10 lat minęło! A my dopiero się rozkręcamy
Przez ostatnią dekadę Posnania zmieniała się razem z Poznaniem. Dziś łączy zakupy, gastronomię, rozrywkę, usługi i wydarzenia, stając się częścią codziennego życia mieszkańców miasta i regionu. Każdego dnia odwiedzają ją dziesiątki tysięcy osób, a wraz z nimi zmieniają się potrzeby i oczekiwania wobec tego miejsca. O tym, czego Posnania nauczyła się przez pierwsze dziesięć lat, jak zmieniało się jej podejście do klientów, najemców, sąsiadów i miasta oraz dlaczego jubileusz jest bardziej początkiem niż podsumowaniem, rozmawiamy z Markiem Ćwiekiem, dyrektorem Posnanii, i Agnieszką Juszkis, dyrektorką marketingu.

ROZMAWIA: MONIKA KANIGOWSKA
ZDJĘCIA: KUBA SZOPKA / MARIUSZ LIS
[Współpraca reklamowa]
Skoro mija już 10 lat Posnanii, zacznij my od początku. Jak rodził się ten projekt?
Marek Ćwiek: Posnania była planowana na długo przed otwarciem. Sam proces przygotowania tak dużej inwestycji trwał wiele lat. W tym czasie zmieniał się Poznań, otwierały się kolejne centra handlowe i rozwijał się cały rynek retail. Obserwowaliśmy w Apsys Polska te zmiany i zastanawialiśmy się, jak powinno wyglądać centrum, które odpowie na oczekiwania klientów nie tylko w momencie otwarcia, ale również w kolejnych latach. Finalny projekt był więc efektem tego, czego przez ten czas nauczyliśmy się o rynku. Od początku zakładaliśmy, że Posnania będzie miała zasięg nie tylko miejski, ale przede wszystkim regionalny, z ofertą odpowiadającą na potrzeby mieszkańców całej Wielkopolski.
Dziś jest to jedno z największych centrów handlowych w Polsce?
MĆ: Tak, jesteśmy w pierwszej piątce największych centrów handlowych w kraju. Od początku zakładaliśmy, że Posnania będzie największym centrum w regionie i swoim zasięgiem wyjdzie daleko poza Poznań.
Agnieszka Juszkis: To założenie rzeczywiście się sprawdza. Około jednej czwartej naszych klientów dociera do Poznania z obszaru oddalonego od 60 do nawet 90 minut jazdy. Struktura klientów zmienia się w zależności od dnia tygodnia. W dni robocze odwiedza nas więcej mieszkańców Poznania, natomiast w weekendy znacząco rośnie udział klientów przyjeżdżających z regionu.
Czyli dobrze odczytaliście potrzeby rynku?
MĆ: Mieliśmy dobre założenia, ale równie ważny był dobrze przeprowadzony proces wynajmu powierzchni handlowej. W dniu otwarcia centrum było wynajęte w 95 procentach. W tamtym czasie był to duży sukces. Kluczowy był także przemyślany dobór najemców. Dużą część oferty od początku stanowiły gastronomia i rozrywka, rozmieszczone w różnych częściach centrum, co dziesięć lat temu nie było jeszcze oczywistym rozwiązaniem.
AJ: Centra handlowe kojarzyły się wtedy przede wszystkim z modą i stosunkowo niewielkim food courtem. My od początku mieliśmy ponad 40 restauracji i punktów gastronomicznych, a do tego kino, klub fi tness z basenem i sauną, salę zabaw czy kręgielnię. Chcieliśmy, żeby ludzie mieli wiele różnych powodów, żeby przyjechać do Posnanii.

A jak ta oferta zmieniała się przez kolejne lata?
MĆ: Cały czas ją rozwijamy i dopasowujemy do zmieniających się potrzeb klientów. Dobrym przykładem jest rozrywka. Zamiast bowlingu mamy dziś tor gokartów elektrycznych, pierwszy tego typu obiekt w regionie i drugi w Polsce, z najdłuższą pętlą gokartową w kraju.
Bardzo mocno rozwinęła się też gastronomia. Powstał Food Fyrtel z ofertą street food, a jednocześnie wzmacniamy cały segment gastronomiczny o kolejne koncepty, zarówno lokalne, jak Kavoshe czy Kafka, jak i sieciowe, między innymi Berlin Döner Kebap, Popeyes czy Burger King. Rozwijamy również ofertę premium, szczególnie w Crystal Forum. W ostatnim czasie dołączyły do niej między innymi Lacoste, Polo Ralph Lauren, Gagliardi i Beverly Hills Polo Club.
To pokazuje, że Posnania cały czas się zmienia. Lista sklepów sprzed dziesięciu lat nie może odpowiadać na potrzeby klientów dzisiaj.
AJ: Podobnie myślimy o customer experience. Od początku chodziło nam nie tylko o to, jakie sklepy działają w Posnanii, ale o całe doświadczenie klienta. Komfort, usługi, sposób spędzania czasu oraz poczucie, że każdy jest tu mile widziany i zaopiekowany. Jednym z elementów tego podejścia była otwartość na zwierzęta. Posnania jest przyjazna pupilom od dnia otwarcia i tej otwartości uczyliśmy się razem z klientami, aż doszliśmy do momentu, kiedy nasze doświadczenie jest prezentowane jako „best practice” w branży centrów handlowych.
Jesteście też centrum bardzo mocno otwartym na różnorodne potrzeby klientów.
MĆ: Od początku zakładaliśmy, że chcemy dbać o każdego klienta. Lista usług i udogodnień była szeroka już w momencie otwarcia, ale cały czas sprawdzamy, co działa, czego ludzie potrzebują i co możemy zrobić lepiej. Bardzo dobrym przykładem jest dostępność. Już na etapie projektowania
przekraczaliśmy obowiązujące normy dla nowych budynków, ale szybko przekonaliśmy się, że spełnienie norm to nie to samo co rzeczywista dostępność.
AJ: Po otwarciu otrzymaliśmy od Fundacji Wózkowicze ocenę 4,5 w skali do 5, a nam zależało na najwyższym poziomie. Zamiast uznać, że 4,5 to przecież bardzo dobry wynik, zapytaliśmy: co możemy zrobić lepiej? Przeprowadziliśmy audyt i warsztaty z osobami z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Chcieliśmy zobaczyć Posnanię z ich perspektywy. Potem konsekwentnie wdrażaliśmy kolejne rozwiązania. Ta współpraca trwa do dziś. Jednym z najnowszych efektów jest komfortka, specjalnie wyposażone pomieszczenie higieniczno-sanitarne dla osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów do bezpiecznych i godnych czynności pielęgnacyjnych. Jesteśmy też w trakcie procesu certyfikacji „Obiekt bez barier” Fundacji Integracja.
Czy rzeczywiście widzicie efekty tych działań na co dzień?
MĆ: Zdecydowanie. Widzimy, że osoby z niepełnosprawnościami czują się tutaj swobodnie i korzystają z Posnanii zarówno indywidualnie, jak i w większych grupach.
AJ: Dużo nauczyła nas próbna ewakuacja, do której zaprosiliśmy osoby z niepełnosprawnościami. Usłyszeliśmy wtedy: „Musicie przygotować się na to, że spotykamy się tutaj w większych grupach”. To była prosta uwaga, ale zmieniła perspektywę. Dostępności nie można projektować dla jednej
statystycznie postrzeganej osoby. Podobnie myślą nasi partnerzy. Prowadzimy szkolenia dla pracowników naszych najemców i dla służb w Posnanii, bo wiemy, że dostępność działa najlepiej wtedy, kiedy wszyscy patrzymy na nią wspólnie.

Czyli po dziesięciu latach nadal szukacie rzeczy do poprawienia?
MĆ: Cały czas. I dotyczy to zarówno dobrostanu naszych klientów, jak i naszych najemców. To oni na początku zaufali temu projektowi, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Nie było to oczywiste, bo kiedy powstawała Posnania, pojawiały się głosy, że Poznań nie potrzebuje kolejnego tak dużego centrum. Dzisiaj obserwujemy ciekawą tendencję. Sklepy, które najemcy otwierali dziesięć lat temu, były często mniejsze. Kiedy po pięciu czy dziesięciu latach kończą się umowy, wielu partnerów zgłasza się do nas z prośbą o powiększenie powierzchni. Posnania jest dla nich najlepszą lokalizacją do tworzenia flagowych, omnichannelowych lokalizacji łączących pełne doświadczenie marki, zakupy stacjonarne i obsługę zakupów internetowych. Od otwarcia zwiększyliśmy powierzchnię najmu o ponad 10 procent. Cały czas szukamy więc możliwości rozwoju dla naszych partnerów, jednocześnie dbając o różnorodność oferty.
Przez te dziesięć lat bardzo zmieniło się też otoczenie Posnanii.
MĆ: Kiedy budowaliśmy centrum, dookoła były przede wszystkim łąki i tereny niezabudowane. W ciągu dekady w sąsiedztwie powstało około 12 tysięcy mieszkań. Pojawiła się ogromna liczba nowych mieszkańców i Posnania znalazła się w zupełnie innym otoczeniu niż w momencie otwarcia. Dlatego poważnie traktujemy każdy telefon czy wiadomość od naszych sąsiadów. Wprowadzaliśmy rozwiązania ograniczające hałas, przyciemnialiśmy wieczorami światła i reklamy, kontrolujemy strefy dostaw. Duży obiekt musi umieć funkcjonować w zgodzie ze swoim otoczeniem.
AJ: Dla wielu osób z sąsiedztwa Posnania stała się częścią codziennego życia. Przychodzą po zakupy spożywcze, korzystają z pralni, usług krawieckich, piekarni czy klubu fitness, wpadają na lunch albo kolację. Centrum, które kiedyś stało na obrzeżu zabudowy, dziś funkcjonuje w środku dużej, żywej dzielnicy.

A komunikacja? Przy takiej skali to chyba jedno z większych wyzwań.
MĆ: Oczywiście. Już na etapie projektowania przeprowadziliśmy wiele analiz i zainwestowaliśmy w przebudowę okolicznych dróg i skrzyżowań. Powstał między innymi dodatkowy pas ruchu w kierunku Kórnika na ulicy Krzywoustego oraz pas łączący Rondo Rataje z Rondem Śródka. Do tego około sześciu kilometrów dróg rowerowych. Z czasem, kiedy skala zainteresowania Posnanią stale rosła, szczególnie w okresach największego natężenia ruchu, musieliśmy szukać kolejnych rozwiązań.
AJ: Przydało się tutaj patrzenie w przyszłość już na etapie inwestycji. Zrobiliśmy wiele, by wspierać zrównoważony transport. Od starannie wybranej lokalizacji otoczonej przez kilka przystanków tramwajowych i w bezpośrednim sąsiedztwie dworca autobusowego aż do wsparcia
dla alternatywnego transportu. Mamy kilka wiat rowerowych przy wejściach do centrum, parking dla rowerów na parkingu podziemnym, a nawet ładowarki dla rowerów i hulajnóg elektrycznych. Od 2015 roku organizujemy także Posnani Bike Parade – imprezę pokazującą jak duża jest w Poznaniu społeczność rowerzystów i jak przyjaznym dla nich miastem jest Poznań.
Dziś mniej więcej połowa naszych klientów dociera do Posnanii samochodem, a druga połowa korzysta z transportu miejskiego, rowerów i innych środków transportu.
MĆ: Ważna jest też codzienna współpraca z miastem. Jesteśmy w stałym kontakcie z Miejskim Inżynierem Ruchu i Zarządem Dróg Miejskich. Wprowadzaliśmy zmiany w organizacji ruchu na parkingu i sterowaniu sygnalizacją świetlną. Płatny parking również był elementem strategii optymalizacji, tak, aby infrastruktura umożliwiała swobodny przepływ klientów.
Posnania to także tysiące ludzi, którzy tutaj pracują.
MĆ: Od początku wiedzieliśmy, że pracownicy będą bardzo ważnym elementem tego projektu. Poznań miał i nadal ma niskie bezrobocie, a my otwieraliśmy ogromną liczbę sklepów, restauracji i punktów usługowych. Najemcy musieli znaleźć ludzi, przeszkolić ich, ale też sprawić, żeby chcieli tutaj zostać. Dlatego od samego początku działa program Better2Gether, którego ideą jest budowanie społeczności pracowników Posnanii.
AJ: Chcemy, żeby osoby, które tutaj pracują, czuły, że są częścią tego miejsca. Stąd rabaty pracownicze, konkursy, szkolenia, Christmas Party i różnego rodzaju inicjatywy dla zespołów najemców. To wynika z naszego sposobu myślenia o roli zarządcy. Nie chcemy przyciągnąć klienta
pod drzwi sklepu i uznać, że na tym kończy się nasze zadanie. Chcemy wspierać najemców także w budowaniu zespołów i customer experience.
MĆ: Z okazji dziesięciolecia sprawdziliśmy nawet, ile osób pracuje tutaj nieprzerwanie od otwarcia. Okazało się, że to grupa kilkuset osób! I jest w tym coś bardzo fajnego. Po dziesięciu latach to nie są już anonimowe osoby. Kiedy przechodzę przez centrum, widzę mnóstwo znajomych twarzy.

A przez te dziesięć lat były momenty, kiedy myśleliście: teraz naprawdę będzie trudno?
MĆ: Oczywiście. COVID był takim doświadczeniem dla całej branży. Pojawiło się poczucie zagrożenia, przepisy i zalecenia zmieniały się właściwie z dnia na dzień, a my musieliśmy bardzo szybko reagować. To był ogromny trening elastyczności. Mamy około dwóch tysięcy pracowników
i czasami z dnia na dzień musieliśmy komunikować nowe zasady, przygotowywać ludzi do zmian,
a jednocześnie sami nie wiedzieliśmy, co wydarzy się następnego dnia. Cały czas mieliśmy też świadomość odpowiedzialności za zdrowie i bezpieczeństwo klientów i pracowników.
AJ: Pandemia pokazała nam też coś ciekawego. Wielkość Posnanii, którą wcześniej część klientów postrzegała jako wyzwanie, nagle stała się atutem. Przy limitach liczby osób przypadających na określoną powierzchnię nasze duże części wspólne dawały ludziom przestrzeń i poczucie bezpieczeństwa.
Wtedy bardzo dużo mówiło się też o tym, że rozwój e-commerce może całkowicie zmienić rynek centrów handlowych.
MĆ: My również mieliśmy takie obawy. W tym okresie otworzył się u nas Primark, drugi sklep tej marki w Polsce, i wszyscy zastanawialiśmy się, jak zareagują klienci. Okazało się jednak, że centra handlowe nadal są dla ludzi ważnym miejscem zakupów i spędzania czasu. Sprzedaż internetowa bardzo mocno wzrosła, ale po ponownym otwarciu centrów większość ruchu wróciła do sklepów stacjonarnych. W Posnanii po zakończeniu obostrzeń covidowych bardzo szybko wróciliśmy do liczby odwiedzin sprzed lockdownu i cały czas obserwujemy wzrosty odwiedzalności. W 2025 roku odwiedziło nas 14,3 miliona klientów, a rok jubileuszowy zapowiada się jeszcze liczniej.
Zmieniają się też sami klienci. W Posnanii widać dziś na przykład dużo młodych ludzi.
AJ: Tak, młodzież nas lubi. A my zamiast pytać, jak ograniczać ich obecność, analizujemy, dlaczego wybierają właśnie takie miejsca i czego potrzebują. Rozmawialiśmy z miastem, fundacjami i organizacjami pracującymi z młodzieżą. Z tych rozmów narodził się pomysł stworzenia w Posnanii przestrzeni dedykowanej młodym ludziom. Nasza otwartość i gotowość miasta do współpracy zaowocowały projektem przestrzeni spotkań dla młodzieży, która powstanie w Posnanii. Już niedługo otworzą się jego drzwi i młodzi ludzie będą mieli swoje miejsce w naszym centrum. To jest chyba dobry przykład naszego sposobu działania. Jeśli widzimy zmianę, najpierw próbujemy ją zrozumieć, a później zastanawiamy się, jak możemy na nią odpowiedzieć.

I w ten sposób dochodzimy do 10-lecia. To moment na podsumowanie?
AJ: Nie chcemy traktować dziesięciolecia jak nagrody za całokształt. Nie chcemy powiedzieć: „Zrobiliśmy swoje, teraz możemy już tylko świętować”. Dla nas jubileusz jest raczej początkiem kolejnego etapu. Dlatego tak dobrze pasuje nam hasło, które wybraliśmy na 10-lecie: „We Shape What’s Next”.
MĆ: Miasto się rozwija, zmieniają się społeczeństwo, biznes i potrzeby mieszkańców. My również chcemy być cały czas w procesie rozwoju, szukać nowych rozwiązań i nie zatrzymywać się na tym, co już osiągnęliśmy. Dziesięć lat daje nam natomiast coś bardzo cennego: doświadczenie. Możemy spojrzeć na to, czego się nauczyliśmy, i wykorzystać tę wiedzę do projektowania tego, co będzie dalej.
Ale świętować będziecie?
AJ: Oczywiście. Dziesięciolecie świętujemy zarówno z naszymi partnerami biznesowymi, jak i z klientami. Dla klientów przygotowaliśmy dziesiątą, jubileuszową loterię urodzinową. W puli mamy ponad 110 tysięcy złotych w nagrodach natychmiastowych, a w finale trzy nagrody po 10 tysięcy złotych i do każdej z nich przepiękną bransoletkę od firmy Savicki o wartości około 5 tysięcy złotych. Skoro to 10-lecie, nagrody również mają charakter jubileuszowy.
I do tego wraca projekt z Szymonem Brodziakiem.
AJ: To dla nas szczególna współpraca, bo pięknie spina całą dekadę. W maju 2016 roku, kilka miesięcy przed otwarciem Posnanii, Szymon Brodziak zrealizował na naszym placu budowy sesję z baletnicami związanymi z poznańskimi scenami baletowymi. Powstały wtedy zdjęcia, które do dziś
są ważną częścią historii Posnanii. Mamy w naszej kolekcji dzieł sztuki osiem fotografii z tej sesji. Jedno ze zdjęć zdobyło Grand Prix w międzynarodowym konkursie fotografii w Paryżu. Dlatego naturalne było dla nas, żeby właśnie Szymona zaprosić do współpracy przy 10-leciu. Wracamy do projektu sprzed otwarcia, który nasi klienci będą mogli oglądać na wystawie jubileuszowej na Alei Komedy. Jednocześnie otwieramy jego nowy rozdział. Szymon poprowadzi w Posnanii warsztaty fotograficzne dla ośmiu zwycięzców naszego jubileuszowego konkursu. To bardzo dobrze oddaje sposób, w jaki myślimy o całym jubileuszu. Wracamy do historii nie po to, żeby ją tylko wspominać, ale żeby stworzyć z niej coś nowego.
Kiedy dokładnie będziecie świętować?
MĆ: Sam dzień urodzin Posnanii przypada 19 października, natomiast główne jubileuszowe wydarzenia zaplanowaliśmy na 22, 23 i 24 października.
AJ: Loteria rusza wcześniej, 9 października, i potrwa do wielkiego finału 24 października. Wystarczy mieć paragon za minimum 50 złotych i zarejestrować go na stoisku loteryjnym. Nagrody natychmiastowe można wygrać od razu, a w finale będzie można wygrać jedną z trzech nagród głównych.
Tytuł naszej rozmowy brzmi: „10 lat minęło. A my dopiero się rozkręcamy”. Co więc przed Posnanią?
MĆ: Na pewno kolejne zmiany. Cały czas prowadzimy rozmowy z nowymi najemcami i pracujemy nad rozwojem oferty. Liczymy, że jeszcze nieraz zaskoczymy naszych klientów markami, na które od dawna czekają. Po dziesięciu latach nie mamy poczucia, że projekt Posnania jest skończony. Wręcz przeciwnie. Mamy doświadczenie, znamy naszych klientów i partnerów znacznie lepiej niż w dniu otwarcia, a jednocześnie rynek cały czas stawia przed nami nowe wyzwania.
AJ: I chyba właśnie dlatego „We Shape What’s Next” tak dobrze opisuje ten moment. Możemy świętować pierwsze dziesięć lat, ale dużo bardziej interesuje nas to, co zrobimy z kolejnymi.
MĆ: Dokładnie. Dziesięć lat minęło. A my pracujemy nad tym, żeby kolejne dekady były jeszcze lepsze.