MUZYKA Z DZIEWIĄTEGO PIĘTRA

9 czerwca 2020

Godzinny występ. Setki widzów – na żywo i online. Monika Dolata, Kasia Tontor i Marta Szymańska – przyjaciółki, które chciały przekazać ludziom nieco radości i dobrej energii w tym trudnym czasie, nie kryją łez wzruszenia. Kiedy 18 kwietnia z 9 piętra ratajskiego wieżowca wybrzmiał głos pierwszej wokalistki, żadna z dziewczyn nie spodziewała się, że ten jeden koncert odmieni ich rzeczywistość. I tak co tydzień, w każdą sobotę, bawią swoich sąsiadów, udowadniając, że dla prawdziwych artystów i pasji nie ma żadnych granic.

 

ROZMAWIA: Aleksandra Frankowska

ZDJĘCIA: Martyna Wróblewska

 

Taras Towarzyski na stałe zagościł na kulturalnej mapie Poznania. Skąd taki pomysł?

Projekt dla nas szczególnie wyjątkowy, zrodził się z naszej miłości do muzyki oraz chęci wykreowania miejsca, które w obecnej sytuacji stworzy możliwość niecodziennych spotkań pasjonatów z artystami – muzykami. Myślałyśmy o zorganizowaniu muzycznego wydarzenia dla większego grona. Pomysłów było wiele: od jam session, kameralnych występów, koncertów, po festiwale – takie z prawdziwego zdarzenia. Nie pomyślałybyśmy jednak, że dopiero sytuacja związana z pandemią zmobilizuje nas do podjęcia konkretnych kroków.

TTB to dość nietypowa nazwa.

Rozwijając skrót – TTB to inaczej Taras Towarzyski Balcony Session, czyli spotkania ludzi z dobrą muzyką!

Denerwowałyście się przed pierwszym koncertem?

Zaczęłyśmy od promowania koncertu w sieci na rożnych portalach społecznościowych, by dotrzeć do jak największej liczby ludzi. Bezpośrednimi odbiorcami naszych koncertów są sąsiedzi, dlatego jednym ze sposobów, aby dać im znać, co się wydarzy i zaprosić ich na wydarzenie, było rozwieszenie plakatów w windach. Miałyśmy tremę, nie da się ukryć, ale jednocześnie w środku czułyśmy, że to jest dokładnie to, o czym marzyłyśmy już od pewnego czasu. Ta myśl motywowała nas do dalszego działania. Przed rozpoczęciem pierwszego koncertu udało nam się pozyskać patronat między innymi od redakcji Freshmag, Fundacji Feed Your Head, a także portali informacyjnych, regionalnych oraz ogólnopolskich, które w miarę rozpowszechniania informacji o wydarzeniu, zaczęły wręcz lawinowo zgłaszać się do nas z pytaniami o wywiad, czy też możliwość opublikowania informacji w swoim medium. To wszystko ruszyło z dnia na dzień – nie spodziewałyśmy się takiego odzewu!

Wybija godzina 19.00. Wychodzicie na Wasz taras i widzicie ludzi, którzy czekają na pierwszy dźwięk. Jakie to uczucie?

Przed każdym koncertem zwykle towarzyszy nam uczucie sporego stresu. Ten pierwszy był o tyle wyjątkowy, że nie spodziewałyśmy się aż tak ogromnego zainteresowania naszym projektem. Wielu rzeczy wciąż się uczymy, chcąc zapewnić artystom, którzy występują na naszym koncertowym tarasie, jak najlepszą jakość występów. Gdy wybija godzina zero, wychodzimy z podniesioną głową na balkon, a naszym oczom ukazują się czekający sąsiedzi i Rataje, nasza przystań. Zaczynamy od krótkiego powitania z tymi, którzy obserwują nas ze swoich mieszkań, a także z odbiorcami live’a, który co sobotę transmitujemy również w sieci. To ta chwila, kiedy dostajemy pozytywnego kopa i mnóstwo dodatkowych pokładów energii. Widzimy uśmiechających się i czekających na nas mieszkańców Rataj, którzy są motorem napędowym do dalszego działania.

Jakie były pierwsze reakcje sąsiadów?

Ich odbiór był zdecydowanie bardzo pozytywny. Każdego dnia dostajemy sporo prywatnych wiadomości z podziękowaniami i motywującymi komentarzami. Miło jest mieć świadomość, że doceniają naszą pracę, zwłaszcza, że w ogromnym stopniu ta inicjatywa powstała dla nich – dla ludzi, którzy w pewnym momencie musieli zostać w domach dla własnego bezpieczeństwa. Czemu więc nie umilić im tych chwil?

W mediach aż huczało o poznańskim koncercie na Ratajach, wzorem Włochów, którzy umiłowali sobie muzyczne performance serwowane sąsiadom prosto z balkonów. Jak wspominacie dzień po pierwszym koncercie?

Mało spałyśmy! Emocje wzięły górę, a endorfiny i radość długo nie ustępowały miejsca innym uczuciom. Byłyśmy bardzo zaskoczone, ponieważ nie spodziewałyśmy się takiej skali dotarcia, zarówno do odbiorców, jak i mediów. Dzień po pierwszym koncercie rozpoczął się dla nas już o 8:00 rano. Udzielałyśmy wywiadów, kręciłyśmy materiały wideo do prasy i telewizji, wszystko działo się szybko i intensywnie. To był szalony poranek, ale wiedziałyśmy, że przyszedł właśnie idealny moment na nasze „5 minut”. Fanpage TTB Session na Facebooku płonął od nowych polubień, komentarzy i wiadomości. W ciągu doby wszystkie zasięgi pięły się w górę, a my obserwowałyśmy wykresy i nie wierzyłyśmy własnym oczom. To się naprawdę działo! Wszystko to bardzo nas cieszyło, chciałyśmy odpisać na każdą wiadomość i każdy komentarz, podzielić się wdzięcznością i dać feedback na wszystkie dobre słowa, które spłynęły do nas nie tylko do poznaniaków, ale też mieszkańców innych części kraju. Nie wiedzieć kiedy wybiła 23.00, a my wciąż czułyśmy podekscytowanie na myśl o przygodzie, która właśnie się rozpoczęła.

I tak już co sobotę – wieczorami, które są już coraz dłuższe i cieplejsze – z balkonów, tarasów, a nawet z ulicy, można posłuchać u Was wyjątkowych artystów, ponieważ za każdym razem jest to ktoś inny.

Tak, co sobotę grają u nas różni artyści. Część z nich zgłasza się do nas przesyłając portfolio, z częścią zaś kontaktujemy się same. Zależy nam na tym, aby wspierać lokalsów, zwłaszcza tych, którzy nie mieli okazji zaprezentować się przed większą publicznością. Chcemy pomóc im w promowaniu swojego materiału, który często grają tylko do kotleta, nie mając odwagi lub też możliwości i szansy przebicia, aby usłyszało ich szerokie grono. Chcemy być pewnego rodzaju przepustką do realizacji ich muzycznych marzeń! To cudowne uczucie wspierać ich w tym trudnym czasie i być chociaż cząstką, pozwalającą im na urzeczywistnienie muzycznych projektów.

Jak podzieliłyście między siebie obowiązki i działania przy projekcie? W jaki sposób uzupełniacie siebie jako team?

Między sobą śmiejemy się, że podział wyklarował się sam. Monika pięknie opowiada o idei projektu i całej fazie jego rozwoju, Marta dba o naszych odbiorców – relacje w social mediach, dobre samopoczucie sąsiadów na balkonach i ogólny wydźwięk wydarzenia, zaś rolą Kasi jest zadbać o wszystko muzycznie, z racji swojej pasji i wykształcenia. TTB Session to jednak nie tylko Monika, Kasia i Marta. Stworzenie muzycznego projektu to wypadkowa wielu składowych, takich jak chociażby dobre nagłośnienie czy realizacja transmisji live lub fotorelacja z wydarzenia. Od samego początku naszym celem było przygotowanie najlepszego jakościowo projektu dla odbiorców, dlatego zaprosiłyśmy do współpracy ekspertów, czyli Bartka Ziebarta (wideo), Natalię Bassak (realizacja dźwięku) oraz Martynę Wróblewską (zdjęcia).

Skąd bierzecie pomysły, energię i chęć do działania?

Każda z nas ma na swoim koncie różnorodne doświadczenia i zainteresowania związane z muzyką, dlatego nie ukrywamy, że pomysły przychodzą nam dość łatwo. Brzmi, jak przepis na sukces, prawda? Na tym etapie energię do działania dostajemy od naszej wciąż rosnącej w siłę publiczności, artystów oraz znajomych i przyjaciół, którzy od samego początku wierzyli w nasz pomysł. Każdy kolejny koncert uczy nas czegoś nowego i tym samym my również uczymy się siebie i od siebie.

Ta nowa rzeczywistość zaskoczyła wszystkich, ale odnalazłyście się w niej idealnie.

Tak się akurat składa, że Monika zawodowo zajmuje się eventami. Przygotowując więc nasz projekt, miałyśmy w zanadrzu świetny background. Patrząc jednak z perspektywy zawodowca, trwający obecnie sezon, który mimo wszystko się nie rozpoczął, jeszcze przed pandemią był już zaplanowany od A do Z. Wyzwanie, którego doświadczyli ludzie pracujący w branży eventowej, nie śniło się z pewnością żadnemu z nich. Nagle konieczne było znalezienie dla eventów nowego wymiaru. Społeczeństwo zostało wręcz przygniecione negatywnymi emocjami, które trzeba było jak najszybciej rozładować. Tryb życia większości z nas zmienił się w jednej chwili. Zaczęło brakować rozrywek, bezpośrednich spotkań. Internet zareagował momentalnie. Pojawiło się pełno live streamów. W pewnym momencie Kasia zorganizowała koncert na Instagramie, który sprawił wiele radości nie tylko nam, ale też zupełnie obcym nam osobom! To był ten impuls, żarówka, którą widzimy w kreskówkach nad głowami głównych bohaterów, w końcu zaczęła świecić i podskakiwać w rytmie cha cha. „Mieszkamy w punkcie, gdzie otaczają nas balkony sąsiadów” – pomyślałyśmy. „A gdyby tak koncert zorganizować u nas i podzielić się muzyką i dobrymi wibracjami, oczywiście w bezpiecznej odległości, z większym gronem?”. Szybki telefon, trzy razy tak od każdej z nas i tak właśnie powstało TTB.

Wobec tego… co dalej?

Póki co, swoją uwagę skupiamy wokół tarasu na 9. Piętrze Rataj. W niedalekiej przyszłości mamy w planach zorganizowanie w Poznaniu czegoś, czego jeszcze nie było. Nie zdradzamy jednak szczegółów, prosimy o mocne trzymanie kciuków, ponieważ już powoli działamy, aby wszystko poszło zgodnie z planem. Wszystkie nowości publikujemy w naszych social mediach – tam też szukajcie informacji!