Organizator:

Complet(ni) od 30 lat

31.03.2021 11:29:28

Podziel się

Pod koniec lat 80. Zbigniew Chmielewski podjął odważną decyzję, która wpłynęła na życie całej Jego rodziny. Podążając za nurtem kapitalizmu postanowił otworzyć własną działalność gospodarczą. W ciągu zaledwie kilku tygodni przekształcił gospodarstwo rolne w nowocześnie wyposażone przedsiębiorstwo i zatrudnił blisko 100 osób. Nieżyjąca od 5 lat żona Wiesława od samego początku była dla Niego ogromnym wsparciem. Jak sam przyznaje, bez Niej by się nic nie udało. Dzisiaj firmą zarządza syn Robert Chmielewski. Spółka, która w tym roku obchodzi swoje 30-lecie, jest właścicielem marki produktowej Complet Furniture. Meble, które wychodzą z fabryki w Myślęcinie k. Gniezna, podbijają serca klientów w niemalże całej Europie.

ROZMAWIA: Klaudyna Bogurska-Matys

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Complet Furniture w tym roku obchodzi swoje 30-lecie.
Jak to się wszystko zaczęło?

Zbigniew Chmielewski: Jednego pięknego dnia podjąłem decyzję, że otwieram własną działalność gospodarczą. To był czas, kiedy cała Polska oszalała na punkcie wolności gospodarczej. Zadzwoniłem do żony i powiedziałem Jej, że jutro już do pracy nie pójdzie. Oczywiście pomyślała, że oszalałem (śmiech). Kiedy spokojnie porozmawialiśmy później w domu, wiedziała, że nie żartuję i jest to moja ostateczna decyzja. Od samego początku była dla mnie ogromnym wsparciem. Bez Niej to by nie było możliwe. Jej wiedza i doświadczenie były największym skarbem tej firmy. I tak oto w 1989 rozpoczęliśmy produkcję… odzieży.

Odzieży?

ZCH: Otworzyliśmy zakład krawiecki, podjęliśmy współpracę z poznańską firmą. Tak to się wszystko zaczęło. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy budynki rolne zostały zamienione na halę produkcyjną, a mi udało się sprowadzić ponad 30 maszyn z Japonii. Radość nie trwała jednak zbyt długo.

Co się stało?

ZCH: Poznańska firma zbankrutowała, a nasza rodzina została z blisko setką pracowników i odpowiedzialnością za nich i ich rodziny. Znowu stanęliśmy przed bardzo trudną decyzją – poddać się, czy ponownie zaryzykować?

Zaryzykowaliście.

ZCH: Tak. Na przełomie lat 1990 i 91 powstała firma CHARTEX, która zajmowała się szyciem płaszczy, dresów, spódnic, spodni i innej konfekcji damsko-męskiej. To był też czas, kiedy syn Robert zaczął mi pomagać w firmie. Miał dopiero 15 lat.

A meble? Kiedy zaczęliście je produkować?

ZCH: W tym samym czasie zaczęliśmy szyć pokrowce meblowe i handlowaliśmy meblami tapicerowanymi produkowanymi w innej, spokrewnionej firmie. Dzielił nas dosłownie ostatni krok od rozpoczęcia produkcji mebli tapicerowanych pod nazwą Komplet.

I zrobiliście to. Dzisiaj siedzę w pięknym showroomie marki Complet Furniture z Pana rodziną. Nie da się ukryć, że jesteście firmą rodzinną.

ZCH: Robert, Daniela i Natalia to nasze dzieci, które od samego początku pomagały nam przy firmie. I tak jest do dzisiaj. Ogromnym wsparciem jest dla nas także Agnieszka – żona Roberta i mąż Danieli – Michael.

Dzieci kształciły się w kierunku meblarskim?

ZCH: Zupełnie nie. Miały całkowicie wolną rękę. Najmłodsza Natalia jest fototechnikiem, architektem krajobrazu i grafikiem. To Ona jest odpowiedzialna za wygląd naszej strony i sklepu internetowego, projektuje nasze katalogi i zadbała o wygląd showroomu Complet Furniture. Daniela studiowała architekturę i urbanistykę w Holandii. To tam poznała swojego przyszłego męża Michaela, z którym stworzyła spółkę Bovelli Bedding, która jest obecnie jednym z głównych kontrahentów Complet Furniture. Produkują łóżka kontynentalne. Daniela uczy się przez całe życie. Taka już po prostu jest. Wyszukuje ciekawe kursy, szkolenia i bierze w nich udział. Ma ciągły głód wiedzy. Robert jako pierwszy kierunek wybrał prawo, ale zrezygnował po drugim semestrze.

I co było dalej?

Robert Chmielewski: Rozpocząłem studia na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na kierunku Filozofia. Później jeszcze ukończyłem studia podyplomowe na kierunku zarządzania i obrotu nieruchomościami. Systematycznie się dokształcam. To u nas rodzinne, że lubimy się uczyć.

Dwukrotny rebranding jest najlepszym dowodem na to, że lubicie trzymać rękę na pulsie i zmieniać się w zgodzie z obowiązującymi trendami.

RCH: Pierwszy duży rebranding przeprowadzała Daniela w 2008 roku. Drugi zafundowaliśmy sobie w tym roku na 30-lecie firmy i zaczynamy funkcjonować jako Complet Furniture. Można powiedzieć, że co 10 lat wprowadzamy trochę świeżości do nazwy naszej firmy.

Mam wrażenie, że zajmujecie się w swoich firmach wszystkim.

ZCH: Jestem z tego pokolenia, które wyznaje, że należy cały czas doglądać swojego biznesu. Zaufanie do pracowników jest szalenie ważne, ale jeszcze ważniejsze jest pilnowanie wszystkiego, co dzieje się w firmie. Znam wiele historii przedsiębiorstw, które po prostu spotkały się z różnymi problemami, krótko po tym, jak właściciele przestali trzymać rękę na pulsie. Dlatego zawsze powtarzam moim dzieciom, że muszą wiedzieć o wszystkim, co się dzieje w firmie. Co tu dużo mówić – „Pańskie oko konia tuczy”.

RCH: Przy takich rozmiarach firm nie możemy być z Danielą wszędzie. Obecnie zatrudniamy ponad 90 pracowników, a razem ze spółką Bovelli Bedding – blisko 140. Firma zajmuje powierzchnię 35 tys. m2, w tym ponad 5000 m2 pod dachem. Na szczęście mamy bardzo kompetentnych pracowników, do których mamy zaufanie. To oni są dla nas wsparciem.

A Wy dla nich?

RCH: To zawsze była dla nas świętość i tak zostanie. Zawsze dbaliśmy i będziemy dbali o naszych pracowników. Ale muszę się przyznać, że nadal zajmuję się sprawami, którymi już bym nie musiał. Po prostu to lubię. Daniela ma tak samo (śmiech). 

Co jest charakterystyczne dla Waszej branży?

RCH: Nasza branża jest bardzo specyficzna. Na nasz mebel tapicerowany składa się około 160 komponentów. Tu nie ma jednego działu. Do nas przyjeżdża surowa deska – a wyjeżdża gotowy produkt. Droga pomiędzy jest długa. Mamy dział stolarni, montażu, trzeba mebel opiankować, wykroić tkaniny i go uszyć, dopiero na końcu jest tapicerowanie i pakowanie.

Kto jest Waszym klientem?

RCH: Nie jesteśmy producentem, który produkuje meble tylko dla jednego odbiorcy. Nigdy się nie zgodziliśmy, żeby być producentem masowym. Dlatego mamy bardzo szeroki wachlarz klientów, a co za tym idzie – jest to ogromna różnorodność modeli, wzorów i tkanin.

Dla kogo robicie meble? Kto je docenia?

RCH: W zdecydowanej większości jest to klient online’owy. Mamy podpisane umowy i realizujemy je dla głównych graczy w Wielkiej Brytanii, Francji. Ale są też oczywiście inne kraje, które zamawiają u nas meble. W naszym sklepie internetowym robią też zakupy klienci z Polski. To cieszy.

Klient robiący zakupy online jest bardzo wymagający.

RCH: Zgadza się. Dlatego wiemy, że jakość naszych mebli musi być zawsze najwyższa. I tak jest. Dlatego kupujemy najlepsze materiały, z których tworzymy nasze meble. Dzięki temu unikamy reklamacji i budujemy zaufanie klientów. Dodatkowo nigdy nie chcieliśmy robić tego, co inni. Mamy swoją wizję mebli, produktów, wzorów i jesteśmy jej wierni. Połączenie tego z najwyższą jakością jest doceniane.


To Wasz przepis na sukces.

RCH: Tak. I zamierzamy być temu wierni.

A jaki macie cel?

RCH: Chcemy, żeby marka Complet Furniture była rozpoznawana. Prowadzimy szereg działań charytatywnych, edukacyjnych i mamy ambitne plany na kolejne lata. Rozpoczęliśmy współpracę z dwoma poznańskimi uczelniami wyższymi – z Wyższą Szkołą Umiejętności Społecznych i Uniwersytetem Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz. Podjęcie współpracy z uczelniami ma związek z realizacją nowatorskiego pomysłu biznesowego podjętego przez markę Complet Furniture – Inkubator Kreatywności.

Dla kogo będzie Inkubator Kreatywności?

RCH: Ma to być miejsce dla nowej przestrzeni aktywności projektowo-aranżacyjnej wdrażanej przez Complet Furniture wspólnie z młodymi adeptami i absolwentami uczelni wyższych na kierunku architektura wnętrz. Jego uruchomienie ma nastąpić w Poznaniu jesienią tego roku. Współpraca z uczelniami wyższymi daje szansę na lepszą identyfikację naszego brandu w środowisku designerów oraz otwarcie się na nowe spojrzenie ze strony młodych projektantów. Jesteśmy gotowi dzielić się naszym doświadczeniem oraz wskazywać oczekiwane przez branżę meblarską kierunki kształcenia.

Jakie macie marzenia związane z firmą?

RCH: Zarówno dla moich sióstr, jak i dla mnie najważniejsza jest zasada, którą wpoili nam rodzice – dbanie o naszych pracowników. Chcemy, żeby byli nie tylko zadowoleni z pracy u nas, ale także dumni z tego, gdzie i z kim pracują. To jest w naszej firmie święte. Średnia długość zatrudnienia w Complet Furniture to 15 lat. Są oczywiście tacy pracownicy, którzy są z nami od samego początku. Myślę, że jest to najlepszy dowód na to, że jest im u nas dobrze.

Życzę Państwu tego, żeby plany i marzenia się spełniały. Aż ciężko się od Państwa wychodzi. Pięknie tu i wygodnie.

ZCH i RCH: Dziękujemy. Zapraszamy w każdej chwili do naszego showroomu.