TROPIKI W CENTRUM POZNANIA

10 marca 2020

Sagowce, palmy, paprocie drzewiaste czy rozmaite sukulenty. W jej unikalnych zbiorach jest ponad 17 tysięcy roślin z odległych zakątków świata. Na dodatek, 170 gatunków ryb i 50 gatunków roślin wodnych. Można poczuć się jak na wyprawie do ciepłych krajów. Wizyta w Palmiarni Poznańskiej to prawdziwa okazja na podróż po różnych strefach klimatycznych Ziemi.

 

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Grządzielski

 

Charakterystyczny, majestatyczny, szklany budynek Palmiarni Poznańskiej to stały krajobraz Parku Wilsona. Palmiarnia Poznańska to największy i najstarszy tego typu ogród w Polsce oraz jeden z najstarszych w Europie. Od wielu lat to jedna z głównych atrakcji turystycznych w Wielkopolsce. Budynek jaki znamy w dzisiejszym kształcie, nie był jednak taki od samego początku.

Szklarnia z arekami

Palmiarnia powstała w 1911 roku na terenie ówczesnego Miejskiego Ogrodu Botanicznego. Taką funkcję pełnił wtedy dzisiejszy Park Wilsona. Powstał już w 1834 roku, pierwotnie jako szkółka drzew i krzewów ozdobnych. Pierwsza Palmiarnia miała powierzchnię zaledwie 534 m2. Dla porównania, dziś to 4600 m2. Nowopowstały budynek składał się jedynie z części centralnej, w której prezentowano palmy oraz dwóch skrzydeł przeznaczonych dla kolekcji kaktusów i roślin tropikalnych. Po dwunastu latach od otwarcia zaprezentowano pierwszą ekspozycję akwarystyczną. Podziwiać można było jednak tylko dziesięć pojedynczych akwariów, w których zaprezentowano dziesięć gatunków ryb.

Wraz z kolejnymi latami działalności przybyło w Palmiarni nowych eksponatów. Kiedy w 1929 roku w Poznaniu zorganizowano Powszechną Wystawę Krajową, otworzono nowy, powiększony obiekt, tzw. drugą Palmiarnię. Powstał pawilon z roślinami wodnymi i dużym basenem dla uprawy wiktorii królewskiej, która występuje w dorzeczu Amazonki. To dziś jedna z głównych atrakcji tego miejsca. Jej liście mają imponującą średnicę dwóch metrów, a wyporność sprawia, że bez trudu utrzymują ciężar małego dziecka. W tamtym czasie powstał także pawilon roślin użytkowych. Palmiarnia miała już łącznie siedem pawilonów różnej wielkości, w których prezentowano również ryby, gady i owady.

Świadek wojennej historii

W czasie II wojny światowej Palmiarnia została zniszczona przez bombę lotniczą w trakcie jednego z nalotów alianckich, a także podczas wyzwalania Poznania. Zniszczeniu uległa prawie cała kolekcja roślin, a większość szyb została uszkodzona. Z czasem budynek przywrócono do dawnej świetności, a w 1961 roku nastąpił moment przełomowy. Wybudowany został dział akwarium – łącznik do przeniesionej i adaptowanej na pawilon hali Międzynarodowych Targów Poznańskich. Dwa lata później do Palmiarni dołączyły jeszcze pawilony od ul. Parkowej. Powstało tam czterdzieści basenów dla ryb o pojemności tysiąca litrów każdy. Prezentowana ekspozycja zawierała wtedy już 111 gatunków ryb oraz ciekawy zbiór roślin wodnych.

Rdzewiejąca i gnijąca wskutek upływu czasu konstrukcja spowodowała jednak, że w 1978 roku zamknięto Palmiarnię dla zwiedzających na czternaście lat. Decyzja o przebudowie zapadła dość szybko. W jej trakcie powstał nowy pawilon przeznaczony wyłącznie na potrzeby akwariów. Mieści 37 basenów o łącznej pojemności 57 tys. litrów. Nowe otwarcie odbyło się w 1992 roku. Z kolei w 2003 roku zbudowano dodatkowy pawilon dydaktyczno-usługowy, w którym znajduje się klimatyczna kawiarnia.

Jak w tropikach

Wchodząc do Palmiarni można od razu poczuć uderzenie ciepłego, wilgotnego powietrza, a w tle usłyszeć szum wody i odgłos znajdujących się przy wejściu papużek nierozłączek. To jedna z atrakcji w pawilonie I, szczególnie lubiana przez dzieci. Kolejną jest wodospad lejący się po porośniętej mchem zabytkowej ścianie, pozostałości po drugim budynku Palmiarni. Na samym dole basen z dużymi, kolorowymi karpiami japońskimi. – Najmłodsi spędzają tu dużo czasu, bo ryby te można nakarmić specjalną karmą, która jest do nabycia w automatach. Jedzą nam praktycznie z ręki – mówi Leszek Dezor, kierownik Palmiarni. Zwierząt w Palmiarni nie brakuje. Oglądając rośliny w pawilonie VI, na pewno usłyszycie wrzask ar o imionach Dobry i Dobra. Z kolei w pawilonie IX z afrykańską sawanną można oglądać zwinne jaszczurki, a w innych choćby zakamuflowane żółwie.

W Palmiarni najważniejsza jest jednak roślinność. Podczas spaceru zobaczymy rozmaite gatunki roślin tropikalnych, subtropikalnych, rośliny wodne, lasów tropikalnych, sawanny, klimatu umiarkowanego czy sukulenty obszaru Ameryki. – Każda roślina wymaga indywidualnego podejścia. Jedne potrzebują mniej, inne więcej wody. Niektóre podlewa się codziennie, inne co kilka dni. Na dodatek każda wymaga odpowiedniego zasilenia, czyszczenia, przycinania lub specjalnego doświetlenia. Latami trzeba się uczyć, jak pielęgnować daną roślinę, co lubi, czego nie, stąd większość ogrodników pracuje tu od wielu lat – wyjaśnia Leszek Dezor. Dla nich praca w Palmiarni jest przez cały rok. Rano, przed otwarciem dla zwiedzających, odbywa się czyszczenie terenu oraz podlewanie, na które zużywa się średnio aż 40 m3 wody tygodniowo. – Choć jest u nas ciepło cały rok, to praca jest ciężka, nawet w strefie z kaktusami, które pozornie wiele nie wymagają – śmieje się kierownik Palmiarni. – Przycinanie roślin rosnących po sam dach czy sadzenie tych w doniczkach ważących po kilka ton, nie należą do łatwych zadań. Na dodatek wiele roślin jest unikatowych. Są takie jak chociażby makrozamia, przywieziona z zagranicy, której wiek szacuje się na ok. 400 lat. Wymagają szczególnej pielęgnacji, ale pracujemy, aby cieszyć oko zwiedzających – dodaje.

Palmiarnia od kuchni

Palmiarnia Poznańska to łącznie dwanaście pawilonów, z których dziesięć jest dostępnych dla zwiedzających, a dwa stanowią zaplecze. Skrywa ono setki mniejszych i większych doniczek z roślinami. Niektóre specjalnie podgrzewane, wszystkie wymagające odpowiedniego podlewania. – Ogrodnicy robią tu wysiewy, sadzonki oraz dbają o małe rośliny, które wyrosły w pawilonach. Zbyt małe mogłyby nie przetrwać, więc trzymamy je na zapleczu i czekamy aż urosną, by wsadzić je w pawilonach wystawienniczych – opowiada Leszek Dezor. Szczególne wrażenie robi zaplecze działu akwariów. Znajduje się tu około 100 zbiorników hodowlanych, w których rozmnażane są ryby i rośliny lub przeprowadzana jest kwarantanna.

Palmiarnia to także ciąg długich i licznych podziemnych korytarzy z rurami, którymi dystrybuowane jest ciepło do pawilonów z miejskiego cieplika. Są tu też specjalne kotły olejowe, by w razie awarii w mieście, można było ogrzać pawilony. W przeszłości Palmiarnia miała własny system ogrzewania, a pozostałością po nim jest górujący nad obiektem wysoki komin. W podziemiu jest także specjalna stacja uzdatniania wody i agregaty prądotwórcze, które mogą tłoczyć powietrze do akwariów w razie zaniku prądu.

Cztery pory roku

Każdy okres na zwiedzenie Palmiarni jest dobry. Tak jak zmieniają się pory roku, tak jedne rośliny kwitną czy owocują, a inne gubią liście. Urok bycia w różnych strefach klimatycznych świata w jednym miejscu doceniają zwiedzający, których jest coraz więcej. – Tylko w ubiegłym roku Palmiarnię odwiedziło niemal 246 tysięcy osób, co było rekordowym wynikiem w porównaniu do ostatnich pięciu lat. Co więcej, frekwencja nie była tak wysoka od 26 lat – mówi Kaja Pilarczyk, specjalista ds. promocji i dydaktyki. Palmiarnia jest też miejscem gdzie często odbywają się choćby sesje ślubne czy odzieżowe. To wyjątkowa przestrzeń w centrum miasta. Podróż dookoła świata jest tutaj dostępna dla każdego, na wyciągnięcie ręki.