osoba powinna mieć wiedzę, być niezależną, potrafić analizować, komunikować się, kojarzyć fakty. Ta praca wymaga dużej cierpliwości, dokładności, skupienia.

Co trzeba zrobić, żeby zostać biegłym rewidentem?

Trzeba przejść trudną ścieżkę kwalifikacyjną, która trwa około 5–7 lat. Ustawa o biegłych rewidentach reguluje jaki zakres wiedzy musi zdobyć kandydat oraz jakie zdać egzaminy.

Czy biegłego rewidenta należy się bać?

Absolutnie nie, wręcz przeciwnie – z biegłym rewidentem należy współpracować.

Co dla Pana jest najtrudniejsze w tej pracy?

Dużo jest aspektów trudnych i powodujących stres. Przede wszystkim nie popełnić błędu, który może mieć przykre skutki dla klienta. Na czym to polega? Jeśli nie zgromadziłem odpowiednich dowodów badania i wydam niewłaściwą opinię, mogę wyrządzić szkodę przedsiębiorcy. W sytuacji gdy zakwestionuję możliwość kontynuacji działania „firmy badanej”, bez uzasadnionych powodów to jej kontrahenci mogą stracić zaufanie do mojego klienta i żądać przedpłat na swoje usługi albo innego zabezpieczenia współpracy. A kwestia płynności finansowania działalności jest przecież ograniczona. Jeżeli sytuacja finansowa klienta się pogarsza, trzeba wdrożyć postępowanie zmierzające do uzdrowienia firmy i podjąć decyzję co dalej robić. Jeśli biegły rewident nie znajdzie złotego środka i nie wdroży odpowiedniego postępowania i w ten sposób „przekaże sygnał” interesariuszom, to w końcu poniesie za to konsekwencje.

Zdarza się, że pomyłka lub źle prowadzona księgowość prowadzi do upadku firmy?

Tak. Ta praca jest bardzo odpowiedzialna i trudna, wymagająca od księgowego ogromnej wiedzy i asertywności.

Jest w Waszej pracy coś takiego jak sezonowość?

Na pewno nasza praca, szczególnie obszar dotyczący badania sprawozdań finansowych, jest sezonowy. Zdarzają się także ciekawe ekspertyzy, jak np. analiza ceny za odbiór jednego megagrama odpadów przez firmę odbierającą posegregowane śmieci czy opinie w sprawie przekształcenia jednostki gospodarczej.

Brzmi strasznie skomplikowanie.

Bo to jest skomplikowane.

Uczy Pan i szkoli przyszłych biegłych rewidentów?

Tak, miałem wielu swoich „uczniów”. Oprócz wiedzy zawodowej, trzeba mieć cierpliwość oraz umiejętność komunikowania się z kandydatem na biegłego rewidenta. Raz zdarzyło mi się, że jeden z moich podopiecznych zdecydował, że zostanie biegłym rewidentem, bo mama mu kazała. Kompletnie się do tego nie nadawał. Po wielu rozmowach wybrał nową drogę zawodową i, z tego co wiem, świetnie sobie radzi. Nie każdy do tego trudnego i odpowiedzialnego zawodu ma predyspozycje.