Witamy w LIPCU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Genialny student

Podziel się

Karol Wapniarski ma dwadzieścia jeden lat. W ciągu niespełna roku zaliczył trzyletnie studia licencjackie i obronił pracę dyplomową. Jest laureatem stypendium im. dr. Jana Kulczyka, prowadzi kilka grantów studenckich, występuje na konferencjach międzynarodowych i rozwija startup, który ma ułatwiać naukę języków. Obecnie planuje ukończyć studia magisterskie i rozwijać się między innymi jako tłumacz literatury. Opanował co najmniej siedem języków obcych, a lista ta ciągle się wydłuża. Skromność nie pozwala mu nazywać się geniuszem, chociaż jest wybitny w każdej dziedzinie, którą się zajmuje.

 

ROZMAWIA: Dominika Job

ZDJĘCIA: Archiwum prywatne

 

Dokonałeś niemożliwego – zaliczyłeś trzy lata studiów w rok, a dokładnie w ciągu 277 dni zdałeś blisko 80 egzaminów i obroniłeś tytuł licencjata. Dlaczego zdecydowałeś się na tak ekspresowy tryb studiów?

 

Karol Wapniarski: Prawdę mówiąc, nie planowałem tego (śmiech). Po dostaniu się na studia międzyobszarowe chciałem jak najbardziej wykorzystać związane z tym możliwości, i jakoś tak wyszło. W pierwszym semestrze zapisałem się na mnóstwo przedmiotów do zaliczenia, a sesja poszła mi bardzo dobrze i przy tym szczególnie mnie nie zmęczyła. Sprawdziłem wtedy swoje umiejętności organizacyjne i możliwości intelektualne i stwierdziłem, że w drugim semestrze to powtórzę. Połączenie tylu rzeczy na raz wymagało trochę akrobacji, ale udało się.

 

W drugim semestrze nie tylko powtórzyłeś swój sukces, ale i podwoiłeś liczbę przedmiotów do zaliczenia. Nie czułeś się przytłoczony taką ilością pracy?

 

Nie. Pracy było bardzo dużo, ale zawsze dotyczyła ona rzeczy, którymi byłem żywo zainteresowany i w tym sensie nigdy nie była męcząca. Jestem wielkim fanem wszechstronnego wykształcenia i nie chciałem ograniczać się do jednej dziedziny. Z tego względu wybrałem studia międzyobszarowe (MISHiS – Międzyobszarowe Indywidualne Studia Humanistyczne i Społeczne), których specyfika polega na tym, że poza kierunkiem wiodącym, z którego otrzymałem dyplom, mogłem realizować też przedmioty z innych kierunków studiów. Z możliwości tej korzystałem i zawsze były to przedmioty bezpośrednio związane z moimi zainteresowaniami.

 

Jakby spojrzeć na to inaczej, to w ciągu semestru zaliczyłeś nie tylko trzy lata licencjatu, ale też kilka kierunków, a nie jeden…

 

Można tak powiedzieć (śmiech). Zaliczałem przedmioty na Wydziale Psychologii i Kognitywistyki, Neofilologii, Filologii Polskiej i Klasycznej… Na studiach magisterskich doszła do tego jeszcze socjologia. Teraz, będąc na magisterce, również w ciągu roku chcę zaliczyć wszystkie przedmioty i na pewno zacząć pisać pracę dyplomową. Nie wiem jednak, czy od razu będę się bronił.

 

Dlaczego wybrałeś filozofię jako kierunek wiodący?

 

Filozofię zawsze postrzegałem jako podstawę wykształcenia. Po studiach poza pracą naukową na pewno będę realizował też inne swoje projekty, a umiejętności i wiedza nabywane na filozofii przydają się wszędzie, jeśli umie się je wykorzystać. Poza tym historia filozofii jest historią wybitnych osiągnięć myśli ludzkiej, do których mam pewien sentyment.

 

Masz czas na zajęcia dodatkowe, które interesują Cię poza studiami?

 

Moje zainteresowania są głównie intelektualne, więc staram się je włączać w główny tok edukacji tak, żeby łączyć jedno z drugim. Jak na razie świetnie się to udawało. W semestrze letnim studiów licencjackich pracy było rzeczywiście bardzo dużo i niektóre rzeczy musiałem na moment odłożyć, ale na ogół udaje mi się wszystko pogodzić. Nie mam też poczucia, żeby moje życie społeczne jakkolwiek przy tym ucierpiało, wręcz przeciwnie. Na pewno mam umiejętność przełączania uwagi pomiędzy różnymi zadaniami do wykonania, nawet bardzo odległymi tematycznie. Dlatego jestem w stanie zajmować się wieloma rzeczami w tym samym czasie i w każdą z nich angażować się tak samo.

 

Zawsze miałeś taką łatwość do nauki?

 

Zawsze odczuwałem głód wiedzy i zawsze miałem wszechstronne zainteresowania. Chęć, by robić istotnie więcej, pojawiła się w liceum i od tamtego czasu jakoś mnie nie opuszcza. Wtedy zacząłem uczyć się po kolei wszystkiego, co mnie interesowało. Wtedy też odkryłem, że nauka języków obcych przychodzi mi z pewną łatwością.

 

No właśnie, w kwestii języków obcych również masz niezwykłe osiągnięcia. Łacina, włoski, francuski, hiszpański, angielski, niemiecki, nawet starogreka… Domyślam się, że na nich nie poprzestałeś?

 

Absolutnie. Uczyłem się też hebrajskiego, podstaw sanskrytu, zdarzyło mi się czytać literaturę rosyjską w oryginale – trochę tego jest (śmiech). Planuję systematyczniej zabrać się za języki bardziej egzotyczne, na przykład arabski. To będzie nowe wyzwanie, bo języki Indoeuropejskie są do siebie bądź co bądź podobne i znając, dajmy na to, łacinę, dużo łatwiej jest się nauczyć hiszpańskiego czy francuskiego. Języków, które znam, uczyłem się głównie w liceum. Na studiach nie miałem na to za dużo czasu, ale na przykład mając do przeczytania lekturę z filozofii niemieckiej, siadałem nad nią w oryginale i ćwiczyłem język w ten sposób. Spokojnie mogę powiedzieć, że nauka języków obcych to moja forma spędzania wolnego czasu, ale przy okazji świetnie łączy się z innymi moimi zainteresowaniami.

 

Myślisz o językach obcych w kontekście swojej przyszłej pracy?

 

Na pewno będę dalej rozwijać się naukowo, bo jest to moje personalne poczucie obowiązku, a tu znajomość języków zawsze jest na plus. Poza doktoratem chcę realizować też inne zainteresowania i projekty. Jednym z nich jest rozwój aplikacji do nauki języków opartej na metodzie, z której sam przy nauce korzystałem. Praca nad nią jest i będzie dużym wyzwaniem, ale czerpię z tego wielką przyjemność, bo mam świadomość, że może to pomóc innym ludziom. Poza tym chciałbym rozwinąć ją do momentu, w którym pojawią się tam języki, jakich sam nie znam, żebym mógł się ich szybciej nauczyć (śmiech).

 

Z tej pasji do języków zająłeś się też przekładami?

 

Tak, w polskiej literaturze mamy ogromne braki dobrych przekładów. Kiedy porównuję tłumaczenia z oryginałem, często widzę, że jest to przestrzeń do pracy. Od jakiegoś czasu zajmuję się tłumaczeniami – i poezji, i prozy. Parę rzeczy udało mi się wydać, parę jeszcze czeka na publikację. Muszę się dużo nauczyć, ale moje próby spotkały się z bardzo dobrymi opiniami filologów i będę pracował dalej. Ale to robię już zupełnie hobbystycznie, kiedy na nic innego nie mam ochoty lub jestem zmęczony.

 

Twoje studia, projekty, a nawet poboczne zainteresowania wymagają ogromnego wysiłku i pracy. Twoje działania są zauważane i nagradzane?

 

Otrzymuję stypendium rektora I stopnia. Niedawno zostało mi przyznane stypendium im. dr. Jana Kulczyka, co było dla mnie wielkim wyróżnieniem. Miałem też okazję prowadzić dwa granty studenckie – jeden na licencjacie w ramach programu BESTStudentGRANT, drugi obecnie, w ramach programu Study@research. Przy okazji tego drugiego miałem okazję m.in. wygłosić referat na międzynarodowej konferencji w Chorwacji i będę miał jeszcze przyjemność wygłosić drugi w Szwecji. Zostałem też laureatem konkursu dla startupów Econversecup, co było związane ze wspomnianą wcześniej aplikacją do nauki języków.

 

Jakie masz plany?

 

Aktualnie przebywam na stypendium w Niemczech w ramach programu Erasmus i ten semestr spędzę tutaj. Na kolejny rok i później mam trochę pomysłów, ale nie chcę niczego zdradzać, póki nie ma konkretów.