Walczmy o równość i swoje szczęście

6 listopada 2019

Właśnie została wybrana do finałowej dziesiątki konkursu Poznanianka Roku. Od lat wspiera kobiety, pokazując im, że czasem warto wyjść ze strefy komfortu i zawalczyć o siebie. W firmie Vilmorin Garden pracuje od 13 lat jako dyrektorka sprzedaży na Europę centralną i wschodnią. I pewnie Violetta Ratajczak nie byłaby tu gdzie jest, gdyby nie pasmo sukcesów, ale i porażek, które zbudowały Ją na nowo, by dziś mogła powiedzieć: jestem szczęśliwa.

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Barbara Sinica

 

Kiedy zaczęłaś wspierać kobiety?

Najpierw musiałam zbudować siebie, żeby móc być dla innych. Kiedy zrozumiałam, że moje myślenie o tym, że mogę więcej, że mogę wyjść poza swoją strefę komfortu, za którą jest coś innego i ciekawego, przekonałam się, że pewne wybory nas wzmacniają. I warto się odważyć. Potem sama zaczęłam pomagać. To było 15 lat temu.

Dziś jesteś dyrektorką ds. sprzedaży w dużej firmie, ale Twoja droga wcale nie była prosta.

Początkowo byłam menadżerką w korporacji. Kiedy dostałam propozycję przeniesienia się do Warszawy, zrezygnowałam. Miałam małe dzieci i chciałam zostać w Poznaniu. Postanowiłam, że spróbuję swoich sił w bliskim otoczeniu. Napisałam biznesplan dla jednej z podpoznańskich gmin, który wygrał w konkursie. Myślałam, że zostanę pełnomocniczką ds. rozwoju sportu i kultury fizycznej, a zaproponowano mi stanowisko kierowniczki basenu. Zrobiłam wtedy rzecz nietypową, bo wprowadziłam testy kompetencyjne dla pań pracujących przy obsłudze klienta. Było to dużym zaskoczeniem dla wszystkich. To pokazało mi, jak dużo jest do zrobienia, ponieważ ludzie nie myślą przez pryzmat swoich kompetencji, talentu, tylko po prostu chcą gdzieś być. Ale czy to gdzieś da im szczęście i satysfakcję? Sami tego nie wiedzą. Żeby być szczęśliwą, trzeba robić coś z radością, pasją, a nie z konieczności. Wtedy nic się nie udaje, jesteśmy sfrustrowane, zmęczone i finalnie nie chce nam się iść do pracy. Dlatego tak ważne jest, by pokazywać, że podjęcie nawet najtrudniejszej decyzji, powoduje nasz rozwój. Owszem, ponosi się konsekwencje lub dzieje się to kosztem czegoś, kogoś, ale niekoniecznie kosztem nas samych. Poprzez literaturę, obserwacje, studia podyplomowe z coachingu, szkolenia, spotkania, doszłam do wniosku, że kobiety za często idą na kompromis kosztem siebie. I dlatego musimy rozmawiać i uświadamiać, żeby spojrzały na siebie inaczej – z miłością i szacunkiem. A wszystko po to, żeby być szczęśliwą i z poczuciem równości.

No tak, bo tylko szczęśliwa kobieta jest spełniona.

Julian Tuwim powiedział: dwa szczęścia są na świecie: jedno małe – być szczęśliwym, drugie – uszczęśliwiać innych. My, jako kobiety, matki uszczęśliwiamy innych i to małe nasze szczęście czasami jest niezauważalne. A trudno uszczęśliwiać innych, jeśli samemu się tego nie czuje. Znam wiele wspaniałych kobiet, które są bardziej lub mniej szczęśliwe, bardziej lub mniej świadome. Nie widzą swojego celu, nie są na to gotowe, nie pracują nad tym. Dlatego, organizując z koleżankami Kongres Kobiet, szukamy takich tematów, które są uświadamiające, wzmacniają kobiety, dają poczucie równości, pokazują drogę, która wydaje się początkowo niemożliwa, a za chwilę zgłaszają się kolejne panie, które tę drogę przeszły. Pokazujemy, że trzeba i warto o siebie zawalczyć.

Czyli warto na chwilę zatrzymać się i zapytać samą siebie: czy jest mi dobrze w życiu?

Oczywiście. Trzeba się zastanowić, na ile jestem matką, przyjaciółką, ile jest mnie w pracy. Co tak naprawdę daje mi szczęście? Czy czuję się równo traktowana? Czasem uciekamy w pracę, bo wydaje nam się, że to jedyna droga. Wypalamy się, bo nie mamy czasu na życie. A z drugiej strony obserwuję wiele kobiet, które poświęcają się całkowicie wychowaniu dzieci, prowadzeniu domu. Zaganiane, zmęczone, zapominają o sobie, o tym, że coś lubią. Trzeba znaleźć czas na samorealizację i swoje miejsce w życiu. Czas na równe wynagrodzenia za tę samą pracę w ujęciu kobieta–mężczyzna. Czas na wybory i decyzje. Nikt za nas nie powinien decydować!

Trzeba wychodzić ze strefy komfortu?

Absolutnie tak. Pamiętajmy jednak, że nie ma recepty na szczęście. Wszystko jest kwestią indywidualną. Jesteśmy sumą porażek i sukcesów. Porażka czasami może być przysłowiowym gwoździem do trumny, a czasem trampoliną. Wszystko zależy od naszego nastawienia. Musimy poznać się na tyle, żeby wiedzieć czy porażka nas zbuduje, czy zdeprymuje. A jeśli nie radzimy sobie z sytuacją, poprośmy o pomoc i – co najważniejsze – nie bójmy się prosić. Nie jesteśmy cyborgami i są pewne rzeczy, z którymi same sobie nie poradzimy.

Gdzie szukać pomocy?

Są różne organizacje w Poznaniu, stowarzyszenia, kluby, nasz Kongres Kobiet. Zrzeszają kobiety, które wspierają się i pomagają. Warto tam zajrzeć, posłuchać innych, zainspirować się.

Dlatego dołączyłaś do Kongresu Kobiet?

Kiedy zobaczyłam na Kongresie w 2014 roku tyle różnorodnych, ciekawych kobiet w jednym miejscu, poczułam, że chcę tu być. Zapisałam się do Kongresu, a od 3 lat jestem pełnomocniczką Wielkopolskiego Kongresu Kobiet, z czego jestem szalenie dumna.

Zostałaś finalistką konkursu Poznanianka Roku. Można głosować na Ciebie do 15 listopada. Co Ci to daje?

Zostałam zgłoszona przez Stowarzyszenie Centrum Promocji i Rozwoju Inicjatyw Obywatelskich PISOP, z czego się bardzo cieszę. To dla mnie bardzo duże wyróżnienie. Wszystkim finalistkom gratuluję z całego serca. Dla nas to duże wyzwanie, żeby być jeszcze lepszymi, ale też docenienie naszej pracy. To pokazuje, że trzeba robić swoje, być sobą i podążać swoją drogą. Czy zawsze na niej będę? Nie wiem, ale ważne, że pięć lat temu podjęłam decyzję i zostałam pełnomocniczką Kongresu Kobiet. Wykorzystałam tę szansę najlepiej jak potrafiłam, przy wsparciu innych. Przy okazji chciałabym podziękować kobietom, z którymi stworzyłyśmy niesamowity team. Szczególnie vice pełnomocniczce Elżbiecie Grodzkiej, z którą jesteśmy w siostrzanej relacji od pierwszego dnia. Ponadto dziękuję dziesiątkom kobiet, które przez ostatnie 3 lata włączyły się w organizację naszych, poznańskich kongresów. Organizowały panele, zapraszały uczestniczki. Oczywiście tez dziękuję wszystkim uczestniczkom i już dzisiaj zapraszam na VI Wielkopolski Kongres Kobiet, który odbędzie się 28.03.2020 roku na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Czeka nas znowu dawka wiedzy i kompetencji, aby wiele kobiet wyszło po kongresie wzmocnionych i szczęśliwych. I o to chodzi.

A Ty, jesteś szczęśliwa?

Tak, ale wciąż mam prawo do słabszego dnia, do smutku, łez, do szczęścia i radości. Moi synowie założyli rodziny, wkrótce będę babcią. Mając 54 lata czuję się młodo, bo wciąż mi się chce, mam nowe pomysły i cele. A to daje niesamowitego kopa w życiu i satysfakcję. Bo znam już siebie, wiem, że mogę i chcę. To jest mój klucz do szczęścia.