Witamy w CZERWCU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Kula (się) w mieście

17.05.2023 09:41:45

Podziel się

Klimatyczny Łazarz, ulica Łukasiewicza 33, kamienica wybudowana w 1959 roku. To właśnie tu w lutym Agnieszka i Michał otworzyli wyjątkowe miejsce na mapie Poznania, w którym świadczą kompleksowe usługi lumpeksowe i antykwaryczne. Kula Lump to sklep z ubraniami, bibelotami i meblami z drugiej ręki, przestrzeń warsztatowa, galeria sztuki i studio starych technik fotograficznych w jednym.

TEKST: Martyna Pietrzak – Sikorska
ZDJĘCIA: Archiwum prywatne

W wejściu wita mnie duża, biała kula i przepiękna podłoga w szachownicę. Na ladzie stoi kineskopowy telewizor w stylu lat 90., a wieszaki pełne są ubraniowych rozmaitości – kolorowe ortaliony przeplatają się tu z klasycznymi płaszczami, jedwabnymi koszulami i marynarkami od projektantów. Regały pełne są ceramicznych perełek i książek, a meble vintage zachwycają swoim urokiem. – Pomysł na Kulę miałam w głowie od dawna, narodził się, gdy byłam w liceum, czyli jakieś 15 lat temu, ale wiedziałam, że to się nie wydarzy zbyt szybko – mówi Agnieszka. – W czasie studiów zrobiłam sobie roczną przerwę, miałam dużo pomysłów i planów, nawet przez chwilę myślałam, jak otworzyć tego typu miejsce, ale szczerze mówiąc, dobrze się stało, że się nie udało, bo w tamtym momencie zdecydowanie nie byłam na to gotowa. Od początku chciałam, żeby nie był to taki typowy vintage shop, tylko miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie i cóż, udało nam się to osiągnąć. Oboje z Michałem kochamy wszystko, co związane z przeszłością i chcemy się tym dzielić.

W centrum Kuli znajduje się labirynt drewnianych regałów, a na nich ubrania damskie, męskie i dziecięce, buty oraz dodatki – wszystko starannie wyselekcjonowane i różnorodne. Agnieszka i Michał szukają ich sami. Nie interesują ich najnowsze trendy, nie obserwują tego, co dzieje się na wybiegach. Najbardziej inspirują ich spotykani na ulicy ludzie i miejsca, które odwiedzają. Sporo podróżują, a z wojaży zawsze przywożą ubraniowe perełki. – Dla mnie polowanie na ubrania to fun, ogromna frajda i przyjemność. Uwielbiam szperać i szukać, dlatego nie wyobrażam sobie kupowania gotowych paczek z ubraniami. Czasami biorę nawet 30 kg, ciężko mi przenieść to do samochodu, a kolega ortopeda żartuje, że mam dolegliwość znaną jako „bark lumpiary” – śmieje się właścicielka Kuli.

Rzeczy doprowadzają do porządku wspólnie – czyszczą, piorą, prasują. – Mamy również swoich „dostawców”, czyli naszych przyjaciół i znajomych, którzy mają u nas swoje regały. Niebawem chcemy się również otworzyć na to, żeby każdy mógł do nas przynieść swoje rzeczy. Kula stanie się taką giełdą przedmiotów używanych – nie tylko ubrań, ale również porcelany, ceramiki, bibelotów, książek, butów i wszelkiej maści akcesoriów – dodaje Michał.

Lokalni twórcy
Kula to również produkty lokalnych twórców, takich jak Second Hunt, Szare Wrony, Fenek, Nami Studio, Mazzal Studio, Sonia Dubois, Ewa Wójcicka, Kosmiko Studio. To również zlokalizowane w podziemiu studio kolodionisty należące do zaprzyjaźnionego z parą fotografa. Ta historyczna, XIX-wieczna metoda polega na pokrywaniu szklanej lub metalowej płyty kolodionem, czyli specjalną substancją, w której zawieszone są halogenki srebra. Po wywołaniu na szkle pojawia się negatyw, z którego tworzy się odbitki.

Skąd pomysł na to, by Kula była Kulą? Przed laty Agnieszka wymyśliła, że będą to Kompleksowe Usługi Lumpeksowe. W całej koncepcji brakowało tylko litery „A”, ale po poznaniu Michała problem się rozwiązał – to właśnie on zasugerował dopisek Antykwaryczne. – Poza tym lubimy kulę. Kula jest wszędzie. Kula jest idealną bryłą, kompleksową, absolutną. Wszystko można w niej zmieścić. No i jest jeszcze kula ziemska, a my uwielbiamy podróżować i się przemieszczać. To pojemna nazwa, która ma wiele znaczeń. Bywa, że utożsamiamy ją z kulą u nogi, czasem staje się kulą śnieżną, lub coś może być po prostu cool. To bardzo zgrabnie brzmi i jest to po prostu fajna nazwa, którą bardzo lubimy i która idealnie do nas pasuje – dopowiada Michał.

Z miłości do ludzi
Co ciekawe, dla Agnieszki i Michała Kula nie jest jedynym miejscem pracy. Ona od prawie 3 lat związana jest z branżą medyczną, prowadzi badania kliniczne nad nowymi lekami. On jest historykiem sztuki działającym na gruncie lokalnym. Pracuje nad książką, pisze artykuły o Poznaniu i czerpie z tego ogromną radość. Oboje cenią sobie to, że w Kuli mogą wyżywać się kreatywnie bez rezygnowania ze swojej pracy, którą lubią. – My bardzo doceniamy różnorodność w życiu, dlatego oboje pracujemy w swoich zawodach. Cieszymy się, że mamy taki rozstrzał między tymi swoimi pracami – jeżeli w jednej czujemy się zmęczeni, zestresowani i przebodźcowani, to mamy taką swoją odskocznię, która pozwala nam na odpoczynek i reset – śmieje się para.

Agnieszka i Michał zgodnie przyznają, że Kula powstała z miłości do ludzi, z miłości do rozmów i z miłości do spotkań. – Po miesiącu funkcjonowania widzimy, że Kula stała się takim małym domem kultury, miejscem spotkań, a rzeczy są raczej tak obok, ale to bardzo dobrze – mówi Agnieszka. 

Plany na przyszłość Kuli? W koncepcie dziać się będzie dużo dobrego. W Dniu Kobiet odbyło się pierwsze wydarzenie – rozmowa o modzie vintage oraz warsztaty tańca, które spotkały się z dużym zainteresowaniem i już niebawem staną się cyklicznym wydarzeniem. Na najbliższy czas właściciele zaplanowali również spotkanie z poznańskim podróżnikiem znanym jako Nomada w drodze oraz warsztaty z tworzenia kolaży prowadzone przez przyjaciółkę pary – Ewę Wójcicką. Pojawią się również prowadzone przez Michała wykłady o sztuce i rozmowy z inspirującymi ludźmi, ale plany stale się rozwijają i dynamicznie ewoluują.

Niech więc się dobrze kula.