Czas na GRUDZIEŃ ❄️ zapraszamy do lektury najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu ❄️ Dziękujemy, że jesteście z nami ❄️  

Organizator:

Przyjaciele różnorodności

10.05.2023 10:40:05

Podziel się

Otwierają ludzkie serca, pokazują, że nie ma rzeczy niemożliwych, dając przestrzeń na realizację marzeń i pasji. W Baraku Kultury działają Tęczowe Seniorki, Teatr Emigrant, można obejrzeć cieszący się ogromną popularnością spektakl „Całe życie w dresach”, czy wziąć udział w „Innym festiwalu”. Mówi się tu językami świata, uczy się różnorodności i szanuje mniejszości. Na czele Baraku niezmiennie stoi Przemek Prasnowski, który swoim uśmiechem zaraża innych i udowadnia, że można zbudować dom dla wszystkich.

ROZMAWIA: Joanna Małecka
ZDJĘCIE: bonderphotography

Barak Kultury. To ta nazwa oznacza?
Nazwa wzięła się od baraku, w którym zaczynaliśmy naszą działalność przy ulicy Grunwaldzkiej 55 w Poznaniu. Dziś już nie istnieje, ale z sentymentem wracam w te strony. Pamiętam wszystkie wydarzenia, które tam organizowaliśmy. Pierwsze odbyło się w listopadzie 2005 roku. Był to wykład polifoniczny o śmierci. Wypowiadali się ludzie różnych profesji, był biolog, teolog, humaniści, artyści.
To były te czasy, kiedy społeczeństwo było dużo mniej podzielone. Łatwiej było rozmawiać z ludźmi o odmiennych poglądach. Pamiętam, że nasze wykłady polifoniczne cieszyły się ogromną popularnością pomimo tego, że trwały nawet do trzech godzin. Jakoś potrafiliśmy się wtedy bardziej skoncentrować, skupić i zrozumieć. Dzisiaj mamy z tym problem.

To prawda, że na „Śmierć” przyszło prawie 100 osób?
Tak, to prawda. Od tamtego czasu nasza działalność mocno się rozwijała. Mieliśmy swoją siedzibę w Centrum Kultury Zamek, a potem trafiliśmy na Marcinkowskiego 21, gdzie mamy przestrzeń do tego, by realizować się dalej. Cieszę się, że przez Barak przewinęło się tak wielu ludzi, część z nami została, część poszła dalej swoją drogą. Cały czas dbamy o to, żeby być wiernym naszym wartościom, które zakładają otwartość na inność.

Macie także podwórko, które jest na tyłach Baraku Kultury.
To miejsce jest dla nas szczególne, nazwaliśmy je wspólnym podwórkiem. To tutaj spotykamy się z sąsiadami, nawiązujemy relacje, wspólnie bierzemy udział w wydarzeniach, razem je organizujemy. Już w maju oficjalnie je otworzymy.

Profil naszej działalności zmieniła, a w zasadzie dopełniła wojna w Ukrainie. Od początku tematem głównym Baraku Kultury były mniejszości, bardzo szeroko rozumiane, od osób z niepełnosprawnością, po imigrantów, osoby LGBT. Po wybuchu wojny bardzo szybko uruchomiliśmy działalność pomocową dla naszych sąsiadów z Ukrainy. Przez pół roku byliśmy miejscem zbiórki, gdzie gromadziliśmy rzeczy potrzebne uchodźcom, a następnie wydawaliśmy je, kiedy przychodzili. Od nas wyjeżdżały transporty do Ukrainy. Po pół roku wróciliśmy do naszej działalności kulturalnej, bo musieliśmy zacząć realizować to, co mieliśmy w planach. Po wybuchu wojny zaopiekowaliśmy się wieloma artystami, którzy z dnia na dzień potracili swoje domy i pracę. Obecnie Barak jest bardzo międzynarodowy. Usłyszysz tu oprócz języka polskiego także ukraiński czy białoruski. Uważamy, że różnorodność jest najważniejszą wartością, która tworzy nasz świat.

Kogo skupia dzisiaj Barak Kultury?
Tak jak powiedziałem, na pewno środowiska imigrantów. Skupiamy grupy osób, jak choćby nasze wspaniałe Tęczowe Seniorki. One są doskonałym przykładem zwrócenia uwagi na to, że seniorzy też mogą walczyć o prawa mniejszości. Że mogą na swój sposób zaistnieć w kulturze współczesnej. Zresztą Tęczowe Seniorki są już rozpoznawalne w całej Polsce i – co ciekawe – świetnie funkcjonują w Internecie. Cieszę się, że możemy w tak niestandardowy, niestereotypowy sposób odczarowywać pewne grupy społeczne, tak jak właśnie seniorzy, ale też osoby z niepełnosprawnością. Bo przecież przez lata realizowaliśmy „Inny festiwal”, który też jest skierowany do osób z niepełnosprawnościami. Naszym największym hitem jest do dziś spektakl „Całe życie w dresach”, który dotyczy tej tematyki, pokazuje zupełnie inne spojrzenie na matki wychowujące niepełnosprawne dzieci. Mamy Teatr Emigrant, który działa u nas na stałe i skupia dziewczyny z Ukrainy. Jest chór białoruski. Jest wielu pojedynczych artystów. Organizujemy warsztaty, spotkania, wystawy. W naszych witrynach dzieją się różne rzeczy. I myślę, że taka mozaika, taka różnorodność, to jest właśnie to, o co nam zawsze chodziło i to jest w tej chwili taką naszą siłą.

Czym jest dla Ciebie to miejsce?
Drugim domem. Barak Kultury stał się ważnym miejscem dla wielu osób. Staramy się podchodzić do ludzi bardzo otwarcie, dając im przestrzeń do tego, żeby mogli tutaj funkcjonować tak, jak chcą. Oczywiście pewnych zasad trzeba przestrzegać, bo ta przestrzeń jest wspólna. Myślę, że Barak Kultury w tym momencie ma swój najlepszy czas takiego otwarcia na bardzo wiele osób, które tutaj funkcjonują. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, bo tak naprawdę to jest spełnienie moich marzeń. Chciałbym, żebyśmy byli postrzegani nie tylko jako miejsce o świetnej atmosferze, ale też bardzo profesjonalne w swoich działaniach.

Przekazujecie mądre treści bez mądrowania się. To dzisiaj istotne.
Staramy się być komunikatywni. Chcemy docierać do ludzi, których widzisz za oknem, pokazywać różnorodność w sposób przystępny. Rozbudzać w ludziach pozytywne emocje, wciągać ich w dialog, poszerzać horyzonty. Staramy się funkcjonować we wzajemności i to jest w tym wszystkim najcenniejsze.