Tajne przez poufne

11 stycznia 2019

Podinspektor Agata Lasota-Jądrzak z dumą prezentuje dyplom ukończenia studiów doktoranckich. Jest jedyną policjantką w Komendzie Miejskiej Policji w Poznaniu ze skrótem „dr” przed nazwiskiem i zajmuje się niezwykle trudną i wymagającą dziedziną – jest Naczelniczką Wydziału ds. Ochrony Informacji Niejawnych oraz Pełnomocnikiem Komendanta Miejskiego Policji ds. Ochrony Informacji Niejawnych. Pośród tych wszystkich dokumentów, które czasem spędzają Jej sen z powiek, znajduje jednak czas na swoją drugą pasję – teatr, który towarzyszy Jej już trzydzieści lat.

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

Co to są informacje niejawne w Policji?

Informacje niejawne, to informacje, których nieuprawnione ujawnienie może spowodować szkodę dla RP. Oczywiście należy je rozumieć jako powszechnie niedostępne – nie każda osoba może mieć do nich dostęp – te kwestie uregulowane są przepisami, zasadniczo w ustawie o ochronie informacji niejawnych.

Z tego co wiem, są to informacje niedostępne nie tylko dla – ogólnie rzecz biorąc – obywatela, ale nawet dla niektórych policjantów.

Dokładnie tak. Informacje niejawne klasyfikowane są według czterech klauzul tajności na: informacje zastrzeżone, poufne, tajne i ściśle tajne. Do każdej z tych klauzul określona jest odrębna procedura i to, kto może mieć do nich dostęp. Zasada jest taka, że kierownik jednostki organizacyjnej wnioskuje do pełnomocnika ds. ochrony informacji niejawnych o przeprowadzenie określonego rodzaju postępowania sprawdzającego ze wskazaniem klauzuli tajności, wymaganej na danym stanowisku pracy/służby.

Skąd wiadomo, które informacje są niejawne, a które jawne?

Wynika to z ich treści. Osoba uprawniona do podpisania dokumentu, mogąca być jednocześnie wytwórcą informacji, nadaje klauzulę tajności na dany dokument, zgodnie z przesłankami zawartymi w art. 5 ustawy o ochronie informacji niejawnych dla poszczególnych klauzul tajności i to ona decyduje o ostatecznej klauzuli tajności dokumentu.

Kto ma do nich dostęp?

Tylko osoby posiadające stosowne uprawnienia, dające rękojmię zachowania tajemnicy w wyniku pozytywnie zakończonych procedur sprawdzających i tym samym legitymujące się poświadczeniem bezpieczeństwa do dostępu do danej klauzuli tajności oraz zaświadczeniem stwierdzającym fakt przeszkolenia z tematyki ochrony informacji niejawnych.

Czy te dokumenty pomagają w wykrywaniu przestępstw?

Jak najbardziej. Szczególnie należy wskazać na pewnego rodzaju formy i metody pracy operacyjnej, dzięki którym można szybko ustalić i zatrzymać sprawcę przestępstwa lub w wyniku tych działań zatrzymać osobę na tzw. „gorącym uczynku”.

Zdarzyło się odmówić komuś dostępu do informacji?

Tak, ale zdarza się to bardzo rzadko. Muszą wystąpić rzeczywiste przesłanki do tego, aby stwierdzić, że dana osoba nie daje rękojmi zachowania tajemnicy.

Dlaczego zajmujesz się akurat tą, dość trudną, dziedziną? Jest wiele innych, ciekawych wydziałów    w Komendzie Miejskiej Policji.

To ciekawa historia. Było tak, że w 1999 roku otrzymałam od ówczesnego Naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KMP, w którym pełniałam służbę, propozycję objęcia funkcji kierownika kancelarii tajnej tworzącego się wówczas Zespołu ds. Ochrony Informacji Niejawnych. Szczerze mówiąc, byłam pełna obaw, to było coś nowego, nieznanego, ale propozycję przyjęłam i nie żałuję. Zagwarantowano mi etat oficerski oraz możliwości dalszego rozwoju. Myślę, że to była dobra inwestycja, cały czas się rozwijam, bardzo dobrze czuję się w tej tematyce, choć nie ukrywam, że wymaga ona ciągłego szkolenia się w dobie dynamicznie zmieniających się przepisów i warunków otoczenia zewnętrznego. Dziś zdobytą wiedzą i doświadczeniem mogę podzielić się z innymi, a to daje mi ogromną satysfakcję. W czasie wolnym od służby przekazuję swoją wiedzę studentom, słuchaczom studiów podyplomowych na UAM, Politechnice Białostockiej, w Akademii Biznesu w Dąbrowie Górniczej.

Stąd Twój doktorat?

Zapewne tak. Jestem ambitna, lubię się dokształcać, szkolić. W ogóle lubię być w ruchu. Nauka sprawia mi przyjemność. Ktoś kiedyś powiedział: rób to, co lubisz, a nie będziesz musiał pracować. I ja tak mam. Oczywiście, jak każdy mam chwile zwątpienia i zmęczenia. Jednak chciałabym pokreślić, że bardzo trudno jest pogodzić codzienną służbę z działalnością naukowo-dydaktyczną. Ja miałam to szczęście, że w tym trudnym dla mnie okresie, jakim był czas doktoratu, mogłam liczyć na wsparcie moich przełożonych, bez których przychylności i zrozumienia nie mogłabym się dalej rozwijać, ukończyć w ciągu 3 lat studiów doktoranckich w ówczesnej Akademii Obrony Narodowej w Warszawie i ostatecznie obronić stopień doktora nauk społecznych w dyscyplinie nauk o bezpieczeństwie. Jestem dumna z tego, że udało mi się to osiągnąć.

Ale nie pracujesz sama.

Nie, mam fantastyczny zespół. Zresztą zawsze stawiałam na jakość, rzetelność i lojalność. Staram się, żeby mój zespół też przywiązywał do tego dużą wagę i miał świadomość, jaka to jest ogromna odpowiedzialność.

Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że wraz z moim zespołem pracowników tworzymy pion ochrony, który sprawuje nadzór nad przestrzeganiem przepisów o ochronie informacji niejawnych w strukturach naszej jednostki. Każdy z pracowników pełni określoną rolę w funkcjonowaniu tego pionu. Począwszy od kierownika kancelarii tajnej, pracownika prowadzącego postępowania sprawdzające, inspektora bezpieczeństwa teleinformatycznego, po osoby samodzielnie prowadzące oddziały kancelarii tajnych. Co ważne, jako jednostka generujemy rocznie około 27 tysięcy dokumentów niejawnych. Stąd mowa o ogromnej odpowiedzialności osób, które posiadają faktyczny dostęp do informacji niejawnych i na co dzień odpowiadają za prawidłowe ich rejestrowanie, obieg, udostępnianie i archiwizację. Tu nie może być mowy o błędach, pomyłkach. Pamiętajmy o tym, że do struktur służb, instytucji posiadających dostęp do tego rodzaju informacji, mogą chcieć przeniknąć działające w tej materii grupy przestępcze, korupcyjne, służby obcego wywiadu, w celu nieuprawnionego pozyskania informacji. I tu czynnik ludzki jest bardzo ważny. Stąd tak wnikliwe procedury sprawdzające w stosunku do tych osób, które mają mieć faktyczny dostęp do informacji niejawnych.

Czy ja dobrze rozumiem, że gdyby te informacje trafiły w niepowołane ręce, to mogłoby dojść do katastrofy?

W przypadku naruszenia przepisów o ochronie informacji niejawnych trzeba podjąć pewien tryb postępowania, który wynika z poszczególnych ustaw. Stąd też, odpowiadając na pytanie, nie dojdzie do katastrofy, ale nieuprawnione ujawnienie określonej klauzuli tajności może spowodować wyjątkowo poważną szkodę lub szkodę dla interesów RP i wówczas zakłóci to bieżące funkcjonowanie poszczególnych instytucji, służb czy innych podmiotów.

Co jeśli tak się stanie?

Przy naruszeniu przepisów o ochronie informacji niejawnych mamy do czynienia z rozdziałem XXXIII kodeksu karnego. Dlatego tak ważna jest edukacja i uświadamianie, że nie pracujemy tu przypadkowo. Samo wydanie poświadczenia bezpieczeństwa danej osobie, to formalna przesłanka do dostępu do informacji niejawnych. Najważniejsze jest czy ta osoba będzie rzeczywiście dawała rękojmię zachowania tajemnicy w trakcie pełnionej służby/pracy.

Śniły Ci się kiedyś te dokumenty?

Śniły mi się (śmiech). Odpowiedzialność za tak dużą jednostkę jak moja powoduje, że czasem zaczynam się zastanawiać czy informacje niejawne są odpowiednio zabezpieczone, czy zapewniam mojej jednostce właściwą ochronę i czy dobór ludzi do tego rodzaju struktur jest właściwy. Myślę, że świadomość w jakich strukturach pełnię służbę, z jak znaczną ilością informacji niejawnych mam do czynienia i jaka ciąży na mnie odpowiedzialność powoduje, że mimo rzetelnej i terminowej pracy funkcjonuję w permanentnym stresie.

Strasznie to skomplikowane. Jak odpocząć od tych wszystkich procedur?

Moim marzeniem zawsze była, obok pracy w służbach, nauka aktorstwa. Już w liceum chodziłam na zajęcia teatralne i filmowe do Centrum Kultury Zamek. Miałam tam wspaniałego nauczyciela, swój autorytet, którego spotkałam po 30 latach. Jest to dr Marek Chojnacki, który kiedyś był kierownikiem grupy improwizacji teatralnych. To z nim stawiałam pierwsze kroki w teatrze. Lubię grać, to mnie odstresowuje, zresztą w mojej pracy zawodowej czasem trzeba wcielić się w różne role, wówczas zdobyte przeze mnie umiejętności najzwyczajniej w świecie się przydają. Myślę, że doświadczenia z tamtego okresu nie tylko pozwoliły ukształtować mnie jako człowieka, ale zaowocowały tym, kim teraz jestem. Mogę śmiało powiedzieć, że moja praca jest moją pasją, a sentyment do teatru i filmu pozostanie we mnie na zawsze.

Ale na sentymentach się nie kończy.

Nie, ponieważ właśnie z dr Markiem Chojnackim podejmujemy wyzwanie naukowo-dydaktyczne i chcemy połączyć edukację dla bezpieczeństwa informacji z trenerstwem aktorstwa społecznego. Chodzi o przyjmowanie ról społecznych, kształtowanie wizerunku liderów w bezpieczeństwie informacji. Wiele osób ma ukryte predyspozycje do tego typu pracy, często o tym nie wiedząc, a my, bardzo skutecznie, możemy z nich ten potencjał wydobyć. To jest nasze wyzwanie na rok 2019!