Witamy w MAJU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Życie jest brutalniejsze niż filmy

31.03.2023 13:03:27

Podziel się

Największą grupą spraw, nad którymi pracują detektywi z Europejskiego Biura Detektywistyki i Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu, są sprawy rozwodowe. Czasem zdarza się tak, że w trakcie pracy zmieniają się one w sprawy kryminalne. – Prowadziliśmy sprawę, w której kobieta ukradła swojemu mężowi przez lata miliony złotych i taką, gdzie żona dolewała mężowi trucizny do posiłku, żeby w powolny sposób go zabić – opowiada detektyw z EBDB.

ROZMAWIA: Anna Skoczek
ZDJĘCIE: Unsplash

Często sprawa rozwodowa to nie jest rozłąka dwóch serc, tylko kalkulator. Jak pokazuje życie, które jest brutalniejsze od filmów, bywa tak, że w tle tych spraw pojawiają się różne historie kryminalne, gospodarcze, oszustwa. Bo kiedy ludzie przestają się lubić i szanować, pojawia się nienawiść.

Jak to jest z prowadzonymi przez Was sprawami rozwodowymi?
Czasem wygląda to tak, że sprawa gospodarcza robi się rozwodowa i sprawa rozwodowa robi się gospodarcza. Czasami to wszystko miesza się w jednej. Dochodzą do tego emocje i pierwsze, co robimy, to walczymy z tym, żeby je jak najbardziej wystudzić. W emocjach nigdy nie podejmuje się dobrych decyzji.

Jaka była Wasza najtrudniejsza w ostatnich latach sprawa rozwodowa?
Prowadzimy taką sprawę, w której pan poznał panią, zakochali się w sobie, żyli razem kilkanaście lat, mieli dzieci, po czym coś przestało działać. Mężczyzna zaczął się zastanawiać nad tym, co dzieje się z zarobionymi przez niego pieniędzmi. Z takim problemem zwrócił się do naszego biura. Powiedziałem mu, że w ogóle nie zna osoby, z którą żył przez ostatnie kilkanaście lat i mu to udowodnię…

Tak od razu już Pan wiedział, że coś jest na rzeczy?
Już po wstępnych opisach wiemy, że coś jest nie tak. W tym przypadku znowu okazało się, że doświadczenie nas nie zawiodło. Żona naszego klienta realizowała swój plan, który powstał jeszcze przed ich pierwszym spotkaniem. Chodziło tylko o pieniądze. Dwójka dzieci też nie była przypadkowa, bo drugie dziecko miało na celu tylko przytrzymanie przy sobie dłużej mężczyzny. Dowiedziałem się też, że zanim poznała mężczyznę, była prostytutką, a jej mąż nie miał o tym zajęciu zielonego pojęcia. Do tego wywodzi się z takiej rodziny, która oszustwa i przestępstwa tłumaczy tym, że zabezpiecza się na przyszłość.

Z historii, które sama znam, wiem, że detektywi poszukiwali tego, co dzieje się tu i teraz. Czyli chodzi o przyłapywanie na gorącym uczynku kogoś, kto zdradza, czy kogoś, kto kradnie. Wy sięgacie do lat wstecz.
Zbieramy informacje od początku do końca, bo tylko takie podejście gwarantuje dotarcie do prawdy. To nie jest tak, że chodzimy za ludźmi i siedzimy w krzakach, robiąc zdjęcia. Żeby naprawić komuś życie, trzeba poznać całą prawdę. Ciężko pracujemy też nad tym, żeby klientowi pomóc rozwiązać problem, który odkryjemy. Chodzi o to, żeby poukładać mu życie, zrobić plan na to, co będzie działo się dalej.

Uczestniczycie w takich sprawach również w sądzie jako świadkowie?
Oczywiście, że tak. Czasem jesteśmy głównymi świadkami, bo zebrane przez nas dowody są obiektywne. Wskazujemy krok po kroku, jak zebraliśmy materiał dowodowy i robimy wszystko w taki sposób, którego nie da się podważyć.

Jakie sprawy kryminalne przeplatają się z rozwodowymi?
Zgłosił się do nas klient, któremu żona wlewała do jedzenia specyfik wyniszczający wątrobę. Kropelka po kropelce. W pewnym momencie mężczyzna wyjechał na tydzień w delegację. Okazało się, że jak mieszkał w hotelu, przestał boleć go brzuch. Dopiero w tym momencie się domyślił. Musieliśmy sprawdzić, czy jego podejrzenia są słuszne, zastawialiśmy pewne pułapki, sprawdziliśmy substancję wlewaną do jedzenia… Wiemy, jak zbierać materiały dowodowe, gdzie skierować klientów na badania medyczne, żeby zebrany materiał był wiarygodny dla innych służb.

Myślałam, że historie otruć skończyły się lata temu…
Tym się różni kobieta od mężczyzny. Kobiety są psychicznie mocniejsze, potrafią opanować emocje i skrupulatnie dążyć do osiągnięcia celu. Mężczyźni są słabsi. Natychmiast wybuchają, trzaskają drzwiami, nie planują.

Czyli wiecie, że jeśli klient zgłasza się do Was z prośbą o rozgryzienie kobiety, to czeka Was bardziej koronkowa robota.
Mężczyźni są bardziej schematyczni i jak poznamy schemat działania, to nawet już za nim nie idziemy, tylko czekamy na niego w określonym miejscu. Miałem taki przypadek, że pan zabezpieczył siebie podczas rozwodu na wszelkie możliwe sposoby. Zapomniał jednak zabezpieczyć kochanki. Jak wiadomo, w Afryce, kiedy chce się zrobić zdjęcie zwierzętom, to siedzi się przy wodopoju. Obserwowaliśmy więc kochankę, czekając na niego. Trochę chciało nam się śmiać, kiedy widzieliśmy, że żeby do niej dojechać, nadrabia 15 kilometrów albo robi już trzecią rundę na rondzie.

Jest jakaś sytuacja rozwodowa, która nawet Pana zaskoczyła?
Pani, która chciała wyciągnąć od męża jak najwięcej pieniędzy, goliła się na łyso, spreparowała wyniki badań i udawała, że ma raka. Inna sytuacja była taka, że pielęgniarka chciała się rozwieźć z mężem oprawcą. Byliśmy już nawet technicznie przygotowani do pracy, zainstalowaliśmy w domu kamery i już właściwie mieliśmy zaczynać, kiedy mężczyzna przyszedł do niej w nocy, podciął jej gardło, zadzwonił do syna, powiedział co zrobił i się powiesił. Wszystko też zarejestrowały nasze kamery. Ta sytuacja była dla nas ciosem, bo nie zdążyliśmy pomóc.

Myślałam, że takie sytuacje dzieją się w filmach.
Rzeczywistość jest o wiele brutalniejsza niż filmy.

Co sprawia, że ludzie zgłaszają Wam sprawy kryminalne, a nie idą z nimi na policję?
Zgłaszają je też policji, bo policja oczywiście ma cały pakiet i to czasem lepszych narzędzi do pracy. Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że współczuję policjantom, bo są za bardzo obciążeni pracą. Pamiętam jeszcze ze swoich czasów, kiedy powinienem prowadzić około trzech spraw, miałem ich jednocześnie 110. Nie pamiętałem, dosłownie, co mam w szafie. Policjant, który jest tak obładowany pracą, nie jest w stanie zaangażować się w rozwiązanie wszystkich spraw na raz. My mamy kilku klientów jednocześnie i angażujemy się w nich na 100 i więcej procent. Mamy dla naszych klientów czas, często spędzamy długie godziny na rozmowach, czasem musimy się zaopiekować ich emocjami… to wszystko jest gwarancją naszych sukcesów.