Dziecka droga do szczęścia

13 listopada 2019

Byli zapracowani, zabiegani i nie zauważyli, że ich syn chciał spędzać z nimi więcej czasu, a nie umiał im tego przekazać. Znacie taki scenariusz? Czy u Was w domu nie jest podobnie? Na własnej skórze przekonali się o tym Ariadna i Łukasz Sowińscy, którzy szukając pomocy dla syna, stworzyli Brainy Poznań Malta. To miejsce, w którym dzieci uczą się kreatywnego myślenia, mówienia o swoich potrzebach, o wzajemnym szacunku. Uczą się doświadczać, budując przy tym poczucie własnej wartości. A nie ma nic piękniejszego niż uśmiech własnego dziecka i świadomość, że samo buduje sobie drogę do szczęścia. Jak to osiągnąć? W Brainy Poznań Malta.

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

Dziś, w dobie Internetu i pędu życia, zapominamy o relacjach, o tym, że trzeba rozmawiać. Kiedy zmęczeni przychodzimy do domu, nic nam się nie chce. Tracimy…

Ariadna Sowińska: Bardzo dużo. W dobie ciągłego pędu fundujemy sobie i swoim dzieciom dużo stresu. Wozimy dzieci z jednego punktu do drugiego, zapisujemy je na setki zajęć i ze wszystkiego rozliczamy. A co, jeśli nasze pociechy nie są na to gotowe i po prostu nie chcą tyle robić, a nie potrafią tego powiedzieć? I żeby było jasne – to nie jest nasza wina, bo chcemy dla nich jak najlepiej. Musimy nauczyć się wzajemnie słuchać i wspierać. Wtedy wszystko się uda. Dziecko to też człowiek i ma takie same potrzeby jak my. Wymaga równości w szacunku, nienaruszania swojej integralności, swojego miejsca.

Łukasz Sowiński: Z drugiej strony kłania się wychowanie pod kloszem. I tu – znowu – nikt nie robi nic złego, bo chcemy je ochronić przez krzywdą, bólem itp. Ale jeśli nasze dzieci nie nauczą się doświadczać, to w przyszłości nie będą potrafiły samodzielnie zdecydować o swoim życiu. Nie ma kategorii błędu, jest kategoria doświadczenia. Próbujemy i idziemy dalej. Pozwólmy dzieciom tak długo próbować, żeby się nauczyły, tłumacząc konsekwencje ich zachowań. Jeśli zaczniemy zabraniać, dziecko w końcu zamknie się w sobie, a przecież nie o to nam chodzi.

Wystawiłeś kiedyś dziecko na próbę?

ŁS: Pokazałem synowi, jak to jest doświadczyć. W zeszłym roku, w listopadzie, wybraliśmy się na spacer. Zaliczył wszystkie kałuże w rozwiązanych butach. Mówię do niego: zależałoby mi na tym, żebyś zapiął kurtkę i zawiązał buty. Reakcji brak. Obserwowałem go. Wiedziałem, że ten spacer był dla niego trochę wymuszony. Zaczęło się robić ciemno. Stanęliśmy przy lesie. Syn patrzy na mnie i mówi: tato, ja wracam. Odpowiedziałem: nie ma problemu, ja jeszcze z godzinę pochodzę. Miałem chwilę zwątpienia, zastanawiałem się czy trafi do domu, czy po drodze nic się nie stanie, czy nie będzie się bał. Po godzinie wróciłem. Borys był w domu. Podszedł do mnie i mówi: tato, powiem ci, że chciałem sprawdzić, jak to jest samemu wrócić do domu po ciemku. Przestraszyłem się, próbowałem cię znaleźć, a potem doszedłem do wniosku, że wykorzystam moc Brainy, skupię się i nie będę się bał. Kiedy przyszedłem do domu, domofon nie działał i musiałem przejść przez płot. Przez niezawiązane buty zaczepiłem się i ledwo zszedłem. I wiesz co? Już wiem, dlaczego warto wiązać buty. I takie doświadczenia są najlepsze.

Na zajęciach w Brainy zachęcacie dzieci, żeby próbowały?

AS: Pokazujemy, że trzeba walczyć do końca, doświadczać. Dajemy im motywację do działania, chcemy, żeby szukały rozwiązań. To powoduje, że dzieci się rozwijają. Ale bezstresowo. U nas panuje spokój. Trener jest partnerem dzieci, zresztą wielokrotnie obserwujemy, jak nasi podopieczni się do niej przytulają. Nikt nie mówi tonem rozkazującym. Wszyscy są dla siebie życzliwi. To bardzo pomaga rozwijać swoje kompetencje.

Czyli pomagacie dzieciom rozwijać swoje umiejętności.

AS: Chcemy dać dzieciom narzędzia, które pozwolą im w jasny sposób porozumiewać się z rodzicami, rówieśnikami, pozwolą wyrażać swoje emocje. Ćwiczenia zbudowane są na koncentracji, a ta z kolei pomaga radzić sobie ze stresem.

ŁS: Brainy to program – całościowe podejście do rozwoju dziecka. Chcemy, żeby dzieci same decydowały. Bo jeśli dziś nauczymy je dokonywania wyboru, to w przyszłości nie będą miały problemu z wyborem szkoły czy zawodu. A wszystko dzieje się w zgodzie ze sobą. Dziś niewiele osób tak naprawdę potrafi podejmować decyzje. To jest bardzo trudne. Najbardziej nieszczęśliwe dzieci to te, którym wybiera się przyszłość i za nie decyduje. Lepiej nakierować i podpowiedzieć, a wybór zostawić im. I tej sztuki uczymy my. Chcemy nauczyć dzieci wejścia w siebie, w swoje myśli, potrzeby, pokazać, jak radzić sobie z rzeczywistością. Pokazujemy, że jest coś takiego jak intuicja, którą dzieci mają, ale nie potrafią nazwać. Dzięki różnym ćwiczeniom uczymy, jak mówić głośno o swoich potrzebach i o tym, co nam nie pasuje. Uczymy dialogu, który – sama wiesz – jak dziś jest skomplikowany.

No dobrze, ale przecież odpowiedzialność za dziecko ponosi dorosły.

AS: Oczywiście. Odpowiedzialność za relację dziecko – dorosły zawsze ponosi dorosły. I wszystko to co robimy, robimy w dobrej wierze. A jeśli nie wiemy, że można inaczej, to robimy tak, jak umiemy. Rodzice chcą, by ich dzieci się rozwijały, szukały swojej drogi do szczęścia, dlatego je do nas chętnie przyprowadzają. A my, dodatkowo jeszcze pomagamy rodzicom zapraszając ich na seminaria inspirujące według wartości Jespera Juula. To on przecież mówi o empatii, autentyczności, równości w godności, zachowaniu własnej integralności, relacji, prawdziwym dialogu. Bo o to nam w życiu chodzi. Każdy ma swoje zdanie i każdego zdanie trzeba uszanować. Wymaga to dużej koncentracji i skupienia zarówno od rodziców, jak i dzieci. I jeśli zaczniemy je uczyć od samego początku właśnie takiego podejścia, zapewnimy im lepszy i łatwiejszy start w przyszłość. A jeśli dodatkowo zajmiemy się rodzicami i zainspirujemy ich do doświadczania, uczenia się razem z dzieckiem dialogu to osiągniemy efekt wow – będziemy się wspierać, rozumieć i budować świetne relacje.

Na czym polegają Wasze warsztaty?

ŁS: Kurs Brainy trwa 2 lata i ma dwa poziomy. Każdy poziom składa się z czterech modułów. Zaczynamy od warsztatów wprowadzających w weekend. Potem mamy 9 zajęć powtórzeniowych, po których jest kolejny weekend, dzieci wchodzą na wyższy poziom skupienia i koncentracji. Po czterech modułach uzyskują poziom pierwszy, podstawowy. Poziom drugi, ekspercki, to dalsze rozwijanie swoich umiejętności. Warsztaty wprowadzające pozwalają dzieciom zaznajomić się z tym, co my tu robimy i zobaczyć czy w ogóle jest to dla nich interesujące. Są z nami też rodzice, którzy mogą się przekonać czy dziecko się tutaj dobrze czuje, czy nie. Ich zaangażowanie jest niezwykle ważne w tym projekcie.

AS: Uważam, że tego typu zajęcia powinny na stałe znaleźć się w grafiku szkolnym. Są niebywale potrzebne. Na naszych zajęciach występuje coś takiego jak przejście od zabawy, przez pobudzenie dziecka, do stanu relaksacji. Dobieramy do tego odpowiednie ćwiczenia fizyczne, wzrokowe, słuchowe, wizualne. Mamy zagadki lateralne, a wszystko odbywa się przy świadomym, głębokim oddechu przeponowym i piciu wody – to jest bardzo ważne.

ŁS: Kreatywność w dziecku można rozbudzić w każdym momencie. Proszę zadać grupie dzieci pytanie: co trzeba rozbić przed użyciem? Uzyskasz tyle odpowiedzi, ile jest uczestników zabawy. W szkole nikt nas tego nie nauczy, bo tam dostajemy gotowe rozwiązania. Ważne jest dojść do pewnych rzeczy samemu, metodą prób i błędów, pomysłów i kreatywności.

AS: Najważniejsze jest dla nas pokazać dzieciom i nauczyć ich, że szacunek należy się wszystkim, bez wyjątku, że nie da się żyć bez formułowania swoich myśli, wyrażania emocji. Rodzicom pokazujemy, że trzeba pytać i rozmawiać, a do dzieci zwracać się z godnością. To jest ciężka praca nad sobą i nikt tego nie ukrywa. I jeśli nasza pociecha będzie chciała doświadczać, to pozwólmy jej na to. Jeśli przyniesie ze szkoły złą ocenę, wysłuchajmy i znajdźmy rozwiązanie, karanie prowadzi donikąd. Wszystkie formy krzyku, bicia, pokazywania dziecku, że nie da rady, nie umie, nie zrobi, powodują obniżenie u niego własnej wartości, którą odbudować jest bardzo trudno.

 

.