Bagdad: cisza, która krzyczy. Polski teatr na gruzach i w herbaciarniach nowego Iraku
Kiedyś mówiono, że podróże kształcą. Dziś, w coraz bardziej skomplikowanym świecie, podróże mogą leczyć. W październiku 2025 roku poznański Teatr Biuro Podróży spakował swoje rekwizyty – szczudła, lalki – postaci dzieci, ogień i plany do rekonstrukcji scenografii – by wyruszyć w jedną z najważniejszych wypraw w swojej ponad trzydziestoletniej historii. Cel: Bagdad. Miasto, które wciąż liże rany, ale którego serce bije mocniej niż kiedykolwiek. To opowieść o tym, jak polski spektakl „Silence. Cisza w Troi” stał się mostem między Europą a Bliskim Wschodem, i o tym, że nic nie smakuje tak dobrze, jak cytrynowa herbata wypita w miejscu, które jeszcze niedawno nie istniało.

TEKST: Elżbieta Podolska
ZDJĘCIA: Hayder Ettihad
Październik w Bagdadzie ma w sobie coś mistycznego. Upał, który latem jest nie do zniesienia, ustępuje miejsca przyjemnemu ciepłu, a złote światło popołudnia kładzie się na murach miasta, które widziało więcej historii niż jakakolwiek inna metropolia. To właśnie tutaj, w kolebce cywilizacji, która w ostatnich dekadach stała się synonimem wojennego chaosu, odbyła się 6. edycja Baghdad International Theater Festival. Wśród zaproszonych gości znalazł się zespół, który od lat 80. uczy świat języka emocji bez słów – Teatr Biuro Podróży z Poznania.
Ich przyjazd nie był oczywisty. Irak to wciąż kierunek, który w biurach podróży oznaczony jest kolorem ostrzegawczym. Jednak dla artystów prowadzonych przez Pawła Szkotaka, granice – te geograficzne i te mentalne – istnieją tylko po to, by je przekraczać. Zaprezentowali spektakl „Silence. Cisza w Troi”. I choć tytuł sugeruje antyczną historię, publiczność w Bagdadzie zobaczyła w nim swoje własne, bolesne i piękne odbicie.
Ogień i katharsis
Wyobraźmy sobie tę scenerię. Baghdad's Celebration Square – miejsce monumentalne, naznaczone historią, przestrzeń publiczna, która pamięta parady wojskowe i wiwaty, ale też ciszę strachu. To tutaj polscy aktorzy rozstawili swoją scenografię. Nie ma tu pluszowych foteli, kurtyny i bileterek. Jest żywioł. Teatr Biuro Podróży to mistrzowie pleneru. Ich scena to asfalt, niebo i powietrze, którym oddychają widzowie.
Spektakl „Silence. Cisza w Troi” to wizualna symfonia. Opowiada o uchodźcach, ale nie w sposób publicystyczny, jaki znamy z serwisów informacyjnych. To opowieść snuta z perspektywy mieszkańca oblężonego miasta. Troja jest tu metaforą uniwersalną. Może być Aleppo, może być Mariupolem, Gazą, a może – co najmocniej rezonowało tego wieczoru – samym Bagdadem sprzed kilku lat.
Bohaterami są dzieci. To one, w interpretacji teatru, stają się niemymi świadkami upadku świata dorosłych. Niewinne ofiary tułaczki, głodu i przemocy. Aktorzy, wykorzystując potężne środki wyrazu – ogień, który jest znakiem rozpoznawczym TBP, szczudła nadające postaciom nadludzki wymiar, oraz przejmujące lalki symbolizujące dzieci – stworzyli spektakl, który uderza prosto w splot słoneczny. Muzyka Krzysztofa „Wiki” Nowikowa nie była tłem; była pulsującym tętnem tego przedstawienia, prowadząc widza przez meandry strachu, nadziei i rozpaczy. Reakcja irackiej publiczności była czymś więcej niż tylko oklaskami. To było spotkanie dwóch światów. Jak opowiadać o wojnie ludziom, którzy mają ją wpisaną w DNA swojego pokolenia?

Egzamin z empatii
Paweł Szkotak, założyciel, reżyser i dyrektor Teatru Biuro Podróży, nie kryje, że wyprawie towarzyszył niepokój. To obawa artysty, który dotyka materii żywej i bolesnej. – Jechaliśmy do Bagdadu nie bez obaw – przyznaje szczerze reżyser. – Najtrudniej jest grać spektakl o wojnie dla ludzi, którzy tej wojny doświadczyli bezpośrednio. Świadomość, że my tak naprawdę mamy wojnę tylko w swoim mentalnym i międzypokoleniowym doświadczeniu, jest krępująca. To dylemat etyczny współczesnej sztuki. Czy artysta z bezpiecznej Europy, z kraju, gdzie pokój jest (na szczęście) codziennością, ma mandat do opowiadania o tragedii bombardowanych miast? Okazało się, że sztuka nie potrzebuje paszportów ani „certyfikatów cierpienia”. Potrzebuje empatii.
Paweł Szkotak wspomina sukces ich legendarnego spektaklu „Carmen Funebre”, który opowiadał o wojnie w Bośni. Wtedy również obawiano się, czy teatr podoła ciężarowi tematu. W Bagdadzie historia się powtórzyła. „Silence” nie stało się „eufemistycznym opisem a priori”, jak obawiał się reżyser. Stało się lustrem. – Obrazy spektaklu i metafory wojny i przemocy zostały przyjęte przez widzów Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Bagdadzie z szacunkiem i uznaniem – relacjonuje Paweł Szkotak.
Entuzjazm to może nawet za małe słowo. W kulturze, w której emocje wyraża się mocno i bezpośrednio, polski spektakl wywołał wstrząs. Ale był to wstrząs oczyszczający. Krytycy teatralni i intelektualiści iraccy, ludzie, którzy na co dzień zajmują się analizą kultury w cieniu trudnej historii, nie szczędzili słów uznania. Ich recenzje to nie tylko ocena warsztatu aktorskiego, to głębokie analizy filozoficzne, które pokazują, jak bardzo potrzebny jest dialog międzykulturowy.
Autobus jako symbol losu
Niezwykle poruszająca jest recenzja Abbasa Azeez Ali, członka Federacji Tłumaczy Irackich i Związku Pisarzy Irackich. Jego tekst, zatytułowany poetycko „Cichy krzyk w symfonii chaosu”, pokazuje, jak precyzyjnie polscy artyści trafili w czułe punkty irackiej wrażliwości. Ali pisze o jednym z kluczowych rekwizytów spektaklu – autobusie. Dla Europejczyka to środek transportu. Dla mieszkańca strefy konfliktu – to często pułapka. – Autobus, niegdyś symbol życia i łączności, staje się płonącą pułapką, grobowcem na kółkach – pisze iracki krytyk. – To nie tylko atak na ludzi; to atak na pamięć, na przyszłość, na samą tkankę społeczeństwa.
Lokalizacja spektaklu na placu w Bagdadzie nadała mu dodatkowy wymiar. Ali zauważa, że sztuka zakorzenia abstrakcyjną tragedię w realnym kontekście – od Gazy, przez Ukrainę, aż po Jemen. – Tytuł „Autobus” staje się zatem wiecznym symbolem – kontynuuje recenzent. – To szkolny autobus, autobus codziennego dojazdu, autobus uchodźców – zawsze nośnik ludzkich historii, a coraz częściej cel ataku. Dla irackiego intelektualisty siła polskiego teatru leży paradoksalnie w ciszy. W braku nachalnej retoryki. – Jego cichy format jest jego najpotężniejszą bronią, zmuszając widza do zaangażowania się nie w retorykę, lecz w surowe ludzkie emocje – podsumowuje Abbas Azeez Ali, nazywając spektakl „monumentalnym dziełem sztuki protestu”.
Z kolei Ali Raheem Obayes, znany jako Ali_Bakrri, w swojej publikacji „Czytanie obrazu poetyckiego” zwraca uwagę na warstwę religijną i metafizyczną spektaklu. Dostrzega w nim uniwersalne kody – od filozofii Nietzschego po chrześcijańską ikonografię, które w połączeniu z iracką tradycją tworzą nową jakość. – W jednej ze scen aktor umieszcza kwiat w bucie ofiary – czyn głęboko zakorzeniony w irackich tradycjach oddawania hołdu męczennikom – zauważa Obayes. To dowód na to, jak uniwersalny jest język gestów opracowany przez Teatr Biuro Podróży. To, co powstało w Poznaniu, zostało odczytane w Bagdadzie jako „swoje”. Obayes kończy swoją analizę stwierdzeniem, które mogłoby być mottem całej działalności TBP: – Możemy powiedzieć, że ten spektakl został stworzony przez człowieka, dla człowieka i o człowieku.
Herbata w cieniu odbudowy
Ale wyjazd do Iraku to nie tylko scena, ogień i oklaski. To także życie, które toczy się po opadnięciu kurtyny. I tutaj zaczyna się ta część opowieści, która burzy stereotypy powielane przez media. Myśląc o Bagdadzie, widzimy gruzy. Tymczasem Paweł Szkotak i jego zespół zobaczyli miasto, które pragnie życia. Miasto tętniące energią, ciekawe świata, otwarte. – Bagdad – miejsce podnoszące się z ruin wojny z terroryzmem, a później wojny domowej z Daesh, chce wejść na drogę ku międzynarodowej społeczności – zauważa reżyser.
Najpiękniejsze momenty podróży często zdarzają się poza oficjalnym programem. Dla aktorów z Poznania takim momentem była wizyta w herbaciarni na starym mieście. To miejsce symboliczne. Kilka lat temu lokal został wysadzony w powietrze przez ISIS. Zginęła rodzina właścicieli. Tragedia, która mogłaby zabić ducha każdego przedsiębiorcy. A jednak herbaciarnia działa. Została odbudowana.
Wyobraźmy sobie ten wieczór. Ciepły wiatr od rzeki Tygrys, gwar rozmów, zapach fajki wodnej i mocnej, słodkiej herbaty. – Spotykamy młodą programistkę z ojcem na wieczornym spacerze po odbudowującym się starym mieście – opowiada Szkotak. To obrazek jak z każdego nowoczesnego miasta. Kobieta sukcesu, nowoczesne technologie i tradycyjny szacunek dla rodziny. – Opowiada nam o życiu w Bagdadzie, które nie różni się wiele od naszego. Inni młodzi ludzie opowiadają nam o swoich marzeniach i ulubionych filmach.
To właśnie przy tej „wspaniałej cytrynowej herbacie”, jak wspomina reżyser, dokonało się prawdziwe spotkanie. – I my, i oni czujemy się dobrze, jak spełnieni obywatele świata. Mimo trudów codzienności Irakijczycy chcą nam pokazać, że żyją normalnie. My, grając dla nich spektakl teatralny, chcemy pokazać, że też tak właśnie czujemy. To jest właśnie magia teatru – nie kończy się wraz z oklaskami. Przenosi się do kawiarni, na ulice, do prywatnych rozmów o ulubionych serialach i planach na przyszłość.
Ambasadorzy bez teki
Sukces w Bagdadzie nie jest przypadkiem. To wynik ponad trzech dekad konsekwentnej pracy. Aby zrozumieć, dlaczego poznaniacy potrafili poruszyć serca w Iraku, trzeba cofnąć się do roku 1988. Wtedy, u schyłku PRL-u, Paweł Szkotak założył Teatr Biuro Podróży. Nazwa nie jest przypadkowa – od początku chodziło o podróż, zarówno tę dosłowną, jak i metaforyczną, w głąb ludzkiej psychiki. Przez 35 lat zespół wypracował unikalną metodę pracy i rozpoznawalny na całym świecie styl. To teatr, który wychodzi do widza. Nie czeka, aż publiczność kupi bilet i przyjdzie do klimatyzowanej sali. Oni idą tam, gdzie są ludzie – na place, ulice, rynki miasteczek i wielkich metropolii. Liczby mówią same za siebie, choć w sztuce nie są najważniejsze. 25 autorskich spektakli, w tym 15 wielkich widowisk plenerowych. Blisko 60 krajów na sześciu kontynentach. Lista miejsc, w których występowali, brzmi jak spis treści wielkiego atlasu geograficznego: od Argentyny i Brazylii, przez Stany Zjednoczone, większość krajów Europy, aż po Egipt, Indie, Iran, Palestynę, Singapur, Tajwan czy Koreę Południową.
Teatr Biuro Podróży to prawdziwy polski towar eksportowy, „soft power” naszej poznańskiej i polskiej kultury. W 2002 roku zespół otrzymał nagrodę Ministra Spraw Zagranicznych za wybitne zasługi dla promocji Polski, a Paweł Szkotak w 2005 roku odebrał prestiżowy Paszport Polityki. Ich półki uginają się od nagród zdobytych w Edynburgu (słynny Fringe First czy Critics' Award), Kairze, Teheranie czy Atenach.
Szczególne miejsce w tej kolekcji zajmuje Nagroda Archanioła (The Herald Archangel) przyznana w 2018 roku w Edynburgu. To wyróżnienie elitarne. Otrzymują je tylko ci, którzy latami udowadniają najwyższą klasę artystyczną na najtrudniejszym festiwalowym rynku świata. Teatr Biuro Podróży jest pierwszym i jedynym polskim teatrem, który dostąpił tego zaszczytu.
Edukacja przez sztukę
Teatr Biuro Podróży to nie tylko objazdowa trupa. To instytucja edukacyjna. Ich misją jest dzielenie się wiedzą. Aktorzy prowadzili warsztaty w miejscach, gdzie teatr często jest jedyną formą ucieczki od trudnej rzeczywistości – w obozach dla uchodźców, w krajach ogarniętych konfliktami, ale też na prestiżowych uniwersytetach w USA czy Wielkiej Brytanii. Współpracują z największymi: National Theatre w Londynie, festiwalami we Francji czy Niemczech. To sieć powiązań, która sprawia, że polska kultura jest obecna w krwiobiegu światowej sztuki.
Spektakl, który dojrzewa
Sam spektakl „Silence. Cisza w Troi”, który tak zachwycił Bagdad, ma już swoją historię. Powstał w 2016 roku na zamówienie brytyjskich festiwali Greenwich+Docklands International Festival w Londynie oraz Freedom Festival w Hull (wtedy Miasta Kultury UK). Od tamtej pory był grany niemal 150 razy. To niesamowite, jak spektakl ewoluuje. W 2016 roku był odpowiedzią na kryzys migracyjny w Europie. Dziś, w 2025 roku, w Bagdadzie, nabiera nowych znaczeń. Obsada – Marta Strzałko, Natalia Klupp, Karolina Wensierska, Bartosz Borowski, Łukasz Kowalski, Jarosław Siejkowski, Tomasz Wrzalik, Maciej Zakrzewski – to zgrany organizm. W Bagdadzie dołączyli do nich gościnnie lokalni artyści: Younis Marwan Adel oraz Rasul Iyad Khalil, co dodatkowo podkreśliło wymiar współpracy.
Nadzieja płynie z Bagdadu
Wizyta Teatru Biuro Podróży w Iraku to coś więcej niż news kulturalny. To dowód na to, że świat wraca do równowagi. Festiwal w Bagdadzie, odbywający się pod patronatem Premiera Iraku, z udziałem ministrów, to sygnał, że kultura jest niezbędnym elementem odbudowy państwa. Że po latach wojny ludzie pragną nie tylko chleba i dachu nad głową, ale też piękna, wzruszeń i refleksji. Często patrzymy na Bliski Wschód przez pryzmat strachu i stereotypów. Tymczasem tam, w herbaciarniach nad Tygrysem, siedzą ludzie tacy sami jak my. Młodzi programiści, ojcowie spacerujący z córkami, studenci marzący o kinie. I dzięki takim inicjatywom jak występ Teatru Biuro Podróży, możemy się z nimi spotkać – w połowie drogi, w świecie wyobraźni.
Paweł Szkotak i jego zespół wrócili do Poznania, ale część ich energii została w Bagdadzie. A część bagdadzkiego słońca i smaku tamtej cytrynowej herbaty przywieźli ze sobą. I to jest chyba najważniejsza pamiątka z tej podróży. Bo jak pisał Ryszard Kapuściński, inny wielki podróżnik: „Istnieje taki rodzaj podróży, który nie polega na przemieszczaniu się w przestrzeni, ale na otwieraniu się na innych”. Teatr Biuro Podróży opanował tę sztukę do perfekcji.
Teatr Biuro Podróży „Silence. Cisza w Troi”
Reżyseria: Paweł Szkotak
Scenariusz: Teatr Biuro Podróży
Muzyka: Krzysztof „Wiki” Nowikow
Scenografia: Teatr Biuro Podróży oraz Magdalena Deput
Obsada: Marta Strzałko, Natalia Klupp, Karolina Wensierska, Bartosz Borowski, Łukasz Kowalski, Jarosław Siejkowski, Tomasz Wrzalik, Maciej Zakrzewski
W Bagdadzie gościnny udział w spektaklu wzięli Younis Marwan Adel oraz Rasul Iyad Khalil.