Organizator:

Mistrzyni brwi i rzęs

03.02.2021 13:25:51

Podziel się

Kiedy wchodziłam po schodach na czwarte piętro w budynku przy ulicy Św. Rocha 19F/18, nie wiedziałam, że za chwilę poznam prawdziwą artystkę pełną pasji. Jednak przewiązane kokardą drzwi do Studia Szminka podpowiedziały mi, że tu nic nie będzie przypadkowe. W niezwykłych wnętrzach poczułam się trochę jak w domu, a kiedy Agnieszka Kaczmarek zabrała się za moje rzęsy, byłam pod wrażeniem Jej wiedzy i umiejętności.

Studio Szminka, które założyła 10 lat temu, znane jest nie tylko w Poznaniu. Nic dziwnego, skoro Agnieszka jest jedną z czołowych stylistek rzęs w Polsce. Z ostatnich mistrzostw przywiozła Grand Prix, jest mistrzynią Polski w stylizacji brwi, a Jej makijaże możemy podziwiać na twarzach wielu ludzi showbiznesu, jak choćby Jolanty Kwaśniewskiej czy Katarzyny Sokołowskiej. Przeszkoliła setki osób, a pandemia, zamiast Ją zatrzymać, dodała skrzydeł, dzięki którym nie boi się dalej marzyć.

Fotograf: Klaudyna
Modelka: Magda Konieczna
.

ROZMAWIA: Joanna Małecka

Pięknie tu – powiedziałam leżąc na cieplutkim materacu.

Agnieszka Kaczmarek: Dziękuję, to nasza trzecia siedziba, chyba najładniejsza. Mam nadzieję, że będziesz się tutaj dobrze czuła.

Od zawsze lubisz „grzebać” kobietom w urodzie?

W sumie wyszło to naturalnie i spontanicznie. Lubię swoją pracę i sprawia mi ona dużą przyjemność. Zaczęło się od zabiegów pielęgnacyjnych, stylizacji paznokci. Zawsze jednak najbardziej interesował mnie makijaż i pielęgnacja rzęs. Zresztą dzięki jednej z klientek trafiłam na szkolenie związane z rzęsami. Zakochałam się od razu.

Dlatego zaproponowałaś mi lifting rzęs?

Co mam Ci powiedzieć – tę dziedzinę kocham nad życie. Zobaczysz, jak Twoje rzęsy będą pięknie podkręcone. Wracając do mojej opowieści – po szkoleniu postanowiłam zająć się tym na poważnie. Od razu zdecydowałam, że otworzę własną firmę. I tak powstało Studio Szminka. Początkowo pracowałam sama, ale z czasem udało mi się zbudować fantastyczny zespół.

I zredukowałaś usługi? Dziwne to, bo wiele gabinetów raczej poszerza swoje oferty.

Moim zdaniem jak ktoś jest od wszystkiego, to jest do niczego. Kosmetyka bardzo się rozwinęła. Klientki oczekują dziś specjalistów w danej dziedzinie. Dlatego nasz zakres usług się zmienił i wyspecjalizowaliśmy się w stylizacji brwi, rzęs i makijażach. Dzięki temu na bieżąco się szkolimy i nadążamy za trendami.

To są trendy w stylizacji brwi i rzęs?

Gdybym zaczęła teraz wymieniać, co jest modne, w jaki sposób wykonuje się dany zabieg, siedziałybyśmy tu kilka dni. Kiedyś henna z regulacją to był jedyny dostępny zabieg na brwi. Dziś opcji jest całe mnóstwo, doszło wiele produktów, na których można pracować. Kolejnych pięć lat pokaże, jak mocno ta dziedzina się jeszcze rozwinie.

Czy pomagacie kobietom po chemioterapii?

Tak, jest takich pań bardzo dużo. Zresztą posiadanie brwi i rzęs jest bardzo ważne w życiu każdej kobiety – twarz jest naszą wizytówką. Bez brwi i rzęs czujemy się trochę nagie. My chętnie wspieramy osoby po chemioterapii i pomagamy im wrócić do normalności. Nasz flagowy zabieg „Perfect brows” wykonywany na bazie henny organicznej, która bardzo dobrze koloryzuje skórę, sprawdza się idealnie. I kiedy brakuje włosków, możemy zbudować kształt brwi, nadać im kolor i spokojnie czekać aż odrosną.

Nie zostawiacie pań w potrzebie.

Absolutnie nigdy. Z Romą Grzybek miałyśmy okazję przeprowadzić akcję „Pomóż w mgnieniu oka”, gdzie przez jeden miesiąc połowę dochodów ze stylizacji rzęs oddaliśmy na rzecz Drużyny Szpiku. Zakończeniem akcji była wizyta u dzieci na oddziale onkologicznym w szpitalu przy ulicy Szpitalnej. Malowałyśmy małym pacjentom buzie, większym robiłyśmy szkolenie z makijażu. To było niesamowite spotkanie, którego nigdy nie zapomnę. I prawdziwa lekcja pokory.

Znasz wszystkie swoje klientki?

Dzisiaj już nie, bo z niektórymi pracują inne dziewczyny ze Studia Szminka. Ale na pewno bardzo zżywamy się z kobietami. Pamiętam kiedy jedna z nich przyszła na rzęsy i powiedziała mi: pani Agnieszko, mamy dzisiaj rocznicę. Aż podskoczyłam. Zapytałam: tak, a którą? No jak, znamy się już pięć lat. Wtedy byłam tutaj po raz pierwszy, na chwilę przed wylotem do Stanów Zjednoczonych. Uratowała mnie pani wtedy. To ważne, żeby być z klientkami w ważnych chwilach ich życia i żeby one wiedziały, że mogą na nas liczyć. Tak jest też, kiedy malujemy panny młode.

To jest ogromna odpowiedzialność.

Tak. Ale zawsze przed wielkim dniem mamy próbę, więc stres jest mniejszy. Dla mnie to wielki zaszczyt kiedy kobieta powierza mi swój wygląd w tak ważnym dniu jej życia. Trzeba stanąć na wysokości zadania.

W ubiegłym roku pewnie w Twojej branży niewiele się działo.

Ślubów było mniej, chociaż klientki Studia Szminka zostały z nami. Wykorzystałyśmy ten rok na szkolenia, na podnoszenie kwalifikacji. Sama też dużo szkoliłam, głównie z zakresu stylizacji brwi i rzęs. Pewnie nigdy nie odbywałoby się to na taką skalę, gdyby nie pandemia. Poza tym wykorzystałyśmy ten czas na nadrabianie zaległości w Internecie, w naszych social mediach. I nawet ze wszystkim się nie wyrobiłyśmy. Gdybyśmy miały stały grafik, to by się nie udało. My w ogóle jesteśmy mocno kreatywne, więc nigdy nie stoimy w miejscu, ciągle jest coś do zrobienia (śmiech).

Słyszałam, że ciągle się uczysz.

Owszem, codziennie się uczę nowych rzeczy. Oglądam webinary, doszkalam się w mojej branży, uczę się nowych technik. Jeśli kiedyś uznam, że już wszystko wiem i wszystko potrafię, będę musiała zrezygnować z zawodu.

Mamy podobnie. Wiem, że szkolisz. Lubisz to?

Bardzo. Cieszę się, że ludzie chcą podnosić swoje kwalifikacje, że poziom z roku na rok jest coraz wyższy. Kiedy ja zaczynałam się szkolić wiele lat temu, skrypty liczyły po kilka stron. Było mało treści i dużo zdjęć. Dziś 40 stron teorii to jest mało. Jeśli ktoś chce nauczyć się tego zawodu, to w pół roku jest w stanie dojść do takiego poziomu, do którego ja dochodziłam pięć lat.

Malowałaś sporo znanych kobiet.

Nie zwracam uwagi na to, czy ktoś jest znany, czy nie. Każdy jest człowiekiem, ma swoje poglądy, swoje historie, które napisało życie. I każda z moich klientek jest wyjątkowa.

Ale na pewno są osoby, które szczególnie utkwiły w Twojej pamięci.

Miałam trzy takie spotkania, które na zawsze zostaną w mojej pamięci. Malowałam panią Jolantę Kwaśniewską i jej córkę Olę. To był wyjątkowy czas. Miałam okazję zaobserwować ich niezwykłą więź i ciepłą relację. Pamiętam spotkanie z Kasią Sokołowską, która doskonale zapamiętała, o czym rozmawiałyśmy. Nigdy nie zapomnę też spotkania z Anną Orską, która jest absolutnie niesamowita. Bije od niej taka aura, że aż chce się być obok.

Jak byś mnie pomalowała?

Musiałabym poznać Twoje wizje, dowiedzieć się, co lubisz i jak chcesz wyglądać. Nie można wykonać makijażu niezgodnego z oczekiwaniami. W trakcie malowania klientka widzi co robię i na bieżąco konsultujemy kolejne etapy. Ale skoro chcesz wiedzieć, to mam na Ciebie pomysł (śmiech).

Mów!

Zastosowałabym podkład mało kryjący a rozświetlający, bronzerem podkreśliłabym policzki. Zaproponowałabym na powiekę naturalny kolor, może przybrudzoną zieleń bez ostrych konturów. Najważniejsze jest podkreślenie linii rzęs, brwi i ust. I nie trzeba mieć mocnego, wyrazistego makijażu, żeby nawet w telewizji wyglądać dobrze, naturalnie z podkreśleniem wszystkich atutów. Najważniejsze to być pomalowanym, a nie przerysowanym i czuć się ze sobą dobrze. Zobacz swoje rzęsy.

Ale podkręcone, dziękuję!

Mówiłam, że będziesz zadowolona.