Czas na GRUDZIEŃ ❄️ zapraszamy do lektury najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu ❄️ Dziękujemy, że jesteście z nami ❄️  

Organizator:

Saunamistrzyni

07.04.2022 12:09:35

Podziel się

Najczęściej spotkacie ją w Termach Tarnowskich, gdzie pomaga saunowiczom zrelaksować się po ciężkim dniu. Czasem lubi też klientów pobudzić i dać im zastrzyk energii. Macha wtedy ręcznikiem do mocniejszej muzyki rockowej, rozprowadzając aromat kawy, pomarańczy i mentolu. Poznajcie Kamilę Tychańską, która od sześciu lat jest saunamistrzynią.

ROZMAWIA: Anna Skoczek
ZDJĘCIA: Tarnowskie Termy

Jej przygoda z saunami zaczęła się jakieś 20 lat temu, ale początek z pewnością nie był zbyt udany. Jak mówi – było pusto i tylko z oddali usłyszała zaproszenie na seans.

Wiedziałaś o co chodzi?
Myślałam, że to jakieś prywatne spotkanie, np. biznesowe. Nie wiedziałam, że każdy może przyjść. Na tamtą chwilę to był koniec i nigdy już do tego nie wracałam. Przez kolejne długie lata nie miałam też z saunami nic wspólnego, a moja wiedza na ich temat ograniczała się do znalezionych informacji o tym, kto może, a kto nie może korzystać z tych przybytków. Stwierdziłam wtedy, że sauny nie są dla mnie.

Dlaczego?
Miałam astmę i uznałam, że nie powinnam saunować. Takie zresztą były zalecenia.

To jak do tego doszło, że dziś jesteś saunamistrzynią?
Wszystko się zmieniło, kiedy poznałam ludzi, którzy bardzo często saunowali i często też mnie na takie saunowanie zapraszali. Na początku trochę się krępowałam, ale prawda jest taka, że kiedy poszłam na prawdziwe sauny, z ludźmi, którzy znali już kulturę saunowania, to po prostu się w tym zakochałam. Wtedy też po raz pierwszy weszłam na seans. Niesamowite było dla mnie to, że ręcznik może służyć do czegoś innego, niż do wycierania się po kąpieli…

Co było dalej?
Widząc moje zaciekawienie, jedna z osób stwierdziła, że może mnie nauczyć machania. Najpierw były to jakieś podstawowe ruchy ręcznikiem. Dowiedziałam się też, jak wykorzystywać olejki. W końcu dostałam się do prywatnej sauny, w której mogłam potrenować. Na początku oczywiście w towarzystwie i pod okiem saunamistrza, a później już całkiem sama.

Na co trzeba uważać prowadząc seans?
Na wiele rzeczy. Na to ile wody lać na piec, żeby nie było zbyt gorąco. Jak dobrać odpowiednią ilość olejków, żeby nie było ich zbyt mało, ale też żeby nie dopuścić do ich przypalenia. Jeśli dodamy ich zbyt dużo, ludzie mogą zacząć kaszleć. Przy tym wszystkim trzeba też uważać, żeby się nie poparzyć i na to, żeby rozsądnie rozprowadzać gorące powietrze, by uczestnicy seansu odczuwali jak najwięcej przyjemności.

Czy ręczniki używane przez saunamistrzów są specjalne?
Są szyte na miarę albo odpowiednio docinane. Standardowym ręcznikiem też można prowadzić seanse, ale lepiej mieć taki, który będzie odpowiadał naszym wymiarom, bo jeśli ktoś jest rosłym mężczyzną z dużym rozstawem ramion, to będzie potrzebował większego narzędzia niż drobna kobieta. Im cięższy ręcznik, tym mocniejsze uderzenie powietrza. Dużymi ręcznikami lepiej rozprowadza się powietrze i seans może być bardziej efektowny.

Zaczęłaś od praktyki, ale w końcu przyszedł i czas na kursy.
Stwierdziłam, że skoro wiele rzeczy potrafię już zrobić poprawnie, to potrzebuję tylko potwierdzenia na papierze. Zapisałam się na kurs i uzyskałam certyfikat. Wtedy akurat zwolniło się miejsce saunamistrza w Termach Tarnowskich. To był zbieg okoliczności. Przeznaczenie. Tym bardziej, że chodziłam tam wcześniej jako klientka. Będąc z tej drugiej strony wiem, że kobiety czują się pewniej, jeśli saunamistrz jest kobietą. Wszystko dlatego, że w tygodniu w strefie saun zdecydowanie przeważają mężczyźni.

Dlaczego kobiet jest mniej?
Często mówią nam, że największą przeszkodą jest zawstydzenie. Moim zadaniem jest wtedy pokazać im, że przestrzeń saunowa w Termach Tarnowskich jest bezpieczna, że mogą wybierać sauny, na które wejdą w ręczniku, że część pryszniców jest schowana w zaułkach, że nie ma się czego bać. Organizujemy też saunowanie tylko dla kobiet.

Wśród saunamistrzów też przeważają mężczyźni…
Spotkałam się z taką reakcją saunowiczów, którzy widząc, że będę prowadzić seans, mówili pod nosem „O, kobieta. Na pewno będzie słaby seans, będzie za lekko rozprowadzone powietrze, nie będzie mocnych uderzeń”. A kiedy wyszli z sauny powiedzieli mi, że chociaż się tego nie spodziewali, sprostałam ich wymaganiom i było bardzo dobrze.

Prowadzenie seansów, to bardzo wymagające zajęcie.
Przygotowujemy się do nich robiąc kursy, szkolenia, ćwiczymy w domu. Machanie ręcznikiem przy piecu wymaga odpowiedniego przygotowania organizmu. Wielu z nas chodzi na siłownię, żeby wzmocnić górne partie ciała. Ćwiczymy też kardio, żeby poradzić sobie kondycyjnie. W saunie eventowej jest między 85 a 100 stopni. Przy samym piecu, czyli tam gdzie stoją saunamistrzowie, jest najcieplej. Są saunamistrzowie, którzy potrafią bardzo szybko machać ręcznikiem, wtedy oczywiście szybciej się męczą. W trakcie seansów relaksacyjnych można tak naprawdę malować ręcznikiem w powietrzu. Dogrzewać uczestników seansu, bez tak ogromnego wysiłku.

Nie masz czasem dość prowadzenia seansów?
Mamy to szczęście, że w Termach Tarnowskich nie jesteśmy zatrudnieni na stałe. To nie jest nasza praca, tylko nasze hobby, więc mamy możliwość zadbania o siebie. Nie musimy robić tego codziennie. Staramy się być w tym wszystkim artystami.

Czy ruchy saunamistrzów mają swoje nazwy?
Jest na przykład pizza, czyli kręcenie ręcznikiem na palcu, które faktycznie wygląda jak kręcenie ciastem. Są też skrzydła anioła – ręcznik rozkłada się przy ramieniu i podczas ruchu rozwija się właśnie jak skrzydło. Jest helikopter, gdzie ręcznikiem kręci się jak śmigłem i ósemki, czyli kreślenie ręcznikiem ósemek.

Czy opracowujesz całą choreografię seansu?
Na pewno osłuchuję się z wybraną muzyką i, tak naprawdę, staram się tańczyć z ręcznikiem do tej muzyki. Oczywiście są też seanse, które wykonuje się we dwójkę, spontanicznie. Nie znając muzyki, też można wejść w dany rytm. Jest to możliwe.

Jak wyglądają Twoje przygotowania do seansu?
Będąc w strefie saun mam czas na posprzątanie i wywietrzenie pomieszczenia. To bardzo ważne, bo sauna musi być dobrze natleniona, żeby nikt nie zemdlał. Temperatura owszem, musi być wysoka, ale uczestnicy zabawy muszą mieć czym oddychać. Przed seansem przygotowujemy kule z lodu, które nasączamy olejkami. Ilości olejków dobiera się w zależności od ich rodzajów. Są olejki cytrusowe, ziołowe, leśnie, kwiatowe, korzenne… Niewiele osób zdaje sobie też sprawę z tego, jak ogromne znaczenie ma aromaterapia. Może pobudzić, pomaga się wyciszyć, odprężyć. Jest wiele olejków, które mają lecznicze właściwości, jak choćby geranium. To bardzo kobiecy zapach, który dodatkowo pomaga też przy migrenach. Jestem dowodem na to, że geranium działa.

Co jeszcze może dać saunowanie?
Sauna pomaga mi przy astmie, nie mam zaostrzonych stanów. Sauna parowa ma takie właściwości, jak inhalacje. W saunie suchej, podczas normalnego pobytu, nie ma takiej wilgotności, ale podczas seansu, kiedy polewamy piec wodą, wydziela się para. Jeśli dodamy do tego odpowiednie olejki, to można powiedzieć, że również spełnia rolę inhalacji. Oprócz tego saunowanie to wyjątkowa forma relaksu. Dla wielu osób to sposób na spędzanie wolnego czasu, rodzaj spotkań towarzyskich, wokół których buduje się bardzo fajna społeczność. Jest to kultura. W Tarnowskich Termach wyczuć można bardzo fajną atmosferę zarówno wśród saunamistrzów, jak i wśród saunowiczów. Jako saunamistrzowie, często odwiedzamy seanse kolegów.

Wzajemnie podglądacie swoje techniki?
Też. Ale głównie chodzi o to, żeby się zrelaksować. No i chcemy też utrzymywać ze sobą kontakt. Na co dzień raczej się mijamy. Zresztą budowanie kulturalnej społeczności saunowej trwało w Tarnowie kilka lat. W tym czasie staraliśmy się tłumaczyć wszystkie zasady obowiązujące w saunie.

A jakie są zasady?
Jest ich kilka. Żadna część ciała nie powinna mieć bezpośredniej styczności z drewnianymi ławami. Nie wolno na sauny wchodzić w stroju kąpielowym, tylko w ręczniku. Sauny to strefa ciszy, więc rozmawiać można we wspólnych przestrzeniach. Po saunach należy opłukać się wodą.

Uczestniczysz w zawodach saunamistrzów?
Jeżdżę tam tylko w roli obserwatora. Jeszcze nie czuję się gotowa, żeby wystartować. Być może zabrzmi to zabawnie, ale start w zawodach byłby dla mnie krępujący. Może kiedyś się odważę. Przecież jeszcze siedem lat temu w ogóle nie pomyślałabym o tym, że będę saunamistrzynią.