Organizator:

Świat będzie inny

Podziel się

Na Spotkaniu Noworocznym Wielkopolskich Organizacji Gospodarczych pod koniec 2019 roku, składając sobie świąteczne i noworoczne życzenia, patrzyliśmy na nadchodzący rok z dużym optymizmem. Nikt z nas nie mógł przewidzieć, jaki kataklizm nadchodzi i jak się on odbije na naszych gospodarczych planach.

 

 

 

TEKST: Wojciech Kruk: Prezydent Wielkopolskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, Członek Prezydium Krajowej Izby Gospodarczej, Senator II, III, IV kadencji, Przewodniczący Wielkopolskiego Sejmiku Gospodarczego, absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Od początku lat 70. związany z rodzinną firmą W. Kruk. Początkowo właściciel zakładu rzemieślniczego, potem, po przemianach gospodarczych, prezes, następnie przewodniczący rady nadzorczej i główny akcjonariusz spółki giełdowej W. Kruk S.A. W latach 2008–2015 wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Vistula Group, skupiającej takie marki jak W. Kruk, Deni Cler, Vistula i Wólczanka.

 

Wydawało się nam, że ten rok będzie kolejnym rokiem rozwoju naszych firm, 3–4 procentowego wzrostu gospodarczego, wzrostu konsumpcji i rosnącej pozycji polskiej gospodarki w Unii Europejskiej. Docierały wprawdzie sygnały znaczącego spadku inwestycji przedsiębiorstw, co z reguły stanowi pierwszy czynnik nadchodzącego spowolnienia i słabnącej konkurencyjności gospodarki, ale traktowaliśmy to jako coś przejściowego, coś z czym nasza gospodarka sobie poradzi.

Nagle wszystko się zmieniło i cały świat znalazł się w ogniu walki z pandemią. Zmieniło się postrzeganie gospodarki, międzynarodowych relacji czy zasad współpracy. Kryzys nierównomiernie dotknął poszczególne branże. Hotele, gastronomia, turystyka, firmy zajmujące się obsługą imprez, targów czy świat kultury znalazły się w tragicznym położeniu, często z dnia na dzień pozbawione jakichkolwiek przychodów. Wiele firm, a także ich pracowników, zostało postawionych praktycznie w sytuacji bez wyjścia. Gdy w mediach pada hasło, że w takich sytuacjach należy przebranżawiać firmy, to wydaje mi się, że dla każdego kto prowadzi własny biznes i zna się na gospodarce, brzmi to jak ponury żart. Oczywiście wiele firm znalazło nowe kanały zbytu, życie gospodarcze przeniosło się do Internetu, ale marna to pociecha, chociażby dla właściciela pensjonatu położonego w górach czy nad morzem.

Z pewnego rodzaju zdziwieniem patrzę na statystyki pokazujące tylko nieznaczny wzrost bezrobocia i zastanawiam się czy to nasz kolejny cud gospodarczy, czy zwykłe opóźnienie w przekazywaniu danych statystycznych. Polski rząd, tak jak inne rządy na całym świecie, uruchomił wiele programów wsparcia dla przedsiębiorstw i pracowników. Nie chcę ich oceniać, aby nie być posądzanym o polityczną interpretację, ale czy były one optymalnie skuteczne? Na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Wiem jedno, że wszystkie te programy rodziły się w zaciszu gabinetów, a przedsiębiorcy byli czasem zaskakiwani decyzjami dosłownie z godziny na godzinę, a to rodziło dodatkowe niepotrzebne koszty. Brakowało konsultacji, które pozwoliłyby bardziej racjonalnie wykorzystać te ogromne pieniądze pompowane w gospodarkę.

Dzisiaj, u progu nowego 2021 roku, znowu będziemy składać sobie życzenia. Tym razem bardziej wirtualnie, nie na opłatkowych spotkaniach, ale przy pomocy nowoczesnych mediów. Jaki będzie ten rok, czym nas zaskoczy, czy szczepionka okaże się panaceum na wszystkie problemy świata i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zdejmiemy maseczki i wrócimy do normalnego życia? Oby.

Tak łatwo jednak nie będzie. Dla ratowania gospodarki, miejsc pracy, cały świat musiał potężnie się zadłużyć, a to będzie kosztowało. PKB spadł o parę procent, realna wartość pieniądza, co zrozumiałe w takiej sytuacji, też będzie trochę mniejsza. To spowoduje, że trudniej będzie sprzedać swoje produkty czy usługi. Nie spodziewałbym się jakiegoś wielkiego załamania gospodarki. Niemniej rok, a może nawet dwa, będziemy odbudowywać pozycje swoich firm.

Każdy kryzys wymaga elastycznego, innowacyjnego podejścia. Już nigdy nie będzie tak jak przedtem. Kto będzie umiał wyciągnąć odpowiednie wnioski, ten wygra. Nasze firmy będą potrzebowały większego reżimu kosztowego, szybszego wdrażania nowych procesów logistycznych i informatycznych. Zmieni się nasze patrzenie na świat. Nie uciekniemy od globalizacji i koncentracji kapitału, ale większą uwagę zwrócimy na to, co obok nas. Może zauważymy, że po sąsiedzku jest firma, z którą warto kooperować. Budowanie takich lokalnych więzi gospodarczych służy wzrostowi dobrobytu regionu, zwiększa siłę nabywczą jego mieszkańców, co pośrednio przyczynia się do rozwoju naszych firm. Będąc przedsiębiorcami, musimy być optymistami i wierzyć, że najgorsze już za nami. Ta wiara musi mieć racjonalne podłoże, jeszcze daleko do tego, aby odtrąbić sukces i koniec epidemii. Musimy ze zrozumieniem przyjmować różne ograniczenia w imię wspólnego dobra. Często nasze indywidualne widzenie problemu, nieuwzględniające wspólnego dobra, może odwrócić się przeciw nam i spowodować nowe, jeszcze większe kłopoty. Nie jest łatwo żyć i prowadzić firmy w takich warunkach, ale musimy sobie poradzić. W końcu znowu zaświeci słońce.