Witamy w MAJU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Rak piersi jest uleczalny

Podziel się

Doktor Janusz Wasiewicz, ordynator Oddziału Chirurgii Onkologicznej Chorób Piersi WCO w Poznaniu, w tym roku obchodzi 40-lecie swojej pracy. Zawsze chciał być chirurgiem i przypadkiem trafił na chirurgię onkologiczną. Z pewnością z takiego rozwiązania cieszą się pacjentki, które w Wielkopolskim Centrum Onkologii na jego widok szeroko się uśmiechają. Codziennie staje do walki z nowotworem piersi i jeśli zmiana jest wcześnie wykryta, tę walkę wygrywa. Dlatego tak bardzo namawia, żeby regularnie się badać, a jeśli zawodzi system, zgłaszać się na badania samemu, bo rak piersi jest nawet w 80 procentach uleczalny. I to wcale nie brzmi jak wyrok.

ROZMAWIA: Joanna Małecka
ZDJĘCIE: Agata Jesse Obiektywnie

Dlaczego ta profilaktyka jest tak ważna?
Co roku na raka piersi zapada 25 tysięcy kobiet. To bardzo dużo. Profilaktyka jest ważna, bo pozwala na wykrycie zmian wczesnych, czyli małych o niedużym stopniu zaawansowania. Są to zmiany, które z jednej strony podnoszą szanse wyleczenia, a z drugiej zaproponowania pacjentce zabiegu oszczędzającego gruczoł piersiowy, a więc nie amputację, z czym większości pacjentek kojarzy się rak piersi, a zachowaniem swojej piersi. Oczywiście powszechnie dostępna i znana pacjentkom jest tzw. mastektomia podskórna z jednoczesną rekonstrukcją. Stosuje się ją w przypadku, kiedy zabieg oszczędzający jest już niemożliwy. Liczba mastektomii jest coraz mniejsza, z czego się bardzo cieszę. Chciałbym, żeby w Polsce 70 procent wszystkich operacji onkologicznych stanowiły zabiegi oszczędzające, a 30 procent pozostałe, bo tak dzisiaj wyglądają standardy europejskie. Do tego właśnie potrzebna jest profilaktyka, która daje nawet 80 procent szans na całkowite wyleczenie. Problemem jest wciąż niska zgłaszalność kobiet do badań przesiewowych. To zaledwie 36 procent pań.

To bardzo mało…
Tak.

Z czego to wynika?
Jest mnóstwo czynników. Wiele kobiet nadal nie bada się, bo nie chce wiedzieć… To przerażające. Są województwa w kraju, w których profilaktyka nie istnieje, kobiety nie zgłaszają się na badania przesiewowe. W Wielkopolsce notujemy 10 procent nowych zachorowań w stosunku do 25 000 zachorowań nowych w Polsce.

To świadczy o tym, że kobiety w naszym województwie częściej chorują, czy raczej są bardziej świadome i po prostu się badają?
W Wielkopolsce większa liczba zachorowań w mojej ocenie wynika z większej liczby zgłaszalności i szybszego leczenia. To stanowi o większej świadomości wśród kobiet. Zresztą odkąd pamiętam, u nas zawsze była wysoka frekwencja przy każdej akcji profilaktycznej, jak choćby badania w mammobusach. To napawa dumą i powinno być przykładem dla innych. W Holandii, która ma świetnie ustawiony program leczenia, profilaktyki i screeningu, zgłasza się na badania 80 procent kobiet. Dzięki temu mogą się pochwalić wynikami wyleczeń nawet na poziomie 90 procent. To jest bardzo dużo i to jest moje marzenie.

Czy można to zmienić?
Dobra wiadomość jest taka, że system, który funkcjonuje w Europie, a Polska powoli do tego się przymierza, to zwiększenie zakresu wiekowego pacjentek, które kwalifikowałyby się do leczenia przesiewowego. Dzisiaj są to osoby w wieku 50-69 lat, a walczymy o to, by do tych badań miały dostęp panie pomiędzy 45. a 74. rokiem życia. To oczywiście wiąże się z ogromnymi kosztami, ale byłby to duży postęp, jeśli chodzi o profilaktykę. Niemniej oczywiście nie będzie ona skuteczna, jeśli nie będzie chętnych. Widzimy szereg akcji prowadzonych przez różne środowiska, które mają to poprawić, na co głęboko liczymy, bo wysyłane przez nas zaproszenia na mammografię nie przyniosły oczekiwanych efektów. I żeby te statystyki poprawić, musimy zrobić więcej. Uważam, że profilaktyka powinna zaczynać się w szkołach, bo przecież uczennice klas ósmych szkół podstawowych to młode kobiety, które powinny budować świadomość i wiedzieć, że są takie badania, jak USG czy mammografia i kiedyś same z nich skorzystają.

Nie uważa Pan, że przy każdej wizycie u ginekologa, oprócz klasycznego badania, powinno odbywać się też badanie piersi?
Duża część ginekologów bada piersi, robi USG, ale niestety wciąż są tacy, którzy na badaniu ginekologicznym kończą. Wynika to z wielu powodów. Badanie piersi powinno być elementem podstawowego badania lekarskiego. Chciałbym, żeby lekarze kierowali na dalszą diagnostykę. Fakt jest taki, że mamy ogromny niedobór lekarzy w Polsce i czasem to decyduje, że kobieta nie otrzymuje fachowej pomocy. To absolutnie nie powinno tak wyglądać.

Czy o raku piersi możemy mówić w kategorii choroby cywilizacyjnej?
Rak piersi jest swego rodzaju chorobą cywilizacyjną, wynikającą z wielu czynników. W ocenie epidemiologicznej mamy powyżej 10 czynników, które decydują o zachorowaniu. Wciąż 10 procent z nich ma podłoże genetyczne. Warto pamiętać o tym, ze jeśli w rodzinie występują zachorowania na raka piersi, raka jajnika, to warto zrobić badania genetyczne, które są już coraz bardziej powszechne. Pozostałe przypadki to grupa incydentalna, w której nie do końca znamy podłoże zachorowania.

Ile lat miała Pana najmłodsza pacjentka?
23 lata. Grupa młodych kobiet, powyżej 20. i 30. roku życia to najczęściej zachorowania genetyczne. Niestety u osób młodszych dynamika procesów nowotworowych jest szybsza, są to organizmy w fazie wzrostu. U osób starszych wszystkie procesy zachodzą wolniej. Ten sam typ nowotworu może przebiegać zupełnie inaczej w każdej grupie wiekowej. Niestety duża część młodych osób choruje na raki potrójnie ujemne, gorzej rokujące i trudniejsze do leczenia, oraz HER2, które dają więcej możliwości leczenia.

Jakie są dzisiaj możliwości leczenia raka piersi?
Jest ich bardzo dużo. Mamy wiele nowych leków, poprawiła się jakość chirurgii, radioterapii, chemioterapii. Poziom wyleczalności też się istotnie poprawił. Poza nowotworami skóry nie ma drugiego takiego nowotworu, w którym można uzyskać 70-80 procent wyleczalności, jak w przypadku raka piersi. To się wiąże z wczesnym jego wykryciem.

I rak to nie musi być wyrok.
Absolutnie nie jest to wyrok. Rak jeszcze sprzed kilku lat to zupełnie inna choroba niż dzisiaj. Obecnie nie wstydzimy się jej, jest większe zrozumienie, wsparcie otoczenia i metody leczenia uległy znacznej poprawie. Tak jak w innych nowotworach nie ma za dużo do zaproponowania, to w raku piersi mamy oprócz dobrej chirurgii bardzo dobre leczenie systemowe, czyli chemioterapię, immunoterapię, hormonoterapię, które zapewniają wyleczenie i istotne przedłużenie życia. Bywają sytuacje, w których nowotwór staje się chorobą przewleką i pomimo przerzutów do kości, można z nim żyć wiele lat. Dzięki nowym metodom leczenia zyskaliśmy stabilizację pacjentki, a przy wdrożeniu odpowiedniego leczenia ma szansę na normalne życie. Zachęcam wszystkie Panie do samobadania piersi, do badań kontrolnych i profilaktyki – to naprawdę może uratować Wasze życie.