☀️ czerwiec 2022 ☀️ zapraszamy do lektury najnowszego wydania SUKCESU ☀️ najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu ☀️  

Organizator:

Mała Akademia Top Farms, czyli dzieci w sadach i na polach

09.06.2022 13:20:25

Podziel się

Uczą dzieci innowacyjnego rolnictwa, zdrowej hodowli zwierząt, biologizacji. Pokazują, jak powstają soki SOGO, tłumaczą, dlaczego na wsi czasami brzydko pachnie i jak uzyskać żyzną glebę. Dzieci i młodzież chętnie przyjeżdżają do ich Centrum Doskonalenia Praktyki Rolniczej, do sadów, na pola i wszędzie tam, gdzie mają swoje uprawy, by skorzystać z wiedzy fachowców i sprawdzić, skąd bierze się dany produkt. A wszystko dzięki marce Top Farms, która jest liderem w produkcji materiału siewnego zbóż, a także hodowli bydła mlecznego i chce pokazać, że bez środków chemicznych można wyhodować zdrową i pełnowartościową żywność.

TEKST: Joanna Małecka
ZDJĘCIA: Top Farms

Jesienią 2014 roku, za zgodą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Top Farms nabył ośrodek gospodarczy w Bogdanowicach. Rok później we współpracy z Zespołem Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Głubczycach, powstało Centrum Doskonalenia Praktyk Rolniczych. Ideą było stworzenie ośrodka na wzór funkcjonującego dawniej gospodarstwa szkolnego z zabudowaniami, maszynami i sprzętem rolniczym, salą wykładową z wyposażeniem niezbędnym do prowadzenia zajęć dydaktycznych i praktycznych oraz z zapleczem socjalnym, z którego mogliby korzystać uczniowie głubczyckiej szkoły rolniczej. Dziś młodzież ma do dyspozycji salę wykładową przystosowaną do prowadzenia zajęć, szatnie, łazienki oraz pomieszczenie socjalne do przygotowywania posiłków. Zajęcia dla uczniów prowadzone są we wszystkich działach produkcji roślinnej i zwierzęcej. Odbywają się od poniedziałku do piątku. – Zapraszamy na warsztaty do naszych gospodarstw, gdzie młodzież może przekonać się, czym jest rolnictwo innowacyjne, przyjazne środowisku i jak to wygląda w praktyce – mówi Katarzyna Seroka, kierowniczka ds. komunikacji spółki Top Farms. – Współpracujemy ze studentami, którzy przyjeżdżają do nas na praktyki, staże, z młodzieżą z techników i w pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że musimy stworzyć ofertę także dla dzieci młodszych.

Rolnictwo regeneracyjne
W ten sposób powstał program warsztatów dla uczniów przedszkoli i szkół podstawowych z zakresu klas 1–3. Zajęcia prowadzone są w bardzo przystępnej formie eksperymentów, prostych zabaw, gdzie każdy może sam, używając zmysłów, a więc dokonując analizy sensorycznej, zrozumieć podstawy rolnictwa, a oprócz tego posłuchać, jak dbać o najbliższe otoczenie. Dzieci dowiadują się także, dlaczego czasami na wsi brzydko pachnie i że to bardzo dobry objaw. – Często nawet dzieci wiejskie nie wiedzą, skąd się bierze mleko i jak wygląda krowa. Zamiast tego denerwują ich kurzące kombajny i maszyny, które jeżdżą po polach nocą – dodaje Katarzyna Seroka. – Dlatego na zajęciach tłumaczymy, na czym polegają praktyki rolnictwa regeneracyjnego, które przez specjalistów z Top Farms zostały nazwane BIOLOGIZACJĄ. Jej trzon stanowi Kodeks 5C (od japońskiego 5S), który nazwę zawdzięcza 5 angielskim słowom: Calcium (pl. wapń), Carbon (węgiel),  Cover-Crops (rośliny poplonowe), Cultivation (uprawa), Culture (kultura upraw). Wyjaśniamy dzieciom, że największym skarbem dla rolnika jest gleba, dlatego musi o nią odpowiednio dbać, otaczać ją miłością, wówczas ona odwdzięczy się obfitymi plonami. Kiedy gleba jest żyzna, produkty, które rodzi, czyli plony będą bogatsze w składniki odżywcze. Badania dowodzą tego, że żywność sprzed 40 lat miała nawet do 80% więcej wartości odżywczych niż dziś. I to przeraża. Obecnie, żeby dostać tyle samo witamin, przykładowo zamiast jednej marchewki musimy zjeść osiem. Często mówimy, że żywność nas nie odżywia. Dlatego jako Top Farms bierzemy udział w różnych konferencjach i tłumaczymy, jak wrócić do żywności i żyzności zarazem, stosując regeneracyjne sposoby upraw.

Powrót do natury
Dawne metody nawożenia naturalnymi nawozami w ostatnich kilkudziesięciu latach wyparły środki chemiczne, których rolnicy używają na potęgę. Nie pomogła także industrializacja rolnictwa. Początkowo rolnicy byli zachwyceni tą ideą, ale dziś widać, jak bolesne i dotkliwe są skutki stosowania chemicznych nawozów. – Dlatego namawiamy do powrotu praktyk sprzed lat, by być w kontakcie z naturą – wyjaśnia Katarzyna Seroka. – Zachęcamy do tego, by nie orać, by spulchniać glebę bez jej odwracania, bo to zaburza życie biologiczne w glebie. Na warsztatach tłumaczymy dzieciom, że gleba to fascynujący świat pełen życia. Mimo że nie zobaczymy tego gołym okiem, w jednym gramie żyznej gleby jest miliard pożytecznych bakterii, kilometry grzybni, tysiące pierwotniaków i nicieni, którymi żywią się dżdżownice. A jak wiemy, dżdżownica to sprzymierzeniec rolnika i wskaźnik zdrowia gleby. Mało kto wie, że ziemia obok oceanów jest drugim na świecie największym magazynem dwutlenku węgla. – Rolnicy mają tę niezwykłą moc, że już dziś mogliby zacząć zmieniać rzeczywistość. Jak to możliwe? Gdyby już teraz uprawiali ziemię w sposób regeneracyjny, to nie dość, że moglibyśmy zatrzymać negatywne skutki zmian klimatycznych, to prawdopodobnie trend by się odwrócił i mówilibyśmy o „ochłodzeniu klimatu” – dodaje z uśmiechem Katarzyna Seroka. – I to jest niezwykłe, bo w prosty sposób, bez względu na wielkość gospodarstwa i rodzaj produkcji, każdy z większym lub mniejszym areałem może wpływać pozytywnie na środowisko, zyskując wiele dla siebie i przyszłych pokoleń. Jeśli mamy żyzną glebę, mamy zdrowe i pełnowartościowe produkty. Poza tym zwiększa się plon, a koszty produkcji maleją.

Po jabłka do sadu
W trosce o przyszłość Mała Akademia Top Farms postanowiła więc przybliżać dzieciom ideę upraw regenerujących glebę i wracania do tradycyjnych metod. Na warsztatach najmłodsi rozpoznają kłosy zbóż, ziarna, sprawdzają skład mąki, kaszy, ryżu czy otrębów. Jadą na pola, do obór, a nawet do sadów, których Top Farms ma 20 hektarów. Właśnie w podpoznańskim Głuchowie powstają fenomenalne soki SOGO, które produkowane są z jabłek uprawnianych w sposób biologizacyjny, zgodnie z zasadami Integrowanej Produkcji Roślin. Oznacza to, że w zebranych jabłkach nie ma pozostałości środków ochrony roślin. „System integrowanej produkcji umożliwia uzyskanie płodów rolnych o najwyższych wartościach biologicznych i odżywczych oraz bezpiecznych dla zdrowia ludzi”. (https://piorin.gov.pl/integrowana-produkcja).Dzieci próbują różnych smaków: od soków z kwaśnych odmian, przez półsłodkie, po słodkie z dodatkiem wiśni, porzeczek czy rabarbaru. Głuchowskie sady ciągną się aż po horyzont. Znane są z niezwykłego smaku jabłek, z wieloletniej tradycji upraw. – Dzisiaj nieco inaczej uprawia się jabłka niż kiedyś – mówi Mikołaj Dominiak, szef marki SOGO. – Kiedyś sadziło się 800–1200 drzewek, dzisiaj na hektarze mamy 3000 drzewek z własnym nawadnianiem. Dzięki temu ograniczamy koszty i mamy większe plony. W naszych sadach rośnie 30 odmian jabłek. Soki powstają na bazie receptur pani Halinki, która do dzisiaj wie, jak połączyć ze sobą poszczególne odmiany. Nie produkujemy soków z odpadów, ani z tego, co spadnie na ziemię. Jabłko zbierane z ziemi ma inną florę bakteryjną niż takie prosto z drzewa i wymaga dezynfekcji. My tych zabiegów nie stosujemy. Zebrane jabłka są mielone i wyciskane, a potem trafiają do kartonów. Sok jest delikatnie pasteryzowany, ewentualnie blendowany z innym sokiem: z czarnej porzeczki, wiśni czy truskawki. Nasze soki są naturalne, nie dodajemy do nich żadnej chemii. W uprawie stosujemy mało inwazyjne opryski, by jak najmniej zakłócać środowisko naturalne.

Rok w sadzie
– Dodam tylko, że wokół sadów mamy też ule i pszczoły, które pomagają nam w zapylaniu jabłoni – mówi Piotr Kłos, kierownik sadów będących częścią Top Farms Wielkopolska. – Mamy tutaj 20 hektarów jabłoni i 6 hektarów porzeczki czerwonej. Ograniczamy stosowanie środków ochrony roślin i nawozów do koniecznego minimum na korzyść ochrony biologicznej. Prace zaczynamy w grudniu od cięcia drzewek. Kilkanaście osób przez cały grudzień, styczeń, luty, marzec i kwiecień pracuje nad tym, żeby odmłodzić drzewka, wyciąć stare gałązki. Kwiecień i maj to okres kwitnienia. Musimy wtedy uważać, żeby drzewka nie chorowały. W sierpniu przerzedzamy je wspólnie z młodzieżą, aby jabłko dorosło do odpowiedniej wielkości. Wrzesień i październik to zbiory, czyli okres wytężonej pracy. Jabłka zbieramy ręcznie, a następnie trafiają albo bezpośrednio do sprzedaży, albo do naszej przechowalni, która pomieści 1200 ton tego owocu. Mamy też nowoczesne komory, gdzie jabłuszko jest bardzo dobrej jakości przez cały rok.

Już w wakacje na terenie sadów w Głuchowie odbędzie się wielki festyn dla rodzin, ze szczególnymi atrakcjami dla dzieci. Ale i dorośli znajdą coś dla siebie. Będzie można pospacerować po sadach, skosztować jabłek, dowiedzieć się o ich uprawie i podejrzeć jak są przechowywane oraz jak tłoczy się z nich nasze pyszne soki SOGO. Miłośnicy nalewek będą mogli posmakować tych przygotowywanych z naszych produktów - na bazie spirytusu z unikatowej w skali świata, ponad stuletniej gorzelni w Turwi oraz owoców z naszych sadów. Nie można tego przegapić.