Pomagamy, bo możemy

23 czerwca 2020

Kobieta sukcesu, propagatorka kreatywnego spędzania czasu, otwarta na świat i ludzi, których zawsze chętnie wspiera. Z tej chęci pomocy założyła fundację, która otwiera polski rynek na nową branżę. Alina Toczyńska-Niewczyk z uśmiechem na twarzy zrzesza wokół siebie ludzi i tworzy wielkie rzeczy. Dzisiaj opowiada o kolejnym pomyśle na działalność, która wspiera biznes młodych przedsiębiorców.

 

ROZMAWIA: Dominika Job

ZDJĘCIA: Mariusz Kołodziejczak

 

Czy to przypadek, że swoją fundację założyłaś w czasie pandemii?

Alina Toczyńska-Niewczyk, prezeska fundacji Polska Izba DIY: Raczej to splot wydarzeń do tego doprowadził i dzisiaj wiem, że był to najlepszy moment na rozpoczęcie tej działalności. W planach miałam głównie spotkania z ludźmi, organizację warsztatów, targi, wydarzenia. Rzeczywistość pokrzyżowała te plany, ale za to pojawiły się nowe możliwości.

Dowiedziałam się o inicjatywie poznańskiej projektantki Magdy Hasiak, dotyczącej szycia kombinezonów ochronnych na szpitali, która właśnie miała przystąpić do stworzenia wykroju na taki kombinezon. Od razu skontaktowałam się z Anną Joniak, założycielką Szkoły Mody Forma, która – podobnie jak Magda – jest konstruktorką, by wsparła z nami akcję.

Wraz z mężem prowadzimy firmę iNEEDle, w ramach której projektujemy przystępne dla każdego wykroje krawieckie. Zanim dowiedziałam się o Magdzie i Jej inicjatywie, iNEEDle opracowywało właśnie darmowy wykrój na maseczkę ochronną. Nagle pojawiła mi się myśl, że dzięki naszym możliwościom możemy wspólnie opracować bezpłatny i ogólnodostępny pakiet wykrojów dla osób, które masowo zaczęły w domach szyć maseczki i kombinezony. Również dziewczyny z grupy „Poznań Szyje” bardzo chętnie do nas dołączyły. Uszyliśmy pierwszą partię dla poznańskiej służby zdrowia i tak uruchomiliśmy akcję #preczZarazo, która teraz zaopatruje polskie szpitale w potrzebną odzież ochronną, a także zbiera fundusze na walkę z wirusem.

Od tego czasu zgłaszały się do nas placówki z całej Polski. Poczułam, że to idealny czas, by wystartować z działaniami fundacji. Lekarze i pielęgniarki pracują dniami i nocami, by pomagać nam wszystkim, to teraz my pomożemy im jak możemy. Niedawno do pakietu dołączyliśmy także fartuch medyczny. Reagujemy na daną sytuację, działamy. Jesteśmy elastyczni i zawsze dajemy z siebie tyle, ile się da. Tak powstała Polska Izba DIY, która ma wykreować ten rynek, by była aniołem branży Do It Yourself (z ang. zrób to sam).

Dlaczego wybrałaś branżę DIY?

Pod koniec ubiegłego roku jako iNEEDle zorganizowałam Strefę Szycia i DIY na Targach Hobby. Widziałam, jak ogromne jest zainteresowanie tym tematem. Wcześniej wraz z mężem obserwowałam jak trend DIY rozkwita na rynkach zagranicznych. Jednocześnie do Targów Hobby przygotowywałam konkurs MasterSzew, który odbył się na Targach Fast Textile w Warszawie. Wszystko odbyło się w zaledwie półtora miesiąca, ale byłam zdeterminowana. To był niesamowicie intensywny czas pracy, ale moje zaangażowanie sprawiło, że zapragnęłam stworzyć coś więcej. Coś nadrzędnego, scalającego tego typu wydarzenia i jednocześnie na rodzimym gruncie. Dlatego nawiązałam współpracę z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi.

Organizując targi natrafiłam też na kilka problemów, z którymi mierzą się firmy i osoby zajmujące się rękodzielnictwem. Często są artystami, introwertykami, robią cudowne, kreatywne rzeczy, ale niekoniecznie znają się na zarządzaniu przedsiębiorstwem. Ja z kolei nigdy nie miałam problemu z nawiązywaniem kontaktów, komunikacją, generowaniem pomysłów i dzieleniem się wiedzą, dlatego chętnie wspieram ludzi w tym zakresie.

Poznawałam też dziewczyny, które mówiły, że chciałyby założyć własną działalność gospodarczą, ale nie mają z kim o tym porozmawiać, a ich mężowie nie do końca rozumieją, co one robią. Często to szycie nie jest przez mężczyzn traktowane poważnie. Walczę z podejściem, że mężczyzna, który naprawi kran jest „bohaterem swojego domu”, a kobieta, która zszyje 10 par jeansów oszczędzając w ten sposób środowisko i pieniądze, to „coś tam sobie dzierga”. Bardzo mi się to nie podoba i chcę pokazywać w innym świetle umiejętności kobiet. Zależy mi na tym, by dawać wiedzę, energię do działania oraz wsparcie mentalne.

Ale działania fundacji adresowane są dla wszystkich bez względu na płeć.

Jak najbardziej! Uważam, że kobiety powinny działać z mężczyznami, trzeba nauczyć się funkcjonować razem i czerpać z tych relacji jak najwięcej się da. To jest potrzebne nam wszystkim. Niesamowite jest to, jak inne spojrzenie mają mężczyźni, jak inną mają tolerancję ryzyka. Oni są w stanie zając się zupełnie innymi sprawami niż kobieta, nie wkładając w to tyle stresu czy wysiłku, dlatego dobrze jest, gdy współpracujemy i każdy nabiera innej perspektywy.

Jak zarządza się fundacją kobiecie, która pracuje z czterema mężczyznami w zespole?

Przede wszystkim trzeba mieć poczucie własnej wartości. Często kobiety same stawiają się w niższej pozycji. Powinny nauczyć się szacunku do siebie. I nie budować swoich wartości poprzez to, że koleżanka poklepie je po plecach. Należy szukać wartości w sobie, żeby móc mężczyzn traktować jak partnerów, a nie szefów.

Panowie, z którymi współpracuję, to silne osobowości, ale szanujemy się za nasze doświadczenie i osiągnięcia zawodowe. A prywatnie po prostu się lubimy. Kluczem do sukcesu jest to, że mamy podobne wartości i patrzymy w tym samym kierunku.

Masz bogatą w doświadczenia ścieżkę kariery. Dlaczego zdecydowałaś się zmienić tryb pracy?

Mogę powiedzieć, że ostatnie 8 lat mojego życia to ciągła zmiana. Moment zwrotny nastąpił kiedy prawie straciłam synka. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że większość czasu spędzam w pracy, która mnie stresuje, a pensję prawie całą wydaję na nianię. Zastanawiam się, jaki w tym wszystkim jest sens. Postanowiłam zostać z dzieckiem w domu. I wtedy w głowie zaczęły kiełkować mi różne pomysły. Doszłam do wniosku, że chcę pracować na własny rachunek.

Niestety jednak nie przepracowałam wielu kwestii związanych z poprzednią pracą i wieloma innymi doświadczeniami życiowymi. W pewnym momencie poczułam, że nie pójdę dalej, musiałam się zatrzymać. Zapisałam się na terapię połączoną z coachingiem. Powoli pozbywałam się wszystkich strachów, lęków i myśli, że inni mają wpływ na moje samopoczucie, a przede wszystkim na poczucie własnej wartości. Sprawy nabierały tempa, zaczęłam dostrzegać inną perspektywę i poczułam, jak pozbywam się ograniczeń – dosyć szybko pojawiły się pierwsze namacalne sukcesy.

Odnalazłaś spokój i prawdziwe powołanie.

Po urodzeniu dwójki dzieci miałam poczucie, że wszystkie klocki są już na swoim miejscu. Poczułam spokój i siłę do tego, by teraz zacząć realizować swoje marzenia. Razem z mężem stworzyłam markę iNEEDle, a teraz przyszła pora poszerzyć zakres działań, dlatego powstała Polska Izba DIY.

Sam fakt, że forma mojej działalności to fundacja, nie jest przypadkiem. Jest kwintesencją tego, czym zawsze się zajmowałam i jaka jestem. Zawsze na pierwszym miejscu stawiałam pomaganie innym. Fundacja jest takim tworem, który całkowicie skupia moje wszystkie doświadczenia, którymi pragnę się podzielić. Zawsze robiłam to w sposób naturalny. Nie lubię powiedzenia, że warto czynić dobro, bo ono wraca. Ja nie robię czegoś, bo oczekuję, że to do mnie wróci, ale pomagam, ponieważ mogę i chcę. Dlatego istota fundacji, która co do zasady ma pomagać, jest dla mnie najbardziej właściwa.

Jak działa Polska Izba DIY?

Fundacja działa dwutorowo. Po pierwsze ma inspirować hobbystów, pokazywać różne możliwości, zachęcać do dalszego rozwoju w nurcie Do It Yourself. Po drugie, nasze działania kierujemy również do małych przedsiębiorców, rękodzielników, którym oferujemy program mentorski.

W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że DIY nie jest traktowane jak biznes, a jedynie jako hobby, zlepek zainteresowań, których nie da się skomercjalizować. Nie ma odgórnego wsparcia dla branży DIY. W Polsce ciągle jeszcze rzemiosło kojarzy się z biedą, z PRLem, czego nie było np. we Francji czy Anglii. Obserwujemy to na przykładzie szycia, które na Zachodzie kojarzone jest z projektowaniem mody, niezależnością, nonszalancją, a u nas niestety nadal mierzymy się z pejoratywnym wydźwiękiem „szwaczki”. Dlatego jako iNEEDle zaczęliśmy przedstawiać szycie w modny, barwny, kreatywny sposób. I przede wszystkim niezależny. Chciałabym, żeby podejście zmieniało się do całej branży DIY. Oprócz szycia jest renowacja mebli, lasy w słoikach, mnóstwo niesamowitych pomysłów. Chcę tworzyć i rozwijać branżę, która odgrywa ważną rolę w życiu ludzi i zachęca do zrobienia czegoś pożytecznego i przyjemnego.

Fundacja ma po pierwsze inspirować osoby, które mają do pokazania coś ciekawego, chcą podzielić się swoją pasją, pokazać innym, jak coś można zrobić. Mogą zgłaszać się do nas początkujący przedsiębiorcy rękodzielnicy, a także firmy, które wprowadzają na rynek ciekawy produkt do wykorzystania przez innych w branży DIY. Ich również chcemy promować. Współpracujemy także z korporacjami w poszukiwaniu pomysłów i inicjatyw dla realizacji ich działań CSRowych.

Niedawno w mediach społecznościowych uruchomiliśmy live’y z osobami, które inspirują swoim fachem lub mogą pomóc w rozwoju, czyli np. przekazują informacje o zmianie ważnych przepisów czy regulacji prawnych. Przede wszystkim nasze nagrania mają być miłą formą spędzenia czasu i zachętą do rozwijania swojego hobby.

Czy wsparcie dla początkujących rękodzielników jest odpłatne?

Od młodych przedsiębiorców nie pobieramy pieniędzy za wsparcie. Jesteśmy po to, by im pomagać nieodpłatnie. Komercyjnie chcemy wejść we współpracę z dużymi sieciami handlowymi, dla których rynkiem zbytu są rękodzielnicy, rzemieślnicy.

Ludzie nie potrafią docenić ani wycenić wartości np. pracy krawca. Nie wiedzą, ile czasu zajmuje uszycie kurtki. Z tym również branża ma problem. Jeśli chcesz mieć coś hand-made, to należy liczyć się z tym, że to kosztuje, bo to nie taśma produkcyjna, ale twórca wkłada w to mnóstwo czasu, precyzji i pomysłu. Na razie powolutku fach tego rodzaju doceniany jest jedynie w wielkich miastach, a w Polsce mamy mnóstwo małych miasteczek i wsi, gdzie tego w ogóle się nie szanuje. Chcę, żeby Izba tworzyła standardy, dobre praktyki oraz edukowała w tym zakresie.

Przeszłaś długą drogę od wyboru kierunku studiów, który zrewidował Twój pomysł na dalszy rozwój zawodowy, do bycia prezeską fundacji, która tworzy nowy rynek w Polsce. Powinnaś być z siebie dumna!

Nie osiągnęłabym tego, gdyby nie każde wcześniejsze doświadczenie. Każda umiejętność, którą zdobyłam, zawsze mi się w życiu przydaje. Na wszystko przychodzi odpowiedni czas, dlatego nie traktuję niczego jako porażki, tylko jako naukę na przyszłość lub wręcz dar, z którego czerpię siłę do dalszego działania i chętnie dzielę się tą dobrą energią z innymi.

 

www.polskaizba-diy.pl

www.facebook.com/Polska-Izba-DIY-104634794488963

www.preczzarazo.pl