Potrzebujemy jak najwięcej miłości

3 lutego 2020

Już 14 lutego będziemy mogli posłuchać Ray’a Wilsona w CK Zamek. Zaprezentuje zarówno twórczość solową, jak i przeboje grupy Genesis. Poznaniacy usłyszą utwory, które zostały zawarte na najnowszym albumie „UPON MY LIFE”, podsumowującym 20-lecie jego kariery solowej. – Postrzegam tę kolekcję piosenek jako moją własną duchową podróż. Utwory niosą przesłanie pokoju, miłości, nadziei i wiary w siebie – mówi artysta, który dla miłości nie zawahał się opuścić Szkocji i przeprowadzić do Poznania.

 

ROZMAWIA: Dominika Job

ZDJĘCIA: Pani i Pan FOTOGRAF

 

Czy to przypadek czy przeznaczenie sprawiło, że zamieszkałeś w Poznaniu?

Wydaje mi się, że to przeznaczenie. Jedenaście lat temu poznałem Gosię podczas pracy w Poznaniu i postanowiłem, że czas na zmianę w moim życiu. Przeprowadziłem się więc z Edynburga i wynająłem mieszkanie na ul. Paderewskiego. Zatrzymaliśmy się tam kilka lat, a następnie przenieśliśmy się nieco dalej od Starego Rynku, żeby móc się w końcu trochę wyspać. (śmiech)

Za co najbardziej lubisz to miasto?

Za to, że Gosia tu mieszka. (śmiech) Podoba mi się też, że nie jest ani za duże, ani za małe. Nie różni się zbytnio wielkością od Edynburga. Nie mam prywatnego samochodu, bo mieszkam w centrum, więc ważne jest dla mnie, że mogę wszędzie chodzić pieszo. Tak jest lepiej dla mojego zdrowia, a także dla środowiska.

Jak Ci się żyje w Polsce? Czy jesteśmy w czymś podobni do Szkotów?

Szkoci i Polacy są do siebie bardzo podobni. Język jest inny, ale poza tym nie różnimy się za bardzo. Pracuję z wieloma polskimi muzykami i ekipą. Rozmawiamy o tych samych rzeczach i żyjemy w podobny sposób. Nasze narodowe drużyny piłkarskie również cieszą się podobnym stopniem sukcesu, (śmiech) chociaż Polska jest chyba nieco lepsza.

Czego najbardziej Ci brakuje, czego nie ma w Polsce?

Tęsknię za szkockim humorem i jakością powietrza. Szkockie powietrze ciężko jest przebić. Poznańskie jest coraz lepsze, jednak jeszcze sporo mu brakuje do doskonałości. Tak samo jest w wielu miejscach na świecie.

Jako artysta podróżujesz po świecie. Dokąd lubisz wracać prywatnie?

W Poznaniu czuję się bardzo dobrze, ale też kocham mój szkocki dom, jako miłą odskocznię. Kiedy tam wracam, przypomina mi się młodość. Jest tam bardzo cicho i spokojnie – przeciwnie niż w moim domu w Poznaniu.

Twoja ukochana również jest artystką, dlatego pewnie często się rozmijacie. Jak sobie z tym radzisz?

Zawsze tak było, więc jest to dla nas normalne. Myślę, że ważne jest, aby być spokojnym we własnym towarzystwie i nie zawsze polegać na tym, że ktoś jest w pobliżu przez cały czas. Oboje mamy szczęście, że możemy odwiedzić tak wiele miejsc i spotkać po drodze interesujących ludzi. Nieobecność sprawia, że bardziej cenimy sobie czas, kiedy jesteśmy razem. Trzeba tylko nauczyć się być szczęśliwym samemu ze sobą, by czerpać więcej z czasu spędzonego z drugim człowiekiem. To jedna z najważniejszych lekcji w życiu.

Dzisiejszy świat stoi przed wieloma wyzwaniami. Czy czujesz potrzebę wspierania ludzi swoją sztuką?

Chciałbym powiedzieć, że tak, ale nie sądzę, abym mógł cokolwiek zmienić w tych czasach. Świat całkowicie oszalał. Skupiam się tylko na moim własnym, małym świecie i staram się dać mojej publiczności ucieczkę od ich rzeczywistości na 2 godziny podczas występu. Staram się prowadzić zrównoważone życie i dbać o ludzi, którzy są mi bliscy, najlepiej jak potrafię. Poza tym nie jestem pewny, co mogę jeszcze zrobić. Współczuję młodym ludziom w tych czasach. Cieszę się, że mam 51, a nie 21 lat.

Jakie przesłanie niosą Twoje piosenki?

Piszę głównie o duchowości, miłości i codziennym życiu. Zawsze mam nadzieję, że moja muzyka pocieszy każdego, kto przeżywa ciężkie chwile. Wiem, że wiele osób otrzymuje to z moich piosenek, ponieważ dostaję wiele e-maili na ten temat. Ciężkie czasy inspirują mnie o wiele bardziej niż dobre czasy. Może dlatego, że jestem Szkotem.

Rozwijasz swoją karierę solową przez ponad dwadzieścia lat. Lubisz wracać do czasów, kiedy występowałeś z zespołami?

Prawie wszystkie występy są teraz z moim zespołem. Właściwie to tęsknię za występami solowymi, ale nigdy nie mam na nie czasu. Kiedy zaczynałem karierę solową, lubiłem opowiadać historie i grać utwory akustycznie. Staram się to robić również w pełnym składzie zespołu, jednak to nie jest już taka sama atmosfera. Mam nadzieję, że przede mną dużo czasu, aby stworzyć więcej takich piosenek, którym towarzyszy opowiadanie historii.

Kto inspiruje Cię w muzyce? Czyim fanem jest Ray Wilson?

David Bowie był moją główną inspiracją w dzieciństwie. Jego muzyka jest osadzona w mojej duszy. Kocham też Bruce’a Springsteena, bo mój ojciec grał Jego muzykę przez całą moją młodość. Neil Young jest kolejnym moim ulubieńcem. Lata 90 były też świetnym czasem dla rocka – Radiohead, Live, Pearl Jam, Travis itd.

Twój koncert w Poznaniu odbywa się w Walentynki. Zaprośmy na niego wszystkich, nie tylko zakochane pary!

W tych czasach potrzebujemy jak najwięcej miłości. A w Poznaniu zawsze miło jest mieć koncert. To właśnie jest dla mnie ważne. Bardzo się cieszę na to spotkanie z publicznością i nie mogę się już doczekać.