Poznań widziany raz jeszcze

1 sierpnia 2019

Wakacje w Poznaniu? Wydaje się, że będzie nudno. Przecież turysta zwiedzi nasze zabytki w dwie godziny, a poznaniak już wszystko wie i zna. A jednak Armin Mikos von Rohrscheidt, przewodnik po Poznaniu, a przy tym profesor turystyki kulturowej i autor szeregu publikacji o naszym mieście, pokazuje miejsca i trasy, mówi o ciekawostkach, na które nie zwracamy uwagi.

 

TEKST: Elżbieta Podolska

ZDJĘCIA: Archiwum

 

Lato w pełni. W Poznaniu jakby więcej turystów, ale też poznaniaków, którzy zastanawiają się co tu zrobić z wolnym czasem. My polecamy zajrzeć w miejsca, których nie znamy albo w te, do których jeszcze nikt nie dotarł.

 

Absolutne must see

Ostrów Tumski, a dokładniej dwa miejsca: to, gdzie stało palatium Mieszka I i samą Katedrę. Palatium dlatego, że to miejsce, w którym zaczynało się państwo polskie. Tu była siedziba książęca, tu stawiano pierwsze litery (i zachowały się ślady po kancelarii) oraz odbywały się pierwsze chrześcijańskie obrzędy liturgiczne, bo przy Palatium była kaplica. Jeśli chodzi o Katedrę, to na uwagę zasługują: powszechnie znana krypta oraz Złota Kaplica – ostateczne miejsce pochówku założycieli naszego państwa, o czym niestety często się zapomina. Każda dawna stolica czymś się chwali, a Poznań był jednym ze stołecznych grodów w okresie zakładania państwa polskiego. To tutaj jest miejsce pochówku naszych władców, które trzeba odwiedzić.

Ratusz, przede wszystkim dlatego, że jest rozpoznawalny. To wspaniałe dzieło renesansu, jedno z najwybitniejszych w tym kraju. Ale i dlatego, że tu są nasze Koziołki – turystyczna wizytówka i bohaterowie najbardziej rozpoznawalnej poznańskiej legendy. W Ratuszu jest też muzeum historii miasta, więc jeżeli zwiedzający chce się więcej dowiedzieć, może wejść na 40 minut i otrzyma tam uporządkowaną opowieść o Poznaniu.

Fara i byłe kolegium jezuickie. I nie dlatego, że to monumentalny barok, że wspaniały ołtarz Pompeo Ferrariego, a nawet nie dlatego, że z kolegium wiąże się kilka prób utworzenia własnej uczelni wyższej. Historię fary rozpoczynam inaczej. Kiedy był to jezuicki kościół, działało tam dwóch ludzi bardzo ważnych dla rozwoju języka polskiego. Najpierw ksiądz Jakub Wujek, który pochodził z Wielkopolski i przetłumaczył Biblię. To jemu zawdzięczamy, że tak język polski dziś wygląda. Biblia była językowym standardem. O niej się mówiło kazania, jej fragmenty wprowadzano do pieśni i literatury, o nich się między sobą rozmawiało, przekonywało, argumentowało. Tak zapuszczały korzenie jednolita polska gramatyka i wspólne, standardowe słownictwo. Jakub Wujek był pierwszym superiorem jezuitów w Poznaniu i z tym miastem jest związany jego los, mimo że pochodzi z Wągrowca i przebywał w wielu miejscach Rzeczypospolitej. Natomiast ostatnim superiorem, dwieście lat później, był ksiądz Józef Rogaliński. Był tłumaczem szeregu dzieł z dziedziny fizyki, logiki, chemii. Sam pisał prace o balistyce, cenne dla późniejszych żołnierzy i oficerów. Tym samym stworzył początki naukowego języka polskiego. Kiedy dziś wyrażamy wielkości kwadratowe i sześcienne, gdy używamy nazw takich jak wodór czy tlen, to mówimy językiem Rogalińskiego. Ci dwaj poznaniacy, w pewnym sensie, stworzyli standardowy język polski – mówiony i pisany. Latami działali właśnie w tym miejscu. Jeden był założycielem poznańskiego kolegium, drugi doprowadził je do największego naukowego rozwoju.

Oczywiście nie zapominam też o organach Ladegasta, czy o duchu pojawiającym się w tym miejscu, a zainteresowanym zdarza mi się wspomnieć o skarbie Latanowicza.

Park Cytadela, nie tylko jako największy i piękny park z dobrą sztuką, żeby wymienić wybitne dzieło Magdaleny Abakanowicz „Nierozpoznani”. Warto też zwrócić uwagę na prace z okresu socjalizmu, bo są wśród nich bardzo ciekawe perełki. Jest to też kawałek poznańskiej historii. Cytadela, czyli Fort Winiary, to serce twierdzy Poznań. Było to więc miejsce bardzo ważne dla ówczesnych władz państwa pruskiego. Z drugiej strony Cytadela i twierdza kontrolowały miasto i przez prawie 70 lat blokowały jego rozrost. Z Cytadelą związane jest też ważne wydarzenie historyczne – oswobodzenie Poznania jednocześnie kosztowało nas połowę substancji miejskiej, ale było też kluczowe na wschodnim froncie II wojny światowej. Kto chce poznać historię miasta, także od tej ciemnej strony, powinien iść na Cytadelę. Jest tam sporo reliktów militarnej architektury i dwa militarne muzea: Uzbrojenia i Armii Poznań.

Plac Mickiewicza i Zamek Cesarski. Kiedy staniemy na dawnym placu zamkowym, to obracając się wokół własnej osi, możemy zobaczyć kilka wybitnych realizacji architektonicznych z okresu budowy dzielnicy cesarskiej: Teatr Wielki, gmach Królewskiej Akademii Pruskiej, czyli Collegium Minus, Zamek Cesarski, Dyrekcję Poczty. Plac Mickiewicza trzeba też zobaczyć ze względu na ostatnie wielkie wydarzenie historyczne, czyli Poznański Czerwiec 56, a więc pierwszy masowy bunt Polaków przeciw reżimowi komunistycznemu. Kiedy prowadzę zwiedzanie, zwracam uwagę na fakt, że była to prawdziwa ironia historii. Polską rządziła wtedy Polska Zjednoczona Partia Robotnicza i właśnie robotnicy pokazali tej partii pięść w Poznaniu, ona zaś kazała do nich strzelać, więc okazała się jednak mało „robotnicza”. Jeżeli kogoś bardziej ten temat interesuje, to w Zamku jest Muzeum Poznańskiego Czerwca, gdzie można poznać tę historię dokładniej, a nawet posłuchać relacji, w tym słynnego wystąpienia premiera Cyrankiewicza o „odcinaniu ręki”podniesionej na władzę.

Sam Zamek Cesarski jest ostatnią rezydencją wybudowaną w Europie dla panującego władcy. Jak wiadomo, był on tutaj tylko parę razy po kilka dni, więc można powiedzieć, że to najdroższa siedziba wszechczasów. Zamek sam w sobie jest ciekawy – przy jego budowie, po raz pierwszy w tej części Europy, na taką skalę użyto betonu, choć go nie widać. Jego pierwotne wyposażenie odbijało gusty cesarza Wilhelma, stąd liczne i najrozmaitsze imperialne nawiązania, jakie tylko był on sobie w stanie wymyślić: romańska skorupa przypominająca cesarstwo Ottonów i Staufów, kopia fontanny z Alhambry, indyjski tron ze słoniami czy bizantyjska kaplica. Ludzi interesuje też opowieść o tym, co zrobiono później, kiedy praktycznie „wypatroszono” budynek, przygotowując go na siedzibę Hitlera, który nigdy go nie odwiedził. Zamek był też siedzibą hitlerowskiego namiestnika kraju Warty, dlatego jego wnętrze prezentuje ostatni zachowany reprezentacyjny budynek III Rzeszy i bywa odwiedzany przez filmowców, którzy kręcą w nim sceny filmów o tamtych mrocznych czasach.

Narożna wieżyczka Międzynarodowych Targów Poznańskich. To miejsce, w którym warto zakończyć swoje zwiedzanie. Symbolicznie przypomina ludziom, z czego Poznań żyje przez ostatnie sto lat: że jest to miasto biznesu i targów. Na terenie Targów można spotkać świetne przykłady architektury międzywojennej i powojennej. Kiedy spojrzymy za siebie, zobaczymy jeszcze architekturę najbardziej współczesną, czyli nowy „Bałtyk”. Tam można wypić kawę i wjechać na ostatnie piętro, by zobaczyć panoramę przynajmniej części miasta.

Dla miłośników filmu

 

Przy ulicy Fredry 12 jest dom, w którym urodziła się Lilli Palmer. Dzisiaj może kojarzy się niewielu osobom, ale była to niemiecka, a potem amerykańska aktorka żydowskiego pochodzenia. Grała w Hollywood, m.in. u Alfreda Hitchcocka. Zmarła w latach 80. ubiegłego wieku. Mając niespełna 20 lat, wyjechała do Berlina i potem dalej. Gdybyśmy mieli ją porównywać do późniejszych gwiazd, to może byłaby odpowiednikiem Liz Taylor albo Meryl Streep.

Dla miłośników fantasy

Pomnik Golema na al. Marcinkowskiego. To jest sztuka nowoczesna, ale przypomina, że twórcą postaci, o której się opowiada w kulturze żydowskiej, był poznański rabin Jehuda Löw ben Becalel, który potem był rabinem w Pradze. Instalacja Golema znalazła się u nas wobec tego nie bez powodu. Poznań ma związki z Golemem, który jest pierwowzorem opowieści tego typu, pośrednio także Frankensteina.

Dla miłośników postaci historycznych

Kościół i krypta św. Wojciecha, a także Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan. Świątynia i jej krypta są miejscem spoczynku wybitnych Polaków z XIX wieku – Jana Henryka Dąbrowskiego, Józefa Wybickiego czy Pawła Strzeleckiego oraz Karola Marcinkowskiego, niesłusznie mało znanego poza Wielkopolską. Z kolei Cmentarz jest bardziej regionalny. Można tam znaleźć groby bohaterów wielkopolskiej pracy organicznej, ludzi o niesamowitych biografiach z okresu zaborów, kiedy Polacy walczyli o swoją ziemię, przemysł i kulturę. Są tam muzycy, pisarze czy twórcy słowników, ale też politycy z koła polskiego w Reichstagu, a symbolicznie również Hipolit Cegielski. Pochowano tam też tych, którzy tworzyli nowy ład w Poznaniu po I wojnie światowej: dowódcę powstania wielkopolskiego – generała Taczaka, prezydentów – Jarogniewa Drwęckiego i Cyryla Ratajskiego. A także pochodzącego z Wielkopolski Stanisława Mikołajczyka, premiera rządu londyńskiego, człowieka, który próbował ocalić Polskę z komunistycznego potopu. Cmentarz z przewodnikiem może być prawdziwą kopalnią biografii i przeróżnych historii – patriotycznych, wzniosłych, ale też i czasem humorystycznych.

Dla miłośników militariów

Pomnik Armii Poznań. Była to jedyna polska armia, która przez parę dni wykazywała sukcesy na froncie kampanii wrześniowej. Jak napisał jej dowódca, a jest to wyryte na podstawie pomnika, jej żołnierze starali się dokonać niemożliwego, czyli obronić Polskę. Sam pomnik jest też ciekawą historią – przykładem niedocenianej nowoczesnej sztuki. Jego projekt wywołał dużo kontrowersji i sporów, a dzisiaj jest zgodnie uznawany za estetycznie piękny i wysokiej klasy monument. Warto pamiętać, że o każdym z pomników można opowiedzieć co najmniej dwie historie. Pierwsza o bohaterze czy wydarzeniu, które jest upamiętnione, a druga o autorze i okolicznościach, w których powstawał.

Dla miłośników przyrody

Nowe ZOO. Ma ono wybitną słoniarnię, ale nie tylko to. Zwierzęta mają tu dużą przestrzeń dla siebie. Warto zwrócić też uwagę, że nasze zoo stało się azylem. Chroni, broni i walczy o zwierzęta. To zaangażowanie warte jest docenienia. Warto także odwiedzić Palmiarnię, bo to największy ogród pod szkłem w tej części Europy. Jest na tyle wielka, że prezentuje okazy roślin, jakich nie znajdziemy w innych miejscach w Polsce. Interesujące są także akwaria, tworzące wodne zoo. Trzecim punktem dla kochających naturę jest Rezerwat Morasko. To kawałek wspólnej historii ziemi i kosmosu.

Nie tylko dla dzieci

Makieta dawnego Poznania i Grodu poznańskiego. Tutaj można usłyszeć opowieść o grodzie i mieście oraz zobaczyć, jak one wyglądały dawno temu. Żeby uzupełnić tę wiedzę o naukowe fakty, można wybrać się do Rezerwatu Genius Loci na Ostrowie Tumskim i tam najpierw obejrzeć film o znaleziskach historycznych, a potem je zobaczyć na własne oczy. W ten sposób połączyć można opowieść pasjonata-artysty i naukowców.

Dla pań i dziewczyn

Jedyna w swoim rodzaju Jeżycjada, czyli szlak prowadzący śladami bohaterów książek Małgorzaty Musierowicz. Zaczynamy od ul. Roosevelta 5 i domu rodziny Borejków. Piękna, secesyjna kamienica i mnóstwo opowieści o ludziach z ulubionych książek, a przy okazji o ich Poznaniu.