Trening idealny

13 stycznia 2020

Półgodzinny trening połączony z elektrostymulacją daje taki sam efekt, jak kilka godzin ćwiczeń na tradycyjnej siłowni. Czy to możliwe? Tak! Przetestowałam trening w Sofit Studio na własnej skórze, odczekałam chwilę i potwierdzam. To naprawdę działa, a efekty zaskakują.

 

TEKST: Anna Skoczek

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Sofit Studio na poznańskim Chwaliszewie to miejsce, w którym mięśnie budują się w przyspieszonym tempie. Mam porównanie, bo jak tylko czas mi pozwala, staram się korzystać z tradycyjnej siłowni. Zdaję sobie sprawę z tego, że trening, który ma przynieść spodziewany efekt, powinien być regularny i trwać minimum dwie godziny. I tu pojawia się pierwszy, ogromny problem. Chodzi o deficyt czasu. Do momentu wizyty w Sofit Studio wydawało mi się, że to coś, czego nie da się przeskoczyć. A jednak. Przeszłam półgodzinny trening z trenerem, a następnego dnia czułam mięśnie, których do tej pory nie udawało mi się pobudzić nawet ciężkimi ćwiczeniami.

Wywiad na start

Moim przewodnikiem w trakcie wykonywania zadania była Amelia Chmielewska. Trenerka, instruktorka, sportsmenka. Zanim zaczęłyśmy ćwiczyć, zamieniłyśmy się na chwilę rolami i to Amelia Chmielewska zrobiła krótki wywiad ze mną na temat dotychczasowej aktywności fizycznej, sposobu życia i odżywiania. – Przy pierwszej wizycie zbieramy informacje dotyczące wagi, wzrostu, a także robimy analizę składu ciała – tłumaczy Amelia Chmielewska z Sofit Studio. – Po krótkich badaniach i rozmowie, wspólnie z klientem określamy cel.

W moim przypadku była to redukcja tkanki tłuszczowej i wzmocnienie mięśni pleców. Okazuje się, że wybierając taki kierunek, nie stanowię wyjątku. – Dużo osób, z którymi rozpoczynamy ćwiczenia, skarży się na ból kręgosłupa – mówi trenerka Amelia Chmielewska. – Dzieje się tak ze względu na siedzący tryb pracy. Oczywiście spora grupa chce też zrzucić wagę, a część po prostu chce poprawić sylwetkę i wyrzeźbić mięśnie.

Po wyznaczeniu celu możemy zaczynać. Wszyscy na siłowni wyglądają tak samo. Mają na sobie czarną bieliznę treningową EMS – spodenki i koszulkę. – To strój specjalnie przystosowany do kamizelki, która jest wyposażona w elektrody – tłumaczy trenerka – Przychodząc do nas na zajęcia, nie trzeba zastanawiać się nad strojem. Nie ma nawet możliwości, żeby zabłysnąć tu wyjątkowymi stylizacjami – dodaje ze śmiechem Amelia.

Na bieliznę treningową zakładamy specjalną kamizelkę. W całym stroju można poczuć się jak komandos. Warto dodać, że strój nie jest ciężki i zapewnia swobodę ruchu. To bardzo drogi, profesjonalny sprzęt. Zupełnie inna technologia niż wszystkie elektrostymulatory domowego użytku. – Ustawiając sprzęt, możemy wybrać trzy tryby treningowe: spalanie tkanki tłuszczowej, wzmacnianie, czyli typowy trening siłowy i interwał.

Na końcu zawsze jest masaż – tłumaczy Amelia Chmielewska. Jeśli jednak komuś wydaje się, że po założeniu na siebie stroju, można leżeć, a impulsy elektryczne wykonają za nas całą pracę, bardzo się myli. – Niezależnie od tego, jaki trening wybierzemy, na pewno się zmęczymy – mówi trenerka. Jest to jednak zupełnie inne zmęczenie, niż na tradycyjnej siłowni. Ćwiczenie z kilkunastokilogramowymi hantlami na zwykłej siłowni, zastąpić można ćwiczeniem z małymi obciążeniami. Wystarczy do tego odpowiednio ustawić impuls elektryczny.

Dodatkowo ta forma treningu odciąża stawy i kręgosłup co ma ogromne znaczenie w przypadku osób bardzo otyłych oraz w rehabilitacji.

Elektrorozgrzewka

Po założeniu kamizelki, na panelu sterowania trener ustawia częstotliwość i moc impulsów pod pierwsze ćwiczenia. – O intensywności impulsów działających na poszczególne partie mięśni decydujemy sami. Zazwyczaj jest tak, że podczas pierwszego spotkania ludzie nie chcą zbyt mocnej elektrostymulacji. Ale tak jest tylko na początku – mówi Amelia Chmielewska. Nie odbiegam od normy, bo dopiero zapoznaję się ze sprzętem i możliwościami swojego ciała. Wystarczy mi delikatne łaskotanie.

Trening zaczynamy od tego, co zawsze sama robię na tradycyjnej siłowni, czyli od 5-minutowej rozgrzewki na bieżni. – Na zwykłej siłowni często robimy właśnie ćwiczenia kardio, takie jak bieganie. Biegnąc w kamizelce, mamy zwiększone spalanie tkanki tłuszczowej. Wszystko dzięki impulsom, które w trakcie ćwiczeń działają intensywnie. Nadal są jednak delikatne i nawet w trakcie pracy nie powodują żadnego uczucia dyskomfortu, a to dla mnie ważne. Niezależnie od wszystkiego, ćwiczenia muszą sprawiać mi przyjemność.

Po chwili na bieżni, ruszamy na dalszą część treningu. Tu po kolei robimy przysiady, ćwiczymy ramiona – bicepsy i tricepsy – robimy deskę, pompki i brzuszki. Większość ćwiczeń wykonuję z obciążeniem własnego ciała, z wykorzystaniem taśm TRX do treningu funkcjonalnego. Ćwiczenia wykonujemy seriami, a do każdej czynności dostosowane są impulsy.

Nad poprawnością wykonywanych ćwiczeń cały czas czuwa trener, który na bieżąco wyłapuje nasze błędy. – Wykonując nieprawidłowo ćwiczenia, możemy doprowadzić do kontuzji i zaszkodzić sobie – mówi Amelia Chmielewska.

Podczas treningu funkcjonalnego oczywiście czuję delikatne zmęczenie, ale… 20 minut mija błyskawicznie. To czas, w którym na pewno nie zdążymy się znudzić, co czasem doskwiera mi na siłowni, kiedy powtarzam ćwiczenia dla wybranej partii ciała. Po 5 minutach rozgrzewki i 20 minutach ćwiczeń dobranych przez trenera do wykonania wcześniej obranego celu, przyszedł czas na 5 minutowy masaż. Koniec treningu wygląda tak, że kładziemy się na macie, trener ustawia impulsy na odpowiedni tryb i nasze ciało powoli się rozluźnia. Kończymy zajęcia i czas na prysznic.

Chce się więcej

Po takim treningu pozostaje przyjemne uczucie niedosytu i pozytywnego zmęczenia. Następnego dnia po wysiłku nie miałam bolesnych zakwasów. Czułam natomiast takie mięśnie, których nawet po bardzo wysiłkowym treningu na siłowni nie byłam w stanie pobudzić do działania. Co ważne, optymalne efekty możemy osiągnąć ćwicząc dwa razy w tygodniu. Dwa razy w tygodniu po pół godziny! Czy cierpiąc na chroniczny brak czasu, istnieje lepsze rozwiązanie? Na pewno nie.

Ważne jest też to, że w Sofit Studio na poznańskim Chwaliszewie możemy otrzymać kompleksową pomoc. Wszystko dzięki obecności dietetyka, który wspólnie z trenerem może ułożyć dla nas plan żywienia. Jeśli coś nam dolega, na miejscu jest też fizjoterapeuta, który doradzi, jak pozbyć się uciążliwych kontuzji i również skonsultuje nasze ograniczenia z trenerem. Tu, poza treningiem, można zafundować sobie też trochę relaksu podczas aromatycznego masażu świecą lub ciepłą czekoladą, a w strefie Sofit Cafe wypić koktajl białkowy po treningu lub odpocząć przy filiżance aromatycznej herbaty.

Dając sobie rozsądny czas na zmiany, możemy być pewni, że do wakacji eksperci z Sofit Studio mogą poprawić nasze samopoczucie i wygląd. – Na początku doradzamy treningi indywidualne EMS z trenerem, ale w ofercie mamy też treningi EMS w małych grupach – mówi trenerka Amelia Chmielewska. – Każdy ćwiczy oczywiście w specjalnym stroju a impulsy dostosowane są do indywidualnych potrzeb. To doskonałe rozwiązanie dostępne dla każdego. Z oferty Sofit Studio korzystają też firmy. Trenerzy przyjeżdżają do pracowników, z którymi wykonują kilkunastominutowe ćwiczenia, tak zwana aktywna przerwa. Można też zamówić usługę trenera mobilnego, który przyjedzie ze sprzętem do domu, co idealnie sprawdza się w przypadku osób zapracowanych, ceniących oszczędność czasu czy kobiet z małymi dziećmi, dla których wyprawa na siłownię jest utrudniona. Na pewno tu wrócę!