Wyjątkowy luty i wyjątkowy numer SUKCESU ❄️ zapraszamy do lektury najpopularniejszego magazynu lifestylowego o Poznaniu ❄️ najnowszy numer jest już dostępny ❄️  

Organizator:

Świąteczne pierniczenie

29.11.2023 11:17:01

Podziel się

Kto z nas nie kocha unoszącego się w całym doku zapachu pierników. Nasze babcie piekły pierniki, zaczynając już na początku listopada od wyrobienia ciasta. Obecnie wielu z nas korzysta z ciast gotowych, które nie wymagają leżakowania. Dzięki temu można zaoszczędzić sporo czasu i delektować się wspólnym, przedświątecznym czasem… A skąd w ogóle wziął się piernik?

TEKST: Juliusz Podolski
ZDJĘCIA: Unsplash

Wyobraźcie sobie, że piszę tekst w „oparach” pieczonych pierników. Tak, tak, moja szwagierka Krysia w połowie listopada zaczęła sezon pierniczenia. Pierwsze serduszka już dzisiaj ucieszą rodzinę i znajomych. No bo to jest tak. Krysia piecze z porcji 3 do 4 litrów miodu, sądząc, że na trochę wystarczą, ale, o słodka naiwności, to jest porcja na kilka godzin. Piecze więc na okrągło, aż do świąt, a ja podziwiam ją za wytrwałość.

Wracając do pierników babcinych, największą przyjemnością było podjadanie babci tego ciasta. Podbierało się, wyrównywało i posypywało mąką, by zatrzeć ślady zbrodni. Kiedy babcia zabierała się za pieczenie, była ciężko zdziwiona, dlaczego jest tak mało ciasta. Ja też byłem bardzo zdziwiony…

Nawet na Allegro
Moda na pierniczenie od kilku lat przeszła w fazę nieomal stygmatyzowania. Jeśli nie pieczesz pierników, to święta są nieważne. Ciasto na pierniki można kupić dzisiaj dosłownie wszędzie: na Allegro, w marketach, w cukierniach, a nawet zamówić telefonicznie lub przez internet z dowozem do domu. Takie usługi świadczone są też w Poznaniu. Nie ma wyjścia, trzeba zrobić swoje pierniki. Jak ma się ciasto, to wystarczy je rozwałkować, powycinać wzory, upiec i usiąść do dekorowania z całą rodziną. A potem zjeść, bo przecież przed świętami kupi się ciasto i upiecze nowe!

Trochę historii
Kiedy pierniczki się pieką (trzeba uważać, by nie przypalić) sięgnijmy trochę do historii. Piernik to nie polski wymysł, bo pojawił się w czasach starożytnych. Zwano go miodownikiem, ponieważ były to ciastka smarowane miodem. Apicjusz dodawał do nich pieprzu, zbliżając je smakiem do dzisiejszych pierników. Wraz z upadkiem Imperium Rzymskiego upadła moda na miodowe ciasteczka. Wówczas przypomnieli sobie o nich zakonnicy, którzy mieli dostęp do przypraw korzennych dzięki wyprawom krzyżowym. W „Compendium medicum auctum” z 1725 roku znajdziemy pierwszy przepis na pierniki, do których należało dodać: cynamon, goździki, kardamon, gałkę muszkatołową, anyż, imbir i pieprz.

Skąd nazwa piernik?
Wkładamy drugą porcję pierniczków do pieca i szperamy w poszukiwaniu nazwy. Wzięła się ona od słowa „pierny”, które po prostu oznacza pieprzny. Obok wymienionych już wcześniej przypraw korzennych musi pojawić się pieprz. Przyprawy grają pierwsze skrzypce, ale ważnym składnikiem jest miód naturalny, chociaż w czasach PRL-u, panie domu polowały na sztuczny miód. W wielu domach nawet panowało przekonanie, że z naturalnego miodu pierniki nie wychodzą tak dobre jak z erzacu. Co ciekawe, można go dostać i dzisiaj. Producent opisuje go: „Sztuczny miód uzyskiwany jest w wyniku rozkładu sacharozy na cukry proste. Wyrób znakomicie nadaje się do wyrobów piekarniczych i cukierniczych, zachowując w produkcie finalnym intensywny miodowy smak i aromat”. Niestety to „pierniczenie”, prawdziwe pierniki i miodowniki muszą mieć bowiem w sobie owoc pszczelej społeczności.

Cementowanie rodziny
Pierniczki, jak żaden inny element świąt Bożego Narodzenia, nie cementują tak rodziny. Przy każdym innym możemy spodziewać się efektu strusia. „Aniu ubierz z Jasiem choinkę” czy „Wojtek, wytrzep dywan, umyj podłogę” wywołują go z prędkością błyskawicy. Kiedy jednak pada stwierdzenie: „Będziemy piec pierniki” – wszyscy stawiają się w kuchni jak jeden mąż.

– Sama nie robię ciasta, bo jestem z tych zapracowanych mam i pań domu, ale kupuję gotowe, by w sobotę rodzinnie wałkować, wycinać kształty z foremek, a nawet starać się tworzyć jakieś swoje domki, zwierzątka. A potem najważniejsze zdobienie. Tutaj puszczają wszelkie hamulce. Wieczorem siadamy do stołu i jemy te najbardziej nieudane. Dziwnym, trafem jest ich dużo… No, ale przecież można kupić ciasto i znowu wspólnie spędzić piękną sobotę – mówi pani Aldona, mama trójki dzieci.
Do gotowego ciasta można też dokupić produkty do ozdabiania. W sklepach jest ich mnóstwo: tubki z lukrem kolorowym, pisaki z lukrem kolorowym, różnego typu gwiazdki, kuleczki, specjalne dysze do rękawów cukierniczych, dzięki którym można robić bajeczne wzorki. Pamiętajmy, że dawniej się nie zdobiło lub tylko białym lukrem. Namawiamy zatem na rodzinne pierniczenie, a także na wykorzystanie pierników jako ozdób na choinkę. Trzeba je mocniej wypiec i przed włożeniem do pieca zrobić dziurkę na sznureczek. Miłośnicy pierników, bawcie się dobrze.