Tzatziki, oliwa i souvlaki, czyli czego trzeba spróbować w Grecji

19 czerwca 2019

Grecja to jeden z najpopularniejszych kierunków letnich wyjazdów. W ubiegłym roku ten kraj odwiedziło ponad milion naszych rodaków. I nie ma się czemu dziwić, bo to wprost wymarzone miejsce na wypoczynek. Kolebka europejskiej cywilizacji, oferująca nie tylko starożytne zabytki, niezapomniane widoki, piękne plaże i ciepłe morze, ale także przepyszne jedzenie. Kuchnia grecka uchodzi za jedną z najbardziej rozpoznawalnych na świecie, a dla mnie też za jedną z najsmaczniejszych.

 

TEKST I ZDJĘCIA: Maciej Gładysz

 

Niezwykle aromatyczne dania, skąpane w słońcu, doprawione oliwą i tutejszymi ziołami. Któż z nas nie słyszał o sałatce greckiej, serze feta, tzatzikach, gyrosie czy baklawie, o musace, miejscowych oliwkach albo greckim winie? To kraj, który nie może się szybko znudzić, bo zawsze jest coś nowego do odkrycia, kolejny zakątek czy wyspa do poznania i kolejne danie do skosztowania. Naszą grecką przygodę rozpocznijmy od stolicy Hellady. To idealne miejsce zarówno na krótki, weekendowy wypad, jak i dłuższe wakacje. Dzięki tanim liniom lotniczym Ateny są bliżej, niż nam się wydaje. Lot z Poznania trwa niespełna 3 godziny, czyli krócej niż obecnie zajmie nam podróż pociągiem do Gdańska, Warszawy czy Krakowa.

Obwarzanki z sezamem

Dzień dobrze jest zacząć od śniadania, oczywiście greckiego. Chociaż trzeba przyznać, że nie jest ono zbyt obfite i z reguły spożywa się je poza domem. Jedną z najpopularniejszych przekąsek śniadaniowych są obwarzanki z sezamem zwane koulouraki. Można je kupić z ulicznych budek rozstawionych praktycznie po całym mieście. Warto też skusić się na pite, czyli ciasto filo przekładane rożnego rodzaju farszem. Nazwa zależy od nadzienia, i tak na przykład te nadziewane szpinakiem nazywają się spanakopita, a serem tiropita. Do tego jeszcze kawa, oczywiście grecka, zaparzana w specjalnym tygielku zwanym briki. Teraz już możemy ruszać, by poznawać Ateny. A co warto zobaczyć?

Akropol i horiatiki

Większość turystów rozpoczyna swoją przygodę z tym miastem od perły Aten i symbolu miasta, czyli Akropolu. To tu znajduje się, między innymi, Partenon – pochodząca z V wieku p.n.e. świątynia poświęcona Atenie Partenos, ale też Odeon Heroda Attyka, Teatr Dionizosa, Brama Beulego, Świątynia Nike Apteros czy Erechtejon – świątynia poświęcona Atenie i Posejdonowi. Tu zawsze jest pełno turystów, no ale być w Atenach i nie zobaczyć Akropolu, to tak jak być w Rzymie i nie zobaczyć Colosseum czy Bazyliki św. Piotra. U podnóża Akropolu znajduje się Plaka. To najbardziej znana ateńska dzielnica. Pełna wąskich uliczek, malowniczych kamienic i urokliwych restauracji. Spacer po Place to oczywiście dobra okazja, by na chwilę przysiąść i skosztować miejscowych specjałów, napić się greckiego wina albo – podobnie jak robią to Grecy – posiedzieć chwilę przy stoliku i porozmawiać. A może ktoś skusi się na horiatiki, wiejską sałatkę znaną u nas jako grecka, chociaż tutejsza często różni się od tej serwowanej w Polsce. Plaster cudownej fety z dodatkiem pomidorów, ogórka, papryki i czerwonej cebuli. Do tego kilka czarnych oliwek, oregano i oliwa z oliwek… Czego chcieć więcej. Osobiście polecam skosztować miejscowy przysmak, czyli souvlaki. Składają się one z okrągłego placka pita, do którego wkłada się grillowane soczyste mięso, pomidory, cebulę, tzatziki i frytki. Proste, szybkie i bardzo smaczne danie, które kupimy na każdym rogu. To taki ateński street food. Souvlaki często podawane są też na patykach, jak szaszłyki, a inne ich określenie to kalamaki. W Atenach nie można pominąć dzielnicy Monastiraki. Centralnym punktem jest plac o tej samej nazwie ze straganami, restauracjami, kafejkami i stoiskami z pamiątkami. Przy placu znajduje się XVII-wieczny kościółek Pantanassa, w którym znajdziemy efektownie malowane wnętrza, oraz pozostałość po panowaniu Turków – meczet Tzistarakis. Nieopodal możemy obejrzeć pozostałości rzymskiej Agory czy biblioteki cesarza Hadriana, a przy odrobinie szczęścia natrafimy tam na powolnie spacerujące sobie żółwie.

Varvakios Agora

Mówi się, że pępkiem lub, jak wolą inni, sercem każdego miasta jest targ. Dla mnie to zawsze jedno z obowiązkowych miejsc do zwiedzenia, bo tu najlepiej można poznać lokalną kuchnię. Nie inaczej jest w Atenach. Varvakios Agora to miejsce, którego nie można pominąć. Znajduje się około 8-10 minut spacerkiem od placu Monastiraki. To centralny targ Aten pełen smaków, zapachów i kolorów. Istny raj dla każdego smakosza, w którym można nie tylko kupić mięso czy owoce morza, ale też skosztować lokalnych smakołyków. A czego warto spróbować? Najłatwiej powiedzieć, że wszystkiego, bo, tak jak już wspomniałem, dla mnie grecka kuchnia jest jedną z najsmaczniejszych na świecie. Jej podstawę stanowi oliwa z oliwek, pszenica i wino, a uzupełniają warzywa, ryby i owoce morza, baranina, liście winogron i zioła. Najważniejszym posiłkiem dnia jest oczywiście kolacja, chociaż uczciwiej było by powiedzieć – biesiada. Nie może się ona obyć bez mezedes, czyli przekąsek. Sery, pieczona papryka czy bakłażany, pieczywo, a także różnego rodzaju pasty, z moimi ukochanymi tzatzikami na czele. Gęsty grecki jogurt (nie żaden „typu greckiego”, który z oryginałem ma niewiele wspólnego), czosnek, ogórki… Przyznam szczerze, że za to danie dam się po prostu pokroić. Na stole nie może też zabraknąć dolmades – greckich gołąbków z mięsa i ryżu, zawijanych w liście winogron, gyrosu czy też klasyki greckiej kuchni – mousaki przygotowywanej z mięsa mielonego i bakłażanów. Do tego rożne gatunki ryb, grillowane ośmiornice czy gemista – faszerowane papryki lub pomidory. Nadzienie to albo sam ryż, albo ryż z dodatkiem mięsa mielonego. Przed pieczeniem wszystko oczywiście sowicie skrapia się oliwą. Dla miłośników makaronu jest grecka zapiekanka pastitsio, a dla wielbicieli zup, na przykład revithia czy fakes. Ta pierwsza to zupa z cieciorki z dodatkiem kliku kropel oliwy i soku z cytryny, druga to natomiast soczewica gotowana w przecierze pomidorowym.

Frape na placu Monastiraki

Najedzeni? No cóż, to dopiero początek kulinarnej uczty. Wróćmy więc na plac. Po drugiej stronie ulicy znajduje się targ z owocami i warzywami. Jest tu wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Świeże, sezonowe owoce, aromatyczne zioła (z których przecież Grecja słynie), a także fantastyczne sery i wędliny. No i niebiańskie wręcz oliwki i oliwy z oliwek – moim skromnym zdaniem jedne z najlepszych na świecie. Może właśnie dlatego każda podróż do Grecji kończy się u mnie tak samo – walizką pełną butelek oliwy, oliwek, miejscowych ziół i przypraw. Jest jeszcze jedna rzecz, za którą jestem wdzięczny Grekom. Bo tak jak każda wyprawa do Włoch nie może obyć się bez kilku filiżanek aromatycznego espresso, tak wizyta w Grecji bez przynajmniej jednej szklanki frape nie byłaby pełna. To idealny napój na lato dla wszystkich miłośników kofeiny. Powstaje najczęściej z kawy rozpuszczalnej i zimnej wody, dobrze razem zmiksowanych na gęstą pianę i uzupełnionych o kostki lodu. Można też dodać cukier i mleko. Ach… uwielbiam to. Tak orzeźwieni i wzmocnieni możemy ruszać na dalsze zwiedzanie Aten. A jest jeszcze dużo do zobaczenia. Z placu Monastiraki odbijamy w uliczki pełne restauracji i sklepów i kierujemy się na plac Syntagma. Sam w sobie nie jest zbyt urokliwy, ale tuż przy nim znajduje się jedno z najbardziej popularnych turystycznie miejsc – grecki parlament i Grób Nieznanego Żołnierza. Co godzinę odbywa się wprawiająca w zachwyt efektowna zmiana warty ubranych w tradycyjne uniformy evzonów, czyli członków greckiej reprezentacyjnej formacji wojskowej. Z placu Syntagma niedaleko już do Świątyni Zeusa Olimpijskiego i dalej do Stadionu Panatejskego, zwanego też Kalimarmaro. Pierwszy stadion w tym miejscu wybudowany został w latach 330-329 p.n.e. na wielkie igrzyska Panateńskie. Zrekonstruowano go w 1896 na I Letnie Igrzyska Olimpijskie ery nowożytnej. Takich miejsc, w których historia przeplata się z teraźniejszością, a tradycja z nowoczesnością, jest w Atenach dużo więcej i jak zwykle nie sposób tu o wszystkich powiedzieć. Trzeba po prostu przyjechać. Ot chociażby po to, by skosztować miejscowych deserów – baklawy czy słodkich pączków lukumades, wybrać się na najwyższe wzgórze Aten – Likavitos, z którego można podziwiać przepiękną panoramę miasta.

Korynt

Jeśli chcemy zostać w Atenach dłużej, to warto zwiedzić też okolice, bo nie samym Akropolem człowiek żyje. Dla miłośników zachodów słońca i kąpieli morskich świetną opcją będzie Riwiera Ateńska. Możemy też wybrać się do oddalonego o nieco ponad 80 km Koryntu. Czekają tam na nas ruiny i piękne starożytne miasto, jedno z najważniejszych w antycznej Grecji, słynące, między innymi, z nierządu. Dodatkową atrakcją może być rejs kanałem korynckim łączącym Morze Egejskie z Morzem Jońskim. Możliwości jest wiele. Jedno jest pewne – każdy, kto choć raz rozsmakował się w Grecji, na pewno będzie chciał tu wrócić, by odkryć kolejne zakątki, poznać niezwykłą historię kraju, jego mieszkańców i kuchnię. Na koniec mam tylko jedną małą radę. Kiedy już będziecie planować wizytę w Grecji i gdy będziecie odkrywać jej uroki, to nie róbcie tego na siłę. Nie spieszcie się, by „zaliczyć” kolejne miejsce i kolejny zabytek. Siga, siga! Powoli, powoli! Poddajcie się bez reszty tej niesamowitej greckiej filozofii i sposobowi na życie. Delektujcie się i cieszcie każdą chwilą, każdym niezapomnianym widokiem i przyjemnie rozkosznym smakiem, a zobaczycie, że życie naprawdę stanie się prostsze i piękniejsze.