Renesansowy lifting z dreszczykiem. Co kryją sufity poznańskiego ratusza?
Poznański ratusz, ikona miasta i dom najsłynniejszych koziołków w Polsce, przechodzi właśnie metamorfozę, o jakiej nie śniło się pokoleniom poznaniaków. Kurz z wiekowych murów powoli opada, odsłaniając tajemnice, które przez dekady były ukryte pod grubą warstwą tynku i ideologicznego „wymazywania”. Wybraliśmy się z wizytą na ten niezwykły plac budowy, by sprawdzić, dlaczego konserwatorzy wstrzymują oddech, patrząc w sufit, i dlaczego renesans w Poznaniu będzie miał od teraz zupełnie nowe barwy.

TEKST i ZDJĘCIA: Elżbieta Podolska
Jeśli myśleliście, że o poznańskim ratuszu wiecie już wszystko, przygotujcie się na solidną dawkę zaskoczenia. Wielka rewaloryzacja pod hasłem „Muzeum Poznania – rozbudowa, konserwacja i udostępnienie najcenniejszych zabytków renesansowych miasta” to nie jest zwykły remont. To operacja na żywym organizmie historii. I choć spacerując po Starym Rynku, widzimy głównie rusztowania i zabezpieczające siatki, wewnątrz gmachu dzieją się rzeczy magiczne, niemal detektywistyczne.
Sala Królewska: powrót z ideologicznego niebytu
Największa sensacja ostatnich miesięcy czeka na pierwszym piętrze. Sala Królewska, sąsiadująca z legendarną Salą Renesansową, przez lata wyglądała poprawnie, ale... nieco nudno. Białe, gładkie sufity nie zdradzały, że pod spodem drzemie bogactwo formy z początku XX wieku. Do czasu, aż pierwsze uderzenie dłuta odsłoniło to, co miało zostać zapomniane na zawsze.
– Sufit w tej sali był gładką, białą, podwieszaną przestrzenią – opowiada dr Magdalena Mrugalska-Banaszak, koordynatorka działań naukowych i przygotowania oddziału do modernizacji. – Dopiero gdy zrobiono odkrywki, okazało się, że mamy ślady pierwotnej architektury. Dla nas to absolutnie fantastyczne! Może to nie prezentuje się w tej chwili spektakularnie dla kogoś z zewnątrz, bo widzimy „oskubane” sklepienie, ale dla historyka to widoczny ślad wielkich przebudów z przełomu XIX i XX wieku.
Historia tego wnętrza to gotowy scenariusz na film o zakrętach historii. W 1911 roku, podczas pruskiej rewaloryzacji, stworzono tu bogate, kasetonowe zdobienia. Archiwalne zdjęcia pokazują przepych: wizerunki zwierząt łownych, ptaków, misterne plecionki sgraffitowe. Co się z nimi stało? Sala miała niebywałe szczęście – nie ucierpiała podczas pożaru w 1945 roku. Zniszczyła ją dopiero... powojenna nadgorliwość. W 1954 roku uznano, że skoro dekoracja powstała w czasach pruskich, nie zasługuje na przetrwanie. Całość skuto, a puste kasetony ukryto pod tynkiem.
– To zostało celowo zniszczone – przyznaje dr Mrugalska-Banaszak. – Możemy sobie tylko wyobrażać te pejzażowe sceny na ścianach i bogate listwy sztukatorskie.
– Niestety, mimo zachowanej dokumentacji, jest ona czarno-biała – dodaje Agnieszka Kunicka-Goldfinger, konserwator, zajmująca się tym projektem. – Nie pozwoliłaby na rzetelną rekonstrukcję malarstwa, a nowoczesna konserwacja nakazuje szanować to, co dotrwało. Dlatego zdecydowaliśmy: odsłaniamy odnaleziony podział kasetonowy i eksponujemy go jako świadectwo dziejów, bez wprowadzania współczesnych domysłów.

Sala Renesansowa: więcej niż złoto i biel
Najpiękniejsze wnętrze Poznania, Sala Renesansowa, przechodzi obecnie pierwszą tak gruntowną konserwację od 71 lat. Poprzednie prace, prowadzone w ogromnym tempie po wojnie, odbywały się niemal „na oślep”, bez badań i dokumentacji. Dziś ekipa pod wodzą konserwatorów centymetr po centymetrze przywraca sali należny splendor.
Okazuje się, że nasza wizja „spokojnego” renesansu może legnąć w gruzach. Pierwsze oczyszczone fragmenty sklepienia pokazują, że pierwotnie kolory były znacznie żywsze, niemal krzykliwe, a kontrasty ostre. Brud, kurz i wtórne przemalowania przez lata tłumiły tę energię. – Efekt finalny będzie zaskoczeniem nawet dla nas – słyszymy na rusztowaniu. Już teraz wiadomo, że renesans w Poznaniu był barwny, radosny i pełen blasku, ale przez dekady ukryty pod warstwą szarości.
Pakowanie historii i winda do przyszłości
Niezwykłym widokiem dla zwiedzających jest „zapakowana” klatka schodowa. To gigantyczna operacja logistyczna. W przestrzeni środkowej, wokół której biegną schody, montowana jest nowoczesna winda. Dla budynku o takiej konstrukcji to wyzwanie inżynieryjne najwyższej klasy.
Po co to wszystko? By ratusz stał się dostępny dla każdego. Już niedługo seniorzy czy osoby z niepełnosprawnościami, które dotąd mogły jedynie pomarzyć o wejściu na piętra, wjadą prosto do Sali Renesansowej. To eliminacja barier w dostępie do kultury w najczystszej postaci. Równolegle trwa zabezpieczanie dzieł sztuki, których nie dało się wynieść. Niektóre rzeźby i szafy zostały „obudowane” na miejscu, tworząc wewnątrz ratusza labirynt drewnianych skrzyń chroniących bezcenne skarby przed pyłem budowlanym.
Jak Feniks z popiołów: kamienice 42 i 43
Gdy wyjdziemy z ratusza i spojrzymy na kamienice po drugiej stronie rynku, pod numery 42 i 43, zobaczymy budynki, które stały puste przez ponad 40 lat. Przekazane muzeum w latach 80., cierpliwie czekały na swój moment. I on właśnie nadszedł. Dzięki rekordowemu dofinansowaniu (prawie 88 mln zł z funduszy unijnych i MKiDN) rodzi się tam Muzeum Mieszkańców.
– Muzeum Mieszkańców nie będzie nudną wystawą zakurzonych garnków. To ma być przestrzeń żywa, partycypacyjna. Poznaniacy będą mogli wejść do zaaranżowanej dawnej kuchni czy jadalni, zobaczyć meble wyprodukowane w Poznaniu i poznać historie konkretnych rodzin. – Wybieramy najciekawsze obiekty, takie z „duszą”. Mamy ich tyle, że musimy robić ostrą selekcję – dodaje Magdalena Mrugalska-Banaszak. Co ciekawe, w kamienicy przy ul. Klasztornej (połączonej z rynkowymi budynkami) powstanie ogólnodostępna biblioteka. Każdy będzie mógł usiąść przy oknie, czytać o historii miasta i patrzeć na ratusz.

Detale, które budują całość
Remont to także powrót do rzemiosła najwyższej próby. Konserwatorzy odnawiają piece kaflowe, witraże i zabytkowy mechanizm „poznańskich koziołków” z początku XX wieku, który docelowo zostanie wyeksponowany jako zabytek techniki. Nawet fauna ratusza doczeka się swojej opowieści – powstaje film „Ptaki na ratuszu” o pustułkach, które od lat 90. traktują wieżę jako swój dom.
Czy warto czekać? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Ratusz w nowej odsłonie ma być gotowy pod koniec 2027 roku, a Muzeum Mieszkańców w 2029. To będzie Poznań, jakiego nie znamy – autentyczny, wielowarstwowy i przede wszystkim otwarty dla wszystkich. Jak podsumowują konserwatorzy: „Nie szukamy tylko tego, co najstarsze. Szanujemy każdy ślad, każdą zmianę i każdą bliznę, jaką historia zostawiła na tych murach. Bo to one tworzą tożsamość Poznania”.
Co nas czeka w nowym kompleksie muzealnym?
W ratuszu: oficjalna historia miasta od X wieku do 1954 roku, pokazana w odrestaurowanych wnętrzach, w tym piwnicach gotyckich, które zachowały ślady zniszczeń i przebudów.
W kamienicach: życie codzienne – edukacja, rola kobiet, czas wolny, poznańska kuchnia i unikalna architektura mieszkalna z renesansowymi polichromiami.
Technologia: windy, digitalizacja zdjęć, multimedia, ale podane z wyczuciem, by nie przyćmiły zabytkowej tkanki.
Dla każdego: kawiarenka, pokój wyciszenia i pełne dostosowanie do potrzeb osób ze szczególnymi potrzebami.

Cały remont Muzeum Poznania w ratuszu i przebudowa kamienic przy Starym Rynku 42 i 43 na Muzeum Mieszkańców prowadzona jest dzięki Funduszom Europejskim FEnIKS (Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Kulturę i Środowisko) w ramach projektu „Muzeum Poznania – rozbudowa, konserwacja i udostępnienie najcenniejszych zabytków renesansowych miasta”.