Witamy w CZERWCU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Odetchnąć naturą w Domu Życia Nekielka

08.11.2023 11:30:22

Podziel się

– Pomyślałam o miejscu, w którym można byłoby na chwilę się zatrzymać, zdystansować od zewnętrznego świata, by się zregenerować, odzyskać utraconą energię i nabrać sił – mówi Elżbieta Łępecka, kobieta doświadczona, przedsiębiorczyni z 30-letnim stażem w biznesie, a od 2019 roku właścicielka i gospodyni wyjątkowego miejsca niedaleko Poznania, Domu Życia Nekielka. Poza prowadzeniem Domu od lat w roli mentorki i coacha wspiera, doradza i pomaga ludziom tworzyć lepszych siebie, lepsze życia, a tym samym lepszy świat.

ROZMAWIA: Grzegorz Urbański  
ZDJĘCIA: Archiwum prywatne
[współpraca reklamowa]

Dom Życia Nekielka – co to za miejsce?
Elżbieta Łępecka: Dom Życia Nekielka to jeden z największych w Polsce budynków w technologii strawbale, czyli z drewna, słomy i gliny. Domy z gliny posiadają unikalne walory prozdrowotne. Panuje w nich bardzo korzystny dla człowieka mikroklimat. Takie domy są solidne, trwałe i ciepłe, a najstarsze wykonane w tej technologii mają już ponad 100 lat! Gliniany dom naturalnie „oddycha”. Przebywanie w takim domu szczególnie polecane jest alergikom i jako antidotum osobom, które zbyt długo przebywają w klimatyzowanych pomieszczeniach lub zbyt długo pracują przy komputerze. Gliniane tynki mają naturalne właściwości oczyszczające powietrze. Neutralizują także mikrozanieczyszczenia, nie przylepia się do nich kurz, bo są elektrostatycznie obojętne. Glina jest antyseptyczna, hamuje rozwój bakterii czy pleśni. Przebywanie w takim domu przyczynia się do zachowania dobrego zdrowia i długowieczności.

Dom Życia Nekielka powstał właśnie z myślą o prozdrowotnych walorach terapeutycznych. Nie ma w nim Wi-Fi i elektrosmogu, a na czas pobytu możemy zdeponować Twój telefon. Celem i intencją było stworzenie unikatowego, kameralnego miejsca ciszy i spokoju dla dorosłych. Miejsca, gdzie można się zatrzymać, zdystansować od problemów i stresu dnia codziennego, nabrać sił, zregenerować i naładować życiowe baterie.

Skąd pomysł?
Pomysł zrodził się w mojej głowie 22 lata temu, kiedy nagle, w kilka dni po pełnej diagnostyce medycznej, zmarła moja mama, założycielka i kreatorka rodzinnego biznesu, którym wraz z siostrą zarządzałyśmy przez 25 lat. Wtedy zrozumiałam, że nasze życie jest bezcenne, że żaden projekt, problem, konflikt, patowa sytuacja i związany z nią stres nie jest wart, by płacić za niego najcenniejszym darem, który mamy. Że powinno być miejsce, gdzie, choć na chwilę, bezpiecznie możesz zdystansować się od swoich problemów. Od pomysłu do realizacji upłynęło sporo czasu.

Przeszłam długą drogę samorozwoju. Doświadczyłam wielu porażek i trudnych momentów, dlatego dzisiaj głęboko utożsamiam się z japońską filozofią Kintsugi, opartą na starodawnej sztuce naprawiania ceramiki przy użyciu złota. U podstaw tej koncepcji leży przekonanie, że piękno tkwi w tym, co kruche, ulotne, zużyte, uszkodzone lub nadszarpnięte zębem czasu. Stłuczone naczynie i powolny proces jego naprawy to metafora naszego życia, które nie jest wolne od cierpienia, porażek i ułomności. Upływ czasu i bolesne wydarzenia zostawiają na nas piętno, tworzą nasze historie, czyniąc nas przez to pięknymi, ciekawszymi i wartościowszymi. Kintsugi uczy nas, że nie trzeba wstydzić się odniesionych ran i ukrywać ich przed światem. Trzeba pomóc się im zagoić i nosić z dumą jako świadectwo naszej wewnętrznej siły.

Co znajdziemy w Domu Życia Nekielka?
Przede wszystkim nie mieścimy się w żadnych ramkach i kategoriach. Dom Życia Nekielka nie jest klasycznym pensjonatem, choć posiada jedynie 10 miejsc noclegowych (dwa lniane apartamenty i trzy klasyczne pokoje noclegowe). Nie jesteśmy też klasycznym spa, choć mamy gabinety masażu, pokój kąpielowy, saunę i jacuzzi. Lubimy o sobie mówić, że pełnimy rolę concierge’a dla naszych gości, ponieważ nie tylko odbieramy ich z dworca PKP Nekla, ale towarzyszymy im podczas całego pobytu, dopasowując dietę i wszystkie zabiegi do indywidualnych potrzeb. Możemy sobie na to pozwolić właśnie ze względu na rozmiar i kameralność naszego Domu.

Kiedy szukałam nazwy dla tego miejsca, doszłam do wniosku, że Dom jest jedynym słowem, które tutaj pasuje, że można tutaj odżyć, że dla wielu dom kojarzy się z ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. Chciałam, żeby goście mogli poczuć się tutaj jak u siebie. Używamy określenia azyl dla dorosłych, stworzyliśmy tutaj strefę ciszy, która obowiązuje całą dobę, by pomóc maksymalnie się wyciszyć, nasycić spokojem i ciszą, by ukoić skołatane nerwy. Własny las na terenie posesji i leśne otoczenie dookoła bardzo nam w tym pomaga. Zamiast spa używamy sformułowania Strefa Naturalnego Zdrowia, ponieważ z każdym z gości nasza naturopatka w dniu przyjazdu przeprowadza wywiad i na tej podstawie rekomenduje i indywidualnie dopasowuje mieszanki do ziołowych kąpieli, kąpieli wege Kleopatra w mlekach roślinnych, antystresowe masaże, światłoterapię poprawiającą samopoczucie psychiczne albo pozostałe zabiegi.

Co mówią goście o Domu? Dlaczego przyjeżdżają?
Goście przyjeżdżają przede wszystkim po ciszę, po bycie ze sobą, po spokój, po ty, by nic nie musieć robić, po to, by dać się innym o siebie zatroszczyć (szczególnie panie). Również po to, by przemyśleć lub przegadać z nami swoje sprawy. Partnerzy biznesowi, by w spokoju, z dystansu, bez rozpraszaczy, typu telefony, mejle, powiadomienia, popracować nad koncepcjami czy nowymi strategiami. Przyjaciółki, by pobyć ze sobą i nagadać się za wszystkie czasy. Rodzice, którzy zostawiają dzieci pod czułą opieką dziadków i korzystają z czasu tylko dla siebie. Córki, które przyjeżdżają ze swoimi matkami, by zatroszczyć się o nie, zafundować im ziołowe kąpiele i relaksujące masaże.

Widzimy, że wejście w stan slow, kontakt z ciszą, lasem i naturą daje natychmiastowe pozytywne efekty, przynosi ulgę i przywraca dobry humor. Mamy gości, którzy regularnie wracają po to, by być w stałym kontakcie z naturą, by dbać o higienę psychiczną, regenerację fizyczną i cały swój dobrostan. A to osobiście mnie bardzo cieszy. No i oczywiście mamy grono wielbicieli naszej kuchni, którą nazywamy kuchnią serdeczną. Już na etapie rezerwacji pytamy o dietę, preferencje, nietolerancje lub wykluczenia pokarmowe, więc po przyjeździe na naszych gości czeka menu, w którym nie ma czegoś, czego nie lubią lub co nie służy ich zdrowiu.

Kocham ludzi i uwielbiam budować serdeczne relacje z naszymi gośćmi. Już na etapie budowy Domu zamówiłam długi, drewniany stół z jesionu, przy którym podczas wspólnych posiłków przegadujemy ważne, życiowe tematy, śmieszne historie, inspirujemy się wzajemnie, nawiązujemy nowe znajomości i długotrwałe przyjaźnie.

Zajmujesz się wspieraniem ludzi w odnajdywaniu harmonii. Jak łączysz to z prowadzeniem Domu i jakie czekają Cię obecnie wyzwania?
Żyjemy w bardzo wymagających czasach. Tempo życia, natłok informacji i bodźców z zewnątrz bardzo nas stresują, mocno obciążają system nerwowy i całe ciało, co często negatywnie wpływa na zdrowie somatyczne i samopoczucie psychiczne. Ja, mimo że mieszkam w lesie, również tego doświadczam. Jestem praktykiem życia, wszystko testuję i sprawdzam na sobie. Wypracowałam rytuały dnia codziennego i bardzo dbam o swoją higienę psychiczną, co pomaga mi zachować spokój wewnętrzny, równowagę i balans. Dzięki temu łatwiej przychodzi mi wspieranie innych i towarzyszenie im w odzyskiwaniu spokoju i wewnętrznej siły. W najbliższym czasie będę skupiała się na poszerzaniu oferty zabiegowej w naszej Strefie Naturalnego Zdrowia i stworzeniu warunków do totalnej regeneracji.