Witamy w LIPCU! Najnowszy numer SUKCESU jest już dostępny 🌞 zapraszamy do lektury e-wydania najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu 🌞  

Organizator:

Poznańska wiosna Juliusza Słowackiego

30.04.2024 10:42:24

Podziel się

Wiosna to najbardziej odpowiedni czas, by opowiedzieć o poznańskim pomniku Juliusza Słowackiego. Wiosną 1848 roku przybył on bowiem z Paryża do Poznania, aby rozpalić powstańczy zapał w sercach Wielkopolan i poprowadzić ich do walki o wolność.

TEKST I ZDJĘCIA: dr Paweł Cieliczko

Słowacki marzył pewnie o tym, by stać się kimś takim jak Winkelried, który na czele rodaków rusza przeciwko wrogim wojskom i ginie na polu bitwy, zyskując wieczną wdzięczność i sławę. Podobne marzenie o tym, by stanąć na czele powstania, miał wcześniej Adam Mickiewicz, który w 1831 roku zamierzał dotrzeć do Królestwa Polskiego, gdzie toczyły się walki powstania listopadowego. Gościnni Wielkopolanie i Wielkopolanki sprawili jednak, że zamiast krwawych bitew i obrony redut, wybrał uczty, bale i upojne noce w sypialni Konstancji Łubieńskiej.

Wieszcz-rewolucjonista
Obywatele Wielkiego Księstwa Poznańskiego powstrzymali także powstańcze zamiary Słowackiego. W Berlinie trwała wówczas co prawda rewolucja, która obaliła rząd i doprowadziła do uwolnienia poznańskich konspiratorów z więzienia Moabit. W Poznaniu jednak wszystko szło zgodnie z prawem i porządkiem. Wieszcz-rewolucjonista musiał zgłosić swój przyjazd w Prezydium Policji, gdy zaś chciał przedłużyć pobyt, zobowiązany był przedstawić zaświadczenie lekarskie zabraniające mu podróży. Jego stanu zdrowia ani samopoczucia nie poprawiały powstańcze narady, podczas których zamiast planować śmiałe uderzenia, kalkulowano, ile potrzeba broni, prochu, koni, by rozpocząć walkę.

Po kilku tygodniach poeta opuścił Poznań, a swojej frustracji wobec wielkopolskich insurgentów dał wyraz w wierszu „Vivat Poznańczanie!”, rozpoczynającym się frazą „Gotują się na powstanie / Pobłogosław Panie Boże / Tak jako kaczki za morze”. Gromadzenie broni, zapasów i szkolenie przyszłych powstańców trwało w Wielkopolsce jeszcze długo, bo dopiero siedemdziesiąt lat po wizycie Słowackiego Poznańczanie uznali, że są wreszcie odpowiednio przygotowani do powstania, ale za to, gdy się do niego zabrali, to wystarczyło im kilka tygodni, by wyzwolić całą Wielkopolskę.

Popiersie Słowackiego
Jednym z efektów powstania wielkopolskiego było pojawienie się w naszym mieście pomnika Juliusza Słowackiego. Wieszczowi nie udało się przekonać Poznańczyków do zrzucenia pruskiego jarzma, sam jednak zastąpił na cokole, zrzuconego kilka lat wcześniej, niemieckiego poetę. Popiersie Friedricha Schillera na kamiennej kolumnie pojawiło się w 1907 roku, gdy został patronem parku założonego na terenach pofortecznych (obecnie park Karola Marcinkowskiego). W 1919 roku jego głowa stała się obiektem służącym poznańskim rojbrom do ćwiczenia celności w rzutach kamieniami, aż w końcu została strącona z piedestału. Popiersie Słowackiego władze municypalne zamówiły u Władysława Marcinkowskiego. Rzeźbiarz był do tego doskonale przygotowany, bo w 1899 roku, z okazji 90. rocznicy urodzin wieszcza, przygotował jego pomnik, który stanął w przypałacowym parku w Miłosławiu. Dziesięć lat później, z okazji 100-lecia urodzin poety, opracował popiersie – wzorowane na pomniku miłosławskim – które stanęło w holu Teatru Polskiego w Poznaniu. Najbardziej znane stało się jednak trzecie popiersie, wykonane na podstawie tej samej formy, które od 1923 roku jest ozdobą poznańskiego parku.

Pamiątkowa tablica
Niewiele brakowało, a kilkanaście lat później głowa Słowackiego podzieliłaby los głowy Schillera. Na szczęście pracownicy ogrodów poznańskich w porę zdjęli jego popiersie z kamiennego cokołu i ukryli tak skutecznie, że zakopane przetrwało bez szwanku całą okupację, a po wojnie na powrót stało się zwieńczeniem parkowej kolumny. Wiosną 1848 roku Juliusz Słowacki zamieszkał na kwaterze u majora Augusta Bukowieckiego, który za młodu walczył w szeregach napoleońskiej Wielkiej Armii, był nawet adiutantem marszałka Davouta. Stary żołnierz za odwagę w bitwach pod Smoleńskiem i Borodino otrzymał Legię Honorową, natomiast podczas bitwy pod Berezyną osłaniał przeprawę wycofujących się oddziałów. Został wówczas ciężko ranny, podkomendni dowieźli go do Wilna i przekazali miejscowemu lekarzowi, doktorowi Augustowi Bécu. Kiedy rano przyszli do medyka, znaleźli swego dowódcę, prawie zamarzniętego, w stajni, gdzie kazał go wynieść niechętny napoleończykom ojczym Juliusza Słowackiego.

Pobyt Słowackiego w gościnnym domu majora Bukowieckiego upamiętnia pamiątkowa tablica. Odsłonięta ona została w 160. rocznicę wizyty wieszcza w Wielkopolsce, a umieszczono ją na fasadzie kamienicy przy ul. Piekary 12 (przy ul. Ogrodowej), bo pod takim adresem poeta zameldowany był wówczas w Poznaniu. Fundatorzy nie wiedzieli jednak najwyraźniej, że w połowie XIX wieku numeracja posesji przy tej ulicy była zupełnie inna, a kamienica oznaczona numerem 12 znajdowała się innej w części ulicy, naprzeciw kościoła świętomarcińskiego.