Witamy w MAJU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Bohaterowie drugiego planu

31.03.2023 12:57:38

Podziel się

Wchodzę do budynku przy ulicy Opalenickiej w Poznaniu, gdzie pomiędzy domami znajduje się czteropoziomowe Laboratorium Techniki Dentystycznej LTD Robert Szczap. Od rana na każdym z pięter załoga LTD z zaangażowaniem tworzy i koryguje uśmiechy pacjentów. Wnętrze laboratorium wyposażone w najlepszy i nowoczesny sprzęt sprawia wrażenie futurystycznej przestrzeni. Nie bez znaczenia firma należy do grona najlepszych laboratoriów DEMO LAB firmy AMANN GIRRBACH, wiodącej europejskiej firmy w tej dziedzinie. Na każdym miejscu pracy idealnie odlane modele gipsowe, wydrukowane druki 3D, struktury metalowe, cyrkonowe i kompozytowe. LTD to rodzinna atmosfera, dyscyplina i profesjonalizm, za który odpowiedzialny jest Robert Szczap. Wspiera go żona, Anna, która dołączyła do firmy kilka lat temu, aby zająć się działem kadrowo-rozliczeniowym.

ROZMAWIA: Redakcja
ZDJĘCIA: Bonderphotography

LTD Laboratorium Techniki Dentystycznej niedługo skończy 30 lat. I chociaż wszystko zaczęło się w piwnicy bloku, dziś firma współpracuje z około stoma gabinetami stomatologicznymi, klinikami w całej Polsce. Laboratorium LTD to doświadczenie i ciągły rozwój, a wkład i efekty ciężkiej pracy całego zespołu są widoczne gołym okiem. A to bezcenne.

Podobno spełniacie marzenia.
Robert Szczap: Staramy się. Satysfakcja przychodzi wtedy, kiedy dowiadujemy się, że spełniliśmy oczekiwania pacjenta.

Dlaczego?
RS: Bo wiemy, że wielu pacjentów również przy naszym udziale po raz pierwszy może się szeroko uśmiechać, odzyskuje wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Nie ma osób, które uśmiechając się szeroko, nie pokazują zębów.

To chyba niemożliwe?
RS: To prawda. Są osoby, pacjenci, którzy z różnych powodów nie akceptują swojego uzębienia. Dzięki pracy stomatologa i naszej mogą się wreszcie uśmiechać. Wtedy spełniają się ich marzenia i o to nam chodzi. Spoczywa na nas wielka odpowiedzialność za to, by finalny produkt był doskonały. Dlatego często siedzimy po godzinach, żeby móc oddać pracę z czystym sumieniem i żebyśmy byli z niej zwyczajnie zadowoleni. W dzisiejszych czasach oczekiwania pacjentów są konkretne i sprecyzowane, a my jesteśmy od tego, by je zrealizować. Zależy nam na tym, by efekt był jak najbardziej naturalny i oczywiście zgodny z wcześniej ustalonymi oczekiwaniami stomatologa i pacjenta.

Można powiedzieć, że praca stomatologa i laboratorium to system naczyń połączonych?
RS: Tak. To prawda. Nasza współpraca musi odbywać się na wielu poziomach, by mieć przygotowany schemat działania.

Jak wygląda początek Waszej pracy?
RS: Zazwyczaj po wielu miesiącach trudnego leczenia pacjenta w gabinecie stomatologicznym, w odpowiednim czasie, dostajemy informację o uzupełnieniu protetycznym, które będziemy musieli wykonać. Wtedy lekarz pobiera wyciski lub wykonuje skany żuchwy i szczęki. Omawiamy konkretny przypadek ze stomatologiem, który opisuje nam, jakie są jego oczekiwania. My z kolei musimy wyrazić opinię, czy jest to możliwe ze względów technicznych. Nie ma znaczenia, czy jest to pojedynczy ząb, czy pełne uzębienie, czy uzębienie stałe, czy ruchome. Każda praca musi mieć swój protokół postępowania. Możliwości jest sporo, wszystko zależy od tego, jakie pacjent ma warunki, bądź jakie warunki stworzy mu lekarz stomatolog.

Czyli każdy może mieć piękny uśmiech?
RS: Zdecydowanie tak! Mamy do czynienia z ogromnym postępem technologicznym. Planując naszą pracę, korzystamy z programów, które umożliwiają nam zobaczenie obrazu przyszłego uzębienia pacjenta. W ten sposób zaczynamy projektowanie uśmiechu. Na tym etapie konsultujemy się z lekarzem i wymieniamy spostrzeżeniami. Wykonujemy między innymi tzw. prowizoria, które po założeniu w ustach pacjenta przez stomatologa pokazuje zarys kształtów nowego uzębienia. Pacjentowi musi się to nie tylko podobać, ale ma się w zębach dobrze czuć, mieć komfort żucia. Aby spełnić wszystkie te oczekiwania, po raz kolejny wspieramy się postępem technologicznym, w tym wypadku łukiem twarzowym.

Co to jest łuk twarzowy?
RS: Łuk twarzowy pozwala na przeniesienie relacji szczęki do stawu skroniowo-żuchwowego i wykonanie analizy okluzji podczas planowania pracy protetycznej. To pozwala nam również ulepszyć kosmetykę pracy ze względu na płaszczyznę zwarcia, by zęby były równe. Wszystkie wartości indywidualne pacjenta trafiają do laboratorium, gdzie program wirtualny uwzględnia to w tworzeniu zębów pacjenta. Następnie przesyłamy projekt uzębienia do frezarki (CAD CAM). Później do gry wkraczają technicy dentystyczni, którzy muszą te elementy dopracować. Nasi artyści w dziale ceramiki, wykorzystując ogromne doświadczenie i wyobraźnię przestrzenną, na każdy ząb nakładają warstwy ceramiki w różnych kolorach i odcieniach, nadając poszczególnemu zębowi kształt i kolor zgodny z kolorem zębów pacjenta.

Technologia tak mocno poszła do przodu, że dzisiaj coraz rzadziej lekarze korzystają z wycisków analogowych na rzecz skanów wewnątrzustnych, które są przekazywane do laboratorium. My drukujemy modele i składamy wszystko w całość. To jest przydatne wśród osób, dla których robienie wycisku analogowego to nieprzyjemny element całego procesu. Poza tym wycisk generuje wiele nieścisłości, co eliminuje skan wewnątrzustny. Takie obrazy, skany możemy powiększyć, widząc wszystkie nierówności i artefakty, dzięki temu możemy precyzyjnie zaprojektować pracę. Warto wspomnieć, że w uzupełnieniach protetycznych mamy do czynienia z uzupełnieniem stałym i ruchomym. W uzupełnieniach stałych tak jak w implantoprotetyce możemy wykonywać korony i mosty na podbudowie metalowej, cyrkonowej lub z różnego rodzaju kompozytu – wszystko uzależnione jest od warunków zgryzowych i tego, jaki jest rodzaj braku. Do uzupełnień ruchomych zaliczymy protezy akrylanowe, acronowe, acetalowe, jak i protezy szkieletowe wykonane z metalu. Uzupełnienia stałe i ruchome różnią się od siebie sposobem utrzymania w jamie ustnej. Jak sama nazwa wskazuje, pierwsze z nich są założone na stałe, co oznacza, że są „przyklejone” do zębów własnych pacjenta, wcześniej oszlifowanych bądź osadzonych na wcześniej wszczepionych implantach w klinikach stomatologicznych. Jest to oczywiście duże uproszczenie, ale – mam nadzieję – dobrze wyjaśniające sytuację. Natomiast protezy ruchome to takie, które pacjent może w dowolnym momencie samodzielnie wyjąć z ust. Wykonujemy też prace kombinowane, czyli połączenie mostu osadzonego na stałe w ustach z protezą ruchomą zamkami, zasuwami bądź zatrzaskami bez klamer i tzw. haczyków.

W tej pracy codziennie uczy się Pan czegoś innego. To wspaniałe.
RS: Najpiękniejsza dla mnie w dzisiejszych czasach w zawodzie technika dentystycznego jest innowacyjność, która daje mi w pracy świeżość i nie pozwala popaść w rutynę. Mam czas na przemyślenia i projektowanie. Mam zespół wykwalifikowanych współpracowników, na których zawsze mogę liczyć i których kreatywność często mnie zaskakuje.

Ale nie macie bezpośredniego kontaktu z pacjentem?
RS: Rzadko, dlatego tak ważna jest doskonała współpraca z lekarzami. Jesteśmy jednym zespołem, gramy do jednej bramki. Dostrzegamy potrzebę współpracy, uczymy się od siebie rozwiązań, jeździmy na te same sympozja, budujemy relacje.

Kiedy macie kontakt z pacjentem?
RS: Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy kontakt z pacjentem jest niezbędny. Dotyczy to zazwyczaj sytuacji, kiedy mamy do wykonania pojedynczą koronę, w pełnym uzębieniu własnym pacjenta. Wtedy musimy wykonać dokumentację fotograficzną, która zdecydowanie ułatwia nam zrobienie zęba idealnego. Etap ten trwa niekiedy krótko, czasami jednak wymaga wielu godzin pracy. W całym tym procesie istotne jest dla nas, że każdą pracę wykonujemy w ciszy i spokoju, które gwarantuje nam nasze miejsce pracy. Dlatego odpowiada nam świat drugiego planu, który jest też światem dla wybranych. Cieszę się, że pracuje ze mną moja żona. Dzięki temu mogę skupić się stricte na mojej pracy. Dzięki żonie zrozumiałem wiele procesów zachodzących w firmie. Chciałem z tego miejsca podziękować jej za wyrozumiałość i to, że ułożyła sobie swój świat zgodnie z moim, wiem, że nie było jej łatwo. Dziękuję Aniu.

Anna Szczap: Pracować z mężem i spędzać z nim czas w domu jest wyzwaniem. Początki były mocno stresujące, pomogły nam spotkania coachingowe i wiele rozmów. Dzisiaj mamy swoje pola działania, nie wtrącamy się w swoją pracę i dzięki temu wszystko idzie do przodu. Myślę, że praca z małżonkiem jest trudna, ale też satysfakcjonująca. Dzięki temu możemy się lepiej zrozumieć. Wiem, jak praca męża okupiona jest stresem, wysiłkiem, rezygnacją z wielu przyjemności na rzecz budowania firmy i tworzenia marki i jestem z niego szalenie dumna.

RS: Jesteśmy przykładem firmy, która zaczynała od zera.

Jakie były początki Pana kariery zawodowej?
RS: Swoją przygodę z zawodem zaczynałem w wojsku, które wtedy potrzebowało techników dentystycznych. W ramach odrobienia służby wojskowej trafiłem do laboratorium, które było jednym z najlepiej wyposażonych tego typu miejsc w Poznaniu. Wszystko było dobrze, ale ja miałem większe aspiracje. W tym czasie w Poznaniu otworzyła się pierwsza prywatna firma, która zainwestowała w zachodnie technologie i maszyny. Tam znalazłem swoje miejsce. Codziennie pracowaliśmy intensywnie, a ciągłe przebywanie ze sobą miało wpływ na nasze relacje prywatne. Bardzo miło wspominam ten czas. Później poznałem swoją żonę i to ona zmotywowała mnie do tego, żeby iść dalej. Tak powstało nasze Laboratorium Techniki Dentystycznej. Klientów przybywało, nasz zespół się powiększał. Zmieniliśmy również siedzibę firmy.

Wydaje mi się, że jest Pan szefem, który nie siedzi za biurkiem, tylko raczej w laboratorium.
RS: Nie znam właścicieli laboratoriów techniki dentystycznej, którzy byliby tylko menadżerami swojej firmy. Jest to praca, która wymaga ciągłego zaangażowania i uczestniczenia w każdym procesie powstawania pięknych uśmiechów. Staram się być dobrym szefem i mam nadzieję, że mi to wychodzi. Pracowałem w dwóch firmach i wiem, co mi przeszkadzało, jakim szefem nie chciałbym być. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby ludzie czuli się w firmie dobrze, mogli pracować w spokoju. Zależy mi na tym, by otaczać się ludźmi wysoce wykwalifikowanymi, którzy chcą i idą razem ze mną. A rozwój firmy i dobrzy współpracownicy to klucz do sukcesu. Stanie w miejscu prowadzi donikąd.

Pamięta Pan najtrudniejszą realizację?
RS: Dla mnie nie ma najtrudniejszej realizacji, wszystkie są równie trudne. Tworząc uzupełnienia protetyczne, wykorzystujemy całą naszą wiedzę i umiejętności manualne, które mamy i które zwiększamy każdego dnia miesiąca. Jesteśmy z tego dumni.

Dlaczego się dzisiaj spotykamy?
RS: Miałem potrzebę przedstawienia bohaterów drugiego planu, którzy wykonują wielką pracę, budując w laboratoriach techniki dentystycznej uśmiech od podstaw. Każdy ząb, każde uzupełnienie jest dla nas jak dzieło sztuki, wkładamy w to swoje serce, czas. To nasza pasja. Naprawdę jestem szczęściarzem! Mam pracę, którą uwielbiam, wspaniały zespół i cudowną rodzinę. Czego można chcieć więcej?

Żeby było więcej takich osób jak Pan.
RS: Dziękuję, to bardzo miłe.

Czy Pan kiedyś zwolni?
AS: Nigdy.
RS: Chciałbym pod koniec naszego życia dać żonie więcej wspólnego czasu. I pewnie tak zrobię. Mam nadzieję, że dotrzymam słowa.

Tego życzę!

Dziękujemy.