Witamy w MAJU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Kajak i serce w plecaku

14.04.2023 10:59:29

Podziel się

Packraft to ultralekki ponton, który możesz włożyć do plecaka i wyruszyć przed siebie niemal bez planu. W pontonie zmieścisz dziecko, psa, a także swoje dwa kółka. Packraft daje wolność i dlatego staje się z roku na rok coraz bardziej popularny. Niebawem może być tak oczywisty jak namiot czy rower.

TEKST: Daria Miedziejko, Wielkopolska Organizacja Turystyczna
ZDJĘCIA: Daniel Tokarz, Piotr Gołębniak, Andrzej Rafalont, Łukasz Bentkowski

Jest rok 1996. 50-letnia Sheri Tingey, projektantka odzieży narciarskiej z Anchorage na Alasce, rozmawia z synem. Thor właśnie wrócił z tygodniowego surwiwalu w Parku Narodowym Jeziora Clark i skarży się na niedostatki lekkiej łodzi, która nieustannie wymagała pracochłonnych napraw. Sheri postanawia zaprojektować dla syna wygodny, wytrzymały i lekki sprzęt do pływania. Po miesiącach eksperymentów i testów powstaje pierwszy turystyczny packraft, a Sheri z synem zakładają firmę. Dziś producentów pack-raftów są dziesiątki i będzie ich przybywało, tak jak przybywa miłośników wędrówek połączonych ze spływem.

Lekki, kompaktowy i bezpieczny
Największą zaletą packraftu jest znikomy ciężar. Najlżejsze ważą kilogram, ale przeciętnie jest to od 2 do 4 kg. Dla porównania kajaki pneumatyczne wykonane z PVC ważą minimum 10 kg. Produkcja tak lekkiego sprzętu jest możliwa dzięki zastosowaniu termoplastycznego poliuretanu. Materiał ten gwarantuje bezpieczeństwo, jest odporny na ścieranie, wysokie i niskie temperatury, do listy właściwości trzeba dodać także wytrzymałość. Jeden z bardziej doświadczonych pasjonatów packraftingu w Polsce przyznaje, że podczas swoich dwustu spływów nie uszkodził packrafta ani razu.

Oprócz pontonu wielkości śpiwora do plecaka zabiera się wiosła składane, najczęściej czteroelementowe, i kamizelkę asekuracyjną. Jeszcze worek do pompowania z zaworkiem, a ekwipunek do pływania będzie gotowy. Pozostałe elementy bagażu przewozi się w nieprzemakalnym worku na dziobie. Niektóre packrafty mają kieszenie do przechowywania bagażu, co pozwala równomiernie rozłożyć ciężar. Uff, technikalia mamy za sobą. Teraz dopiero zaczyna się…

… opowieść o esencji
Spakuj i płyń – tak można przetłumaczyć angielski neologizm, który błyskawicznie stał się nazwą pospolitą dla nowego typu sprzętu do pływania. Ale dla wielu amatorów packraftingu pływanie to dopiero połowa przygody. Drugą stanowi wędrówka lub podróż rowerem (jak w wypadku bikeraftingu). Tę samą trasę ogląda się z dwóch stron, a przez to poznaje i przeżywa głębiej.

Przede wszystkim chodzi o kontakt z przyrodą i to taki intymny, w kameralnym gronie. Na packrafta – inaczej niż na tradycyjny spływ kajakowy – wybierasz się w samotności, z najbliższą osobą lub rodziną. Jest ciszej, znacznie ciszej niż podczas zorganizowanych grupowych spływów, a to daje szansę na dostrzeżenie zwierząt, które ciągną przecież nad wodę, by się napić. Latem podczas powrotu do miejsca startu zbierasz jagody, jesienią – grzyby, a zimą wśród gołych gałęzi wypatrujesz ptaków. Z dala od cywilizacji czujesz, jak następuje zmiana warty w głowie: codzienne myśli idą w kąt, a pojawiają się w ich miejsce nowe, jakby z innego porządku.

Gdy szuka się odosobnienia na wodzie, to wybór pada często na bardziej wymagające szlaki. Pokonywanie przeszkód dla jednych będzie częścią przygody, ale dla innych może mieć mniej powabu. W każdym razie przenoski packrafta oznaczają raczej urozmaicenie niż uciążliwość. Jeśli zwalone kłody nie wystają bardzo nad powierzchnię wody, packraftem można się po nich umiejętnie przesunąć – materiał nie dozna szwanku.

Przyroda, przygoda i medytacja to nie wszystkie zalety packraftingu. Możesz tę aktywność połączyć ze zwiedzaniem. O ile wypad na rzekę czy jezioro nie będzie na pełnym spontanie, bez trudu zaplanujesz trasę w taki sposób, by w drodze powrotnej zajrzeć do jakiejś świątyni, pałacu czy choćby zadumać się na opuszczonym cmentarzu. Odkrycia urbexowe trafiają się raczej nieoczekiwanie, ale tym bardziej ucieszą entuzjastów historii.

Packrafting w Wielkopolsce
Ze względu na budowę, ciężar i kształt packrafty nie są szybkie i dlatego lepiej spływa się nimi wartkimi rzekami niż wiosłuje po spokojnych wodach dużych jezior. Jezioro jednak może być dobrym pomysłem na pierwszy raz – skupisz się na przygotowaniu sprzętu: właściwym napompowaniu, mocowaniu bagażu, zwinnym wsiadaniu i wysiadaniu, no i najważniejsze – zachowaniu packrafta na wodzie. Co do ostatniego punktu: choć packrafty są małe, to nie wariaty – wywrotki należą do rzadkości.

Gdy podróżujesz samochodem z packraftem w bagażniku, wystarczy chwila, by podjąć decyzję o postoju w danym miejscu. To może być nieplanowana wcześniej eskapada, dosłownie dwugodzinne okienko, by odseparować się od macek codzienności. Rzek i rzeczek jest całe mnóstwo, a o tej porze roku wody dużo i nie ma na niej tłoku..

Dla początkujących poznaniaków pierwszym wyborem nie musi być Warta. Świetnym pomysłem będzie wypad na szlak kajakowy Puszcza Zielonka do Tuczna lub Pobiedzisk. Gdy jednak w okolicy znasz każdy zakątek, wybierz się na północ Wielkopolski, np. na Rurzycę czy Gwdę, a dla doświadczonych wodniaków godna polecenia jest teraz Plitnica. Z aplikacji BIOZ (zubry.org.pl) przedstawiającej lokalizację żubrów wynika, że w okolicy Jastrowia przemieszcza się właśnie ich stadko.

Jeśli chcesz zmniejszyć swój ślad węglowy, dojedziesz w te strony pociągami Kolei Wielkopolskich. Linia kolejowa przebiega wzdłuż Gwdy. Wysiada się na stacji Ptusza i po 11 km szlaku kajakowego wsiada się do pociągu w Płytnicy. Równie korzystny układ będzie dla spływu Wełną: stacja początkowa to Parkowo, a powrót pociągiem będzie możliwy z Obornik. Więcej pomysłów na spływy znajdziesz na stronie wielkopolska.travel (Szlaki kajakowe w Wielkopolsce oraz Wielkopolska dla wytrawnych kajakarzy). 

 

Za rozmowę serdecznie dziękuję Miszy Nowakowi, Dominikowi Szmajdzie (packraftowo.pl)
oraz Danielowi Tokarzowi (packraft.pl).