Organizator:

Leśni ludzie, czyli bushcraft po polsku

04.02.2021 16:34:16

Podziel się

To prawie wyłączne faceci. Młodzi i w sile wieku. Szukają w lesie samotności, ciszy i rozgwieżdżonego nieba. Muszą umieć zbudować schronienie, rozpalić ogień, poradzić sobie bez mapy i zachować zimną krew w razie niebezpieczeństwa. Na czym polega fenomen bushcraftu, że grupa ta liczy w Polsce przynajmniej 40 tysięcy osób?

Tekst: Daria Miedziejko, WIELKOPOLSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA 

Zdjęcie: Patrycja Ageena 

Bushcraft – w wolnym tłumaczeniu „leśne rzemiosło” – oznacza wiedzę i umiejętności potrzebne do tego, aby w wygodny i bezpieczny sposób przebywać na łonie natury, korzystając z jej zasobów. To interdyscyplinarne hobby. Warto umieć wędkować, znać elementarz stolarstwa, mieć wprawę w gotowaniu i posiadać gruntowną wiedzę przyrodniczą. Mors Kochanski, Kanadyjczyk polskiego pochodzenia, jeden z propagatorów bushcraftu, powiedział: im więcej wiesz, tym mniej musisz nosić.

Niektórzy bushcrafterzy z uśmiechem przyznają, że o nazwie swojej pasji dowiedzieli się po latach biwaków, wędrówek i przygód w lesie. „Czym jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało”. I ten cytat z Szekspira dobrze kwituje wszystkie gorące dyskusje „teoretyków” spierających się o zakres znaczeniowy survivalu, woodcraftu, bushcraftu, hikingu, outdooru. Dodajmy do tej wyliczanki pełnej anglicyzmów jeszcze nasze swojskie puszczaństwo. Ważniejsza od precyzji przy definiowaniu poszczególnych aktywności jest ich istota. A chodzi tu głównie o obcowanie z naturą, jej poszanowanie, ćwiczenie umiejętności pomagających w długim przebywaniu w naturalnych warunkach. Nade wszystko ważna jest podróż w głąb siebie.

Wspólny las

Ruch bushcraftowy od wielu lat zyskuje na popularności. Przyczyną jest szalony pęd codzienności. Natłok informacji atakujących zewsząd, bo przecież ze smartfonem się już nie rozstajemy, zagłusza własne myśli i emocje. Pandemia, która ograniczyła turystyczną aktywność i zamknęła nas w domach z kroplówką online, wzmocniła tylko ten trend.

Ludzie, szukając równowagi, zwracają się w stronę najbliższej dostępnej „dzikości”, czyli lasowi. Z czasem sam spacer już im nie wystarcza. Żeby móc dłużej przebywać w lesie i doświadczać jego niesamowitości, potrzebna jest solidna znajomość rzeczy i umiejętności. I tak przybywa z roku na rok samouków, ale i osób zrzeszających się, które w ramach organizacji chcą zdobywać wiedzę, a później się nią dzielić.

W 2019 roku Lasy Państwowe wyznaczyły w całej Polsce 43 miejsca do uprawiania bushcraftu i survivalu o łącznej powierzchni ponad 60 tys. ha. Na tych specjalnych obszarach można było – po poinformowaniu mailowo nadleśnictwa – biwakować do dwóch nocy z rzędu, maksymalnie w cztery osoby. I tak rozpoczął się program pilotażowy, przełomowy, bo udało się wypracować porozumienie między różnymi środowiskami związanymi z lasem.

W styczniu tego roku program dobiegł końca i przyszedł czas na jego podsumowanie. Środowiska zainteresowane zmianą przepisów wierzą, że uda się, podobnie jak dwa lata temu, znaleźć elastyczne rozwiązanie. Okazało się bowiem, że bushcrafterzy to osoby o ponadprzeciętnej świadomości i odpowiedzialności, którzy w edukowaniu i propagowaniu wiedzy o lesie są sojusznikami leśników.

„Nie zostawiaj śladów”

Stowarzyszenie Polska Szkoła Surwiwalu, które ma swój oddział także w Wielkopolsce, przeprowadza szkolenia z etyki outdoorowej ze znakomitymi rezultatami. Kilkunastu trenerów i tysiąc przeszkolonych osób w ciągu trzech lat! Organizatorzy i uczestnicy ze wzruszeniem wspominają na przykład szkolenia walentynkowe. Środek lutego, zima nie odpuszcza, 25 osób, w tym pary i rodziny z dziećmi. Chcą ten wyjątkowy dzień spędzić w lesie, popatrzeć na niego na nowo, usłyszeć jego dźwięki, przyjrzeć się śladom zwierząt, a może im samym i dowiedzieć się, jak stosować zasady etyki outdoorowej. „Nie było ogniska, ale od emocji było gorąco”.

Etyka outdoorowa zawiera się w haśle: Leave No Trace, czyli nie zostawiaj śladów. Nie śmiecić to oczywistość. Równie ważne jest, by zminimalizować ingerencję w środowisko, np. lepiej jest nocować w hamaku (umiejętnie zawieszonym, by nie uszkodzić kory) niż w namiocie, bo przez jego rozbicie można naruszyć warstwę runa. W siedmiu zasadach wyłożona jest idea poszanowania środowiska połączona z bezpieczeństwem ludzi.

Po prostu spacer

Osoby, które korzystały z miejsc wyznaczonych w pilotażu, wypełniały ankiety. Wiemy z nich, że większość badanych identyfikuje się z ideą bushcraftu i że są to niemal wyłącznie faceci. Gdzie podziały się więc wszystkie byłe druhny i zastępowe, które razem z chłopakami, jako nastolatki, tworzyły niemałą, bo 100-tysięczną społeczność harcerską? Przecież nie przestały kochać zapachu żywicy, widoku iskier ulatujących z ogniska i stukania dzięcioła. Może opiekują się dziećmi, a mądra ostrożność każe im też unikać wypraw w całkowitej samotności?

A jednak w tym środowisku jest miejsce dla pań, o czym przekonuje pełna pasji opowieść jednej z bushcrafterek. Nie trzeba przy tym skończyć szkoły policyjnej ani zawodowo uprawiać sportu, można być po prostu normalną kobietą, matką dzieciom. Kobiety, tak samo jak faceci, potrzebują resetu, tak samo ulegają magii lasu.

Dobrym pomysłem na początek – i to wskazówka dla wszystkich nowicjuszy, niezależnie od płci – jest pójść na kilkugodzinny spacer. Zimą. Do najbliższego lasu albo do jednego z miejsc z pilotażu. Wielkopolska w jednej czwartej pokryta lasami, ze swoją Puszczą Notecką, Puszczą Zielonką i kilkunastoma parkami krajobrazowymi, daje w tym względzie ogromny wybór.

Pierwszy raz nie idźmy sami. Przygotujmy się dobrze i ubierzmy na cebulkę. Przyda się mini apteczka, a nieodzowna będzie mapa (trzeba ją umieć czytać). Nie zawadzi też ogrzewacz chemiczny, który przykleja się do ubrania. Trochę jedzenia i picia, naładowany telefon. A potem uwolnijmy zmysły i po prostu bądźmy w harmonii ze sobą i otoczeniem. Biały las pozwala częściej zobaczyć zwierzęta, na śniegu widać ich ślady, dźwięki niosą się wyśmienicie, a mroźne powietrze jest jak energetyk.

Dzisiaj spacer, a latem może Surwiwalia?

Za rozmowę serdecznie dziękuję Michałowi Wiktorowi (forestowo.pl) i Izabeli Andryszczyk (surwiwal.edu.pl).