Witamy w MAJU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Chronimy przyrodę, dbając o rozwój

Podziel się

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska obchodzi w tym roku swoje 15. urodziny. W biurowcu w samym sercu Jeżyc pracuje dziś 90 osób. – To wyspecjalizowany zespół ludzi z misją, który dba o to, żeby w trakcie realizowanych inwestycji nie niszczyć środowiska. To bardzo ciężka praca i ogromne wyzwanie – mówi Jacek Przygocki, zastępca dyrektora.

ROZMAWIA: Anna Skoczek
ZDJĘCIA: Agata Jesse Obiektywnie, archiwum

 
Jeśli mówimy o udziale RDOŚ w inwestycjach, to mam wrażenie, że często znajdujecie się między młotem a kowadłem.
Jacek Przygocki:
I tak dokładnie jest. Inwestor chce swoje, ekolodzy swoje, a my musimy wypracować kompromis i najczęściej zdarza się tak, że żadna ze stron nie jest zadowolona. Można powiedzieć, że w tych biurach mamy podejście znajdujące się na styku postulatów ekologów i inwestorów. Z jednej strony jesteśmy odpowiedzialni za ochronę przyrody, z drugiej strony musimy tę ochronę pogodzić z interesem społecznym, jak choćby przy budowie dróg, czy interesem inwestora, jak w przypadku budowy domów. Musimy dobrze wyważyć wszystkie kwestie, żeby nie blokować inwestycji i jednocześnie dobrze zabezpieczyć środowisko, w którym żyjemy.

Czy przez 15 lat swojej pracy zauważył Pan to, że świadomość ekologiczna wzrasta?
Tak, niewątpliwie możemy mówić o coraz większej świadomości ekologicznej i to zarówno u inwestorów, jak i zwykłych ludzi. Często jest tak, że o problemach przy inwestycjach związanych z ochroną środowiska dowiadujemy się właśnie od ludzi, mieszkańców danej okolicy. Wszystkie zgłoszenia dokładnie analizujemy. Ale dziś inwestorzy bardzo często sami zwracają ogromną uwagę na otaczające środowisko i później obecność tej przyrody i dbałość o nią wykorzystują w działaniach marketingowych.

Czyli można powiedzieć, że Wasza negatywna opinia na temat jakiejś inwestycji to sygnał, że inwestycja została źle zbadana lub niewłaściwie zaprojektowana?
Tak, chociaż nadal spotykamy się z takimi inwestorami, którzy chcą za wszelką cenę realizować inwestycje w jakimś wybranym przez siebie miejscu. Czasem nie chcą też dotrzymać warunków, bo to, do czego ich zobligowaliśmy, wymaga nakładów finansowych. Czasem jest to po prostu pieniądz kontra ochrona środowiska.

Jesteście dość młodą instytucją, ale Wasze działania są widoczne, już sam skrót RDOŚ przez 15 lat zakorzenił się w świadomości ludzi. To nie jest tak, że jesteście tajemniczą instytucją w wieżowcu na Jeżycach, na 12. piętrze.
Oczywiście, że tak. Działamy na wielu płaszczyznach. Jesteśmy odpowiedzialni za wydawanie i uzgadnianie decyzji środowiskowych, w których zapisane są warunki zmniejszające negatywny wpływ inwestycji na środowisko. Czyli mówiąc wprost, przy różnych inwestycjach sprawdzamy, jaki będzie generowała hałas, jak wpłynie na wody gruntowe, na człowieka, zwierzęta żyjące na danym terenie. Zalecamy na przykład zastosowanie ekranów akustycznych.

Wszystkie przejścia dla zwierząt nad autostradami czy też drogami szybkiego ruchu to też Wasz ślad?
Tak, wszystkie przejścia nad i pod drogami, zapory chroniące różne gatunki żab, montaż ekranów akustycznych. Warunki zabezpieczania tego środowiska naturalnego przy wielu inwestycjach są uzgadniane właśnie z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska.

Na jakich płaszczyznach najczęściej inwestycje kolidują dziś z otaczającym nas środowiskiem?
Muszę odpowiedzieć, że te kolizje są bardzo zróżnicowane i zależą od rodzaju inwestycji. Mamy inwestycje liniowe, czyli drogi, i inwestycje punktowe, takie jak budowa obory, chlewni albo magazynu. Inwestycje liniowe bardzo często przecinają na przykład korytarze ekologiczne zwierząt. Staramy się działać na zasadzie kompromisów, czyli zaproponować takie rozwiązania, które umożliwiają rozwój infrastruktury, a jednocześnie nie niszczą przyrody.

Ile spraw rocznie prowadzicie?
Kilkanaście tysięcy spraw. Można powiedzieć, że naprawdę mamy ręce pełne roboty.

Myślę sobie, że faktycznie możecie sprawdzać wpływ inwestycji na środowisko poza Poznaniem, ale w samym Poznaniu nie macie chyba zbyt dużo pracy?
W samym Poznaniu ta walka o przyrodę jest o wiele trudniejsza, bo często walczymy tu dosłownie o każde drzewo. Tej przyrody w Poznaniu jest mniej, co sprawia, że wszystkie inwestycje są traktowane bardziej emocjonalnie. W większych miastach Wielkopolski najczęściej skupiamy się na sprawach budowy osiedli mieszkaniowych, budowy i przebudowy dróg. Coraz więcej powstaje budynków wysokich i wtedy na przykład sprawdzamy takie elementy, jak trasy przelotu ptaków. Wydajemy zalecenia, żeby w możliwie jak najlepszy sposób zabezpieczać różne cenne gatunki. Inną kwestią, którą się zajmujemy, są różne formy ochrony przyrody. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wyznacza, tworzy i zarządza rezerwatami przyrody. Zarządza też obszarami Natura 2000. To dwie formy ochrony przyrody, za które jesteśmy odpowiedzialni.

Czy liczba rezerwatów może się zarówno zwiększać, jak i zmniejszać?
Tak. Liczba może się zmniejszać, jeśli okaże się, że rezerwat utracił swoje walory przyrodnicze. Może też się zwiększać. Obecnie w Wielkopolsce mamy 99 rezerwatów przyrody. W samym Poznaniu mamy dwa i jest to Żurawiniec oraz Meteoryt Morasko. Naszym najnowszym rezerwatem jest stanowisko ochrony żółwia błotnego koło Leszna, który utworzyliśmy na początku tego roku. Prowadzimy tam monitoring, żeby dowiedzieć się, ile żółwi błotnych żyje w tym miejscu. Wiemy też, że to najliczniejsze stanowisko żółwia na naszym obszarze.

Bo nasze rodzime żółwie mają już u nas poważnego wroga.
Mamy ogromny problem z żółwiami czerwonolicymi, które zagrażają naszym żółwiom błotnym. Za to również jesteśmy odpowiedzialni i zarządzamy kwestią inwazyjnych gatunków obcych. Mamy też w swoich obowiązkach działania związane z eliminowaniem tych gatunków.

Jakie to są gatunki?
Jest ich wiele, natomiast my prowadzimy obecnie działania na terenie Poznania, na Dębinie, w zakresie odłowu raka luizjańskiego. Cały czas walczymy z żółwiami czerwonolicymi. Zauważamy, że przez zmieniający się klimat trwa walka, żeby zatrzymać gatunki zagrożone wyginięciem. Jest ich naprawdę wiele.

A obszary Natura 2000?
Na terenie Wielkopolski mamy niemal 80 takich obszarów, więc liczba jest zbliżona do rezerwatów, chociaż są one znacznie od nich większe. To obszary o randze europejskiej. Nie wyznaczamy ich, tylko nimi zarządzamy, tworzymy plany ochrony i je realizujemy.

Warto u Was pracować, bo można na przykład uratować żółwia błotnego i mieć niesamowite poczucie, że zrobiło się dla świata coś dobrego.
Można ratować wiele innych gatunków i mieć wpływ na przebieg wielu inwestycji. Nasi pracownicy mają realny wpływ na kształtowanie rzeczywistości. Większość naszej pracy to praca z dokumentami w biurach. Mamy jednak takie wydziały, które sporo czasu spędzają w terenie, analizując na przykład straty spowodowany przez bobry i inne zwierzęta z naszego terenu. To również oddział, który uzgadnia decyzje o wycince drzew przy drogach. Jest oddział, który realizuje działania ochronne na terenie rezerwatów przyrody.

Zwierzęta, gatunki chronione powodują na terenie Wielkopolski dużo strat?
Warto podkreślić, że Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wypłaca odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzęta, a dokładnie przez chronione gatunki zwierząt. W Polsce to pięć gatunków: wilk, ryś, bóbr, żubr i niedźwiedź. Na naszym terenie najczęściej odnotowujemy szkody wyrządzone przez bobry i wilki, ale zdarzają się też przez żubry i zdarzyły się u nas pojedyncze przypadki rysia. Mówimy tu najczęściej o szkodach w uprawach, jeśli chodzi o żubra. Bobry są odpowiedzialne za podtopienia, a rysie i wilki to jest kwestia zagryzania zwierząt gospodarskich albo zwierząt domowych.

Jak zmienił się RDOŚ przez 15 lat swojej działalności?
Jestem w tej instytucji od początku i mogę powiedzieć, że mimo iż niewiele osób tu pracuje, to na pewno RDOŚ się rozrósł. Mamy coraz więcej zadań, stajemy się coraz bardziej wyspecjalizowanym zespołem. Przez lata działalności Regionalna Dyrekcja okrzepła, wyrobiła i udoskonaliła procedury tak, żeby jak najlepiej chronić środowisko.

A w którym kierunku chciałby Pan jako dyrektor, żeby RDOŚ zmierzał?
Chciałbym, żeby liczba pracowników była proporcjonalna do liczby spraw, które prowadzimy. Chciałbym, żeby była u nas taka możliwość finansowa, abyśmy zatrzymywali najlepszych specjalistów, którzy zdobywają u nas niesamowite doświadczenie. Chciałbym, żeby ludzie nie odchodzili do innych firm ze względu na zarobki. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku.

I tego Państwu życzymy!