Witamy w LIPCU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Idealnie dopasowani

Podziel się

On i ona, one, oni… Często to skrajnie różne światy, inne schematy myślenia oraz doświadczenia. Czy więc w czasach indywidualistów istnieje miłość bez problemów, nad którą nie trzeba stale pracować i która dana jest „tak po prostu”, raz na całe życie?

TEKST: Izabela Sowińska – Bajon
ZDJĘCIE: Unsplash

 

Będąc dziećmi, oglądamy wspaniałe bajki Disneya, w których dobro zawsze zwycięża, zaginionego Kopciuszka odnajduje przystojny książę, a Śpiąca Królewna zostaje zbudzona słodkim pocałunkiem swojego wybawcy (i przyszłego męża w jednej osobie). I mimo że w pewnym momencie w końcu dorastamy, często podświadomie szukamy w relacjach swojego idealnego przyjaciela, opiekuna, wybawcy – na wzór bohaterów z bajek. Chcemy wierzyć, że miłość od pierwszego wejrzenia istnieje, a bratnia dusza, która zawsze będzie nas wspierać oraz mieć podobny system wartości i sposób myślenia, czeka tuż za rogiem. Co prawda bajki czasem faktycznie się zdarzają, jednak znacznie częściej wygląda to zupełnie inaczej, a o wyborze partnera/ki decydują całkiem inne emocje.

Partner idealny
W dorosły świat wchodzimy bowiem bardzo często zupełnie nieświadomi „wbudowanych” w nas schematów, ról oraz układów, których doświadczaliśmy i obserwowaliśmy w rodzinnym domu, a także tego, czego tak naprawdę pragniemy. Czy osoby, która będzie razem z nami wspinała się po szczeblach kariery zawodowej, dorosłego, wzorca, który wyznacza ambitne cele? Czy raczej przyjaciela, rodzinnej, ciepłej osoby, która będzie zawsze uważna na nasze wspólne potrzeby? A może kogoś, kto na wzór ojca będzie potrafił się nami zaopiekować? Lub jeszcze inaczej – kogoś podobnego do kumpla z podstawówki, z którym zawsze najlepiej się bawiliśmy? Można przyjąć, że profil idealnego partnera spełniałby po trochu wszystkie wymienione wyżej role, jednak jak wiemy z doświadczenia – ideały nie istnieją. Jednak to z takimi właśnie obrazami ideału, stworzonymi we własnej głowie, zazwyczaj wchodzimy w związek. A po kilku tygodniach, miesiącach czy latach może nastąpić… ogromne rozczarowanie. Dlaczego? Bo „nagle” okazuje się, że jednak zupełnie się nie rozumiemy. Zapewne nie bez powodu jako jedną z najczęstszych przyczyn rozwodów w aktach sądowych podaje się niezgodność charakteru.

Schematy
Czy takiej sytuacji da się uniknąć? Czy można się do siebie dopasować i stworzyć dobry związek, w którym będziemy czuć się szczęśliwi? Oczywiście, jednak wymaga to uważności, pozytywnego nastawienia oraz… pracy. Zanim zaprosimy do swojego życia druga osobę, powinniśmy najpierw lepiej poznać i zrozumieć samych siebie. Dzięki temu będzie nam zdecydowanie łatwiej zidentyfikować, czy partner nas rozumie, ma podobny światopogląd lub dąży do podobnych celów. Trudno bowiem jest dogadać się w związku, gdzie jedna osoba jest zamknięta na świat, a druga chce czerpać z życia garściami lub kiedy jedno pragnie mieć dzieci, a drugie zupełnie nie widzi się w tej roli. Można powiedzieć, że związek zaczyna się od wybrania swojego diamentu (który może i na początku nie wygląda dokładnie tak, jak to sobie wymarzyliśmy), a następnie wspólnego oszlifowania go tak, aby ostatecznie to nasz związek stał się brylantem. Wymaga to jednak długiej, często ciężkiej, wspólnej pracy (tego w bajkach niestety już nie pokazywali…). Dlatego musimy uczyć się nazywać swoje emocje i stawiać granice, aby zbudować wspólną drogę, która będzie składała się ze wzorców i przyzwyczajeń obu stron. Jednocześnie nie musimy powielać schematów wyniesionych z rodzinnych domów – ważne, abyśmy starali się zbudować coś swojego, ponieważ taki kompromis może spowodować, że obie strony będą czuły się dobrze. Mając świadomość siebie i naszych potrzeb, ważne, żebyśmy umieli nazywać je wprost. Pamiętajmy bowiem, że partner lub partnerka, mimo że wydaje nam się, że myślą podobnie do nas, pochodzą ostatecznie z zupełnie innego środowiska, więc może być im trudno domyśleć się, co mamy w głowie. Dlatego mówmy wprost, powołujmy się na nasze uczucia, jednocześnie starając się pochopnie nie oceniać. Bo jeśli w związku jest prawdziwe uczucie oraz otwartość na drugą osobę, będziemy potrafili wznieść się na wyżyny, żeby nauczyć się siebie oraz być bardziej uważni. Ta początkowa „przepychanka emocjonalna” może nie jest łatwa i szybka, ale to często jedyna droga, aby wypracować kompromis i pełnię szczęścia w byciu razem. Nie zapominajmy jednak nigdy, że miłość nie jest dana raz na zawsze. Z biegiem czasu zmieniamy się, miłość staje się bardziej dojrzała, a zamiast codziennych fajerwerków, popadamy w przyzwyczajenie. Ono nie jest złe, to po prostu życie samo w sobie, jednak bez przysłowiowych fajerwerków od czasu do czasu, ten początkowy płomień może zgasnąć i może być trudno bez większego wysiłku rozpalić go na nowo. Dlatego bądźmy stale uważni na siebie oraz partnera. Wyrażajmy emocje, nie duśmy ich w sobie, żeby wraz z nimi nie zabić łączącego nas uczucia. Podsycajmy nasz płomień każdego dnia, bo koniec końców to właśnie on napędza nas do działania.