Mistrzowie motoryzacji

9 marca 2020

Setki samochodów na parkingu przed Volkswagen Centrum Poznań w podpoznańskich Komornikach uśmiechały się do mnie, zapraszając do środka. Odwzajemniając ich uśmiech, skierowałam się do salonu, by dokładnie zapoznać się z ofertą i dobrze wybrać. Szybko okazało się, że trafiłam do miejsca, gdzie żadne pytanie nie zostało bez odpowiedzi, a doradcy skroili dla mnie samochód na miarę. Tam nic nie było przypadkowe – ani ogromna wiedza merytoryczna handlowców, ani życzliwość, z jaką odnosili się do mnie pracownicy salonu, nie wiedząc, że wcale nie przyszłam tu kupić volkswagena. Chciałam najpierw Ich poznać: Michała Boligłowę, Łukasza Nowaka i Mariusza Rychłego. A kiedy to się stało i spędziłam już z nimi cały dzień, kupiłabym od nich całą flotę, gdyby tylko było mnie na to stać.

 

TEKST: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

W Volkswagen Centrum Poznań witają mnie przemiłe panie i od razu proponują kawę. Siadam w kąciku wypoczynkowym na wygodnej kanapie. Panowie, ubrani w piękne, idealnie odszyte granatowe garnitury, mijają mnie uśmiechając się. Mężczyzna w płaszczu pyta o nowego volkswagena golfa, ktoś z zainteresowaniem ogląda klasyka – karmann ghia z 1971 roku. Otaczają mnie samochody, które ewidentnie chcą, żebym którymś wyjechała. – Który najbardziej się Tobie podoba? – pyta Michał Boligłowa, kierownik Działu Sprzedaży Samochodów Osobowych i siada obok mnie. – Chyba arteon, jest taki dostojny i wygląda na bardzo bezpieczne auto – odpowiadam. – Doskonale rozumiem wybór – mówi Michał Boligłowa. – Chociaż obstawiałem też golfa. W tym miesiącu będzie premiera najnowszej, ósmej generacji vw golfa. To w zasadzie nasz flagowy model od lat.

Zaczęłam spotkanie z golfem…

Chodź, pokażę Ci, co ciekawego dla Ciebie przygotowałem. – Z roku na rok coraz większą popularnością cieszą się suvy, stąd decyzja koncernu, żeby wprowadzać nowe modele – opowiada Michał. – Obecnie mamy cztery samochody z tej kategorii: począwszy od t-crossa, przez t-roca, tiguana, który w między czasie został powiększony do tiguana allspace i prestiżowy, najdroższy model – volkswagen touareg. Wiemy nie od dziś, że volkswagen to niezawodność i takie są nasze samochody. Stojąc obok nowiutkich modeli, słuchałam Michała uważnie i dowiedziałam się, dlaczego z takim zaangażowaniem o nich opowiada. To prawdziwy pasjonat motoryzacji, posiadacz klasycznego chargera z 1973 roku, który jest spełnieniem Jego marzeń. – W mojej krwi od zawsze płynęła benzyna – śmieje się. Mój tata miał sporo samochodów, kocha motoryzację. Myślę, że mam to po Nim. Wcześniej pracowałem w korporacji. Kiedy skończyłem 40 lat uznałem, że czas coś w życiu zmienić, bo praca w korpo jest dobra dla młodych ludzi i nie ma w niej czasu na życie. Swoje miejsce znalazłem właśnie tutaj. Wcześniej, nie mając styczności z marką volkswagen, nie zdawałem sobie sprawy z jej technicznej części, jakości komponentów wykorzystywanych do produkcji i nacisku na technologię, elektronikę, bezpieczeństwo. Nie mamy świadomości, ile w tych samochodach jest systemów, które pomagają kierowcy w trakcie jazdy i jak niezawodne są to auta.

Po volkswagena sięgają ludzie po trzydziestce i są podzieleni na tych, którzy chcą mieć samochód na własność, i na tych korzystających z najmu długoterminowego. Co daje nam druga opcja? Klient płaci za użytkowanie auta, nie będzie jego właścicielem, ale może wykupić samochód przed upływem końca umowy. – Mamy swój bank i ofertę w zakresie tego rodzaju finansowania, która, moim zdaniem, jest nie do przebicia przez konkurencję – dodaje Michał Boligłowa. – Najem długoterminowy jest o tyle korzystny, że przez cały okres użytkowania można jeździć nowymi samochodami, nie trzeba martwić się o serwis, naprawy, łącznie z wymianą opon. Kolejną ciekawostką jest to, że sprzedajemy też dużo samochodów elektrycznych, które mają coraz lepsze silniki i osiągi. Volkswagen do końca 2020 roku będzie największym producentem samochodów elektrycznych na świecie.

…by poznać lepiej ofertę dostawczych…

Volkswagen Centrum Poznań to miejsce, gdzie można uzyskać fachową poradę i pomoc w zakresie doboru odpowiedniego auta, nie tylko elektryka. – To teraz ja z Panią porozmawiam – podchodzi do mnie Łukasz Nowak, kierownik Działu Sprzedaży Samochodów Dostawczych. Obok nas Michał doradza klientowi, jaki model wybrać. – Jak Pani widzi, ludzie przyjeżdżają do nas się poradzić, bo postrzegają nas jako concierga w dziedzinie motoryzacji i to nas bardzo cieszy. Szukają pomocy podczas całej drogi życia samochodu: od zbudowania pojazdu realizującego cele klienta, przez jego zakup, ubezpieczenie, finansowanie, drogę serwisową, aż do recyclingu i szereg innych usług realizowanych przez Grupę Cichy. I tu niezbędna jest wiedza naszych doradców.

Zespół ludzi, których mam okazję obserwować to dla mnie mistrzowie świata. Kuba jest tutaj od pięciu lat, a w branży motoryzacyjnej około ośmiu, Maciej pracuje już 12 lat. Staż pracy Tomka, który zajmuje się przetargami, to 15 lat. Wojtek właśnie obchodzi dwa lata swojej pracy, za chwilę świętować będzie Sebastian. Krystian pracuje od wiosny 2019 roku, wcześniej pracował w branży oponiarskiej. Łukasz Nowak jest tu najkrócej i też wciągnął się bez reszty. Wcale się nie dziwię. Zespół sprzedaje w skali roku blisko 800 samochodów dostawczych. Zgodnie mówią, że inaczej rozmawia się z klientami 30-letnimi, inaczej z 50-letnimi. Rolą tych handlowców jest wskazanie najlepszej możliwej opcji dopasowanej do biznesu. Istotna jest narracja kosztem, która umożliwia wyliczenie realnych nakładów i zysków z tytułu korzystania z narzędzia, jakim jest samochód. Dokładnego poznania kontekstu, z którego wynika potrzeba zakupu, a który jest specyficzny dla danej branży czy też sektora, w którym działa klient. Dlaczego? Bo jesteśmy uczciwi i nigdy nikogo nie naciągamy, chcemy, żeby klient był zadowolony z zakupu i do nas wrócił.

… kończąc w sercu salonu

Rozmawiając z Łukaszem, zerkałam na pokój, w którym siedzi Mariusz Rychły, kierownik Działu Serwisu. Na szafce stoją dwa modele busów volkswagena. – To mojego syna – wyszeptał pokazując na kolorowe pojazdy. – Za chwilę zabiorę Panią tam, gdzie bije nasze serce, czyli do serwisu.

W hali serwisowej panuje niezwykły porządek. Stoi tu dziesięć podnośników dwukolumnowych i jeden czterokolumnowy, na którym odbywa się sprawdzanie geometrii. Jest też jeden podnośnik nożycowy, przeznaczony do szybkich napraw. Mamy dwa stanowiska diagnostyczne i specjalne, wydzielone miejsce dla samochodów elektrycznych. Na ścianie wisi tablica z informacją o pracujących tu mechanikach, obok zawieszone są karty pojazdów. Jak u lekarza. Mariusz Rychły całe życie związany jest z motoryzacją. O samochodach wie wszystko. – Od zawsze mnie to fascynowało – mówi. – Pamiętam, jak kiedyś naprawiałem maluchy (śmiech). W technikum mieliśmy z kolegą zakład lakierniczy.

Od lat jeździ volkswagenem, bo Jego zdaniem to auto nie do zdarcia. Uwielbia swoją pracę i ludzi, z którymi pracuje. – Widzi Pani, u nas jest tak, że młodsi uczą się od starszych, wszyscy się szanują i lubią, na tym polega nasz sukces – mówi. – Lubimy naszych klientów, staramy się im pomóc najszybciej, jak to możliwe. Pamiętam, jak w zeszłym roku podjechali do nas turyści z zagranicy, bo zapaliła im się kontrolka w samochodzie. Byli bardzo mili. Oczywiście zaradziliśmy od razu. Generalnie volkswageny rzadko się psują. Najczęściej przeprowadzamy w serwisie przeglądy, wymieniamy opony, prowadzimy serwis samochodów z fabryki volkswagena. Po wykonaniu usługi myjemy samochód, a w międzyczasie zapraszamy klientów na obiad do naszego baru lub na kawę.

To jednak nie koniec atrakcji. Regularnie bywają tu dzieci ze szkół i przedszkoli. A wszystko zaczęło się od Mariusza Rychłego, który zaprosił klasę swojego syna na zwiedzanie salonu i serwisu. Dzieci były zachwycone. Dziś takie wycieczki odbywają się regularnie. Za każdym razem jest prelekcja o bezpieczeństwie, a uczestnicy otrzymują upominki. – Wie Pani co najbardziej w tym lubię? – opowiada. – Jak widzę te dzieciaki idące potem po chodniku w naszych odblaskowych kamizelkach. Wtedy jeszcze szerzej się uśmiecham.

– Jak wycieczka? Udana? – pyta Łukasz Nowak, łapiąc nas pomiędzy serwisem a salonem. – Ależ bardzo, aż żal stąd wychodzić – mówię. – Wszyscy są niezwykle mili i serdeczni.

– To miejsce wyróżnia się uśmiechem. Mamy w sobie dużo luzu i dystansu. Mam nadzieję, że nasi klienci też czują ten entuzjazm. Bo jeśli to jest naturalne i niewymuszone, to można się tym zarazić. Sama Pani widzi, też uśmiecha się Pani od kilku godzin bez przerwy – dodaje Łukasz odprowadzając mnie do wyjścia.