Organizator:

Kamper to sposób na życie

04.09.2020 13:51:30

Podziel się

Kiedy Radosław Gogulski i Mariusz Gogulski z Poznania otwierali firmę w 2009 roku, marzyli żeby sprzedawać jeden pojazd miesięcznie. Od czerwca tego roku sprzedali ich już ponad 60 i to nie koniec, bo na przyszły rok mają już 200 zamówionych aut. Ich samochody wypożyczały już takie gwiazdy jak m.in.: Magda Gessler, zespół Pectus, Ewa Farna czy Lady Pank. Dla braci Gogulskich firma CarGO!, którą zarządzają, to nie tylko sprzedaż i wynajem samochodów kempingowych i przyczep. To sposób na życie, to pasja, którą zarazili Ich rodzice, zabierając na kemping do Stęszewka przyczepą zbudowaną własnoręcznie, spełniając marzenia o idealnych wakacjach. Dziś to Oni spełniają marzenia swoich klientów, gwarantując im bezpieczeństwo i niezależność w dowolnym miejscu na świecie.

 

ROZMAWIA: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

 

Radosław Gogulski dba o każdy szczegół i nieustannie chce coraz więcej. W wolnej chwili przesłuchuje swoje płyty winylowe i zwiedza świat z plecakiem. Od niedawna zdobywca stoków narciarskich!

Mariusz Gogulski – mistrz owocnych negocjacji jak i… dezorganizacji. Jeżeli nie spotkasz go w biurze, najpewniej raczy się w pobliskiej restauracji albo łowi ryby z jachtu na Bałtyku.

Panowie, kiedy macie czas na te podróże i wakacje?

Radosław Gogulski: W tym roku nie mamy.

Mariusz Gogulski: Próbowaliśmy wyjechać na weekend, ale szybko musieliśmy wrócić, bo ktoś potrzebował kampera.

Czyli ten rok jest dla Was mocno przełomowy?

RG: Z pewnością. Nasza branża ma się dziś bardzo dobrze, nawet lepiej niż w ubiegłych latach.

To prawda, że w tym roku zabrakło Wam kamperów?

MG: Tak. Próbowaliśmy ściągać je od producentów. Sytuacja sprzed miesiąca. Dzwoni trzech klientów. Poinformowaliśmy, że jadą do nas dwa kampery i jutro będą na miejscu, więc jeśli Państwo mają ochotę, mogą podjechać o godzinie 17.00. Transport spóźnił się pół godziny, co nie przeszkodziło oczekującym. Kiedy samochody wjechały na plac, każdy pobiegł do tego, który mu się najbardziej podobał. Sprzedaliśmy oba.

Jaka jest cena kampera?

MG: Cena tych najczęściej sprzedawanych waha się między 280 a 450 tysięcy złotych brutto. Ale są i klienci, którym sprzedajemy pojazdy za równowartość 1,2–2 miliony złotych.

Co jest w kamperze za dwa miliony?

RG: Wszystko. Jest to dom na kółkach. Jakościowo jest bardzo dobry, ma dodatkową izolację, jest gotowy na wyjazdy zimą. Ma od 7 do prawie 9 metrów długości. Długo by wymieniać. Proszę wyobrazić sobie luksusowy dom, w którym ma Pani wszystko, a nawet coś ponad.

Wyobraziłam sobie.

RG: I proszę przenieść to na koła. To wszystko. Kiedy rozpoczynaliśmy działalność w 2009 roku marzyliśmy, żeby sprzedawać po jednej sztuce miesięcznie. Od czerwca tego roku sprzedaliśmy przyczep, kamperów i łodzi około 60 sztuk.

Co się cieszy największym zainteresowaniem?

MG: Ciężko powiedzieć, bo wszystko zależy od zasobności portfela. Na pewno najtańsza jest przyczepa. Kosztuje od 60 tysięcy złotych wzwyż. W ogóle przyczepy wróciły do łask. Kiedyś widzieliśmy ich więcej na ulicach, potem nastąpił przestój, bo zachłysnęliśmy się wakacjami all inclusive. Dziś moda na caravaning wróciła. Zresztą więcej osób może sobie na to pozwolić, bo ceny są bardzo przystępne zarówno wynajmu, jak i kupna. Dodatkowym ważnym aspektem jest fakt, że Polacy dysponują coraz to zasobniejszym portfelem.

RG: Pamiętam pierwsze nasze caravaningowe wakacje. Tata zbudował wraz z kolegami przyczepę kempingową w ramach pracy dyplomowej jednego z nich. Podpiętą pod fiata 126p, jechaliśmy na camping do Stęszewka. Bardzo miło wspominam ten czas.

Wtedy zakochaliście się w carvaningu?

Chyba tak. (śmiech)

Jak się pracuje z bratem?

MG: Bardzo dobrze (śmiech). Wiadomo, że czasami jest jakieś spięcie, ale bez przesady.

RG: Między nami jest jedenaście lat różnicy i jeśli już, to mamy odmienne zdanie na jakiś temat. Zawsze jednak znajdujemy kompromis.

MG: Każdy z nas tak naprawdę zajmuje się czymś innym, więc wszystko mamy podzielone i każdy z nas podejmuje decyzje w swoim obszarze działania.

Po co Wam wypożyczalnia kamperów i przyczep?

RG: Chcemy zarażać pasją do caravaningu, pokazać, że każdy może to robić, że to jest ciekawe i niezwykłe. Osoby, które wynajmują od nas pojazdy, po jakimś czasie je kupują i to jest super.

MG: Wynajem to jest taki trochę test przed kupnem. Wiele osób musi się najpierw przekonać.

Zdarzyło Wam się wynająć kilku osobom ten sam pojazd?

MG: Bodajże raz. Zarezerwowaliśmy ten sam termin dwóm rodzinom.

I co się wtedy stało?

MG: Zorganizowaliśmy samochód z innej wypożyczalni dopłacając do niego, ale klient jechał. U nas nie ma możliwości, że ktoś nie pojedzie na wakacje.

RG: To jest sytuacja chyba sprzed pięciu lat, kiedy sami zajmowaliśmy się wszystkim. Ktoś zadzwonił, zapisałem nazwisko i termin, za chwilę znowu ktoś zadzwonił, zapisałem dane na innej kartce, wpłynęły wpłaty. Na końcu zajrzałem do terminarza i zorientowałem się, że coś jest nie tak. Na szczęście wybrnęliśmy z sytuacji.

Macie bardzo poważną pracę, bo przecież bierzecie odpowiedzialność za czyjeś wakacje – udane lub nie.

RG: Dokładnie tak, chociaż dopiero Pani nam to uświadomiła. Robimy swoje, a klient ma być zadowolony. Słowo jest dla nas droższe od pieniądza i jeśli obiecaliśmy ludziom kampera na wakacje, to ten kamper będzie.

MG: Oczywiście nie wszystko jest zależne od nas, bo jeśli fabryka ma opóźnienie, to nic nie możemy zrobić. Trzeba poczekać. To w przypadku nowych pojazdów na sprzedaż.

Dlaczego zajęliście się akurat tą branżą?

MG: Czysty przypadek. Miałem wspólnika, któremu spodobało się podróżowanie kamperem. Co chciał go wynająć, to miał problem z terminami, bo zazwyczaj wszystko było zajęte i musiał się dopasowywać do wypożyczalni. Kiedyś przyszedł do mnie i zaproponował, abyśmy kupili takie auto na pół. I zaczęły się poszukiwania. To było jakieś jedenaście lat temu. Mieliśmy na niego 110 tysięcy złotych. Założenia były takie, że ma mieć wszystko, ale sytuacja szybko się zweryfikowała. Okazało się, że raczej na to, co sobie wymarzyliśmy, nie wystarczy nam pieniędzy. Jeździliśmy i szukaliśmy. Trafiliśmy do firmy na południu Polski, od której kupiliśmy pierwszego kampera. Wspólnik był niezadowolony, bo stać nas było na kilkuletnie auto, a on chciał nowe. Pamiętam, kiedy pojechaliśmy go przetestować i wybraliśmy się w podróż do Chorwacji. To był weekend czerwcowy.

Sprawdził się?

MG: Oczywiście. Następnego dnia już mieliśmy chętnych na wynajęcie tego samochodu.

RG: I tak to się zaczęło…

MG: Zaraz po pierwszym wynajmie pojechaliśmy kupić następnego kampera, a potem przywieźliśmy kolejnych dziesięć samochodów. W 2012 roku w wypożyczalni mieliśmy już trzynaście pojazdów. Sami je sprzątaliśmy, naprawialiśmy, załatwialiśmy montaże klimatyzacji, pomagaliśmy klientom za granicą.

RG: Przeszliśmy wszystkie szczeble kariery, dzięki czemu dziś mamy pogląd na branżę od podszewki.

Gdzie wtedy stacjonowaliście?

MG: Najpierw pod domem. Samochód przekazywaliśmy pod centrum handlowym, ale ludzie zaczęli się denerwować, że może być coś nie tak z firmą. Sama Pani przyzna, że dziwnie to wyglądało.

Fakt, mało wiarygodnie.

MG: Potem wynajęliśmy plac przy ulicy Grunwaldzkiej, gdzie pracowaliśmy w kontenerze biurowym.

RG: A potem pojawiła się możliwość zakupienia gruntu i tak do dziś pracujemy przy ulicy Wołczyńskiej w Poznaniu. Powoli zaczyna nam i tutaj być ciasno (śmiech).

Wynajem to jedno, ale w pewnym momencie zaczęliście sprzedawać.

MG: W 2011 roku podpisaliśmy umowę dealerską z marką PILOTE. Wtedy było w Polsce trzech dealerów tej marki, łącznie z nami. To brzmiało dumnie. Pamiętam pierwszego klienta, Pana Andrzeja z Golubia Dobrzynia. Sprzedaliśmy mu pierwsze auto z katalogu, którego nie widział na oczy. Zapłacił zaliczkę, a po dwóch tygodniach miał samochód.

Był szczęśliwy?

MG: Oczywiście!

RG: Do teraz jeździ samochodem kempingowym. Pan Andrzej w ogóle należy do uśmiechniętych i szczęśliwych osób. Do dziś utrzymujemy kontakt, niekiedy uda nam się również spotkać podczas eventów czy targów caravaningowych.

MG: Pamiętam też, że dla Pana Andrzeja musieliśmy kupić kasę fiskalną, bo był pierwszą osobą fizyczną, która kupiła kampera (śmiech).

RG: Bardzo nas cieszy fakt, że nasza konsekwencja doprowadziła do tego, że jesteśmy wiarygodni na rynku. W swoim portfolio mamy wiele marek, zaufało nam wielu klientów oraz współpracujące z nami firmy. Bardzo duży wkład w rozwój naszej firmy ma zespół pasjonatów, którzy naprawdę robią dobrą robotę. U nas klient wie, co kupuje. Na rynku jest wiele samochodów poklejonych, pospawanych, numery VIN się nie zgadzają. Stąd nasz udział w Stowarzyszeniu Polskiej Grupy Caravaningowej, żeby walczyć z nieuczciwymi sprzedawcami i próbować uregulować to, co dzieje się na polskim rynku.

Jak szybko Wasza flota się rozrastała?

MG: Dużo mieliśmy i mamy stałych klientów, którzy polecają nas innym. Jeśli chodzi o wypożyczalnie doszliśmy do 25 samochodów na wynajem. Teraz otwieramy kolejne oddziały, w których będzie na stałe 50 aut.

RG: Jeśli nie otworzylibyśmy tych oddziałów, to stalibyśmy w miejscu. Poza tym producenci wymagają od nas, żeby samochody były dostępne w różnych lokalizacjach w kraju.

Kto dziś kupuje i wynajmuje kampery?

RG: Kiedyś to mężczyzna podejmował decyzję o wynajmie kampera, dziś to rola kobiet. W dobie koronawirusa chcą jak najlepiej zadbać o swoją rodzinę i bezpiecznie spędzić wakacje.

MG: Zdarzało nam się wynajmować pojazdy gwiazdom. Magda Gessler jeździła naszym kamperem na plan „Kuchennych rewolucji”. Mówiła o nim „mój domek na kółkach”. Kiedyś współpracowaliśmy z zespołem Pectus. Nigdy tego nie zapomnimy, bo do zbiornika z wodą nalali ropy i pytali dlaczego w samochodzie wciąż świeci się kontrolka rezerwy paliwa. Byli jedynym zespołem, któremu z kranu leciała ropa. Taka sytuacja zdarzyła się jeszcze kilka razy u innych klientów.

RG: Kiedyś w Poznaniu użyczaliśmy kamper Ewie Farnej, zespołowi Lady Pank, Jankesowi z Eski.

Czy zdarza się, że ktoś zadzwoni i chce samochód na już?

RG: Codziennie odbieramy około 50 tego typu telefonów. Niestety samochodów nie mamy, ponieważ trzeba je rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Czy ktoś kiedyś nie oddał samochodu na czas?

RG: Wiele razy. Mieliśmy klientów, którzy w dniu oddania auta wyłączali telefony. Kiedy udało nam się do nich dodzwonić, przepraszali, że wciąż są na wakacjach w Chorwacji i stracili poczucie czasu. Proszę sobie wyobrazić, że pięć godzin później mieliśmy kolejnego klienta na ten samochód. Udało nam się zorganizować inny.

MG: Teraz, w czasach Covid-19, już tych pięć godzin nie wystarcza na przygotowanie pojazdu dla kolejnego klienta. Trzeba go dodatkowo dezynfekować i odkażać.

RG: Z ciekawostek: mieliśmy jeden taki przypadek klienta, który wyjechał i już nie wrócił. Na szczęście samochód był ubezpieczony. Dziś już mamy takie systemy w pojazdach, że szybko je lokalizujemy. Poza tym kampera trudno ukryć (śmiech).

Kamper w tym roku stał się najbezpieczniejszą formą wypoczynku, prawda?

MG: Tak. Poza tym dużo pomogła nam telewizja, która często pokazuje kampery w programach i reklamach.

RG: Ten rok zmienił wszystko. Zresztą proszę zobaczyć, ile jest przyczep i kamperów na ulicach. Ludzie chcą podróżować bezpiecznie, a nie cisnąć się w wielkich hotelach i zbiorowiskach. A kamper czy przyczepa może stanąć wszędzie.

Co chwilę jakiś mijam.

RG: No właśnie! Ma Pani odpowiedź.

Dlaczego warto mieć kampera?

MG: Przede wszystkim pełna niezależność. Przykładowo, mamy czwartek i jutro chcemy wyjechać na weekend. Szukamy czegoś nad polskim morzem, wyskakuje w wyszukiwarce osiem dostępnych obiektów za – uwaga – od 1 500 zł do 9 000 zł za dobę. Co robimy? Wsiadamy w kampera i jedziemy. Nic innego nas nie interesuje. Przekonałem Panią?

Tak. Jak powinno się dbać o kampera?

MG: Jak o dom.

RG: I jak o samochód, bo przeglądy także trzeba robić.

MG: Wiadomo, że nie robimy tym samochodem takiego przebiegu, jak normalną osobówką, więc tych napraw będzie zdecydowanie mniej.

Jak dobrać samochód do swoich potrzeb?

RG: Przede wszystkim musimy wiedzieć, na ile osób ma być pojazd, po drugie – trzeba oszacować budżet. I to zawęża możliwości.

Czym jest dla Was ta praca?

Przygodą. Codziennie poznajemy nowych, ciekawych ludzi. Z wieloma z nich nawiązaliśmy przyjaźnie. Mamy klientów, którzy wymieniają kampery na nowsze. Cieszymy się, że codziennie przyjeżdżamy do pracy z uśmiechem na twarzy, a każdy sprzedany przez nas kamper czy przyczepa dodaje skrzydeł, upewniając nas w tym, że to co robimy, ma sens.

 

CarGO! działa w Poznaniu jako wypożyczalnia samochodów campingowych, samochodów osobowych i dostawczych od 2009 roku. Zajmuje się także sprzedażą nowych i używanych kamperów oraz przyczep kempingowych. W ofercie kamperów i przyczep CarGO! znajdziesz pojazdy producentów czołowych marek, w tym Pilote, Bavaria, Frankia, Le Voyaguer, Mooveo, Challenger, Adria oraz Hobby. Od 2018 oddziały CarGO! pojawiły się również w Warszawie i Wejherowie!

 

CarGO! Poznań
Wołczyńska 15
60–003 Poznań
biuro@cargogroup.pl

 

CarGO! Warszawa
Aleje Jerozolimskie 459
05–800 Pruszków / Warszawa
warszawa@cargogroup.pl

 

CarGO! Wejherowo
Inwalidów Wojennych 1
84–200 Wejherowo
wejherowo@cargogroup.pl

 

https://cargo–group.pl/