Fleksi jest sexy

15 listopada 2019

Fleksitarianinem był całe życie, chociaż definicję tego słowa poznał kilka lat temu. Dziś Paweł Marciniak jest ekspertem od diety uznawanej od kilku lat za jedną z najzdrowszych. Prowadzi bloga, dzieli się przepisami i uczy tysiące ludzi jak ograniczać jedzenie mięsa i nadal jeść smacznie. Sam przyznaje, że to hobby z misją.

 

ROZMAWIA: Anna Skoczek

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

Spotkaliśmy się na tętniącym życiem Rynku Jeżyckim. To, według Pawła Marciniaka, raj dla fleksitarian.

Czy stragany uginające się pod ciężarem świeżych warzyw i owoców są dla Ciebie inspiracją?

Trzeba korzystać z tego typu miejsc. Kiedy zastanawiamy się, co zjeść na obiad – idźmy na rynek. Tu wybór mamy przed sobą. Asortyment na naszych rynkach jest coraz bogatszy. Obok jabłek, gruszek i sezonowych warzyw, na straganach leżą na przykład kaki. Kiedyś tego nie było. Teraz na rynkach możemy znaleźć inspirację na co najmniej kilka, o ile nie kilkanaście bezmięsnych, pełnowartościowych i, przede wszystkim, dobrych posiłków.

Wspominałeś, że na Rynku Jeżyckim tak naprawdę zaczęła się Twoja przygoda z ograniczaniem mięsa.

Z tym miejsce wiąże się taka fleksitariańska opowieść. Kiedy byłem mały, mieszkałem na Jeżycach i któregoś jesiennego dnia mama wysłała mnie po golonki. Jeszcze nie wiedziałem wtedy co to jest, ale poszedłem na zakupy do budek z mięsem. Stanąłem przed ladą i pani, wskazując na obcięte nogi świni, powiedziała, że mam sobie któreś wybrać. Pamiętam, że wybiegłem z tego miejsca i oczywiście nie kupiłem tych golonek. Do dzisiaj wszyscy znajomi się ze mnie śmieją i gdziekolwiek jesteśmy, to sprawdzają czy w menu są golonki, których nigdy nie jadłem i pewnie już nigdy nie spróbuję.

I tak właśnie okazało się, że jesteś fleksitarianinem?

Okazuje się, że fleksitarianinem byłem od zawsze, chociaż definicję tego słowa poznałem parę lat temu i to przypadkiem. Pracując w agencji, wspólnie z koleżanką mieliśmy przygotowywać artykuły dotyczące zdrowego żywienia. Znajoma trafiła wtedy na ten termin. Trochę się z niego śmialiśmy, ale kiedy wczytałem się w znaczenie tego słowa, okazało się, że to właśnie mnie dotyczy. Całe życie nie byłem wielkim fanem mięsa. Nigdy z niego kompletnie nie zrezygnowałem, chociaż ograniczałem jego spożycie. Zgłębiając temat sprawdziłem od razu domenę fleksitarianizm.pl i okazało się, że jest wolna. Stwierdziłem, że to sygnał, że to musi być jakiś znak i coś z tym trzeba zrobić. Tak powstał blog.

Co się zadziało, kiedy już zacząłeś umieszczać na nim pierwsze wpisy?

Zaskoczyła mnie bardzo pozytywna reakcja ludzi i to pomimo tej skomplikowanej nazwy. Dosłownie parę miesięcy później okazało się, że w Stanach Zjednoczonych fleksitarianizm zaczęto wymieniać jako jedną z najzdrowszych dla człowieka diet. Od roku temat ten coraz częściej zaczął się pojawiać również w Polsce. W 2019 roku dieta fleksitariańska również znalazła się wśród trzech najlepszych diet jeśli chodzi o zdrowie człowieka. Stało się tak ze względu na brak rygoru, swobodę i łatwość jej stosowania. Można więc powiedzieć, że przypadkowo wszedłem w trend.

Czy kiedykolwiek wcześniej przeszło Ci przez myśl, że możesz się tym zajmować?

Z wykształcenia jestem magistrem biologii, a z doświadczenia dziennikarzem i marketingowcem, więc niewątpliwie było mi łatwiej. Wszystko się zazębiło. Łatwiej jest mi weryfikować pewne informacje. Nie powtarzam szkodliwych stwierdzeń tylko dlatego, że tak to się już utarło, ktoś raz powiedział i reszta to później powtarza. Nie myślałem wcześniej o prowadzeniu bloga o żywieniu, ale okazuje się, że temat fleksitarianizmu to ogromna nisza, którą w końcu i tak trzeba by było zagospodarować.

Dlaczego?

Ponieważ ludzie szukają na ten temat informacji. Teraz po jednej stronie mamy ludzi, którzy jedzą mięso, po drugiej tych, którzy już wyeliminowali je z diety. Niewiele mówi się natomiast o tych po środku, a z tegorocznych badań wynika, że 43 procent Polaków chciałoby ograniczyć jedzenie mięsa, albo jest w trakcie tego procesu. Tym ludziom właśnie trzeba pomóc. Dziś okazuje się, że mnóstwo ludzi do mnie pisze, a całkiem spora grupa mnie czyta. Chciałbym rozwijać mojego bloga szybciej, ale to moje hobby, bo pracuję zawodowo. Mam takie plany, żeby w przyszłym roku poświęcić mojej pasji trochę więcej czasu. Chciałbym działać już bardziej profesjonalnie, bo widzę, że jest taka potrzeba. Z jednej strony mnie nakręca, a z drugiej jest tym, czego szukają ludzie.

Czy ograniczanie mięsa jest proste?

To zależy od podejścia. Ja na przykład nigdy nie byłem wielkim fanem mięsa, ale polska dieta taka właśnie jest. Tak zresztą komponowane są obiady. W pierwszej kolejności ludzie myślą o mięsie, a później dopiero o dodatkach. Z racji chrześcijańskich korzeni, mówi się też, że ryba nie jest mięsem. Dlatego w postny piątek można ją jeść. Ale ryby to też mięso i warto o tym pamiętać. Z wielu powodów warto jest pokazywać możliwości ograniczania mięsa w diecie. Ludzie, którzy chcą to robić, są zagubieni. Nie wiedzą co jeść.

A Ty wyeliminowałeś mięso już całkowicie?

Zdarzają mi się sytuacje, w których jestem trochę zmuszony do tego, żeby jeść mięso. Tak było na przykład w tym roku, kiedy byłem na wakacjach pod Białymstokiem. Weszliśmy do typowej polskiej karczmy i kiedy spytałem, czy mają coś bezmięsnego, okazało się, że nie. Zjadłem to, co było w menu, chociaż w takich przypadkach ważna jest jakość mięsa. O tym trzeba pamiętać, kiedy zaczyna się je redukować. Ograniczanie spożycia zaczynamy od wyeliminowania z diety czerwonego mięsa, ponieważ jest najbardziej szkodliwe. W następnej kolejności ograniczamy jedzenie mięsa złej jakości.

W jakich proporcjach powinniśmy komponować posiłki?

Trzeba pamiętać o tym, by zawsze były one pełnowartościowe. A dla ograniczających spożycie mięsa, chodzi o to, żeby jeść go mniej, niż w okresie poprzednim. Możemy porównywać rok do roku, możemy porównywać kwartały, miesiące, a nawet tygodnie. Chodzi o to, żeby to robić świadomie. Fleksitarianizm pozwala na spokojne przejście z jednej diety na drugą. Najgorsze są drastyczne i nagłe zmiany diety, bo powodują zaburzenia metabolizmu. Może to być niebezpieczne dla naszego organizmu. Jeśli zmienimy dietę bez planu i pomysłu na to co jeść i jak jeść, to możemy pozbawić się odpowiedniej ilości choćby witamin czy tłuszczów. Fleksitarianizm daje nam czas na zmiany, na próby, a ja podrzucam pomysły na to co jeść i jak komponować posiłki.

Dietetycy nie mają Ci za złe, że robisz to bezpłatnie?

Nie udzielam porad dietetycznych. Wrzucam przepisy, bo jednym ze sposobów na zmianę diety jest poszukiwanie nowych smaków, nowych produktów. Ludzie poszukują pomysłów i inspiracji, bo katalog bezmięsnych przepisów, które dotąd znali, jest ograniczony. Nawet jeśli powiemy sobie, że od jutra nie jemy mięsa, to kiedy pójdziemy na zakupy, nie będziemy wiedzieli czym je zastąpić. Do zmiany diety trzeba się przygotować. Tłumaczę ludziom czym jest tofu, co to jest tempeh i dlaczego warto kupić sobie seitana. Piszę o tym dlaczego do sałatki warto dosypać trochę ziaren, co nadaje daniom dobry smak, bo przecież o to właśnie chodzi, żeby być zadowolonym z tego, co jemy.

Dlaczego ludzie rezygnują z mięsa?

Każdy ma swoje powody. Pierwszy, to powód zdrowotny. Jedzenie warzyw i owoców jest po prostu zdrowe. Wiele osób rezygnuje z mięsa ze względu na sympatię do zwierząt. Jak to mówią – pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, a świnia się już niestety nie załapała. Dla wielu osób to oczywiste, że skoro nie jemy psów, to nie jemy też innych zwierząt. Są też argumenty związane z troską o planetę. Zmiany naszego klimatu są spowodowane między innymi tym, że ogromne tereny są niszczone na potrzeby hodowli bydła i upraw paszy dla zwierząt.

Myślisz, że temat fleksitarianizmu w końcu się wyczerpie?

Zawsze będzie grupa ludzi, która będzie moimi odbiorcami. Młodsze pokolenia już jedzą inaczej. Może i schabowy nie jest podstawą ich diety, ale jedzą kebaby i burgery. Ich też chcę przekonywać do tego, żeby ograniczyć mięso. Też kiedyś się nad tym zastanawiałem. Na rynku też dostępne są nowe produkty, które mogą wykorzystywać osoby ograniczające mięso. Ten sektor bardzo szybko się rozwija.